Jakoś trudno było mi wchodzić na wątki, sprawa Feniksa rozłożyła mnie na jakiś czas. Chyba tak to już jest, że psiak w schronisku walczy a kiedy ma szansę na godne życie - odpuszcza i czeka tylko na śmierć. Tak też było z Ptysiem I. I weterynarz też tak mówił, podobno to reguła. Niesprawiedliwe to wszystko, jak większość naszego życia. Feniks jeszcze miał to szczęście, że ostatnie chwile życia spędził przy człowieku, zaopiekowany i kochany. Jedna pociecha, tylko gdzie tu sprawiedliwość? Trudno to wszystko przetrawić.
Trzymajcie się.