Szajbus, Twoje słowa o ptaszyskach przypomniały mi Norcię. Ona ciekawie reagowała na ptaszyska. Gdy widziała większe skupisko ptaków starała się je rozgonić, ale nie miała wobec nich złych zamiarów, traktowała to jako zabawę chociaż nam się to niespecjalnie podobało. Jedyny wyjątek to kaczki. Gdy Norcia widziała kaczki patrzyła na nie z dużym zainteresowaniem i nie bardzo wiedziała co robić. Dużo z kaczkami mieliśmy radości, szczególnie że mieszkaliśmy w okolicy gdzie było bardzo dużo kaczek, praktycznie spotykaliśmy kaczki na każdym spacerze z Norcią. Saruśka z kolei ignorowała ptaki, z wyjątkiem niektórych krukowatych, na które reagowała niechęcią, co ciekawe tylko na konkretne osobniki:) Jak to się składa w życiu, że nawet ptaszyska przywołują wspomnienia o pożegnanych przyjaciółkach?