Jaaga
Members-
Posts
19274 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Mysle, ze na poczatek Intestinal, jak zawsze przy lambliach, bo jest dobrze wchłaniany. Może przy nich mieć gorsze parametry wątrobowe, więc lepiej zwykłej wysokoenergetycznej karmy nie podawać. Najpierw musimy się pozbyć tego paskudztwa. I mala potrzebuje teraz probiotyk. Ja swoim kupuje rewelacyjny Probiotyk z Eurowetu. W przychodni są znacznie droższe, wiec może udałoby się kupić z karmą.
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Tak, już stracil nadzieje na udany romans -
Chlopak jest rewelacyjny, ale jest taki od początku. Urzeduje juz normalnie w domu. Przypomina mi Borysa , ale jak nabierze ciała to chyba będzie bardziej masywny. No i jest aktywny, w ogóle nie widać po nim wieku. Jak Borys, jest wszędzie pod nogami, ale do tego jeszcze w ruchu, wiec opanowuję slalom.
-
Wszystko w porządku, sunia grzeczna. Noc przespała bez problemu. Jest kontaktowa, już się nie boi. Kupa dzis juz o wiele lepsza. Dostala druga dawkę leku. Bardzo dużo pije, ale tak zazwyczaj jest po wyjściu z tego schroniska. Rano dalam sucha karmę, to był foch. Widocznie byla wcześniej przyzwyczajona do gotowanych posiłków.
-
Niestety, nie jestem w stanie w najbliższych paru dniach jechać na badania. My jesteśmy chorzy, córkę wozimy od szpitala do szpitala. Wróciła po północy z jednego, teraz sa juz w drodze do następnego. Dlatego mówiłam Limonce, żeby szukać jakiegoś innego hoteliku, a my w ostateczności. Skoro nigdzie nie było miejsca, to mysle, ze i tak lepiej, ze bedzie bezpieczna i karmiona, niż miałaby siedzieć w schronisku. Zrobie jej test na lamblie, bo najczęściej one są w schronisku powodem odwodnienia i silnej chudości. Zresztą lepiej psom w takim stanie zrobić badanie krwi po kilku dniach, bo wychodzą złe z powodu odwodnienia i dużej ilości chemii z kielbas. Po kilku dniach pokaża rzeczywisty stan psa.
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Szymek to rewelacyjny pies. Gospodarz całą gębą. Patrząc na niego nie chce się wierzyć, że niedawno kisł bezczynnie w schronisku. Teraz wszystkiego pilnuje, szefuje i ma pod kontrolą. Pies,który nie lubi się nudzić. Pierwszy rano do wyjścia i ostatni wnoszony do domu. Niesamowicie mądry,bystry i nie da się nie lubić. -
W domu praktycznie się nie porusza, leży i zjada to, co mu sie poda pod sam nos. Dalej nie sięgnie. Z innymi psami ok, nie unika, ale i nie szuka kontaktu. Kur nie goni. Duzo czasu przesypia. Nie szuka też kontaktu z człowiekiem. Mężczyzn unika, mnie akceptuje, ale pewnie dlatego, że go przekupuję smacznymi kąskami , no i chyba nie ma kobiet w schronisku. Początkowo kłapał zębami, teraz w domu daje się dotykać, ale tylko po głowie i za uszami bez reakcji, dalej już mu mięśnie drgają mimowolnie na najlżejszy dotyk. Na zewnątrz nie podejdzie bliżej niz na 1-2 m do mnie, a do innych zostawia jeszcze większy dystans. Nie ma mowy o pogłaskaniu. Wczoraj rano zapomniałam mu przypiąć smycz i tak wyszedł; wieczorem nie potrafiliśmy go zwabić do domu. Dopiero ok 22.30 jak zrobiło si ęciemno i nie widział smyczy, to podszedł do jedzenia koło mnie i udało mi się ją zarzucić mu na szyję i zaprowadzić do domu. Wcześniej zwabiałam rzucając po jednym smaczku, ale nie jest głupi i w okolicy wejścia do domu zrezygnował. Z jedzeniem wybredny. Ma biegunkę, ale test na lamblie ujemny. Jest na antybiotykach i dziś kupa znacznie lepsza, choć jeszcze nieuformowana. Po przyjeździe szedł i w czasie ruchu wydalał małe placki jasnej biegunki.Wczoraj wczesnym rankiem w domu było najgorzej, bo tak mu bulgotało i jeżdziło w brzuchu, że dziwiłam się, jak wytrzymał do wyjścia. W domu nie załatwi się. Dziś juz w brzuchu cicho. Na pewno nie jest to pies,który chce zostać przyjacielem człowieka. Za wiele lat go dzieli od ludzi. Widać, że toleruje i akceptuje, ale na razie to tyle.
-
Oczywiście, że może. Umieść go tam i obejmij opieką. Nic prostszego. Zdaję sobie sprawę, że twoj kolejny post na kolejnym wątku jest nastepną szpilą i miałam się poczuć ostatecznością, gdzie daje się psa z musu, bo gdzie indziej brak miejsca. Jesli jestem tak postrzegana, to myślę że jednak odpuszczam. Realizuj swoje marzenia. Mam dosyć twoich prowokacji.
-
Nie mam możliwości zmierzyć, moze Tola wpadła na to, żeby pomierzyć, jak z Ritą jeździła. Proporcje wydaje mi się, że są zachowane na zdjęciach, a jak ktoś ma pokochać, to 2 cm nie zrobią różnicy Tez nie wydałabym nieznanej osobie, o której nie wiem nawet czy istnieje. Po co pisze elaboraty, wystarczy zadzwonić i zapytać. Zakładając, że będzie ok, to jeśli psa nie odbierze osobiście i nie pozna, może się okazać, że coś nie pyknie i kto te 600 km pokona, żeby pies wrocił? No i Rita nie jest wysterylizowana.
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Chciałam potwierdzić wpłatę zwrotu za wczorajszą wizytę.315zł. Jeszcze bedzie do uregulowania 15 zł za paliwo, bo z każdym trzeba było jechać dwa razy, ale to już może razem z rozliczeniem na koniec miesiąca -
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Dostał antybiotyk do zwalczenia bakterii w oczodole, zeby mozna było zrobić korektę. P. doktor powiedziała, ze miał duzo szczęścia, że bez pomocy weterynaryjnej przeżył taki uraz i nie doszło do ogólnego zakażenia. Szymek nie ma lamblii, jest już odrobaczony. -
Parametr z krwi, który wyszedł nieprawidłowo moze wskazywać na problemy z sercem.Szmery sercowe zostały już stwierdzone osłuchowo w badaniu. Chyba trzeba go bedzie umówić do Zabrza do kardiologa, bo nie wiadomo, czy nie trzeba będzie mu wprowadzić leków. W badaniu wyszły lablie, kiepski parametr wątrobowy iprzekroczone pierwiastki,ale to raczej z diety kiełbasiano-parówkowej bogatej w sól i chemię. Ma wiele otarć i ran, chore uszy. Wikaruś jest rewelacyjnym psem. Jest nawet dosć aktywny i żywiołowy. Stale szuka kontaktu, chce się przytulać, być pogłaskanym. Przypomina mi Borysa, tylko bez borysowej flegmy. Zawsze jest zadowolony z zycia, nie szuka konfliktów z psami. Pies cud miód. Całość diagnostyki i leczenia - 315 zł za wczorajszą wizytę opłaci fundacja ZEA, bardzo dziękuję. Do tego bedzie 15 zł koszt paliwa i metronidazol znowu do wykupienia, bo używam pożyczonego od Zewa, a jemu potrzebny bedzie na drugą serię leczenia.
-
Nadszedł czas na uporządkowanie finansów borysowych. Na moim koncie z wpłat dogomaniackich pozostało 939,65 zł. Jezeli osoby wpłacające na Borysa nie wyrażają sprzeciwu, to chciałabym przeznaczyć te pieniądze na wycieńczonego staruszka z tego wątku: Poza tym na koncie fundacji ZEA jest ulokowanych 2519, 30 zł pochodzacych głównie z wpłat zebranych na zbiórce udostepnianej na FB. Te pieniądze chcę przeznaczyć na niechodzącą Lindę. Ona chodzić nigdy nie będzie, jeszcze przed nią min. 10 lat życia,a potrzeby są stale. Teraz np. rozwaliła sobie klamrę z taśmy wózka. Zanim zauważyłam, to zdarła łapę i podwozie na bruku. Muszę zakupić jej środki do zagojenia rozlizywanych ran. W wózeczku też powoli ale systematycznie cos peka i odpada. Zastanawiałam się nad tym, że są nastepne psy do zaopiekowania, ale rozsądniej w obecne,j coraz trudniejszej sytuacji będzie zabezpieczenie psa już uratowanego. Na jej operacje i leczenie były już organizowane zbiórki i z ostatniej niestety nie nazbierało się nawet na koszt zakupu leków.
-
Zadzwoniła dotąd jedna kretynka, która nie tylko bezpodstawinie myslała, ze jest śmieszna, ale była jeszcze wulgarna. Mąż nie przywykł do telefonów od zjebów, ale musi przywyknąć. U Zewa wyczułam guz na boku. Jest twardy, nie sprawia wrażenia tłuszczaka. Trzeba go pokazać, pewnie usunąć i wysłać na histopatologię. na razie co dzień bedziemy jeżdzić do szpitala, więc na pewno nie jest to kwestia dnia czy dwóch.
-
Moja córka ma chore nerki, teraz jest w szpitalu. Nid dam rady tu zaglądać, pisać w najbliższych dniach. Rudy nie ma czasu. Ciągnie ostatkiem sił. Może przyjechać jako hotelowy, 500 zl za miesiąc z jedzeniem, bo to duzy pies . Do tego poprosilam, ze fundacja maltanczykowa zapłaci za pierwszą wizytę u weta i karme na początek, wiec byłoby taniej. Jeszcze jeżeli wpłacający kiedyś na Borysa nie mieliby nic przeciwko, to pieniądze borysowe jakie są na moim koncie(ponad dziewięćset zlotych) tez moga iść na rudego. Przkro mi, ale nasza sytuacja uległa pogorszeniu i jedyne co mogę zaoferować to miejsce hotelowe, a nie jak w przypadku Borysa BDT. Moje adopcyjne zwierzeta teraz chorują przewlekle. I tak ten kolejny duzy pies to już obłęd, ale wydaje mi się, że dla niego to jedyna szansa na przeżycie. Chyba ze oczywiście ktoś ma inny pomysł. Myślę , że na leczenie bez problemu zrobiłoby się zbiórkę ze zdjęciami stanu, w jakim jest. Dorotaz fb zaoferowała zrobienie zbiorki, o ile fundacja będzie firmować zbiórkę, bo na prywatna osobę nikt nie wplaca. Tyle udało mi się ogarnąć. Mam nadzieje, ze jeszcze raz się uda i zdążymy.