Sowa
Members-
Posts
5053 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sowa
-
Lęk separacyjny - bardzo małe efekty treningu z behawiorystą. Czy są inne sposoby?
Sowa replied to key's topic in Wychowanie
A konkretnie jakie potrzeby? -
Lęk separacyjny - bardzo małe efekty treningu z behawiorystą. Czy są inne sposoby?
Sowa replied to key's topic in Wychowanie
Key, gdzie mieszkasz? Być może ktoś wskaże Ci dobrego szkoleniowca nie najdalej od Ciebie. Owszem, uważam, że dobry szkoleniowiec mógłby pomóc - pies, aby mieć spokojną głowę, musi mieć zajęcie. Jakie sytuacje ma opanowane Twoja suczka? Czy potrafi np leżeć w dystansie od Ciebie we wskazanym miejscu? Pozostać w drugim pomieszczeniu przy otwartych, uchylonych, zamkniętych drzwiach? Czy rozumie znaczenie jakiegokolwiek polecenia i potrafi reagować na Twoje słowa zgodnie z Twoimi oczekiwaniami? No nosem.pl poszukaj wątku https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/metamorfozy-czyli-wygrane-zycie-psa/ Na Twoim miejscu, właśnie do tej tej trenerki zwróciłabym się o pomoc. Czy to było pierwsze ćwiczenie przy drzwiach? Czy może zaczynałaś od spokojnego pozostawania w coraz większym dystansie od Ciebie w tym samym pokoju, ćwiczeń zmiany pozycji przy drzwiach, pozostawania na siad po tej samej stronie drzwi gdy Ty sięgasz do klamki, pozostawania gdy drzwi są uchylone, ćwiczeń na klatce schodowej PRZED otwartymi drzwiami? Zobojętniania ubierania się do wyjścia, sięgania po klucze, podchodzenia do drzwi i tak dalej? Próbowałaś uczyć pozostawania w klatce kennelowej? -
A czy wiadomo, jaki powód podał ten "właściciel"? Bo młodego teriera łatwo sprowokować do użycia zębów; głupie zabawy i drażnienie się ze szczeniakiem starczą, aby psi podrostek uznał, ze człowieka można traktować jak zabawkę do szarpania. To jest oczywiście odwracalne, byle od początku w nowym domu wyciszać emocje.
-
Dobrze, aby wiedział też, że nie tak łatwo znajdzie weterynarza skłonnego uśpić młodego i zdrowego psa.
-
Adopcja starszego psa to zawsze perspektywa większych wydatków na leczenie. A weci nie tanieją ani trochę. Gdybym wiedziała, ile razy będę z moim Tito-Malutkiem u weta już w pierwszych trzech miesiącach, nie wzięłabym go. Na pewno już by nie żył. A tak, to jakoś trwamy, chociaż z obawą myślę o najbliższych miesiącach. Suzi zachowuje czystość, przy drugim psie spokojnie zostaje, jest w zasadzie niekłopotliwym psem (byle szynka nie została na talerzu na stoliku...) związała się z Tobą tak bardzo, że możesz puszczać ją luzem na spacerze. Być może znalazłaby jakiś inny dom - ale czy jeszcze potrafisz ja oddać bez własnego stresu, silniejszego niż obawy o koszty prawdopodobnie nieuchronnego kiedyś leczenia? Mało który pies przechodzi spokojnie w starość i po prostu zasypia któregoś dnia czy nocy.
-
Już raz zebrałam opr za wypowiadanie się na wątku niezbyt łatwego zwierzątka - starczy mi na jakiś czas. Co do Oreo - sądząc z opisu, potrzebny jest trener z doświadczeniem w prowadzeniu trudnych psów i z wiedzą behawiorysty na dodatek. Świeżo upieczony behawiorysta, taki który nie wyszkolił samodzielnie żadnego psa, a nauczył się jedynie korespondencyjnie jak unikać konfliktów, nie pomoże moim zdaniem..
-
Suzi jest bardzo kontaktowym zwierzaczkiem, praktycznie bezproblemowym - byle nie było na wierzchu zostawionego żarełka. Wchodzi w rękę natychmiast, chce zrozumieć człowieka, a minimalna dawka szkolenia ma ułatwić powroty ze spacerów obu Paniom, ewentualnie uatrakcyjnić życie Suzi. Ten, u kogo Suzi zostanie na stałe, dostanie domowe serdeczne zwierzątko.
-
Jeśli nie przekonasz partnera do potrzeby szkolenia psa, to nic nie zrobisz. Pies nie jest szczęśliwy, kiedy rządzi w domu i sam o wszystkim decyduje, ale nie każdy właściciel chce o tym pamiętać.
-
Można też tak ćwiczyć, aby najpierw pies siedział, nagradzany, a ona chodziła dookoła. Hmmm, największe znane mi niejadki stawały się łakomczuchami przy oferowaniu kawałków bułki maślanej posmarowanej masłem i pasztetem - ale takim łagodnym, bez dużej ilości przypraw. Wędzona szprotka też była dobrą przynętą no i smażona wątróbka... Działała nawet na psy, które unikały jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi.
-
Nagradzałaś bodaj obojętność? Smakole można włożyć przez kaganiec. No i można wymagać podczas chodzenia zatrzymywania się na siad czy na stój i każdorazowo nagradzać. Tak, aby bliskość suczki zaczęła się "smacznie" kojarzyć... Zajrzyj tu: https://nosem.pl/szkolenie-psa/szkolenie-grupowe-nauka-spokojnego-mijania-sie-psow/ Wprawdzie opisy w tym i podobnych tekstach dotyczą pracy z dwoma dorosłymi obcymi sobie psami, ale i opisy i filmy mogą być przydatne i dla Ciebie.
-
Proponowałabym z pewną modyfikacją - Suzi można naprowadzić na parapet smakolem trzymanym w ręce, tam nazwać to miejsce i nagrodzić. Zostawianie jedzenia dostępnego poza miską, na własny nos zwierzątku, które już raz rozpruło worek z karmą, to zaproszenie do dalszych takich poszukiwań - psy szybko uczą się otwierania lodówki....
-
Nauczyć, czym wolno się bawić - zostawić inne pudło z zabawkami - dać zajęcie wystarczająco absorbujące w ciągu dnia - ona najwyraźniej potrzebuje coś robić. Powinna, gdy będzie szukać DS, znaleźć nie tylko jedzenie, głaski i zwykły spacer, ale i współpracę z człowiekiem na spacerze... A teraz przydałaby się zabawka, którą można przeżuwać.