Norasku, infekcja sobie poszła, i dobrze.
Mamy za oknami wiosnę, wędrujemy z naszą małą sunią i pomaleńku przyzwyczajam się do małego psiaka. Zupełnie inaczej jest bawić się z taką kruszynką, spacerować. Brakuje mi owczarkowych spacerków i to bardzo, ale nasza mała mordka też już ma swoje miejsce w naszych sercach. Jak to jest, że każdego psiaka kochamy najmocniej na świecie (i kochamy również gdy nasze cztery łapy nie są już z nami), a i tak zostaje miejsce w sercu?