Witam w chłodny poranek z nadzieją, ze dzień jednak będzie udany. Może jednak, mimo chłodu , pogoda dopisze? Czas przyzwyczajać się do jesieni, krótkich dni, wilgoci i chłodu. Choć ciężko to idzie. A może tylko ja tak mam?
No i środa, jakieś odblaski słoneczka widać za oknem. Może cały dzień będzie taki? Musze szybko skoczyć do sklepu, bo po 9 mam lekarza na telefon i trzeba siedzieć w domu. Człowiek szybko przyzwyczaja się do takich porad. Dobrze, że na razie potrzebuję tylko recepty.
Spokojnego dnia wszystkim życzymy.
Myślałam,że zdejmę mu dziś ale jednak poczekam do jutra..W jednym roku jest jeszcze maleńki strupek, może dziś odpadnie. Niemal cała rana jest już zrośnięta. Wytrzymał tyle czasu więc jeden dzień to żadna różnica., a ja będę spokojna. Bo pysk wkłada wszędzie gdzie się tylko da, a najlepsze są wszelkiej maści krzaki. podobno strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Tak mi wypada co trzy dni. Ale jeszcze trochę poleżę. Psy wyskoczyły na dwór, teraz mam trochę spokoju.
Ale badania to już dość dawno można było robić. Teraz pewnie można się spodziewać w każdej chwili, że znów wstrzymają.
Byłoby realne gdyby nie Neska. Przy niej nic jadalnego ie może leżeć na podłodze, pracuje na zasadzie odkurzacza. A jego spróbuję przyzwyczajać podając z ręki - bierze ostrożnie po 1 sztuce i coraz lepiej idzie mu jedzenie, bez straty części.
Dziś spróbowałam dać Ptyśkowi suchej karmy z ręki. O dziwo, wziął i zjadł. Po chrupce. Początkowo część wypadała mu z pyska i to skrupulatnie sprzątała Neska, później już nic mu nie wypadało. Wprawdzie tylko kilka sztuk, ale jednak okazalo się zjadliwe. W misce - niejadalne. I jak tu za nim nadążyć?
Witaj księciuniu - u mnie zapowiada się całkiem przyjemny dzień. Może cały taki będzie? Po wieczornej burzy i ulewie pozostało trochę kałuż ale idzie wytrzymać. Korzystaj więc z wszelakich możliwości złapania promieni słonecznych dopóki można.