Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tez mi przyszlo do głowy, żeby zapytać P. Karolinę. Mogę jutro zadzwonić o miejsce.
  2. Nikt dziś nie dzwonił, mam nadzieje, ze jutro zadzwonią. Może warto wyróżnić, najwyżej podmieni się na innego psa?
  3. Jeśli miałaby Oreo wziąć Anecik, to mąż zostawi go u mojej mamy. Anecik wie gdzie. On jedzie do ZKwP załatwiać dokumentację i nie da rady jechać do Anecik do Góry Siewierskiej. Zastanówcie się i dajcie znać, jak będzie najlepiej.
  4. Może go zabrać w środę i zostawić u mojej corki. Tylko musialby byl zamknięty w łazience, bo ona ma króliki luzem a pokoj, gdzie nie wchodza jest świeżo po remoncie. No i pozostaje kwestia tego, jak go wziąć i przetransportować i czy osoba, która będzie jechać może go odebrać od córki w Katowicach Dąbrówce Małej. Poker, najlepiej do mnie jutro zadzwonić omówić szczegóły, bo bardzo wolno mi ładuje internet i nie nam możliwości tu ciągle sprawdzać.
  5. Do Katowic mamy 60 km i mąż tam będzie w środę popołudniu. Niestety, w czwartek nie ma możliwości jechać znowu. Tym bardziej, że w czwartek popołudniu nas nie będzie, mamy zaplanowany wyjazd.
  6. Mam problem z osobą do wizyty, bo pani z fundacji okazało się, że mieszka we Wrocławiu i to za daleko, żeby pojechała. Jutro musze szukać na grupie FB kogoś innego.
  7. Chodziło mi bardziej o chęci pracowników w spełnianiu "zachcianek" Toli Wiadomo, jakie mają podejście, a Ona stale o coś wypytuje. Dla mnie to nie problem, jesli zmierzę sunie i kupię odpowiedni jak tu bedzie. Chciałam raczej podpytać o to, jaki kupić, żeby był dobry.
  8. Nie potrafię tu wstawić samego postu, wysłałam Ci na messengera ogłoszenie. Jest tez na moim profilu jamnisia z małym od Ewu, moze też pokażesz rodzinkę u Siebie?
  9. Poudostepniałam Pippi na kocich grupach na FB, jeśli ktoś zna inne, to prosze bardzo o udostepnienia. ZEA nie nadąża z pomoca, nie ma już DT dla kotów.
  10. Takie czasy i tacy ludzie Ograniczyłam swoją bytność na FB do minimum i jestem szczęśliwa. Odnosiłam wrażenie, że cześć udzielających się osób nie ma żadnego swojego życia, tylko żyje tym fejbukowym, wirtualnym. Wszystko wiedzą najlepiej, są sędziami innych, mają patent na odróznianiedobra od zła. Wpis na FB jest wyrocznią, bez sprawdzenia wiarygodności. Jesli nie odpisywałam na wiadomości na profilu hodowli, to wysyłali mi wielokrotne znaki zapytania. Tak jakby ktoś nie miał prawa życ swoim życiem. Nie mam messengera ani FB w tel, bo nie zamieszam być ich niewolnikiem, stale sprawdzającym, co pipczy czy plumska. Najsmutniejsze jest to, że takie osoby, same nie pomogą, a jeszcze zniechęcają innych do pomocy. I tym sposobem tylko zwierzaki tracą.
  11. Wstawiam kilka zdjęć koteczki Pippi. Tych kilka przeszło w swoim rozmiarze, resztę później, po zmniejszeniu wstawi Tola. Prosiłabym o ogłoszenia dla niej z tel. Toli, jesli ktoś jeszcze może. Ja zrobię na Bielsko, warto na Katowice, może Wrocław, gdyby miał kto sprawdzic dom. Tolu, może Pani Justyna zgodziłaby się zrobić wizytę PAw okolicy? Jesli tak, to dobrze byłoby ogłosić na Jaworzno. Tam są ogromne blokowiska i ludzie szukają własnie niewychodzących kociaków. Andrzej mógłby ją wtedy dowieźć do Katowic, to już bliżej niż do nas. Mała ma 2,5-3 mies., jest zaszczepiona, korzysta z kuwety. Nie jest typem przytulanki, jest aktywna i niezalezna. Bardzo dobre relacje nawiązuje z innymi kotami, przyzwyczjona do piesków chihuaha, więc pewnie inne małe też zaakceptuje. Bardzo skoczna i ciekawska. Dom wyłącznie bez mozliwości wychodzenia.
  12. Wysłałam Toli zdjecia. Wstawi później. Na razie wstawiam te, które mają odpowiednio mały rozmiar. Częśc akurat z tych jest taka raczej tu, nie do ogłoszeń Jednak pewnie kazdy jest tu ciekawy sunieczki. Proszę o okreslenie si, kto i gdzie może małą ogłosić? Ja ogłoszenie zrobię na Bielsko-Białą.
  13. Dzis robiłam jej zdjęcia, rano Toli wyślę. Jest przefajna, ciągnęła do szczeniaków, ale niestety ze względu na pobyt w schronisku, nie może się z nimi bawić. Jest kontaktowa, skoczna. Wpakowała się na kanapę i robiła tam na leżąco wygibasy. Jest znacznie mniejszą, niż wydawala się na wstawionych tu zdjęciach. Z jedzeniem tez się trochę rozwiązało. Okazało się, że zasmakowała jej dla szczeniaków karma Reico. Miałam na stoliku w pojemniczku i nie spuszczała z niej wzroku. Zjadla z apetytem dużą porcje, ale po jednej kuleczce. Mam nadzieję, że jej przyszli właściciele kupią jej ta karmę, bo przy takim maleństwie to nie jest jakiś mega wydatek. Ja jej mowie Lusia- Milusia, bo nie wiem jak wołać,a to taki milaczek.
  14. Wyobrażam sobie ich reakcję, jakby mieli latac z miarka i mierzyć Chodzilo mi o to, ze chciałabym kupić przez internet, jak suczka dojedzie. Tolu a możesz zapytać czy w schronisku wiedza jak ona ma na imię? Na pewno byłoby jej łatwiej, gdyby mogła reagować na znane imię. Dziekuje Ci bardzo. Chciałabym z sunią poćwiczyć różne sytuacje i sama czułabym się bezpieczniej. Limba tez np do fryzjera przez miasto szla w kagancu. Ktoś może bac się mijac na chodniku dużego psa bez kaganca i rozumiem to.
  15. Na miasto na pewno będą wyjścia nie często, bo mieszkamy na zadu..u. Jednak do weta są konieczne i na wyjazdy do lasu czy do parku też wołałabym. My sporo robimy takich wyjazdów i np u nas aniołek Borys, w lesie przy innych ludziach z psami dostaje fioła. nagle jest silny, aktywny i koniecznie musi wyeliminowac psa spacerowiczów. ze względu na przeszłość suni, wolałabym dobre zabezpieczenie. Mam kaganiec od mojego Flya, który pasował tez na onke Limbę, ale ona była tak duża jak on (ok35 kg). Nie wiem czy ta sunia też jest tak wyrośnięta. Chciałabym mieć kaganiec dopasowany dla niej. W Cieszynie jest park z rezerwatem ciagnący się kilka km i na pewno chciałabym tam ją zabierać. Są tam ludzie z psami, dziecmi, rowerzyści. Oglądałam własnie też kagańce baskerville i sprawdze polecany sklep. Nie mamy nigdzie dobrego zoologicznego, wiec tylko zakupy internetowe wchodza w grę.
  16. Postaram się wstawić wyniki z badania krwi Brawurki. Nie sa idealne. Mała ma eozynofilię, która wskazuje na jakies pasozyty. Od p. doktora dostała 3 dniowe odrobaczenie Aniprazolem, kupiłam też test na lamblie. Na razie nie zrobiłam, bo był ostatni i czekałam, czy maleńka sunia z zamojskiego schroniska nie bedzie go pilniej potrzebować. Po odrobaczeniu warto zrobić kontrolne badanie krwi. Wczoraj wieczorem, po drugiej dawce odrobaczenia zjadła kolację jak smok. Zjadał swoją porcję i dokładkę takiej samej ilości. Gdybym nie widziała filmików z jej miejsca życia, nie pomyślałabym że to psiak po takich przejsciach. Bez problemu mozna wyciągnąć rękę, żeby pogłaskać ją po główce, nie ma żadnych lękow. Jest pewna siebie, a do innych psów to istna zołza. Nie ściągamy jej szeleczek, bo w sytuacji, kiedy nie chce odpuścić tego, co akurat ma ochorę robić, po prostu chwytamy ją za nie i na rękach podnosimy. I co dziwne po tym, co w swoim domu doświadczyła, zdecydowanie preferuje mojego męża. Może przez to, że on ją odbierał i z nim miała pierwszy kontakt. Ale to, co u mnie jest totalnie olane w odbiorze, to tatuś wyegzekwuje bez wysiłku
  17. Czekam na jej przyjazd jak dziecko na jajko niespodziankę. Cieszę się że bedzie wolna i zastanawiam jaka ona będzie i jak z nią bedzie. Zastanawiałam się nad koniecznoscią wyboru kagańca, bo to mus na publiczne wyjścia. Macie jakieś propozycje? Znalazłam na allegro kagańce fizjologiczne, które są zabudowane w sposób uwzględniający anatomię psiej czaszki, ale ceny tego rozmiaru to grubo ponad stówka. Mam w domu na onka tylko metalowy ze skórzanym paskiem.
  18. Jak powyżej, wczoraj zadzwoniła Onaa z propozycją zmiany miejsca Oreo z powodu braku jego dalszych postepów. Jestem oczywiście otwarta na jego przenosiny. juz wczesniej pisałam, że o ile w domu jest ok, jest kontaktowy i daje się brać na ręce, to na zewnątrz dziczy. Mamy duży teren i on dostaje głupawki. Do tego wybiera psie towarzystwo od ludzkiego. Każda zmiana w składzie stada odbija się na jego zachowaniu. teraz juz jest dobrze, ale po samym wyjeżdzie Laimy do nowego domu, ścinał się z Martim. Po wyjeżdzie Opla jest przyjacielem Suvi. Czasem nie daje się nakłonić na nawoływanie go na powrót do domu trwa i 2 godz. Ma też hustawkę zachowań. Jednego dnia jest kontaktowy i sam przychodzi do domu, drugiego dnia nic nie daje jego zwabianie i nawoływanie. Trzeba czekać, aż sam zechce wejsć. Podobnie jak Onaa uważam, że warto spróbować zmiany miejsca na takie z mniejszym terenem lub ogrodzonym wybiegiem i góra kilkoma psami w domu, żeby musiał się skupić bardziej na człowieku, co ułatwi mu znalezienie domu. U nas na pewno nie wybierze ludzi zamiast psów, bo to psiak który prawie do roku życia żył na ulicy w psim stadzie i z własnej woli nie zamieni psiego stada na ludzkie. Do tego rozpraszają go kury i gęsi na które usilnie poluje. Jest wyleczony, odkarmiony, cała chora sierść mu wyszła, teraz pieknie porósł czarnym, gęstym włosiem. Nie ma sladu po chudości czy wyłysiałym podwoziu. Fizycznie więc jest bardzo adopcyjny. To młody piesek i Onaa ma rację, że chce spróbować zmiany, żeby zwiększyć adopcyjność w jego zachowaniu.
  19. Sunią jestem zachwycona i koniecznie potrzebuję imie, bo muszę do niej jakoś się zwracać, a trzeba to robić często To nie jest absolutnie typ upierdliwca, wiszącego na człowieku i przywłaszczającego sobie ludzi tylko dla siebie. jest bardzo delikatna, czasem trochę nieśmiała ale jak tylko widzi aprobatę, to od razu wyciąga łapinki i się przykleja. Rano jak ją zawołałam ze spaceru, to podbiegła i wskoczyła mi od razu na ręce i tak wtulona wróciła na rękach do domu. Wygląda jak psia wersja Bambiego, jest tak samo rozczulająca i ma takie długie patykowate łapki jak mała sarenka. Nie spodziewałam się, że jest taka maleńka, jest też chudziutka. Lonia przy niej to wypasiona parówka. Nie wiem, jak przetrwała pobyt w schronisku. Jedynie niepokoi mnie jej brak apetytu. Przyjechała z wymiotami w transporterku, więc mogła nie chcieć od razu jeść z powodu choroby lokomocyjnej, ale ona dalej nie zabiera się za jedzenie. Podałam jej odrobaczenie i w zwykłej puszce nie chciała. Musiałam otworzyć starter mus RC i dopiero w tym zjadła, ale językiem tam mlaskała, że i tak wypluwała 3 razy bezsmakową tabletkę. Chciałam wczoraj kupić test na lamblie, ale zabraklo i dopiero bedzie w poniedziałek.W tym schronisku są pierwotniaki i mała też ma na ciałku łupież, więc lepiej od razu sprawdzić, czy to one nie zaburzają wchłaniania tłuszczy. Na wszelki wypadek dostała 3 dniowe odrobaczenie, które tez bije giardię. Kupki w nocy nie zrobiła. Trzeba ok wtorku, środy, po odrobaczeniu, zrobić jej badanie krwi. Minusem u niej jest to, że zupełnie nie ogarnia czystości, ale to pewnie przez pobyt w wąskim i małym kojcu. Do spania miała otwartą klatkę z drybedem i widziałam, że poszła na niego wysikać cały pecherz, mimo ze od razu tam też wybrała miejsce do spania. muszę zamienić drybed na poduszki, może to pomoże, żeby nie spała w swoich siuśkach. Mała jest mega adopcyjna i myslę, że do Szafirki nawet nie dotrze. Zrobię jej zdjecia do ogłoszeń i jesli wyniki z krwi będą ok, to mamy umówioną sterylkę. W takiej sytuacji myslę, że nie ma jej nawet co stresować kolejną zmianą domu, bo na pewno jak ktos przyjedzie ją poznać, to się zakocha. Może ktoś jeszcze wesprze cudne maleństwo grosikiem na badania krwi? Warto zrobić pełne, w dobrym laboratorium. Jak wyślę Toli zdjęcia do ogłoszeń, to prosiłabym o ogłaszanie jej też inne osoby. Takie maleństwo w ogóle nie powinno zawitać nigdy do schroniska i trzeba jej jak najszyciej ustabilizowac życie.
  20. Maluchy rosną jak na drożdżach. Chyba tatuś był większy. Bardzo mi żal, że nie mogę ich wziąć na ręce. Są grubaśne i rozczulające. Niestety, mama jest nieugieta i nie ma na razie mowy o żadnych poufałościach. Na szczęście je i pije jak smok, wiec nie ma problemów z samodzielnym wykarmieniem dzieciaków.
  21. Nie potrafię wstawić z tel., wstawie pod wieczór z komputera. Lonia to taki mily, delikatny psiaczek. Szkoda, ze nie dzwoni nikt sensowny. Robi postępy prawie jak Laima. Juz zaczepia nas nawet i zacheca do zabawy czy przytulanek. Wcześniej to był kłębek strachu.
×
×
  • Create New...