Erko, są takie dni gdy jest mi smutniej niż zwykle. Z wtorku na środę śniło mi się jak przyjechaliśmy z Saruśką na działkę, małpiszonek wybiegł z samochodu, poszliśmy otworzyć domek, wchodzimy do domku, a Saruśki nie ma z nami i wtedy zdałem sobie sprawę, że już nie usłyszę jej łapek na podłodze w domku:(
Obudziłem się ze łzami w oczach:shake:
Cieszę się, że Saruśki już nic nie boli, ale tęsknota jest... i pewnie pozostanie długo bo kochany pies zapada w serce bardzo.