Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26849
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. To się w głowie nie chce mieścić! Urzędniczy ADMINISTRACJI PAŃSTWOWEJ - WSTYD! Choć, przyznaję, spotkałam się z taką postawą w okolicach Wyszkowa. To raptem 60 - 65 km od Warszawy. Mieszka tam moja rodzina. Rozmawiałam ze swoja kuzynką, przyplątała się do niej bezdomna kotka. Jeszcze właściwie kociak. Miejscowość letniskowa, warszawiacy siedzą tam na działkach przez całe lato.Kociny nawet nie przestraszył pies, który kręci się przy domu, wszedł za nią na podwórko. I został. Pojechała do gminy żeby załatwić dopłatę na sterylizację. Pani już nawet zaczęła wypisywać. W ostatniej chwili zapytała gdzie kot przebywa. Kiedy usłyszała, że u niej, bo przecież nie będzie go szukać po lesie to skończyła się rozmowa. To już nie był kot bezdomny! Jak ma właściciela to już nie jest nie jest sprawa gminy. Podobno powiedziała pani dosadnie co myśli na jej temat, o mało wie wyrwała drzwi wychodząc. Znając ją - nie zazdroszczę urzędniczce, ale należało się. Umówiła się z weterynarzem, wysterylizowała kotkę i stwierdziła, że więcej jej noga tam nie postanie. Mieszka pod lasem i wszystkie bezdomne psy i koty własnie tam ściągają. I co może zrobić? Przecież nie będzie sterylizować wszystkich za własne pieniądze, a jedzenie nie odmówi. I tak sobie pomyślałam, że kilkadziesiąt km odległości i przepaść. Ja dostałam zlecenie na sterylizacje bezdomnych kotek bez jakichkolwiek pytań w gminie, nikogo n ie interesowało gdzie koty przebywają. A były u mnie już ponad tydzień. Raz, że ktoś je podrzucił, dwa - też nie miałam zamiaru robić poszukiwania kiedy trzeba będzie jechać do lecznicy. Musiałam tylko u weterynarza podpisać oświadczenie, że zaopiekuje się nimi po zabiegu. Można - można. Trzeba tylko chcieć. A swoją drogą - nie zazdroszczę Wam takich gmin. Zwierzaki mogą liczyć tylko na Wasz pomoc.pomoc. Too orka na ugorze. Biedna sunia, oby udało się ją znaleźć.
  2. Przywitam się z Czarnulkiem w kolejny przymrozkowy przedświt.Ale chyba z dnia na dzień jest mniejszy. Moje panny już wyskoczyły na dwór, ale Misio śpi.Koty już oglądają się na jedzenie. Wszystko to przyzwyczajenie. I jak można dłużej spać? Zresztą sama już się obudziłam. Grzesiu - przyjemnego dnia życzymy, baw się dobrze. I pilnuj zdrowia!
  3. Nie - to roślinne zbieractwo. Ale to rodzinne po kądzieli. I chyba pogłębia się z wiekiem. A swoją drogą - przydasiów też nie brakuje. Tyle, że ściany nie są z gumy.
  4. U mnie jednak szronu nie brakowało.
  5. Też chciałabym to wiedzieć. Dziś już wigilia Święta Zmarłych. Przed południem chce jechać na grób dziadków. Sprzątnięte już jakiś czas temu, ale pewnie liście znów będą wszeobecne. Ale to nie problem. Na tym samym cmentarzu mam jeszcze kilka innych grobów do odwiedzenia. Jutro już tam nie zawitam. Wprawdzie zwierzaki nakarmione śpią nan nowo, ale ma trochę innych prac na dziś. I, niestety, muszę je dziś zrobić. A dzień jakiś krótki. Życzmy wszystkim jak najwięcej zdrowia, spokoju na te dni zadumy.
  6. Witaj Jagusko! Pewnie po dentystycznych pieszczotach miałaś już zupełnie dość wszystkiego (specjalnie nie można się temu dziwić, ale to wyższa konieczność). Odpocznij sobie spokojnie, a wszelkie choroby pogoń precz, szkoda na nie czasu i nerwów. Ruda - daj Jagusce choć trochę spokojniejszych chwil.
  7. Mamy czwartek, mrozek za oknem i nadchodzący czas wielkich wędrówek po cmentarzach. Pluszowy psiaku - trzymaj się zdrowo i ciesz spokojnym życiem.
  8. Znów ujemna temperatura. Ale podobno będzie lepiej. Nawet niebo zaczyna jaśnieć, czas zaczynać normalny dzień. Witaj Grzesiu - udanego dnia życzymy. I (upragnionego przynajmniej przez nas) Twojego domku.
  9. Z przyzwyczajenia zaglądam na wątek psiego dżentelmena, bardzo go brakuje. Jego widok uspokajał momentalnie. Życie n e dość, że okrutne to jeszcze niesprawiedliwe. Żegnaj jeszcze raz dostojna kruszynko, już na zawsze pozostań bez bólu i ciesz się towarzystwem Filipka. Do zobaczenia.
  10. Jak na złość - lajki znikły. Ale wieści super! Oby tylko pani na miejscu nie postanowiła "zarządzić" po swojemu.
  11. Witamy w mroźny środowy poranek. Jest pogodnie, ale wcale nie mam ochoty na wychodzenie z domu. na szczęście kury już wypuszczone i mogę sobie chwilowo odpuścić takowe wypady. Wczorajsze popołudnie spędziłam na upychaniu po "dziurach" donic i skrzynek. Mam nadzieję, że jeszcze w ciągu dnia będę je wystawiać na dwór zanim sprzątnę na dobre. tylko znaleźć im miejsce na zimę to już wielki problem. Stanowczo za dużo u mnie tych doniczek. Potrzeba dużo miejsca, a z tym coraz bardziej krucho. A wszystkiego szkoda. Święto zmarłych coraz bliżej. Trzeba się będzie porządnie ubrać, bo to zawsze najlepsza okazja do przeziębienia. Trzymajcie się zdrowo.
  12. W oczekiwaniu na wieści od rudzielca przywitam się w środowy ranek. Teraz już jest widno. Ale, niestety, prognozy sprawdziły się w całości i mamy mroźny pogodny poranek. Czas przygotować się na taką pogodę chociaż tak trudno zapomnieć piękne słoneczne dni, jak np ostatnią sobotę. Mimiśka - poszalej trochę bo Jaguska nie ma o czym pisać!
  13. Śliczny ten Tobiś. Uosobienie spokoju i szczęścia. Jak najwięcej zdrowia puchatku, nadchodzą kiepskie warunki pogodowe. Niech Twoje łapki nie dokuczają Ci za bardzo.
  14. Witaj Czarnulku. Wykrakali nam przymrozek i spełniło się, niestety. No, ale Ty już dawno przygotowany na takie atrakcje, prawda? Trzymaj się zdrowo.
  15. Żegnaj już na zawsze cudny Blondynku. Tak trudno mi się z tym pogodzić. Co prawda Ty nie odczuwasz już żadnego bólu, ale nie tak miało się to skończyć. Tyle razy wyszedłeś z opałów obronną łapą. Jesteś już ze swoim Filipkiem, czekaj na nas.
  16. Tak bardzo bałam się zajrzeć do Blondynka choć czułam, że tylko tego można się spodziewać. Strasznie mi przykro.Wspaniały Blondynku - pozostaniesz na zawsze w pamięci.
  17. Mam taką nadzieję. Ale szkoda mi tej kobiety, sama wychowywała dziecko, naprawdę się męczyła. I to tyle lat. A teraz? Dzieciaki są przytulane tylko przez babcie, od rodziców są dosłownie odpychane. Zmarnują im życie. Jak takie dziecko może później normalnie funkcjonować?
  18. Faktycznie - niedawno coś takiego było. Tyle, że ja akurat kręciłam się w kuchni i praktycznie niewiele słyszałam.
  19. I akurat z tym nie potrafię się pogodzić. To wszystko kwestia wychowania. A dzisiejsi rodzice mają w nosie wychowywanie własnych dzieci. Znam takich, którzy kupują dzieciom masę piekielnie drogich zabawek, a po powrocie z pracy siadają przy laptopie i tak jest przez cały wieczór. Kiedy dziecko podchodzi słyszy jedynie - nie przeszkadzaj, masz zabawki. Tych dzieci jest dwójka, po drugim porodzie matka nawet skróciła sobie urlop macierzyński i poszła do pracy. Dziećmi zajmują się na zmianę babcie, w każdą niedzielę cała czwórka zwala się na obiad do babci (ma chyba najniższa możliwa emeryturę ale młodzi nawet nie wpadną na pomysł aby cokolwiek kupić na ten obiad, niech się babcia martwi - jej sprawa). Oczywiście to co zostanie - zabierają ze sobą. Tatuś jest wielce mięsożerny (mnie powalił widok ile potrafi zjeść, jeszcze trochę i młody człowiek padnie na zawał), dla mamusi trzeba przygotować jedzenie wegetariańskie. Mile, prawda? Oczywiście deser musi być też. Kiedyś poradziłam kobiecie, że ma na niedzielę ugotować gar zupy, najlepiej pomidorowej i to na mięsie (córka już nie zje). Ale jakoś nie ma odwagi. A młodzi nie dość, że maja do niej zawsze jakieś pretensje to ledwo zjedzą i uciekają. Nie ma mowy nawet o tym, żeby sprzątnąć ze stołu. W końcu babcia jest na emeryturze, niech sobie sprząta. A najlepiej jeszcze zostawić jej dzieci do popilnowania, oni muszą mieć czas dla siebie. Dobija mnie to wszystko. A kobieta jest schorowana. I n ie jest to jedna choroba. Może dojść do tego, że przestanie chodzić. Z pewnością wtedy córka jej niem pomoże. A ona miała termin operacji kolana i nie poszła (a czekała dość długo) bo córcia nie miała co zrobić z dziećmi. Córka nawet nie umyje okien bo ma lęk wysokości. A przecież okna otwierają się do środka, więc gdzie miałaby wypaść? Na szczęście babcia już nie myje okien i nie gotuje im w tygodniu obiadów, chociaż z tym odpuściła. A tak prawdę mówiąc - to kobieta sama sobie winna, tak ją wychowała. Dziecko nigdy nie miało żadnych obowiązków bo uczy się, Teraz efekty są na każdym kroku. Kończę, za bardzo się rozpisałam. Ale przynajmniej mi ulżyło.
  20. Obydwie równo - było ciemno, więc kura siedziała spokojnie. A że ona siedziała więc Lala tylko spokojnie pilnowała. Trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić.
×
×
  • Create New...