Jump to content
Dogomania

Isiak

Members
  • Posts

    11533
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Everything posted by Isiak

  1. Melduję się na wątku. Na razie jestem spłukana, leczenie mojej suni kosztowało mnie od lipca 2.500 zł, a tyle nie zarabiam :shake: Muszę się odbić od dna. A Dżiny strasznie mi żal... :-( Taka kochana poczciwina :-(
  2. A mnie on troszkę pomeraniana przypomina ;) Jaki on kochany i śliczny :loveu:
  3. Dzięki za wiadomości :lol: Jak on musi teraz superzasto wyglądać po kąpieli - taki czyściutki, puchaty, mięciutki... nic tylko kanapa i mizianko :evil_lol:
  4. Co za wspaniałe wiadomości! :multi::multi::multi:
  5. Ale błyskawiczna akcja :evil_lol:
  6. Też jestem ciekawa, co u mordeczki :roll:
  7. Jaki słodziak :loveu: I co taki skarbuś robi w schronisku? :-(
  8. Życzę wszystkiego dobrego Ramzesowi! :multi:
  9. Trzymam kciuki :cool3: na moje ogloszenia nikt nie odpowiada :shake:
  10. Cudowna wiadomość! Oby został na zawsze w kochającym domku!
  11. Też mi się wydaje, że konflikty częściej bywają pomiędzy psami tej samej płci, a między sunią i psem to raczej nie powinno. Tym bardziej, że szczeniak podporządkuje się starszej suni.
  12. Jak to dobrze, że kluseczka jest w dobrych rękach! A z jedzonkiem to może powoli da się przestawić na suche. Moja sucz całe życie jadła tylko gotowane, ale jak już nieodwołalnie trzeba było ją odchudzić, to przestawiła się na suche i wcina Obesity. Co prawda tylko polane mleczkiem - innego nie ruszy - ale mleczko chude i minimalna ilość. No i chudnie - hurra! - mimo prawie całkowitego braku ruchu :multi: A ten psiak ogromnie mnie chwycił za srece - oby trafił mu się cudowny, kochający domek!
  13. Rany jakie cudo! I był tak zaniedbywany??? :shake: A wydawałoby się, że jęsli już ktoś kupuje psa z rodowodem i wywala na niego bądź co bądź trochę kasy, to jest to decyzja dobrze przemyślana i pies będzie miał właściwą opiekę... A tu bęc! zderzenie z polską rzeczywistością :angryy:
  14. Kolejna bida... Słodki kanapowy przytulak, nie do wiary, że ktoś wywalił taką ślicznotę.
  15. Moja wetka obiecała skontaktować się z panem, któremu niedawno umarł ukochany dobek. Pan jest podobno zakochany w tej rasie. Może coś z tego będzie.
  16. Zamieściłam na trzech forach robótkowych i na forum cavalierkowym.
  17. Kochane maleństwo :-( To paskudna sytuacja, kiedy w domu nie ma zgodnego zdania co do posiadania psa. Sama to przerabiałam ze swoim mężem. No ale nie każdy zrobiłby tak jak ja :diabloti: Zapytam moich wetów, czy nie wiedzą o szukającym psa domku, i dam znać na "moje" fora.
  18. Niestety to prawda, to błędne koło, ratując biednego psa nabija się kieszeń takich łotrów i nakręca interes, a z drugiej strony nie można przecież przejść obojętnie obok ofiar takich palantów. Przeraża mnie też pęd potencjalnych kupców do kupowania szczeniaczków z takich pseudohodowli. Ostatnio godzinę tłumaczyłam kobiecie, dlaczego nie należy kupować psów z takich ogłoszeń i na różnych bazarach. Nie mogła babina pojąć, czym się rózni taki szczeniak od szczeniaka z prawdziwej hodowli - dla niej to tylko różnica w cenie. Oczywiśćie z tego powodu te z pseudo wydają jej się atrakcyjniejsze :angryy: I jestem pewna, że w końcu tam właśnie kupi.
  19. Operował dr Fabisz, ale psa przyjmowała jakaś Pani doktor, nie znam nazwiska. Szwy też ona wyjmowała. Wiem, że każdy może odbierać daną sytuację inaczej, ale ja odniosłam wrażenie, że tam nikt nie ma czasu dokładnie zbadać pacjenta, że robi się wszystko byle jak i byle szybko, na odczepnego. Może to krzywdząca opinia, ale sunia była "poprawiana" w Oświęcimiu i tam, mimo, że ilość pacjentów zbliżona była do Chorzowa, lekarze mieli dla każdego pacjenta tyle czasu, ile trzeba było na dokładną diagnostykę. I mimo, że wszyscy tam biegali "z prędkością światła na wysokości lamperii" i nawet nie mieli czasu na łyk herbaty, to stać ich było na miły uśmiech i nawet żarcik. A suce założono dren i dzięki temu nic nie zbierało się w środku, ładnie się zagoiło, w międzyczasie miała już robione USG, żeby sprawdzić czy nie gromadzi się płyn, ma podawane środki na odbudowę mięśni, które zaczęły jej zanikać po ponad miesiącu braku ruchu. Pokazano mi, jak mam z nią ćwiczyć mięśnie kończyny, jak je masować. Jestem pewna, że Chorzów zakończyłby leczenie na wyjęciu szwów.
  20. [quote name='tina i irish']z jakiego powodu?[/quote] Zostałam skierowana z sunią do tej lecznicy z mojego miasta (u nas nie ma ortopedy) z podejrzeniem zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie. Przy przyjęciu miałam podać, co jest do zrobienia i która strona. Odniosłam wrażenie, że nikt nawet nie będzie badał psa, tylko od razu go pokroją, a gdybym nie daj Boże w zdenerwowaniu pomyliła stronę lewą z prawą, to co? pokrolili by zdrową łapę? Z naciskiem zaznaczyłam, że to "podejrzenie" zerwania więzadeł, a nie pewnik... okazało się, że kolano było w miarę dobre, za to zoperowano biodro, zwichnięte, z zerwaniem wiązadła obłego. Operacja polegała na przymarszczeniu torebki stawowej i po 10 dniach miałam przyjechać do kontroli i zdjęcia szwów. Pojechałam i szwy wyjęto nie badając nawet suni, mimo, że mówiłam, że miała silny odczyn na nici, zrobiła jej się przetoka i gęsty płyn w dużych ilościach się sączył. Ale w międzyczasie skóra już zarosła, z zewnątrz się zagoiło i pani doktor popatrzyła na mnie dziwnie, jakbym jakieś farmazony wygadywała. Wyjęła szwy i do domu. A z psicą wcale nie było lepiej. Okazało się, że biodro nadal jest zwichnięte, wewnątrz nic się nie zagoiło, jedna wielka jama wypełniona zapalnym płynem i luźna torebka stawowa, być może za mało przymarszczona, a być może rozepchana przez zbierający się, nie mający ujścia mazisty płyn. Główka kości udowej zżarta stanem zapalnym. Skończyło się dekapitacją kości udowej i cierpieniem psa.
  21. [quote name='tina i irish'] Otatnio siedziałam w poczekalni z Irish u Fabisza w Chorzowie (jedyne miejsce na śląsku którego jestem pewna, ale ze wskazaniem na Stefanka)[/quote] A ja akurat mam po wizycie tam mieszane uczucia...
  22. Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że jedno z małżonków chce psa, a drugie nie. Cierpi na tym wszystkim pies, bo on doskonale wyczuwa brak akceptacji jednej ze stron i nie rozumie, dlaczego tak jest, więc ze wszystkich sił stara się przypodobać tej osobie... Miałam podobną sytuację, mąż nie zgadzał się na psa...
×
×
  • Create New...