Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Mam wieksze kości, on dostawał suszone przełyki, uszy i żwacze, ale nie dał rady gryźć, nawet zwykłego jedzenia. Tą sobie gdzieś wykopał i nie miałam mu sumienia obrzydliwki zabrać, jak zobaczyłam ten zapał. Moje psy są nauczone, że wieczorem rozdaję suszone gryzaki. Rany nie zawinę, jest na samym środku zadu, na zaokraglonej cześci. Zrobię mu później propolisem, moze nie zasmakuje. mam miód manuka, ale wiem po Lindzie, że po sekundzie bedzie zjedzony. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dzięki Marto za te słowa, bo napisałaś to, co mi siedzi w głowie. Decyzji o eutanacji w piątek nie podjęłabym za nic. Wpłata 1560 zł dokonana przez anonimowego darczyńcę była dla mnie takim znakiem, że trzeba próbować, bo się da. Do tego momentu, kiedy neurochirurg powie, co robić dalej. Poznajecie tego pana? bo ja nie Dziś Baryton chodzi po ogrodzie, nawet podszedł w moim kierunku, a to co robi na zdjeciach to ogryza znalezioną starą kość! Sam ją sobie znalazł, przytrzymuje łapami i gryzie. Osobnik pożerający moją dłoń to Boston. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Baryton dostał drugą dawke leku i zaczął chodzić po pokoju oraz je. Minusem odzyskiwanej sprawności jest to, że dal rade się wygiąć i wylizał całą ranę. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ktoś wpłacił na zbiórke ogromną kwotę. Za tą wpłatę mozliwa jest konsultacja neurochirurgiczna. W poniedziałek zadzwonię do specjalisty, może zgodzi się, żeby przesłac te RTG. Może już coś powie na ich podstawie. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jest na lekach przeciwbólowych od początku. teraz ma zmieniony lek, bo pyralginy nie zjada z powodu gorzkiego smaku. Dzis dostał pierwszą dawkę, bo wczoraj miałam go obserwować, jak zareaguje na steryd. Gdyby miał jednoczesnie wprowadzony ten lek, nie byłoby wiadomo, czy i na co jest reakcja. Odczuwa silny ból i jak okresliła dr Olender, która ma specjalizację z neurologii, z tym bólem tak żyć nie może. Tzn nie mozna mu pozwolić dalej żyć w ten sposób, gdyby nie miał byc w ogóle konsutowany przez neurochirurga, bo to nieludzkie. Żył juz tak 4 lata od czasu, kiedy został skatowany i trafił do schroniska. Gdybym wczoraj podjęła decyzję, że nic nie bede dalej robić, to zostałby uśpiony. Nie potrafiłam podjąć takiej decyzji, więc został zabezpieczony. Byc może był w lepszym stanie w schronisku, a pociski przesunęły się w czasie transportu. Taka opcję zakłada tez p. doktor. Był przekładany do kolejnych klatek przez kolejnych przewoźników. Nie jest to łatwy pies, stawia opór, jest lękliwy, kłapie paszczą, kiedy się boi. Do tego głuchy, więc tak naprawdę nie wie, czego może się spodziewac po człowieku. Gdybym wiedziała, że ten transport dla niego jest niebezpieczny, to nie zdecydowałabym się go sprowadzić. Jednak on i tak ma dirofilarie, wieć pewnie odszedłby w końcu w schronisku na serce. Dlatego dostał te nowe leki, żeby był czas na konsultację z dr Niedzielskim. Tam tez są terminy, więc został tak zabezpieczony, żeby zminimalizowac jego cierpienia. Dostaje lek w zastrzyku, inne w tabletkach z jedzeniem, nic gorzkiego, bo nie wolno mu podawać na siłę. Zostałam pouczona, że nie wolno go czesać, podnosić mu głowy. Mam dzwonić i informowac o reakcjach. dr Oledner znam kilkanaście lat, w największej ostateczności, gdyby nie odpowiadał tel. dużurny, mam prywatny numer. Sama mam problemy z kręgosłupem od urodzenia i wiem, jak czasem moze bolec. Wczoraj kiedy go zabierałam z ogrodu przy podnoszeniu dostałam takiego bólu, ze przez godzinę bolało przy kazdym oddechu, nie mówiąc o ruchu. Bou, dziękuję za twój wpis. To cenna uwaga specjalisty i nie chodzi o to, żeby ktoś więcej nie pisał na watku. Po prostu ja musze zmierzyć się z najtrudniejszą, ostateczną w konsekwencji decyzją. Każdy mówi i pisze coś innego. Wiem, że najrozsądniej byłoby mu oszczędzić bólu i uspić. Jednak to ja go zabrałam ze schroniska i po to, żeby ratować, a nie żeby spotkał śmierć zamiast rozpocząć życie od nowa. Wiem, że musze podjać decyzję, ale wszystkie uwagi i doświadczenie innych są cenne. Moim problemem jest np jego zwyrodnienie kręgosłupa. Śpi z palcami tylnych łap przy pysiu własnie przez zwyrodnienia kregów. Nigdy nie miałam psa z tym. podobno wiele z tym zyje. To chyba najtrudniejszy przypadek psa i na dokładkę jestem całkiem sama do podjęcia decyzji co dalej. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Chodziło o to, że Ola jej pytała, czy przed wyjazdem było pogorszenie i podobno był w takim stanie jak wczesniej, czyli poruszał się samodzielnie i jakoś funkcjonował. O śrucie wiedziałam, tylko było jedno mało wyraźne zdjecie sprzed 4 lat. Wczoraj w przychodni -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jedyne zdjecie, jakie potrafie otworzyć. Do tego opis, ale bez spondylozy, bo pisany 2 godz. po zakończeniu przyjmowania pacjentów i pod kątem wizyty u neurochirurga. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie, nic nie połknął. Jedynie ma więcej mas kałowych, bo mało się porusza i rzadko wstaje. Nie dostaje nic na serce, ma je w dobrym stanie. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wczoraj rozmawiałam z Ola, która pośredniczyła w adopcji oi ona powiedziała, że gdyby to był jej pies, to pojechałaby na tą konsultację neurochirurgiczną. Wy piszecie we większości, żeby uspić. Sama nie wiem co robić. Jak ja mam to napisac Marinie? Ona ratuje za wszelką cenę i będe wyglądac jak morderca, który poddaje eutanazji psa odratowanego z takim trudem. Ona twierdzi, że wyjechał ze schroniska w dobrym stanie. Naprawdę nie wiem, co robić. Wczoraj dostał kacze szyjki, za którymi moje psy zabijają się, a on ich nie tknął. Powiedziałam o tym p. neurolog i usłyszałam, że gryzienie twardego sprawia mu ból, dlatego nie je. Wiem, że zostać tak nie może. Nigdy nie miałam psa ze spondylozą. Ola twierdzi, że już taki ból mozna uśmierzać lekami, że wiele psów to ma i funkcjonują. Tak myślę, że może zapytam tego neurochirurga, czy jest taka opcja, zeby przyjechac na konsultację i badanie. Pies dostanie narkozę. Jesli w badaniu wyjdzie, że nie da się skutecznie usunąć pocisków, to po prostu dodadzą środki do eutanazji. Mam nawet problem z transportem, bo Andrzej po badaniu lekarskim na przedłużenie prawa jazdy, nie ma jeszcze wydanego nowego. Wszystko idzie pocztą tradycyjna, nie mają żadnego wspólnego systemu. Nie pojedzie bez niego w tak daleką drogę, a czeka się na wyrobienie do mies., więc jeszcze nawet 3 tyg. Wczoraj dostał steryd i miałam obserwowac, czy jest poprawa. O ile u Lindy była prawie natychmiast, to u niego nie ma żadnej. Dziś rano podałam mu pierwszą dawkę nowego leku przeciwbólowego. Dziś Marina wstawiła filmik z jego kojca i zostało tam tylko puste plasikowe legowisko po nim. No i znowu wypatrzyłam na tym filmiku taką małą, czarną paróweczkę, która porusza się z ogromnym trudem, ledwo sobie radząc. Stawia delikatnie łapki, więc pewnie każdy krok powoduje ból. Już w myslach widzę jej kręgosłup, ból i cierpienie. Mąż zapowiedział, że Baryton to ostatni pies z Ukrainy, a zresztą gdybym go poddała eutanazji, to Marina nie da mi następnego i tak bedzie tam wegetować. Naprawdę to najgorsza decyzja. W poniedziałek wezmę płytke z RTG i pojadę jeszcze porozmawiac do naszej lekarki. Chyba że nie będzie róznicy po leku przeciwbólowym, wtedy na pewno nie będę go męczyć. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie miałabym skrupułów, gdyby nie to "ale" i sugestia, że po usunięciu pocisków, ból może przejsć. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jest gorzej, niż spodziewałam się. Pociski na szyjnym odcinku kręgosłupa są umieszczone w takich miejscach, że sprawiają mu ciągły, koszmarny ból, ma utnięty w kręgu odłamek. Dostał silne leki przeicbólowe. Wróciliśmy po 5 godz., więc nie mam teraz za bardzo dłużej pisać. Jesli ma zyć, to potrzebna jest konsultacja z MRI u neurchirurga we Wrocławiu, który sprawdzi czy da się usunąć te pociski, czy podejmie się tego. To w sumie koszt ok 5000 zł. Do tego od połowy kręgosłupa koszmarnie zaawansowana spondyloza. Każdy krąg sprawia mu ból. Musze podawac mu leki 3 razy dziennie, ale tylko w jedzeniu, nie mozna podawać mu strzykawką czy do pysia, bo każdy dotyk, ruch tak go bolą. Dostał steryd, więc mam tylko nadzieję, że po nim zwiększy mu się apetyt. Pociski mogły się przesunac w trakcie transportu i dlatego jego stan mógł się tak nagle pogorszyć. naprawdę nie wiem, co robić. Gdyby dało się operowac, to mógłby jeszcze żyć kilka lat. jesli na to się nie zdecyduję (5000 zł!), to wskazaniem jest jedynie eutanazja. Do tego z pasozytem nie jest tak kolorowo, jak przedstawiła poprzednia lekarka. Dała advocate, ale nie zabezpieczyła go preparatem, który spowoduje, że gryzące go komary, padną i dalej nie przekażą choroby. Dostał ten środek dopiero dziś. jesli jakies komary go dotąd pogryzły, to pasożyt roznosi się z nimi po okolicy. Tak trzeba działać min. 3 mies. wykupiłam leki, zapłaciłam za wizytę i nie ma wcale już pieniędzy na niego. 240 zł dotychczas zebrane przez fundację w perpektywie tych 5 tys. pesymistycznie mnie nastrajają. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia nie spróbowac konsultacji i operacji, bo gdybym go nie wypatrzyła i nie telepałby się tym koszmarnym transportem, to może lepiej funkcjonował by w schronisku? Chociaż z tym nicieniem sercowym nie wykrytym tez chyba za długo nie dałby rady. Sama już nie wiem co myslec. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Bardzo prosze wszystkich o udostepnianie zbórki na diagnozowanie, leczenie i zabieg Barytona: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/baryton?fbclid=IwAR2f6cCCJspen0byckih7JFXZp1ceBHoFUMvVyUT3FbvcSXgR_9ltk3UeQg -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Niedużo i tylko wtedy, jak mu podsunę pod nos, między łapy. Sam nie wstałby, zeby podejść do miski z jedzeniem, choc do wody podchodzi. Je albo przygotowane posiłki, gdzie przemycam trochę rozmoczonej suchej karmy albo surowiznę. Nie tknie suchego i puszek. Dziś wizyta i mam nadzieję, że uda się na nią nam zdążyć. Oby u kardiologa z maluchem Andrzej został przyjęty tak, jak mamy ustalone. Niestety, ale w przychodniach nigdy się nie przewidzi, ile człowiek spędzi na czekaniu. jeszcze taki upał. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziś go nie wypuszczałam, bo miał jechać. Później trudno go złapać, jesli nie śpi to zrywa się i ucieka, próbuje gryźć przy dotykaniu. Nie dostał Pyralginy, żeby badanie było wiarygodne i leży cały dzień. Juz podam, dziękuję bardzo. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wizyta przeniesiona na jutro, bo mąż nie zdążył wrócić na czas do domu, utknął w korkach. Mam nadzieję, że jutro już się uda, bo z kolei przed południej jesteśmy już umówieni w Zabrzu z sercem u mojego psa. Tez jesteśmy na jutro z barytonem dopisani tak z marszu po godzinach przyjęć, więc nie da sie godziny bardziej dostosować. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wiecie, że mi tez przemknęło przez myśl, że to może jakas forma depresji czy załamania? Tylko on żył na wybiegu z klepiskiem, miał wystawiony plasikowy kojec i to wszystko. teraz w ciągu dnia ma do dyspozycji zielony ogród, w domu swój pokój, psy go lekceważą, nie zaczepiają. Może miał tam jakiegoś przyjaciela? Tak miał mój Wolf. Kiedy oddałam do adopcji onkę Sarę, z którą zdążył się zaprzyjaźnic, to przestał wchodzić do mieszkania. Lezał w sieni pod drzwiami. Nie jadł, nie wychodził i w końcu tak się obraził, ze przeprowadził się piętro niżej do mojej mamy. Tam zamieszkał, dożył starości i już nigdy nie wchodził do nas na piętro. Jimmy też tak przezywał po przyjeździe, ale to dziki pies i musi mieć jakiegoś przewodnika po zyciu. Byłam gotowa adoptowac jego przyjaciela za którym tęsknił, ale w schronisku w Mysłowicach, skąd był nikt nie zwrócił uwagi, który to mógł być pies. Było ich 4 w kojcu. Wiem, że często po takim schronie puszcza stres i wszystko się sypie. Zauważyłam to już przez lata. Nie słyszy zupełnie, nawet kiedy rozmawia się przy jego głowie, to nie reaguje i nie budzi się. Trzeba go dotknąć i trochę potrząsnąć, bo na sam dotyk też mało reaguje. Nie wiem, czy to starość. Na pewno jest starszy, ale na tych zeszłorocznych filmikach był aktywny. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ja też, tylko w sytuacji Barytona po prostu nieznana jest przyczyna jego nagłego pogoszenia stanu i trzeba ją odkryć. wcześniej na filmikach tylko sztywno chodził. Teraz leży, nie reaguje, na zewnątrz od razu ucieka od człowieka. Wyniki az tak złe nie są i jak uważa lekarka, są skutkiem pasożyta. Kiedy ma jedzenie podawane pod nos, to je, pije, normalnie załatwia się, nie chudnie. Tez juz mi przyszło do głowy, ze gdyby było z nim źle i nie dało się polepszyć stanu jego zdrowia, to trzeba by zastanowić się nad eutanazją. Tak leżący, noszony na rękach pies, nie może funkcjonowac na dłuższą metę. -
To oby stamtąd poszły do dobrych domów. Pytałam, bo myślałam że ktoś je zabezpieczył, a ja wkrótce zacznę ogłaszać Bostona, więc mogłaby tez mówić o tych podrostkach.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie zlinczuję, bo sama tak czasem odczuwam. Niektóre są wypatrywane przez osoby z zagranicy i mają szczęście. jednak gdyby Baryton tam został, to myslę, że to tylko kwestia czasu, kiedy zagryzłyby go inne psy lub zmarłby na skutek tych pasożytów w naczyniach i sercu. Tylko skąd od razu wiedziec, którego sobie ktos upatrzy, a który zostanie bez pomocy? W transporcie z Barytonem do innych krajów jechał też staruszek, czarna, krótkowłosa sunia bez oka ( normalnie nie rokująca na adopcję), psiak bez łapek lub sparalizowany (widziałam na filmiku leżącego w pieluszce). Do podejmowania takich decyzji trzeba twardej osoby, a Marina ratuje, jak tylko się da. Sama osobiście chyba nie dałabym rady inaczej, choć wiem, że powinno się to robić zdroworozsądkowo. -
Jakie cudne szczeniaki. Wiadomo co się z nimi stało?
-
Na FB udostepniłam apel TOZ-u odnośnie podrzuconych na terenie Bytomia szczeniaków z pseudo z zaawansowaną parwo. Szukają informacji, ludzi, którzy może kupili tam chorujące szczenięta, żeby dotrzeć do tego zwyrodnialca, który zamiast wziać odpowiedzialność za to, co wyhodował, wolał wyrzucić maluszki w zaawansowanej chorobie. Typowe pseudo, bo na zdjeciu jest chihuahua blue merle, które są zakazane w normalnych hodowlach ze wzgledu na wady letalne przekazywane z tym umaszczeniem. Taka pseudohodowla może byc zródłem parwo w okolicy, roznoszenia się choroby przez okoliczne przychodnie i stąd stale są kolejne przypadki u psów z M. Nie potrafię tu wstawić linku, jesli ktoś potrafi, to udostepniajcie proszę z mojego profilu na FB, bo może ktoś się zgłosi i zlokalizuje się tego potwora, skazującego psy na męki tylko dla zysku.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
To na pewno. Wkładam mu tabletki w mięso i odchodzę. Pyralgina dzis została. Wczoraj trochę spuchł na głowie i nosie. Niewiem czy to reakcja na Cimalgex czy jakiś owad go ugryzł czy to objaw obecności tych robali. Dla mnie to nie jest normalnie zachowujący się i reagujący pies. Chwyciłam się ostatniej deski ratunku i jestesmy umówieni na jutro na godz 14.00 u neurologa dr Olender. To doskonała diagnostka, choć już skóra mi cierpnie na mysl o rachunku. Za wizytę z badaniami swojej kotki zapłaciłam 990 zł. Średnio to koszt 400-500 zł. Jednak nie da się patrzeć na to, jak on funkcjonuje. Śpi po kilkanaście godzin. Rano dostaje leki, potem jedzenie po pół godz i jest wynoszony do ogrodu. Tam kładzie się pod którąś z jodeł i śpi do wieczora aż znowu go budzę, podnoszę, daję na ręce Andrzejowi, który go zanosi do domu. Baryton ucieka do swojego ulubionego kącika za kanape, gdzie najpierw lek, potem go karmię i śpi tam do rana. W nocy wstaje napić się, siku, czasem kupę. W nocy lezy na boku i śpi w jednej pozycji wiele godzin. Nie reaguje jak podchodzę. Jesli budzi sie na dotyk, to tylko patrzy na mnie, nie zmienia pozycji. Jestem załamana. chciałam pomóc psu do adopcji, a tu trzeba ogarnąć go, żeby w ogóle biologicznie funkcjonował. U dr Olender raczej zawsze robimy RTG bez głupiego jasia, więc mam nadzieję, że uda się wreszcie do porządku sprawdzić jego stan. Ola, która organizowała jego przyjazd, napisała tekst i przekaże do kociej organizacji, która zgodziła się zrobić zbiórke i udostepnić konto. Sama mam teraz maluszki nowo urodzone i jednego takiego tyci , kórego muszę stale pilnowac i przystawiać, więc mam mniej czasu żeby tu zaglądać. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nerki funkcjonują idealnie, co do watroby, to wysoki jest jeden parametr, ale podobno on może świadczyć nie tylko o kłopotach z wątrobą, ale mógł też być podwyższony w związku z trudami 6 dniowej podrózy, skoro inne są ok. Niestety, nie potrafię tu wstawić wyników badań. Może ktoś dałby radę pomóc, żebym wysłała na maila skany i rachunki? Baryton nadal jest bez zmian, ani lepiej, ani gorzej. Z tym, że wczoraj rano rana podeszła ropą w jednym miejscu i znowu musiałam zasmarować lekiem. Lekarka powiedziała, że ta rana jest do usunięcia, bo się sama nie zagoi, ale nie w stanie, w jakim on jest teraz. Lekką anemię ma spowodowaną pasożytem. Nie wiem czemu przypisac jego stan. Podwać leki mu trudno, bo się bardzo wyrywa i wyrywa głowę, jak mu przytrzymuję. przez to podawanie to już na mój widok w ogrodzie ucieka. W domu nie, bo po prostu nie daje rady się szybko podnieść. Za to już rozgryzłam jego karmienie, bo trzeba mu dawać i odchodzić. Przy człowieku nie zje, ale jak zostaje sam, to tak. No i podobniej jak Jimmi na Forthyronie, on też wybrzydza i je głównie surowe.