Jaaga
Members-
Posts
19332 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Suka ma larwy róznego stopnia w całym swoim organizmie i na skutek zmian hormonalnych przemieszczają się poprzez łozysko do płodów. Dlatego ona moze nie miec dorosłych form w przewodzie pokarmowym, ale kazde jej potomstwo bedzie już zarażone w życiu płodowym lub z pobieranym mlekiem. Gaja miała czystą kupę, a małe mają mnóstwo młodych glist. Kupiłam pierwszą cavalierkę z takiego miotu. Podawałam jej co miesiac stronghold przez pierwsze pół roku i jej dzieci nigdy nie miały glist, bo udało mi się jej wyeliminować larwy w ostatnim stadium, w miare jak dojrzewały. Hodowczyni zrobiła to samo i też pozbyła się nicieni.
-
To jest tez problem w cavalierach. Dwie pokrzywdzone rasy. Ludzie kupuja szczeniaki dla niepełosprawnych dzieci. Co którys tel. o małe jest od osoby szukającej szczeniaka dla takiego dziecka. jakby maluch miał wyręczyć NFZ i rodziców w terapii dzieciaka. To własnie instrumentalne traktowanie wg mnie. Sa zaskoczeni, ze nie chcę sprzedawać im szczeniąt. Kiedys był post o poszukiwaniu hodowli, która sprzeda tanio szczeniaka dla dziecka z nowotworem, bo takie ma jeszcze życzenie. Byłam na grupie potworem, bo napisałam że nie sprzedałabym im swojego szczeniaka, bo mają być szcześliwe i zadbane. Zaawansowane stadium nowotworowe u dziecka nie jest najlepszym momentem na przyjęcie szczeniaka do domu. Rodzice mają zajęty czas jeżdżeniem po lekarzach, są skupieni na dziecku i swojej tragedii; na wychowanie psiego malucha nie beda mieli czasu i siły. Dziecko pewnie i tak odejdzie, bo szczeniak nie pomoze w zaklinaniu rzeczywistości, a wtedy rodzina może nie bedzie chciała nawet na niego patrzec, bo bedzie kojarzyć sie im z utraconym dzieckiem. Psi maluch traci co najmniej dzieciństwo. Wg mnie też jest coraz gorzej.
-
Brego zamieszkał we własnym domu, z cudownymi ludźmi :)
Jaaga replied to Livka's topic in Już w nowym domu
Niech p Karolina kupi sobie test i zrobi sama z jego kupy, bo do poniedziałku, jeśli on też ma lamblie, to będzie mieć cały hotel zakażony, on już jest tyle czasu u Niej.Teraz warto to badac zaraz po przyjeździe psa, bo pierwotniaki to plaga. Bole brzucha, problemy z wątrobą , świad skóry z niedoboru kwasów tłuszczowych mogą mieć ogromne znaczenie na samopoczucie i zachowanie psa. -
Male zaczęły pokaslywać, podalam im Drontal Junior i dzis rano zamiast kupek znalazłam kłęby cieniutkich glist. Ich mama była odrobaczana i nic nie było. Kupie jej tez drontal, bo trudno uwierzyć, że może nic nie mieć. Odrobaczania trzeba powtarzać i najlepiej zabezpieczyć je wszystkie strongholdem. Na szczęście są odizolowane w zagródce.
-
Wczoraj popołudniu dostałam wiadomość od włascicielki Laimy, że prosi o radę i chce dowiedzieć się o jej reakcje u nas, bo Laima juz nie tylko nie akceptuje owczarków niemieckich, ale i reaguje szczekaniem na ludzi i psy na spacerach. Tydzień po adopcji było dobrze, potem stopniowo pogarszało się. Toleruje tylko drobne kobiety. Przestała tolerować większe kobiety i mężczyzn. Jest po spotkaniu z behawiorystą, który orzekł, ze ona (pies odchowany od maleńkości w duzym stadzie), nie potrafi odczytywać sygnałów innych psów (!). Zaproponowałam wizytę u doświadczonego szkoleniowca, bo niestety, ale dla mnie wielu "weekendowych" behawiorystów robi więcej szkody, niż pożytku. Po rozmowie przemyślałam sprawę. Skoro miły, totalnie uległy psiak tak się zachowuje, to albo zdominował sobie opiekunki i nie radzi sobie z rolą przywódcy, albo coś innego jest nie tak. Mąż akurat był w Chorzowie i zaproponowałm, żeby oddały nam Laime. Znowu rozmowa, dziewczyna płakała, ale powiedziałam jej, że to dla dobra Laimy i zgodziły sie ją dowieźć do Chorzowa. Martwiły się, czy torba z matą węchowa, szarpakami, zabawkami i smaczkami będzie dobrym pomysłem, czy Laima nie będzie tęsknić. Rzeczywiście, prowadzona na spotkanie z Andrzejem z daleka go owarczała, ale jak poznała to już było ok. Na torbę swoich rzeczy Laima nawet nie spojrzy. Po przyjeździe stanęła na ławce, objęła mnie za szyję łapami, wylizała twarz, potem wtuliła głowę w zaglębienie szyi. Objełam ją i tak stałyśmy długo. Laima chodzi znowu za mną krok w krok. Miała w nowym domu zmienione imie, ale na swoje reaguje od razu. Jest tak jak wczesniej miłym, łagodnym, uległym psiakiem. Raczej nie dam rady kolejny raz jej unieszczęśliwić. To nie tak, że dom był zły. Wróciła błyszcząca, zadbana, z torba wyprawki. Dziewczyny starały się, robiły wspólne spacery z innymi psami, spotkanie z behawiorystą. Jednak zamiast wypasionych smaczków i zabawek tylko dla siebie, ona woli być z nami i innymi psami.
-
Sunia nazywa się Andżela. Andrzej powiedział, że głupio, ale co zrobię, jesli to imię mi do niej pasuje Na razie nic nie wpłacaj. Ja na bieząco będę wstawiac tu ew. wydatki, zebym się nie pogubiła, ale rozliczenie robię raz w miesiącu. na konto ZEA mają wpłynąć 3 wpłaty, to chciałabym z tych pieniędzy opłacić leczenie. Po przyjeździe dałam ją razem z Koffi i maluchami. Koffi miała iść do pokoju , gdzie śpi teraz mąż, ale Andżela całą trójke uznała za swoje. Ma rozpulchniony gruczoł mleczny, chyba miała ciążę urojoną przed sterylką, co wyjaśniałoby jej opiekuńczość względem maluchów. Musielismy z Katowic dowieźć kolejne króliki mojej córki, bo moja mama jest chora i nie może się nimi opiekować. To one są u męża, a sunie razem. Nie odpuszczam posłuszeństwa. Pilnuje małych i swojego pokoju. Kiedy drzwi są otwarte i jest tylko barierka, to ujada na moje psy, jakby stała przy ogrodzeniu. Nie rozumie podstawowych komend, jest o mnie zazdrosna i ma pamięć jak słoń. Jeśli pies w czymś jej podpadnie, to go zapamiętuje. Nie potrafi się bawić z psami, choc była z drugim psem. Akurat z Suvi o którą się martwiłaś nie ma w relacjach żadnych problemów. Dziś weszła na wybieg. Kojec Suvi uznała za jej królestwo i nie chce nawet podejść. Weszła do drugiej budy, bo chyba mieszkała w budzie. Dałam ją teraz na wybieg, to siedzi przyklejona do ogrodzenia i czeka na mnie. Ma fioła na moim punkcie i w relacji z człowiekiem nie mam żadnych problemów. Mąż i córki moga ją głaskać. Pracujemy nad reagowaniem na "nie wolno". Na zewnątrz jest albo miedzy moimi nogami, albo obok i wtedy co chwilę dotyka mojej dłoni nosem. Nie pisałam Wam o jej zębach. Całe uzębienie składa się z 1/3 zębów startych na płasko. Coś koszmarnego, wygląda jakby ktoś jej je spiłował w większoąci, ale to raczej efekt tego, że przez rok gryzła metalowe pręty, żeby wydostać się na wolnośc. Biedny chłopak. Toli też go bardzo żal. To nie są psy mordercy, to skrzywdzone przez ludzi istoty. Rok sp-ędziły w ciemnej, mokrej, smierdzącej klatce. Bez słońca, trawy, świeżego powietrza.
-
Małe podobno były odrobaczone w schronisku. Nie chciałam ich od razu po zmianie miejsca faszerować chemią, bo nie wiadomo czy w zagródce nie było jakichś wirusów czy bakterii, które moga wyjść po zmianie miejsca. Odrobaczyłam owczarkę i u niej bylo czysto, ale dziś na spacerze, kiedy sprzątałam kupy znalazłam mała, twardą pełną członów tasiemca. Zakładam, że to od Koffi. Podałam jej i małym teraz lek. Dałam też na wszelki wypadek Brawurce, Loni i Bei. Choć Lonia to raczej nie była, bo niedawno dostała własnie Dolpac przy glistach Opla.
-
Śmiej się, śmiej nazywam ją krążownikiem, bo stale krąży między psami i pilnuje dyscypliny. Jej zadarty ogonek pojawia się między psami jak płetwa rekina i po chwili znika, żeby pojawić się gdzie indziej. Corka pytala się mnie, co to za śmiesznego psa mamy w domu, jak ją zobaczyła kiedy przyjechała.
-
Bardzo trudno o pomoc, o czym pisala Tola. Poglaszalam onke na grupach owczarkowych na FB z prośbą o pomoc finansowa i z info, że szuka domu. Zero odzewu, a grup jest kilka i naprawdę ogrom ludzi na nich. Tylko 3 znajome osoby na moim prywatnym profilu zadeklarowały wsparcie finansowe. Niestety, ale wszystko tak drożeje, że nie można dziwić się wzrostowi cen za hotelowanie. Mój mąż tez wysyla dokumenty o prace w Czechach, bo tam jest chociaż godziwe wynagrodzenie. Przez 25 lat utrzymywałam swoje adopciaki psy i koty z pieniędzy z rasowych szczeniat. Teraz rasowe siedzą w domu bez zainteresowania. Jeszcze przez te wszystkie lata tak złej sytuacji nie było. O rasowe i adopcyjne dzwonia praktycznie pijani, staruszkowie i "karyny". No i głupie dzieci, które bawi wykonywanie takich telefonów.
-
Brego zamieszkał we własnym domu, z cudownymi ludźmi :)
Jaaga replied to Livka's topic in Już w nowym domu
Onka ktora wczoraj do nas przyjechała ma lamblie. Czy p. Karolina dawała kupę Brego do badania? On też jest taki szczuply jak ona, a tam na wybiegach nagminnie występuje ten pierwotniak. Wczoraj od razu dalam jej odrobaczenie i kupa czysta. Były robale u Brego? -
Nic by nie zrobil. Pies trafilby do schroniska, gdzie nie dalby sobie rady. To typ starszych ludzi, którzy myślą tylko o sobie, a nie o dobru i przyszłości zwierzaka. Kiedyś krępowałam się rozmawiać ze starszymi osobami o ich wieku, ewentualnej chorobie czy śmierci. Jednak trzeba. Tylko do niektórych to tez nie dociera. Przerabiałam to juz nieraz przy zapytaniach o szczeniaki yorki.