Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Teraz jeszcze pisalam z Tola. Będzie dzis rozmawiac z Aska7. Nie wiadomo ile zostało suni. Termin porodu da się określić przez badanie dobrym usg określając parametry dla konkretnej rasy. Wtedy wg wielkości płodów udaje się ustalić ich wiek. To mieszaniec. Gdyby sunia była bezpieczna, to poprosiłabym koleżankę z fundacji, żeby opłaciła zabieg sterylizacji. Może zgodziłaby się i więcej, bo dzwoniła z propozycja pomocy psu z Ukrainy. Wzięłabym ja do siebie, bo moja wetka robi sterylki w zaawansowanej ciąży (byłam w poczekalni, kiedy taka proponowala komuś) a opieką po zabiegu to dla mnie nie problem, ale sunia jest spora.
  2. Jak zwykle, żyje w swoim świecie. Najważniejsze jest jedzenie. Konkurencję trzeba odstraszyć histerycznymi dźwiękami i gryzieniem. Amely nam się od początku kojarzyła z swinka wietnamską i chyba slusznie, skoro prawdziwa swinka tez ja uznała za swoj gatunek. Teraz Babuć jest juz wielkości Amely i ogarnęła zasady funkcjonowania z nią. Są jednakowo pazerne na jedzenie. Wieczorem dawałam śwince mleczne owocowe i warzywne dropsiki, a Amely była pierwsza i jej prawie wszystkie wyjadła.
  3. Cudna jedzie pod Wieliczkę. Teraz pisałam z Tola i Alaskan. Obie są zajęte co dzień przy pomocy uchodźcom. Nie dadza rady ogarnąć pomocy suczce. Aska7 podobno i tak dzis nie dałaby jej rady zabrać z Cudną. Szkoda, ze Tola ją tu pokazała, bo teraz siedzi mi biedna w głowie, a bedac kilkaset km od niej nie jestem w stanie nijak pomóc. Moglabym tylko znajoma z fundacji poprosić o pomoc w opłaceniu weta, ale do tego sunia musialaby być gdzieś umieszczona. Wiem to Elu, albo posiekają łopata i do ziemi. Czasem nawet tam lądują żywe, bo po co się wysilac i tak spod ziemi nie wyjdą.
  4. Suczka wkrótce zostanie matką. Urodzi na łańcuchu. Jesli cos pójdzie nie tak, np. zostanie łożysko, utknie szczeniak, peknie macicy, to umrze w bólach i cierpieniu trwających nawet kilka dni. Maluchy pewnie i tak zostaną zlikwidowane w bardziej lub mniej humanitarny sposób. Może ktoś tu, kto ma dostęp do większych organizacji pokaże im sunię? Znaleziona pod granicą ma szanse, skoro wiele organizacji oferowało pomoc i miejsce i czekają na ukrainskie psy. Helli, może tą sunię wzięłabyś pod swoja opiekę, a dziewczyny podpytalyby Anety, czy mogłaby przyjechać z ich sunią? Jej trzeba jak najszybciej zrobić sterylke aborcyjną i musi być po operacji w domu. Aneta byłaby dla niej ratunkiem, pomagała nieraz ukraińskim szczeniakom. Na zdjęciach widać, że plat eternitu służy jej za schronienie zamiast budy.
  5. Drugi od wieczora jest u nas. Wszystko ok, tylko po przyjeździe z moczem wyszły dwa skrzepki krwi. Mam bardzo trudny kontakt z lekarzem, gdzie byl. Wydala go jego żona. Dzis postaram się więcej dowiedzieć. Mocz dalej ma intensywny nieprzyjemny zapach. Wczoraj nie chciał diety, dostanie od dziś. Mam jeszcze pronefrę to mu podam. Może powtórzę mu badanie krwi tylko w kierunku nerek i wątroby za kilka dni. Zapach moze być z wysokiego mocznika, skoro jest na antybiotyku. Po diecie i środkach moze trochę zejdzie. Wg lekarza, u którego byl , to pies do eutanazji. Zobaczymy jak zareaguje mocznik na zmiany diety i preparat. Jeśli ktoś jest na bieżąco z nowinkami dotyczącymi walki z mocznicą, to bardzo chętnie przyjmę porady i wskazówki. Na fb jest grupa, ale ja niestety nie mam czasu przysiąść i poczytac. Juz tydzień walczymy z remontem kuchni.
  6. To może załóż wątek, zbierz deklaracje form pomocy. Może wtedy ktoś doswiadczony skontaktuje się z hotelikami, gdzie bywały większe psiaki? Weryfikacja domów na razie się nie martw Na poczatku trzeba będzie dobrze poznać psa. Jest starszym psem ze specyficzna przeszłością. Zobacz, ogłaszamy Andżelę, porobiłam tyle ogloszen na FB, dałam ją na wszystkie grupy owczarkowi i ani jednego zapytania. Miejsce trzeba wybrać z głową. Żeby nie było po miesiącu informacji, ze masz psa zabierać. Bo co z nim zrobic? A z drugiej strony tak, żeby nie upchnąć go w jakimś hotelowym budyneczku w ogrodzie czy małym kojcu, bo może tam spędzić nawet cala resztę życia. Takie warunki nie polepszą znacznie jego bytu. Są akceptowalne dla adopcyjnych psów, ktore szybko pojadą do własnego domu, ale w założeniu, że z adopcja może być trudno, należy zapewnić mu godne warunki i jakąś przestrzeń. Może to doda motywacji, ale mimo ze Andżela jest trudnym psem, to ani chwili nie żałowałam, że tak się na nią zaparłam. Bywam na nią zła czasami, ale co zrobić.
  7. Co do dużego rudego, Tola teraz niczego już się nie dowie. Nie mogę mieć szczekacza, bo kilka metrow za murem wybiegu jest wybudowany dom. Wiosną wznowią prace i jeśli ktoś się wprowadzi, to mogę mieć nieprzyjemności za ciagłe szczekanie. Dewloperka wywaliła sobie okna i ogromne przeszklenie na taras wlasnie na ogrodzenie wybiegu. Nie będę włóczyć się po sądach, a przy tak dużym, starszym psie bylby na pewno problem ze znalezieniem w krytycznej sytuacji innego miejsca.
  8. Nie widziałam Twojego pytania. Zapytam Toli, czy może się o nim czegoś dowiedzieć.
  9. O, Ciebie też. Obserwuję go od początku, bo to moj ulubiony typ psa.
  10. Rudy przez lata sie trzymał. Byl ogromny, dorodny i imponujący. Teraz marnieje w oczach Żal mi go bardzo, ale musiałabym chyba dostać jakiś spadek czy zacząć w coś grac i wygrać, żeby było mnie stać na pomoc tym schroniskowym weteranom.
  11. Tolu, twoja mala przypomina mi Oreo. Jest cudna.
  12. Nie jest w klatce. Jest luzem. Spi w klatce bo tam wchodzi, nie chce spać na legowisku. Wyprowadzają go na ogrod na spacery. Tez mam nadzieję, że to coś błahego. Karma kupiona, wszystko przygotowane czeka na niego.
  13. Dzis jest tam siodmy dzień. Do wczoraj było ok. Jutro zadzwonie i jakby biegunka nie ustąpiła, to Andrzej zawiezie surowicę. Lepiej podać. Mam dziś gule w gardle. Dziewczynki tez zaczynały mieć objawy po tygodniu. Mam nadzieje, że kupa jednak luźniejsza jest z innego powodu.
  14. Wlaśnie Andrzej mial jechać, ale lekarz powiedział, żeby został do jutra. Mieli go kąpać, jednak dzis po raz pierwszy pojawiła się krew w moczu. Wczesniej byl na antybiotyku. Lekarz go odstawił i d razu nastąpiło pogorszenie Wstrzymali się z kąpielą. Wczesniej nie mógł być kąpany, bo dostał oprysk, który musiał się wchłonąć przed kąpielą. I na dodatek dzis zrobił tez luźną kupę.
  15. No racja. Ja juz przywyklam do tego, że temat kupy jest jednym z czesto poruszanych w rozmowach z koleżankami hodowczyniami.
  16. Mam dobre wieści; po antybiotyku i Metronidazolu kupa jest o wiele lepsza. Bardzo martwiłam się o jej zapalenie jelit, ale idzie ku lepszemu.
  17. Znalazłam paragon i niestety Andrzej juz zapłacił 40 zl za szczepienie, a nie jak dotychczas 30 zl. Rozliczenie tutaj to 40 zl i 150 z deklaracji. Na stowarzyszenie pójdzie faktura na 300 zł.
  18. Chodzilo mi o bilbordy na 1%
  19. Teraz wszyscy organizują zbiórki i wydaje mi się, że to później będzie nie do rozliczenia. To są ogromne pieniądze. Mam kiepskie doświadczenia z dużymi organizacjami. Jeśli kogoś stać na opłacanie pomieszczeń, pensje dla zarządu czy prawnika, akcje bilbordowe, to o tyle mniej pójdzie na zwierzęta. Czasem łatwo wydawać cudze pieniądze. Skoro jest tyle zwierząt na granicy, to pomoc przy juz zebranych środkach powinna być latwa i zorganizowana. Dwa dni temu dzwoniła do mnie kolezanka z fundacji, czy przyjechały do mnie zwierzęta z Ukrainy, bo chce dać pieniądze na karme i leczenie. Ludzie mieli ponoć pretensje, że nie zaoferowała pomocy. Pomagała psom u nas np. Lindzie znacznie wczesniej i tego nikt nie widział, ale jak nie zrobila wielkiego szumu w ostatnich dniach, to jest najgorsza. A mogla zrobić zbiórkę i po sprawie , byłaby zaangażowana. Pomyslec, ze ostatni transport przedwojenny od Mariny przyjechal w tajemnicy do polskiej organizacji, bo bali się ze zostaną zlinczowani medialnie przez innych. Wczesniej co ktoś dopieprzal sie o przywozenie psów z Ukrainy. Dla mnie bohaterami są ci, co działają na miejscu. Tola nie zrobila zbiórki, a wiem ze opłacali karmę i weta psom ukraińskim, działają dla ludzi. Tyśka pisze o tych dwóch znajomych dziewczynach. Juz absurdalnym wydaje mi się szukanie na hura dt przez wszystkie organizacje i grupy pomagaczy. Nie macie pojęcia jakie debilki sie odzywają o Laime i Maxima. Nikt nie dzwoni zapyrac o psa, jaki jest, jakie ma potrzeby, tylko piszą czy dowiozę im lub kiedy moga przyjechać po pieska. procedura adopcyjna to niewyobrażalny wymysl, bo przecież one pieskom chcą pomóc. I jak to nie chce dowieźć. Większość tych zwierząt po pierwszej kupie, zniszczeniach wyleci z tych wrażliwych DT. Widzialam ze schronisko chorzowskie tez chce przyjąć psy. Mogę zadzwonić i zapytać. Może jesli jest tak źle na miejscu, to udałoby się z Aska7 wysłać ze dwa psiaki? Lepsze to, niż błąkanie sie i zakończenie życia np. pod kolami. Ciesze się, że tylu zamojszczakom sie teraz uda. Ja w ostateczności mogłabym przyjąć jakiegoś starszaka na hotelik do Weny, ale wiem ze większymi i starszym jest trudniej o zorganizowanie pomocy. Dlatego fajnie, ze chociaż drobnica wyjedzie do Hani.
  20. Teraz najlepszy czas, nie dość że masowy zryw , przekładający się na wpłaty na zbiórki, to jeszcze pora rozliczania 1 %. Ja jakoś dawno nie mam złudzeń. Kiedyś trafił do mnie transport 5 psów z Rumunii, które stopniowo rozjeżdzały się. jedne szybko, inne wolniej. Zbiórka kasy przez dużą organizację. Nazbierali szybko mnóstwo pieniędzy, zaoferowała swoją pomoc jako DT. Dostałam minimalną ilość suchej karmy. Jedną suczkę wiozłam do Mikołowa na sterylkę za 200 zł. po 2 mies wetka upominała się o kasę, bo organizacja jej nie zapłaciła. Po mojej interwencji dopiero uregulowali dług. Było mi wstyd. W mediach reklamowanie organizacji, jacy wspaniali. Nie miałam ochoty odwalać za kogoś roboty, niech paniusie same zbierają g...a. Powiedziałam, że nie dam złotówki na żadną organizację. Co chcę pomóc, to sama, swoimi rękami i u siebie. Dopiero ZEA przekonała mnie, że jest jedna organizacja której moge zaufać.
  21. Nie robiłam jeszcze rozliczeń za luty, bo walczę z podłogą. Połozyłam dziś trzy warstwy hydroizolacji i fugi. Marzę, żeby wyprostować nogi. Mam gdzieś paragon za szczepienie p. wsciekliźnie Gajki, ale poszukam i wstawię jak meble wrócą na swoje miejsce, bo niczego nie potrafię znaleźć. Zapłaciłam 30 zł.
  22. Ja też. Miałam pierwsza Sare , ktora była 9 lat w schronisku i od tego czasu staram się takie adoptować. Przeważnie to nie są za długie adopcje, ale dla nich liczy się każdy normalny czas. Teraz powoli zegnamy się z Nelę, tez była 9 lat w schronisku. Jest u nas 3,5 roku, ale już z dnia na dzień jest gorzej.
  23. Jak Tola napisała, jutro Andrzejpo niego pojedzie. Tola wie, jak trudno jest się w ogóle tam dodzwonić. I tak po dwudziestu próbach, jak mi się udaje, czuję się jak stalkerka. Zrobię zdjecia jak bedzie juz u nas. Miał być kąpany.
×
×
  • Create New...