Dobra zabawa, bycie razem, wspaniała sprawa. Trochę zazdroszczę Asi możliwości takiego spędzania czasu z Gajulcem. Gajka ze mną raczej nie wchodzi w tryb interakcji:) Za to przytulanie ze mną jest na pierwszym miejscu.
W sobotni poranek wybraliśmy się na działkę, wcale nie w celach wypoczynkowych. Trzeba było wymienić hydrofor i skosić trawę. Dla nas wyjazd obowiązkowy, a dla Gajki masa radości. Nie bardzo było kiedy robić zdjęć, dopiero przed wyjazdem do domu, ale udało się złapać parę kadrów z małą mordką w roli głównej. Gaja była cały czas w swoim żywiole, z jednej strony wesoła, rozbawiona, a z drugiej czujna. Popatrzcie na zdjęcia.
Po dniu pełnym wrażeń Gajulka była już trochę zmęczona, co nie przeszkadzało jej dobrze się prezentować w podróżnych szelkach:)
Szkoda, że trzeba było wracać do domu.