Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5053
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Kto chce psa uderzyć, zawsze kij znajdzie. Pies powinien być dobrem luksusowym.
  2. Właśnie dlatego ja reprezentuję dość niepopularny pogląd - moim zdaniem pierwszeństwo w wyciąganiu ze schronu powinny mieć psy, które potrzebują kontaktu z człowiekiem. Suvi ma niewiarygodny komfort w porównaniu z warunkami schroniskowymi, to fakt. Ale czy nawet pracując po dwie godziny dziennie da się ją nastawić na kontakt z człowiekiem?
  3. Chyba trzeba uprzedzić DT o problemach z zostawaniem, żeby natychmiast zaczęto naukę zostawania lub trening klatkowy.
  4. No ale ktoś oddał suczkę do schroniska, to schronisko musi wiedzieć, kto. Starczy, aby pracownik schroniska porozumiał się z tym, kto oddał psa, to chyba nie jest zbyt skomplikowane. Pracownik schroniska może sam zadać kilka pytań.
  5. Starczy nauczyć kilku poleceń - siad, noga, miejsce, waruj - wszystko jedno jak nazwiemy te czynności, bo pies może równie dobrze siadać na słowo "abrakadabra", tylko nam byłoby niewygodnie pamiętać. Szkolenie zaczyna się wtedy, gdy psa nic nie rozprasza - poradników szkolenia masz dziesiątki, do wyboru. Psich szkółek także. Dopiero gdy pies umie usiąść czy zawarować gdy nikogo nie ma, wprowadza się rozproszenia - ktoś umówiony tylko przechodzi, potem ktoś przebiega i tak dalej i tak dalej - stopniuje się utrudnienia. Owczarek niemiecki poradzi sobie z płotem mającym i 1,80 m, a atakowanie przechodniów najpierw zaczyna się ze strachu - pies alarmuje, że ktoś obcy się zbliża. Potem pies nabiera przekonania, że szczekaniem przypadkowego przechodnia przepędził, więc w odczuciu psa minęło zagrożenie, bo pies nie wie, że ktoś po prostu idzie tą drogą - i pies coraz śmielej atakuje zza ogrodzenia. Jeden pies ograniczy się do szczekania za płotem, drugi przeskoczy ogrodzenie i może być nieszczęście.
  6. Można by go też zapytać, jakie słowa zna - jak ją przywoływał.
  7. Dobry pomysł, kupuję:-)
  8. Nic, nie masz się czym martwić. Suki - wszystko jedno czy sterylizowane czy nie - mogą w ten sposób od czasu do czasu zaznaczać moczem swoją pozycję w grupie czy wobec obcych psów.
  9. Za dobre myśli dziekuję, to najbardziej potrzebne. Swoją drogą, chętnie dorzuciłabym się do zbiorki na weta, który - obojętne w jakim schronisku - przebadałby stare chore psy i pomógł bezboleśnie zasnąć na zawsze tym, które czeka tylko cierpienie. Nie mam tu na myśli Tita, bo on nadal szanse na życie bez cierpienia ma.
  10. Nie ma mojej zgody na organizację jakiejkolwiek zbiorki.
  11. Kolejna wizyta (chyba piętnasta) u weta dzisiaj. Rany pooperacyjne zagoiły się idealnie, ale włączyło się kolejno - powiększenie - bardzo silne - węzłów chłonnych prawdopodobnie na skutek stanu zapalnego, bo doszło zapalenie śluzówki żołądka, być może skutek uboczny koniecznego stosowania środków przeciwbólowych po operacjach, doszła bradykardia i anemia. Trochę dużo dla nas obojga. Chwile radości z życia u psa były ze trzy - nie trwały dłużej niż dwie minuty każda. Jedyne na plus - wrócił dobry apetyt. Sympatia do mnie w kompletnym zaniku, moje ręce są wredne, a to trzymam przy badaniach lub wciskaniu czopka, a to czyszczę odbyt, a to podstępnie wsuwam lekarstwo w kawałek mięsa lub wciskam strzykawką do pyska. Nadal pobudzenie i chęć podejścia do mężczyzny wysiadającego z samochodu. Szukanie taksówki, która na wyznaczoną godzinę zabierze do weta z psem trzymanym na kolanach jest - przynajmniej dla mnie - wpieniające. Niestety sama już od kilku lat nie mogę prowadzić.
  12. W razie potrzeby w Krakowie pomogę przy ewentualnych problemach z adaptacją do nowych warunków.
  13. Zacznij uczyć czegoś psa - poradników jest wiele, w internecie też. Jeśli rodzice zobaczą, że pies umie przyjść na zawołanie, umie siadać, warować, chodzić spokojnie przy nodze na smyczy i bez, może tak przekonasz, że pies potrafi zachować się także w domu.
  14. A gdzie ona jest teraz, ile to kilometrów od W-y, skoro z W-wy miałaby transport zagwarantowany?
  15. Abi nadal pozostaje zwierzątkiem"bezdotykowym". Nie lubi dotykania ani głaskania, pogłaskana nie okazuje agresji, ale nie sprawia jej to żadnej przyjemności. Nie tylko azylowe zwierzaki mogą być takie. "Bezdotykowce" są i wśród tych wychowywanych w najlepszych warunkach. Nic się z tym zrobić nie da - trzeba zaakceptować i już. Nagradzać w inny sposób.
  16. Przed chwilą dowiedziałam się, że Abi - po raz pierwszy po niemal trzech latach!!!- przybiegła na zawołanie...
  17. Chyba trzeba pogodzić się z tym, że niektóre z uratowanych psów nie otworzą się na człowieka. Będą przyjmowały opiekę, jedzenie, ale to wszystko. Uczuciowo nie otworzą się - są okresy krytyczne w życiu psów - jeśli wtedy nie nawiążą więzi emocjonalnych, nie będą do tego zdolne w przyszłości. Ludzi też to spotyka przecież - po traumatycznym dzieciństwie mogą być zahamowani uczuciowo, a chociaż zdają sobie sprawę dlaczego tak jest, nie mogą na to poradzić. Suvi je, obserwuje ludzi i psy, nie atakuje człowieka wchodzącego na wybieg - na razie musi to wystarczyć.
  18. Nie mają na jedzenie dla psa? to może lepiej i taniej byłoby zrobić składkę na worek karmy na miesiąc niż szukać nowego domu... Schronisko też chyba dysponuje ofiarowana karmą.
  19. Jaki powód oddania psa podali poprzedni właściciele? Czasem ludzie mówią prawdę...
  20. No i ok, ona nie chciała nikogo zagryźć przecież, tylko mówiła - nie dotykaj, to będziemy żyć w zgodzie. Poszukaj na stronie nosem.pl tekstów Paskudnie dokuczam psu i Delikatny pysk psa - są tam filmy ilustracyjne. Ale wymyśl inne słowo na komendę - dotyk to brzmi bezdźwięcznie, trudne do zapamiętania dla psa. Najlepiej hasło dwu- lub trzysylabowe, niepodobne do wszelkich innych, do wypowiedzenia z zaśpiewem.
  21. Cziłki, które znałam, były "bezdotykowe". Nie życzyły sobie - co najwyżej tolerowały dotyk na podane hasło. "Polowanie" na ręce mogło być wzmacniane nieświadomie przez ludzi, którzy chcieli jej dotknąć. Próbujesz dotykać, człowieku, to dziabnę i cofasz rękę, potem ręka blisko - to dziabnę, żebyś nie próbował nawet. Są psy "bezdotykowe" - znałam ON-kę, która brzydziła się dotykiem i kontaktem z rękami ludzkimi, co ciekawe, lubiła czułości od dzieci, im mniejsze tym lepiej. Znałam samca malinois, który nienawidził dotyku obcego mężczyzny - kobiety mogły go głaskać. Ale każdy ktoś choć trochę z nim pracował, przestawał być obcy. Kolega zastosował doskonałą metodę - skoro odstraszanie zębami nie dawało skutku, to po co dziabać. A gdyby wprowadzić komendę na dotyk? Najpierw wypowiadana przy dotyku przez domowników, od których to toleruje, po dotyku nagroda, potem tak samo przez kolegę, potem ręka zabezpieczona rękawicą, i tak dalej.
  22. Nie zakładałam osobnego wątku dla Tita ze schroniska w Zamościu, bo to pies od razu właścicielski, czyli mój (w azylu był niecałe pół roku), a tu dość wątków dla tych, które jeszcze nie mają domu, ale podaję kilka informacji dla Pań, które interesowały się losem Tita: 1. Absolutnie na pewno pies domowy, wyrzucony z auta przez mężczyznę, nadal ciągnie do każdego ciemnego auta, zwłaszcza gdy obok jest mężczyzna. W każdej chwili pies gotowy uciekać na oślep ze spaceru, by szukać dawnego domu - zawsze w kierunku parkingu lub jezdni, przy której stanie auto. W domu obecnym zachowuje się spokojnie, z sympatią do mnie i wszystkich ludzi. 2. Powody wyrzucenia - prawdopodobnie stan zdrowia. Problemy nie urosły w pół roku w azylu. Tito jest niemal całkowicie głuchy, reaguje wybiórczo na ostre metaliczne dźwięki. W ciągu miesiąca, od kiedy jest u mnie, mamy za sobą 9 wizyt u weta, w tym dwie operacje. Zapach z pyska wskazywał na chore zęby - podczas pierwszej operacji usunięto siedem, pięć ropiejących, dwa z gnijącymi korzeniami. Podczas robienia kupy wysuwał się odbyt, usg wykazało liczne guzy na śledzionie oraz guz - ogromny jak na takiego małego psa, bo 2,5x2,5 centymetra - w górnym sklepieniu odbytu. Podczas drugiej operacji najpierw usunięto śledzionę - groziła pęknięciem - potem guz z odbytu. 3. Tito jest po drugiej operacji - wyjęcie szwów 15 czerwca. Jednego dnia leci z rąk, drugiego jest wręcz dziarski i pełen chęci życia. Usuwanie szwów będzie wymagało kolejnej narkozy. Szanse normalnego funkcjonowania są duże. Napiszę, czy pies przeżyje.
  23. Jeżeli 3-miesięczny szczeniak JRT nie chce się bawić, to albo nie jest zdrowy, albo został kupiony z bardzo złych warunków, albo właściciel nie umie bawić się z psem. Czwartej możliwości nie ma.
×
×
  • Create New...