-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
[URL="http://dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img65.imageshack.us/img65/8432/image001cl4.jpg[/IMG][/URL] Całe towarzystwo... [URL="http://dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/3222/image008vy0.jpg[/IMG][/URL] Jina jr. [URL="http://dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/1203/image002ga0.jpg[/IMG][/URL] Bilbo jr. [URL="http://dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/3536/image009ahy8.jpg[/IMG][/URL] Pałek jr...:loveu: podobny, nie? [URL="http://dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img125.imageshack.us/img125/3282/image012aql6.jpg[/IMG][/URL] Pumka [URL="http://dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img201.imageshack.us/img201/5425/image007aou8.jpg[/IMG][/URL] Tiger Imiona oczywiście są "robocze":eviltong:
-
Gremlinek odszedł :o( Znałam go tak krótko....
ulvhedinn replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: ...wygląda jak braciszek mojej Koralinki... Może spotkają się za TM? Dwa zębatki... -
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To własciwie nie miało byc zdjęcie Mi... Raczej tło fotki Aks. Zrobione trzy dni przed odejściem mojej kochanej, wielkiej Grubej:-( Wtedy nic nie zapowiadało, że nie mamy juz czasu... że za chwilę, za moment nadejdzie CZAS... -
Smutka - chora na raka rottka, jest z nią źle ;(, ale ma dom :)
ulvhedinn replied to Ksera's topic in Już w nowym domu
Smutka potrzebuje domku jak najszybciej...:-( -
Jeszcze nie wiem, na razie jutro jadę z Agą po szczylki;) gg mi zdechło... Moje łobuzy znów szaleją:mad: Ściągnęły worek z karmą i wtrąbiły dobrze ponad KILOGRAM suchej Puriny:angryy: W związku z tym Pałek stęka, że go brzuch boli, a Aksa ma megasr...ę:angryy: Chyba ją normalnie zostawię w wannie na noc... Poza tym były na spacerze w okolicach Niskich Łąk. KrA bardzo zainteresowały dziury uczynioene przez poszukiwaczy skarbów... Przynosiła baaardzo ciekawe łupy- a to cegłę, a to butelkę, szczególnie zaś jej się spodobał spory fragment zabytkowej, porcelanowej umywalki w kwiatki... W końcu dała się przekonać i do domu wróciła zaledwie z grubym, lanym, szklanym kielichem z ubitą nogą:eviltong:
-
To jak było czesanko, to moja ulubienica pewnie jeszcze wypiękniała:loveu:
-
Smutka - chora na raka rottka, jest z nią źle ;(, ale ma dom :)
ulvhedinn replied to Ksera's topic in Już w nowym domu
Jakie tragiczne spojrzenie:-( Czy coś więcej wiadomo o biedactwie? Jaka jest w stosunku do psów/kotów/dzieci? Czystość? To zawsze ułatwia szukanie domku zastępczego... -
Kierowca, powiedzmy mógł nie zauważyć, aczkolwiek...:roll: Natomiast mni8e przeraż kompletna obojetność ludzi, mijających potrącone zwierzę, a nieraz przejeżdżających je po raz drugi:angryy: Wystarczy przeczytać o ostatniej "przygodzie" p.Orzechowskiego, który, ratował potrąconego psa- jak kierowcy jeszcze mieli do niego pretensję... Sama zostałam nazwana kiedyś "poj...ą idiotką" bo ośmieliłam się zatamować ruch na ulicy, żeby zabrać z niej potrąconego kota, zanim go następne auto przejedzie. Kot był zresztą tylko ogłuszony. A może to ja mam bzika, ale w trasie zatrzymujemy się zawsze przy leżacym na poboczu zwierzaku- nie potrafiłabym pojechać dalej, bez pewności, że ten pies/kot jest naprawdę martwy i nic już nie można zrobić.... Jednocześnie porażająca jest koszmarna niefrasobliwość włascicielki:angryy:
-
No i nie było dziś sterylki, z różnych wzgledów przełożona na przyszły tydzień:roll: Pałek ma nadziąślaka, wet mówi, żeby usunąć szybko, bo może zezłośliwieć:-( więc, chociaż umieram z nerwów, we wtorek, albo w środę zabieram małego na zabieg... W dodatku Aldona dzwoniła, że ze skórą Kongi się pogorszyło i chyba też musi do lekarza:-( Katastrofa!!!!
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( -
Dzięki!!! Trzymajcie z całej siły...:-( PS.Gołąb wrócił... Po prostu wmaszerował bezczelnie do sklepu cioci, wlazł pod krzesło i zażądał żarcia:crazyeye: Niestety, coś musiało go niemiłego spotkać po drodze, bo ma spuchniete skrzydło w stawie... No i chyba postanowił udać się po pomoc tam, gdzie ostatnio mu pomogli, spryciul jeden. Tak więc jego też czeka wizyta u weta... Szpital, kurna, normalny szpital!!!!
-
Boże, jestem załamana:placz: Pałek miała kolejny atak, a ma średnie na jeża wyniki wątroby... więc lepiej, żeby jak najdłużej nie podawac leków przeciwpadaczkowych:shake: Ale najgorsze, że wczoraj przeglądałam mu zębole (myję, ale co jakieś miesiąc- dwa robię dodatkowe doczyszczanie) i odkryłam jakąś narośl:eek2: takie coś, nieforemne, nie jak krosta, tylko raczej jak... wodorost? no w różne strony się rozgałęzia... Nieduże, może z 1/2 cm max, ale dwa miesiące temu tego nie było... Zaraz lece do weta, uprę się przy badaniu histopatologicznym, tylko nie wiem, jak to można usunąć- czy da się w miejscowym znieczuleniu? Na narkozę się nie zgodzę, bo PAłek ma 13 lat, padaczkę i miał kłopoty z serduszkiem...:-( A jak wyjdzie coś złego? Kurde, nie mogę, nie przeżyję, jeśli jeszcze akurat Jemu coś sie stanie...:-( [B]BOJĘ SIĘ!!!!!![/B]
-
Dzisiaj moja pannica niedobra tak sie rozbrykała w zabawie, że razem z patykiem porwała paniowy spory kawałek skóry z palca:placz: Ałaaaa!!!! No i biegamy dużo, trochę tak na zapas, bo po sterylce chyba będzie kilka dni przerwy- nie mam pojęcia, jak wkładać ją do wózka, tak żeby było bezpiecznie dla szwów, więc wolę wcale nie ryzykować... Poza tym wyakazałm się kompletnym brakiem pomyślunku- byłyśmy dzisiaj w sklepie kupować buty- tak tak-dla KrAksy:evil_lol: zobaczymy jak się sprawdzą w roli ochraniaczy... Ale z przejęcia nie wzięłam rachunku, ani tym bardziej faktury, więc nie mam co podesłac do AFN:roll: A z kaską krucho- i tak po odejściu Mili zaniedbałam rachunki:-( 9.12.06 było -161,50 potem ciotki przysłały 200 zł, ale wydałam ok.60 zł na leki, których Mila nie zdażyła zużyć:-( , więc wyszło mniej więcej na -20... Ile wydałam na paszę i inne dla Aksicy w międzyczasie, ie wiem... nie miałam głowy:shake: w każdym razie jeszcze zgodnie z życzeniem Beata J. wykorzystałam resztę kasy z wpłaty na Miśkę - 80 zł, no i jestem goła jak święty turecki... Z bazarku troszkę kasy wpłynie, będę zresztą wystawiała coraz to nowe rzeczy, więc przeżyjemy, ale różowo to nie jest:roll: Dobra koniec narzekania, idę naświetlać cholerną odleżynę (goi się opornie, ale jednak)...
-
NA pewno jej nie podpowiem, sama wymyśli jak to sie robi prędzej czy później...:evil_lol: Aksica poszła dziś ze mną do sklepu, w którym jakoś wcześniej nie byłyśmy i zrobiła jak zwykle furorę... Wyszła wymiziana i wypchana ciasteczkami, krakersikami i karmą, bo kochane panie testowały, czy na pewno jej wszystko smakuje:evil_lol: a Aksa kocha jeść!!! Zawsze!!!! Wszystko!!!
-
Może po prostu zmienia fufro?;)
-
A guzik!!! Niech się wypcha... morelami... jogurtem zwędzonym wczoraj... resztką płatków z mlekiem... PARÓWKAMI!!!! i kanapką z poranka. To efekt łowów przez ostatnie trzy dni.:angryy: Złodziejski kundel!!! A jak czegos nie może sięgnąc, to Pałek zaraz jej pomaga:angryy: Poza tym Pałek to jednak super przekochany chłopak:loveu: Ponieważ Aksica się nie może sama podrapać, to PAłek ją ... iska:crazyeye: Normalnie zebami delikatnie wygryza, tak jak pies łapiący pchełki... a ta małpicha tylko się nadstawia:evil_lol:
-
Sterylka coraz bliżej, a ja mam coraz większego nerwa:roll: Poza tym dzisiaj wypuściłam gołębia- ciężko obrażony odfrunął na gzyms i zacząl się czyścić... na tak, zero wdzięczości!!! KrAkulec śmiga na naprawionym wózeczku jak dzika, ale jak trzeba to chodzi przy nodze coraz ładniej. I nawet na komendę waruje (jak mam w ręce parówkę:evil_lol: ). Za to pożarła ściągnięte z biurka suszone morele:angryy: i próbowała otworzyć słoik powideł śliwkowych... Na szczęście turlanie nosem nie dało efektu, a zębami nie było jak złapać, więc moja kolacja się ostała:evil_lol: Korenia, Pana Ropuchę!!!:mad:
-
Nie wiem... ja dokładnie z takich względów zrezygnowałam z kastracji Pałka... :roll: Myslę, że trzba rozważyć co jest większym zagrożeniem- znieczulenie (jednorazowe), czy pobudzenie (wiele razy)... W sumie to żałuję decyzji, bo widziałam jak sie męczy, kiedy czuje sukę. Na szczęście z wiekiem (13 lat)stał się mniej pobudliwy i już nie leci na wszystko co się rusza:evil_lol: A w ogóle trzymajcie, proszę, kciuki w sobotę, bo moja KrAksica ma sterylkę...
-
Trzymaj się:calus: tutaj wszyscy jesteśmy z Tobą!!!! Jeszcze jedno pytanie- czy pamietasz, jakie były błony sluzowe? Tzn. dziąsła, spojówki... Normalne, blade, sine? Bo wykluczając skręt, mamy jeszcze opcje- krwotok wewnętrzny, albo niewydolność krążenia... Skoro brzuch był jakby napełniony płynem. Szczególnie, że jak piszesz, spadała temperatura...
-
Słuchaj nie chcę sie mądrzyć, ale czy to nie był skręt żołądka? Może częściowy, ale tak by to wyglądało... Napięty, spuchnięty brzuch, próby wymiotów, silny ból... I w efekcie martwica, stąd zakażenie nerek i postępująca niewydolność... Tylko ten krwiak... Cholera, a może np. puścił szew i nastąpił krwotok do jamy brzucha? To by zwiększyło ucisk na przeponę i dało takie objawy duszenia i wzdęty brzuch:-( Wiem, że to straszne, ale szkoda, ze nie zdecydowałaś sie na sekcję- byc moze miałabś podstawy do oskarżenia wetów... bo coś spieprzyli to pewne. I naprawdę strasznie, tak strasznie Ci współczuję:-( Sama straciłam w Święta moja Milę:-( Teraz biegają gdzieś tam razem, czekając na nas- przynajmniej chcę w to wierzyć. I są już zdrowe i nic ich nie boli...