-
Posts
26704 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Witajcie w niedzielny poranek, być może ostatni ładny dzień. Powoli musimy pogodzić się z nieuchronną przyszłością pogodową. Jak dla mnie - stanowczo za wcześnie. Nie lubi ę zbytnio pluchy, choć doskonale wiem, że woda jest bardzo, bardzo potrzebna. Mimi - korzystaj z ostatnich promieni ciepłego słoneczka. I nie rozrabiaj za bardzo.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Dziś mgły niewiele, jeszcze jest w miarę ciepły poranek. I dzień też ma być pogodny. Trzeba z tego korzystać. Na jutro zapowiadają już zimno, trzeba będzie duchowo przygotować się do takich zmian. Ciężko będzie, ale tak to zawsze jest na początku. Baw się Grzesiu dobrze, korzystaj z resztek ciepła dopóki się da. I nieodmiennie czekaj na wymarzony domek, oby jak najkrócej. -
A może będą jakieś wieści o poczynaniach Kenzo?
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Nesiowata replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Też zaglądam z nadzieją na jakieś lepsze wieści o "odchudzającym" się psiaku. -
Elik znów pomyliła pory doby? Ja wprawdzie obudziłam się jeszcze wg starego czasu ale tak w miarę normalnie. To prawda - wczorajszy dzień był naprawdę piękny. Wielka szkoda, że teraz ma być okropna zmiana. Już teraz boję się mszy na cmentarzu w dzień Wszystkich Świętych. Nawet jeśli jest ciepło to i tak zawsze zmarznę. A co dopiero przy pogodzie, którą nam zapowiadają na ten rok? Przeziębienie pewne na 100%. Dużo ludzi było, ale woda też była. Zawiozłam już wiązanki, zawsze to mniej na przyszłość. Ale liści zn≤ów zgrabiłam kolejny worek. Przy jednym z grobów mam możliwość posadzenia kwiatków. Mimo takiej suszy smagliczki w pełnym rozkwicie. A jaki zapach! Na początku tygodnia muszę wybrać się jeszcze na dwa cmentarze. Dopóki jeszcze można pod nie podjechać. Wszystko zajmuje sporo czasu, ale jakoś trzeba dać radę. Dobrze chociaż, że najbliższych mam tylko na dwóch cmentarzach. I tak do dziadków ostatnio jeżdżę dzień wcześniej żeby nie tłuc się w tych wszystkich korkach. mam nadzieję, że oni to rozumieją. W końcu z każdym rokiem jestem starsza i cokolwiek bym nie robiła to trwa to coraz dłużej. A praktycznie zostałam sama. Ale dość narzekań. Dziś jeszcze ma być pogodny dzień więc życzę wszystkim udanego dnia pełnego spokoju i odpoczynku.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witaj Czarnulku w mokry sobotni poranek. Powoli niebo się rozjaśnia, ale na głowę spadają zimne krople opadającej mgły. Taki prysznic nie należy do przyjemności. Udanego dnia księciuniu, korzystaj nadal z możliwości zabaw z kumplami na świeżym powietrzu. -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witaj księciuniu - znów za oknem trochę mgły. Ale jeszcze ciepławo. Szkoda, że to już ostatnie ciepłe dni. Jak dla mnie - za wcześnie na przymrozki. A później okażę się, że ciepło to będzie w grudniu. Ty już z pewnością jesteś przygotowany (przynajmniej fizycznie) na zimno. Zatem - baw się dobrze w oczekiwaniu na gorsze dni, a może na wypatrywany dom? -
Oby się udało.
-
Nie - ja akurat wstałam. Znów za oknem mgła, ale taka do zniesienia. Najgorsze, że to podobno ostatnie ciepłe dni. Czyli teraz na gwałt muszę sprzątnąć wszystkie kwiatki. Trudno, takie życie. Do tej pory cały czas grabiłam liście, reszta zostawała na później. Trzeba zmienić kolejność. Na szczęście liści jest teraz dużo mniej. Trzymajcie się zdrowo, może dzisiejszy dzień będzie lepszy od wczorajszego?
-
Ludzka głupota nie zna granic - i to jest jeszcze jedno potwierdzenie tego. A Lola śliczna. Oby jak najszybciej odezwał się człowiek, którego serce podbije.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Jak się kto uprze - to czemu nie? Wczoraj z moimi psami chodziłam po polu i Neska, chyba na złość, zamiast ganiać poszła sobie na rów (przecież jest jeszcze zielona trawa, która jest ogromnym smakołykiem). A ponieważ rano mgła była przeogromna i cały dzień pochmurny to i rów mokry. Po nawoływaniach wróciła. I do domu przyszła mokra i oblepiona ziemią. Czy to faktycznie przyjemne - nie wiem. Ale była bardzo zdziwiona, że Misiek i Lala od razu weszły do domu, a ona (biedaczka?!) musiała poczekać i jeszcze jakieś niemiłe zabiegi - wycieranie, wyczesywanie? A ponieważ jest spokojna więc z rezygnacja poddała się zabiegom. Tyle, że jej mina mówiła wszystko - za co, przecież chciałam tylko mieć trochę przyjemności?