Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Moje ma na Żory jak napisala Tyśka. Zrob może dodatkowe ogłoszenie na jakieś spokojniejsze miasto otoczone wsiami. Niewiele się zmieniło, tylko da się zaobserwować ze raz jest normalniejszy, kiedy indziej dziczy. Wczoraj wieczorem wystarczyło, że kucłam i podszedł i dal się wziąć na rękę, a innego dnia musimy czekać kilka godzin, żeby wszedł do domu; nie chce wejść, nie da się dotknąć. Mialam nawet o niego zapytanie, ale z pensjonatu z Wisły i Pan szukał towarzyskiego psa, który lubilby gości i nie uciekał, bo teren cały czas jest otwarty przez rodzaj działalności. Skierowalam go do Tyśki , kora wie o wielu szczeniakach i podrostkach. Pan bardzo mily, Pani cały czas w domu, ale dom akurat zupełnie nie dla Oreo. Oprocz tego dzwonily tylko głupie dzieci. Poblokowalam ich numery bo to istna plaga. Zastanawiam się, w czym czerpią przyjemność z wykonywania tych telefonów? Ani to śmieszne ani mądre.
  2. Jeśli to mialaby być tak mala sunia i Tola chce ją wziąć pod opiekę, to niech i tak przyjedzie. Napisałam tak ogólnie o jakies suni, bo myslalam, że może przydałoby się miejsce. Zakładałam wiekszą Jutro najwyzej się zgadamy po wizycie Toli w schronisku i naszej w potencjalnym domu Laimy.
  3. Jejku, jeden okazuje się "domny", to na jego miejsce pojawia się nastepny w potrzebie. Jakis tam koszmar dziewczyny mają. Gdyby Laimie dom się jutro udal, to mogłabym wziąć do domu jakąś sunie na hotelik. Tylko to i tak po jakimś tygodniu, bo w domu, który sprawdzamy są 3 koty, wiec trzeba odczekać na wszelki wypadek.
  4. Dlaczego nie mogłaby zostać u nas? Czekam jeszcze na informację od Toli, jak sunia funkcjonuje w schronisku i czy jest z innymi psami. Od tego zalezy jej przyjazd do nas. Nie chcę psa za wszelka siłę. Tez nas nurtują pytania o jej zachowanie, ale skoro 11 mies nie sprawiała kłopotów, to uspokaja. Rozmawiałysmy wczesniej z Tolą i o tym, ze gdyby suczka na miejscu okazała się jednak zabójczą bestią, to i tak zrobilibysmy maksimum możliwego i wczesniej dostałaby szansę . Gdyby była zaburzona do tego stopnia, że wskazaniem byłaby eutanazja, to decyzja ta byłaby podjęta w ostateczności. Kiyoshi, to nie Tola czy mdk8 zostaną z sunią na siebie, tylko ja. Idąc tym tokiem myslenia, powinnam odpuścić, bo jesli deklarowicze sie rozmyslą, sunia zostanie na lata i bedzie na mojej głowie. Oprócz niewidomego, neurologocznego Fado żaden pies od nas nie wyjechał gdzie indziej i nie musiał zmieniac miejsca. Gdybym zresztą wiedziała, ze Fado wyląduje na lata w hotelikowym kojcu bez postepów, to pewnie nie pojechałby wcale. Kiedy był u nas w domu, to ciągle ktoś pytał o postępy, pouczał, ludzie byli rozczarowani ich brakiem. teraz żyje od lat praktycznie w swoim świecie w swoim kojcu bez postepów i jest ok, bo hotelik prowadzi doświadczony szoleniowiec i wszyscy zaakceptowali ten stan. Chieliśmy wówczas jego dobra i liczyliśmy, ze zmiana miejsca spowoduje na lepsze zmiane jego funkcjonowania i pies znormalnieje. Decyzja tak naprawdę zależy nie tylko ode mnie, ale od osób składających deklaracje.
  5. Od razu pytałam Toli o to, ale nie wie. Na pewno to też był ON. Myslę, że nie mamy co drążyć, skoro i tak suni trudno pomóc. Dla niego nie mamy jakiejkolwiek opcji.
  6. Mari23, pomagasz i tak nad mozliwości, bardzo współczuję ostatnich przejść. Wiem że teraz odmowa rezerwacji to dla niej wyrok. Dlatego wolałam kontrowersje po zmianie w tytule i dyskusje, niz zastój, jaki był na początku na wątku. Ten pies nie ma czasu. Rozi ( którą osobiscie bardzo podziwiam za bezkompromisowe pisanie, co mysli ) napisała, ze suni nie widzi u mnie. Ona musiała jednak jakoś widzieć minę mojego meża i córki, kiedy powiedziałam im o suni Nie upieram się, że sunia musi do nas przyjechać. Po prostu staram sie w miarę własnych możliwości uratować jej życie. Jesli pojawią sie środki i miejce, to niech sunia jedzie gdziekolwiek. Najważniejsze, żeby nie skończyła na morbitalu. Konfirm31 i Sowa poruszyły ważny temat. Mysle całkiem podobnie. Tylko to kwestia do przerobienia, jak suczka bedzie już zabezpieczona.
  7. Tyśko, sprobujcie mimo braku czasu sie zarejestrować. Tam jest mnostwo informacji, ludzie są empatyczni i co najważniejsze, bardzo doświadczeni. Tez nie bywałam tam czesto, zakładałam watek Emilowi bez jakiejś wiekszej nadziei na pomoc, a np. całkiem obca osoba wpłaciła na jego diagnozowanie 1000 zł Może ktoś z większym doświadczeniem Was tam ukierunkuje.
  8. Tyśko, a może pokażecie go na Miau? Mojego Emila, tego od zapalenia mózdzku tam pokazałam i spotkałam sie z ogromna pomocą. Dziewczyny finansowo i radami bardzo pomogły w diagnozowaniu. Gdybym nie miała ukraińskiej Nastyi i zamojskiej Pippi, to pomogłabym Wam chociaż z miejscem dla niego.
  9. Kobiety, jesteście cudowne! Bardzo bałysmy się z Tolą, ze suni nikt nie zechce pomóc i wszyscy się od niej odwrócą.
  10. Nie trzeba raczej. Ich ostatnie testy i leki pokryjemy z Twoich wplat wlasnie. Leczymy Martiego i Lonię. Mam nadzieje ze juz nic nie wyskoczy. Nie planuję w następnych miesiącach sprowadzić innych stamtad szczeniąt, bo już po prostu nie wyrabiam z ogarnianiem za każdym razem tych samych problemów. Jeśli więc możesz przenieść swoją deklaracje na sunię, to byłoby super, bo teraz to kwestia ratowania jej życia. Mamy dobę.
  11. Czy ktoś jeszcze pomoże suczce? Jutro Tola musi kierownikowi schroniska dać odpowiedź odnośnie rezerwacji suczki. Nie została wysterylizowana jak wszystkie schroniskowe suczki, wiec to wróży jej losowi najgorzej. Kierownik czeka na decyzję czy będzie rezerwacja i sterylizacja czy fundacja odpuszcza. Nie jesteśmy dziećmi i wiemy co to drugie oznacza.
  12. Już pytałam Toli o to, czy suczka jest sama czy z innymi psami ze względu na Suvi. Prawdopodobnie jest z innymi. Potwierdzi to w piątek, kiedy będzie w schronisku. To wiec również bralysmy od początku pod uwagę. Wiem, ze psy wtedy dostały się na sasiednią działkę przez niedomkniętą furtkę. Jednak wiem tez jak nasze psy reaguja na robotników na budowie domu za murem. Jednak całkowicie inaczej reaguja kiedy kolo tych działek przechodzimy z nimi na smyczy. Mamy cały teren ogrodzony betonowym murem, nie mamy sąsiadów za furtką. Nie mamy nawet furtki wlaśnie z powodu psów. Po zmianie ogrodzenia została tylko brama zamykana i oznakowana ostrzegawczą tablicą. Suczka nie ma jak powtórzyć swojego zachowania. Domyslam się, że sąd również interesował się zachowaniem psów w schronisku i bral je pod uwagę,skoro nie została poddana eutanazji. Wiemy, że agresywne zachowania względem personelu wykluczyłyby adopcję i skończyłyby się bezwzględnie uśpieniem suni. Nie wiemy nic o losie psa, ale ona jak powiedział pracownik Toli, nie stwarza problemów. Sa psy których bardziej obawiałabym się.Gdybym dowiedziala się, że ta owczarka sama rzuciła się do szyi kobiecie i ją zagryzła, to nie odważyłabym się. Gdyby suczka była szczuta i miała zaburzenia w zachowaniu względem ludzi to raczej juz byłyby zauważone schronisku, jest tam prawie rok. Przy dzikim dużym Jimmim ludzie pukali się w głowę, przy kalekiej Lindzie tak samo. Raczej sunia nie ma innej opcji. Albo próbujemy, albo będzie nas prześladować ten smutny, zrezygnowany wzrok. Świadomość, że mogliśmy wspolnie spróbować, ale tego nie zrobiliśmy.
  13. Dopisałabym w tytule wątku "kat czy ofiara?" Sunia i tak ma tylko tą jedną szansę. Stracić juz więcej nie ma co. Psy kalekie czy dzikie tez nie są adopcyjne, a udaje się im pomagać. Może ktoś jeszcze coś zadeklaruje, żeby uzbierać na jej utrzymanie? Dziekuje za dotychczasowe deklaracje. Są bardzo cenne. Nie trzeba mega kwot. Takie rozsądne stałe wpłaty mogą jej odmienić życie. Mamy czas do piątku. Wówczas Tola kierownikowi schroniska musi potwierdzić rezerwację suni lub z niej zrezygnować. Obiecał sunie wysterylizować, jeśli ja zabierzemy. Zabieg tez może dobrze wpłynąć na jej zachowanie.
  14. Jak na wątku Sali, tak i u szczeniaków zapomniałam wysłać fakturę z rozliczeniem. Dzis wyslalam 2x30 zł (testy giardia Lonia, Opel) 30 zł metronidazol 10 zł odrobaczenie Dolpac 30 zł szczep. p wsciekliźnie 30 zł kontrolny test giardia Razem 160 zł. Pobytu Loni we wrzesniu 5 dni nie liczę, bo miałam jeszcze karmę od znajomej Toli.
  15. Całkowicie zapomniałam o rozliczeniu Sali. Tolu, przesłałam Ci maliem fakturę. Pobyt Sali 16 dni - 240 zł chipowanie - 10 zł Razem 250 zł Oba psiaki są już całkowicie przeze mnie rozliczone.
  16. Nie wiem, jak mdk8 ustosunkuje się w tej sytuacji do prowadzenia wątku, ale ja tez uważam że w tej historii psy są ofiarami. wlasciciel tak byl upity, ze dopiero drugiego dnia znalazl matkę, nie slyszal żadnych odgłosów , nie wiedział, co się działo. Gdyby do nas na posesje ktoś wszedł a my nie zareagowalibysmy, to pewnie byłby taki sam finał, mimo że dla nas nasze psy to oddane przytulaki. To kwestia wyobrazni, umiejętności przewidywania właściciela psów. Zresztą fakt , ze psy nie zostały poddane eutanazjia a ich właściciel byl zatrzymany wskazuje na to, że sąd uwaza podobnie. Ja jestem gotowa pomoc suni, choć od razu zaznaczę, że nie mam możliwości wziąć jej na swoje utrzymanie, bo mam psy i koty pod opieka i kolejny duży pies do utrzymania nie wchodzi w grę. Chyba ze ktoś adoptuje od nas ok 5 kotow ona odsiaduje juz prawie rok za kratami za niefrasobliwosc właściciela. Bez nas nie ma szans, bo naruszyła odwieczna zasadę, że pies jest przyjacielem człowieka i dla większości ludzi nie zasługuje na szansę. Podobno dla pracowników jest ok, nie stwarza problemów. Sunia ma pecha, bo nawet bez tych " rewelacji" nie była tu gwiazdą i brakowało chętnych do jej wsparcia.
  17. Moge go dać na grupy yorkowe, tylko potrzebny byłby kontakt telefoniczny. Dziwi mnie, że nawet takiego prawie yorka nikt okolicy nie przygarnie.
  18. Też myślę podobnie. Przecież trudno znaleźć mu miejsce i szukane były różne sposoby pomocy. Pokazywanie go to tylko przedstawienie ludziom, ze taki pies jest i czeka na pomoc w schronisku. Może znajdzie się ktoś z możliwościami i chęcią pomocy. Ta pani powinna zainwestować w firmę ochroniarską. Rozsadny człowiek wie, że nikt w schronisku nie będzie latał po kojcach z kotami i dzieciakami, żeby przetestować psy. Na pewno Alaskan radzi sobie świetnie w rozmowach, bo ma doświadczenie. Pies w domu tez może zachowywać się inaczej niż w hoteliku.
  19. Jestes niezawodna w trudnych sytuacjach. Byłabym bardzo wdzięczna, jeśli udałoby się odmienić los tego skazańca, a pomogłabyś jej dotrzeć do nas. Teraz pewnie jeszcze miesiące oczekiwania na sądowe rozwiązanie. Czekamy na wieści ze schroniska. Mam nadzieję że Toli uda się coś więcej dowiedzieć.
  20. Juz dalam Toli znać, żeby przekazala w schronisku że weźmiemy ją, jeśli tylko zakonczy się sprawa, żeby sunia nie została poddana eutanazji.
  21. Gdyby udało się zebrać deklaracje dla zamojskiej onki, to na wątku zamojskim Aska7 zaoferowała jej transport. Wówczas mogłybyście rozszerzyć poszukiwania hoteliku np na Śląsk, bo może zgodziłaby się go tez zabrać ze schroniska. Tu na pewno łatwiej szukać domu, zorganizować transport niz z okolic Lublina czy Zamościa. Tylko czy uda się pomoc once? na razie na jedną deklarację i jeszcze nie ma wątku.
×
×
  • Create New...