Różne sytuacje przypominają o naszych pożegnanych przyjaciółkach...
Teraz dopadła mnie jakaś paskudna infekcja i pójść sobie nie chce, a wyjścia z psiakiem uniknąć się nie da;) Gdy wychodziłem z Saruśką podczas mojego przeziębienia czy infekcji wyjście nie było męczące ponieważ małpiszonek nie potrzebował zbyt szybkich wędrówek. Teraz wychodzę z małą mordką (cały czas diabełek musi szybko wędrować, powoli nie potrafi chyba) i z łezką w oku wspominam dostojne spacery ze starszą owczarkową Sarunią. Kurczę blade, cały czas tęsknię za siwą mordką Saruśki:(
Za niedłuo czeka mnie właśnie wędrówka i wrócę z wywieszonym językiem;)