-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
No ja miałam wczoraj śliczną rozmowę... Idę z Laleczką od weterynarza, stoi na trawniczku pan z wypłoszem na smyczy. wypłosz (skądinąd fajny i wesolutki) tak na oko z 1,5 kg, cienkie jak zapałki nóżki, taki pinczerek- karzełek (ale niewątpliwie bardzo modny i torebkowy). Psiaki sie ładnie witają, pan zagaja "a to chyba tez miał być ratlerek?" Ja na to lekko złosliwie "nie, to jest pinczer miniaturowy a nie ratlerek..." Pan: "no ale chyba cos nie wyszło?" (Lala waży prawie 5 kg i jest idealnie we wzorcu rasy) Ja (nadal radośnie): "wyszło, wyszło, to championka" (dobra, naciągam, bo Lalka tatuaż ma, ale za wiele o jej przeszłości nie wiem, obstawiam, że była wystawiana, bo naprawdę jest wzorcowa) -po czym równie radosnie pytam "a Pana piesek ma rodowód?" Oczywiście nie miał.
-
BONA_została Georgią!!BEZPIECZNA w domu w Koszalinie!_Ma Swój Dom!
ulvhedinn replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
Zazliczku, a może nich Pani ostrożnie spróbuje zaprzyjaźnic sunie, a nóż nie będzie potrzeba szukać domku? Popatrz, Kra zgadzała się z kolejnymi beniami bez trudu... -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
ulvhedinn replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Żeby tak mozna było zabrać je wszystkie... stare psiaki w schronisku, niepotrzebne, niechciane..... :-( Apsa, a ile toto ślepiutkie waży? -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
ulvhedinn replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Napiszecie cos więcej o Ufo? -
Będzie dobrze ;) a jak sioe dziób wygoi, to zobaczysz, ze niekoniecznie tylko papki będzie zżerał. Jeden z moich kociozgredów nie miał ani jednego zęba, a pokrojone mięsko rąbał równo......
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
[quote name='karola&gacek']Oj tak z pinczerków są takie odkurzacze małe :) A z Laluni jeszcze bardzo ładny pinczerek jest! Jest ogłoszona na forum hodowców pinczerów?[/QUOTE] A jest takie? Bo wypatrzyłam tylko jedno forum pinczerowe, ale kompletnie nic tam sie nie dzieje... -
Poszerzona lista ras psów uznawanych za agresywne
ulvhedinn replied to Dina2's topic in Rasy 'agresywne'
Prawda jest taka, ze taka lista WOGÓLE nie powinna istnieć. Rasy "agresywne", jasne. Rasy to mogą być strózujące (a wiec z wiekszą potencjalną agresją terytorialną), myśliwskie (a więc z instynktem łowieckim) itp. Agresja jest jedną z naturalnych cech psa, a to, co z nia zrobimy- zalezy od nas, właścicieli psa. I owszem, może byc dziedziczna, ale znów- od własciciela zalezy jaki pies bedzie, a nawet pies bardzo agresywny moze jednoczesnie byc psem bezpiecznym, pod warunkiem wychowania, szkolenia i zabezpieczenia ;) Źle wychowany, a nie daj boże szczuty, czy katowany bernardyn będzie o niebo większym zagrozeniem niz jakikolwiek pittbull. Z prostej przyczyny- wielkości. co nie znaczy, ze mały, agresywny kundelek nie potrafi poharatać człowieka, jeśli chce... Tymczasuję psy. wiecie jakie były najbardziej agresywne psy z jakimi się zetknęłam? Psy w typie bernardyna, dalmatyńczyka, spanielka (i nie był to rege syndrom, tylko normalna agresja, pies był bity). I shih-tzu Bianki. Po drugie, jeśli ustawa obejmuje tylko psy z rodowodem, to już można ją o kant tyłka potłuc, bo atakują zazwyczaj psy nierasowe. A jeśli "w typie"- łomatkobosko- jak ocenić podobieństwo do danej rasy? Poza oczywistymi przypadkami oczywiście, jest masa mieszańców, które potrafią być podobne do czegoś nie mając kropli krwi tej rasy!!!! Agavisenna ma (cudnego skądinąd i starszną ciapę) psiaka, który wyglada jak wypisz-wymaluj mix asta, a jest mixem sharpeia (trafił do schronu z mamą). W zyciu bym nie zgadła. Matką mojej paskudy z avka ['] była maleńka ruda długowłosa sunia szpicopekińczyk, a jego rodzona siostra wyrosła na prawie-haszczaka. ;) Mam wrażenie że ta ustawa jest po to, żeby pokazać "że się coś robi z problemem". A tymczasem rozwiązanie lezy gdzie indziej- twarde egzekwowanie oznakowania wszystkich psów i bezwzględne egzekwowanie konsekwencji w wypadku pogryzienia, nieważne przez jakiego psa. -
Hesia - 1,5 kg nieszczęścia , zmiażdżone przednie łapy w DS!
ulvhedinn replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Oj, przegapiłam....... -
Ja sobie uszyłam pas i smycz sama ;) tym bardziej, że z powodu specyficznego psa, smycz z amortyzatorem musiałm miec nieco inną niż zwykle sie szyje.
-
Hesia - 1,5 kg nieszczęścia , zmiażdżone przednie łapy w DS!
ulvhedinn replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Rany boskie........ taka kruszynka..... O opatrunki żelowe można sie usmiechnąć do Mysza1 - ona ma dotep do takich fajnych, które sa suche, a pecznieją i robia sie żelowe dopiero po zetknięciu z wilgotna raną- dzieki czemu nie trzeba ich przechowywac w lodówce. Są rewelacyjne :) -
Przyszłam sie wyżalić. Ostatni czas był.... koszmarny. zupełnie jakby za chwile radości nad morzem los postanowił dac nam mega wpi.....ol. :placz: Zaczęło się od udaru Piku, potem kolejno chorowały koty.... Apogeum nieszczęścia osiągnęły pomiedzy wyjazdami- w ciagu trzech dni odeszły Azalia i Dusia :placz: w międzyczasie Daktyl zerwał smycz i wpadł pod auto...... całość zwieńczona ukradzioną mi komórką- komórka to nic, ale straciłam listę kontaktów. Z ulubionych myszy- rezydentów po powrocie ze Ślaskia musiałam uśpić Killera, nowotwór rozwijał się bardzo szybko. A mi się udało na zlocie wyjąkowo paskudnie zaziębic i nabawić zapalenia gardła. Nie mówiąc o tym, ze w te wakacje "pękłam" sobie dwa palce u nóg (a ciągle mnie boli to złamanie z jesieni), Kra mnie rozdeptała pazurem, co skończyło sie zanokcicą w dużym palcu, nie mówiac o nawrocie problemów neurologicznych z lewą reką (po starym urazie). Ot, próchno się sypie :shake: Wczoraj zachorowała Lalka, w panice zabrałam ją do weta, na sczescie okazało się, ze małpa zjadła cos nie takiego, ale zdążyłam juz przeżyc wizje kolejnej śmiertelnej choroby. Koszt- 177 zł Koszta leczenia zwierzaków w zeszłym miesiącu przekroczyły tysiąc zlotych. gdyby nie pomoc zlotowiczów ze slaska, to chyba nie miałabym cojeść (zwierzaki przynajmniej mają zapas karmy). Kraksie pogorszyła sie wyjatkowo paskudnie odleżyna, wczesniej kontuzjowała sobie łake- uraz sródręcza, a w dodatku nabawiła się jakiejś nieładnej infekcji dróg moczowych, na szczescie szybko opanowanej. Odlezyna niestety jest w tej chwili leczona dość agresywnie, a weci rozważają skomplikowana plastykę..... ---------------------------------------------------------- Żeby nie było, ze tylko tak smutno. Byłyśmy z Kraksą na zlocie śląskim. Kra była bardzo zadowolona, szczególnie z pływania. Od kiedy ma kapok pływa jak szalona, bez żadnych oporów. Dosłownie przepłynęła jezioro :lol: Poza tym pojechałyśmy z Asią (gordonową) zwiedzac Ojców, Krze przypadły do gustu jurajskie szlaki (szczególnie jeden taki fajny odcinek- po glinie ostro w dół- Kra zbiegła, a ja zjechałam niezamierzenie na tyłku :mad:). Niestety niedostatki komunikacji spowodowały, że na noc zamiast wrócić na zlot, wylądowałysmy w domu Basiapron- w Sosnowcu :evil_lol: KrA dostała kolację, ukradła zabawkę i zajęła mój materac z wielkim ukontentowaniem :evil_lol: Eeech, strasznie dawno nie byłam w Jurze, a to kraina mojego dzieciństwa.... nie udało mi sie wprawdzie odwiedzić miejsa szczególnie mi bliskiego- Ibramowic (a strasznie ciekaw jestem jak tam teraz wyglada, ostatni raz byłam tam 24 lata temu), ale- pachnie tam dokładnie tak jak pamiętam, taki szczególny zapach roślin rosnącyh na wapieniu i samych wapieni rozgrzanych słońcem i zarazem wilgotnych... :loveu: ------------ Okazało się, że z Krą DA SIĘ łapać stopa i to całkiem sprawnie :razz: Kra nauczyła sie jeździć schodami ruchomymi :-o Jeszcze jedna rzecz zabawna miała miejsce. Otóz nad tym zalewem, gdzie si e taplalismy była zatoczka bezposrednio na końcu ścieżki i naprzeciwko niej cypelek, na który trzeba było dojśc dookoła. Razem z Krą, Jolka i jej psami (Masza i Nadia) po prostu przepływałysmy tam i z powrotem, podczas, gdy większość psów i ludzi szła dookoła. Któregoś dnia, jak wracaliśmy, to przepłynełyśmy z powrotem, a Lala, daki i Piku miały wrócic z resztą zlotowiczów dookoła. Ale Piku sie zagapiła i nagle zorientowała sie ze jest sama na cyplu.... widzac jedynie nas biedna maleńka "rzuciła się w wodę" i bohatersko (aczkolwiek nieco rozpaczliwym stylem) przepłynęła z cypelka na brzeg zatoczki- bez zadnego namawiania- moje dzielne Pisklątko :loveu:
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
[quote name='ulvhedinn']Bo (jak już pisałam) tak właśnie powinien wyglądać prawdziwy pinczer miniaturowy ;) Jak dobek w wersji miejskiej.....[/QUOTE] Mam straszne kłopoty z edycją i pisaniem postów, przepraszam.... :oops: WPŁATY na LALKĘ: 4 zł bela51 2 zł Saphira 10 zł Laikinia 10 zł auraa 4 zł monika083 50 zł Iwona G. 10 zł ogonek 100 zł Randa 100 zł figa33 407 zł laikinia DZIęKUJE!!!!!!!!!!!! :multi: :multi: :multi: Jednocześnie, zeby nie było tak pięknie, to Laleczka postanowiła znów pochorowac. Kiedy drugi dzień nie chciała jeść (ci, co znają Lalkę, wiedza że jest to absolutnie nienormalne i alarmujące ;)), poleciałam do weta. Po ostatnich tragediach w stadzie jestem chyba przewrazliwiona, bo miałam wizję ciężkiej lub wrcz śmiertelnej choroby, od ropomacicza, poprzez krańcową niewydolność wątroby, aż do raka. Przy czym zadna z tych opcji nie była bezpodstawna, bo Lala czeka na sterylkę, miała niedobre wyniki watroby po zabraniu ze schronu, oraz guzek na listwie i cienie w płucach i jeszcze powiekszone węzły chłonne na szyi...... Od razu dostała wenflon, leki i pobrano jej krew na badania. I co sie okazało? Otóż Lalunia jest zdrowa, watrobę po lekach (przeleczyłam ją essentiale) też ma w miarę zdrową, reszta wyników krwi w normie, cieni w płuchach niet (czyli to jednak było od zaawansowanej infekcji ufff), brzuch w porządku, a ja panikuję. Przy okazji osłuchano jej serduszko i wyszły lekkie szmery (ale takie raczej normalne dla zenerwowanego psa w jej wieku), poza tym pracuje ok, doktor obejrzał wnikliwie oczka (bo były troche zaropiałe, dostałam receptę na maść) i poza minimalną zaćmą są zdrowe, uszka czyste, wszystko w normie. Najwyżej zęby do czyszczenia. No i oczywiście do usuniecia przy okazji sterylki guzek na listwie. Aha- doktorpotwierdził moje domniemania, że na łopatce Lala ma niewielkiego, płaskiego tłuszczaka, który jej nie przeszkadza. Do usuniecia gdyby zaczał sie powiększać. A diagnoza? Lala sama podpowiedziała- w nocy zahaftowała mi łóżko (w tym poduszkę)- trawą i.... skrawkami papieru i folii, najprawdopodobniej opakowaniem po jakiejś wędlinie :mad: Po prostu ZNÓW coś odkurzyła na spacerze :mad: Jutro jeszcze kontrola. Cała "zabawa" kosztowała 177 zł, ale przynajmniej wiem, ze Laleczka jest zdrowa i bez obaw może być sterylizowana. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Wracajac do szczekania, pies szczeka, bo taka jego natura, własciciela natomiast sprawa, zeby szczekał w garnicach rozsadku i żeby nie był uciążliwy dla otoczenia. Bo to normalne, ze pies reaguje szczekaniem na dzwonek do drzwi, ale wielogodzinne ujadanie rzeczywiscie może doprowadzić do szału. P.S. w tej chwili w domu mam owczarka, dwa pinczerki i foksa i.... jest cicho, z wyjątkiem krótkich, uzasadnionych momentów :diabloti: -
Akurat taka rampa moim zdaniem jest bardzo przydatna takze zdrowemu psu, chociazby po to, zeby oszczędzic stawy, niech spokojnie wejdzie, zamiast wskakiwac. No i warto pamietac, ze wiekszość psów sie zestarzeje, wiecie jakie to ułatwienie dla starszego, szczególnie większego psa? A ogólnie miniaturowe pieski, często mające problemy ze zwichnieciem rzepek, czemu miałyby nie uzywac schodków? To nie sa fanaberie, tylko normalne ułatwiacze życia. No a jesli założę swojej Piki rózowa sukieneczke z falbanka, zamiast czarnego płaszczyka, to co w tym złego, zakładając że są równie ciepłe i wygodne? Za to rzeczywiste robienie z psa wariata dotyczy wszystkich psów, niezależnie od rasy. bo przez to ja rozumiem kompletne niezrozumienie potrzeb tego gatunku. I tu bym zaliczyła np. "nie będe go szkolic po co ma sie biedactwo męczyć, on nie musi pracować" - nieważne, że biedny owczarek az jęczy, żeby cos robić, pełne obrzydzenia "nie wąchaj tego, feeee!!!"- kiedy pies radośnie odczytuje znaki pozostawione przez inne psy, albo obwąchuje suczkę pod ogonem, zakaz zabawy z pobratymcami, brak wystarczajacej porcji ruchu (w tym przodują własciciele kupionych dla ozdoby haszczaków) itd itd....
-
[quote name='Helga&Ares']Jest, zamawiałam jakiś tydzień/dwa temu, tylko trzeba dobrze szukać.[/QUOTE] Przede wszystkim, czy parwo jest potwierdzone testem, bo sa inne choroby podobne objawowo...? Jak pisza dziewczyny, surowica koniecznie. gdyby nie było surowicy to transfuzja krwi, albo tylko odwirowanego osocza psa który wyzdrowiał z parwo, lub jest regularnie szczepiony. Cos z tego bezwzglednie, bo to jedyne, co zdecydowanie zwiększa szanse!!! Kroplówki koniecznie, dozylne, lub dootrzewnowe, bo psiaki się strasznie odwadniają. Leki p/wymiotne i p/biegunkowe, koniecznie cos na podniesienie odpornosci- betaglukan/scanomune, zylexis itp Antybiotyki osłonowo, zeby uniknąć wtórnej infekcji bakteryjnej. Jak przestanie wymiotować ostrożnie spróbowac podać siemię lniane (takie mielone, napecznione w wodzie), w celu osłony przewodu pokarmowego. Jedzenie dawać ostroznie, małe ilosci na raz i tylko weterynaryjne (intestinal). Gdyby miał kłopoty z utrzymaniem temperatury, szczególnie w nocy, to mimo lata- dogrzewać.....
-
A ja się sprzeciwię Waszym wypowiedziom, a żem leniwa, to sama siebie skopiuję z innego forum :evil_lol: Artykuł fajny, ale.... głupi. Dla mnie idiotyzmem jest zrównywanie korzystania z psiej telepatki, czy niepotrzebnych ubranek (podkreślam- niepotrzebnych) z zakupem rampy ułatwiającej wejście do auta, trampoliny do basenu, czy schodków do łóżka. Nawet wiem, jaki internetowy sklep zoologiczny "hamerykański" owa autorka ogladała, bo sama go radośnie obadałam, marząc o niektórych u nas niedostępnych przedmiotach. Owa rampa- kurcze, jak bardzo może być przydatna, chociażby dla psów starszych, bardzo ciężkich, psów z dysplazją lub innymi schorzeniami ortopedycznymi, czy nawet szczeniąt molosów. Naprawdę to nie fanaberia, tylko zupełnie sympatyczny wynalazek pozwalajacy oszczedzać stawy i kręgosłup. Nie mówiąc o tym, ze gdybym miała furgonetke, to dla Kry taka rampa byłaby niemal niezbędna. Schodki- Piesia mojej cioci ma zrobione "domowo", a Piki musiałam nauczyć, że nie wolno wskakiwac i zeskakiwać z łóżka samodzielnie inaczej niż po podescie. Bo Piesiunia jest stareńka i niesprawna, a Piku długo nie wolno było obciążać kręgosłupa wstrząsami. I do zbudowania konstrukcji dla Piesi natchnął mnie własnie ten wyśmiany sklep. To samo rampa do basenu- a jak umożliwić inaczej korzystanie- bezpieczne- z basenu np psu starszemu, dla którego pływanie to świetne ćwiczenie, a samodzielny wyskok z wody moze być za trudny? ......... A własciwie jeśli właściel woli na cieczkę załozyć suce majtki z koronkami, zamiast bawełnianych, czy poliestrowych majtadałów- a co za różnica? ...albo że ubranko, skadinąd potrzebne, bedzie różowe w gwiazdki, albo w moro, czy w angielską kratkę i uszyte na wzór płaszczyka, zamiast nieudolnie zwyczajnie wyciąć dziury w starym sweterku? Że co, ze ładne i z fizdrygałkami, to be? A może to nie upupianie, tylko chęć zaspokojenia potrzeby estetycznej? Przeciez psu wsio rawno, czy ma sobie fioletowe z cyrkoniami, czy bure, byle było ciepłe i wygodne Podsumowując- artykuł owszem, dotyka ważnej kwestii, jaką jest niepotrzebne uczłowieczanie zwierząt a nawet robienie z nich "zastępczych dzieci", ale jest niedojrzały i powierzchowny, bo zamiast dotknąć sedna problemu (czyli rzeczywistego pozbawienia psów mozliwosci realizacji swoich potrzeb)- po tym zagadnieniu tylko sie prześlizguje, za to czepia się najmniej szkodliwych zjawisk, a wręcz wyśmiewa "gadżety", które akurat są warte uwagi. P.S. No dobra, przyznaję, owszem, lubię gadżeciki, posłanka, ubranka, mam dwie torby, a Kra ma kapok i jednoczesnie mam psy mega aktywnetrenowane niezaleznie od wielkości i podobieństwa do rasy :eviltong:
-
[quote name='Aluzja']ja tylko krotko na temat kastracji. Problem w tym,ze wine za lenistwo i niedbalstwo ludzkie ma ponosic zwierze.Latwiej wykastrowac niz uczciwie sprawdzic dom ,do ktorego idzie pies, podpisac umowy prawne i kontrolowac co jakis czas nowy dom.Najlatwiej wykastrowac . I tu jest pies pogrebany. wszystko jest "na hurra"...lapiemy psa na ulicy i wramach uszczesliwienia go oddajemy do schroniska luczac na profesjonalne podejscie do sprawy.A tutaj co?? Kladzie sie psa na stol -jajka do smieci i po sprawie.I gdzies maja tatuaze ,czipy i listy psow zaginionych. Modle sie aby moj pies ,ktory gdzies nie daj boze by zginal ( a tak zawsze moze sie zdarzyc) nie trafil w rece takich specjalistow. p.s osobiscie snam przypadek ,,airedale ( z mojej hodowli,ktory uciekl osobie opiekujacej si nim podczas wyjazdu wlascicieli) i na stole operacyjnym , w narkozie okazalo sie ,ze pies ma tatuaz!A kilkakrotne wczesniej pytano pracownikow czy pies ma tatuaz odpowiadano "NIE. Wszystko rozbija sie o niekompetencje schronisk. Jak juz tam pies trafi to w wiekszosci przypadkow mozecie sie z nim pozegnac .[/QUOTE] Nie. Wszystko rozbija sie o sk......wo ludzi. Aluzja, pies powienien miec chipa, to raz (chipy np u nas sprawdza sie bezwzględnie). Plus adresówkę- wtedy masz szanse że wróci do Ciebie bardzo szybko. Tatuaz- jak widać jest niepewny, odnalezienie hodowcy Huga tak naprawdę umożliwiło to, że jest młody i charakterystyczny. Gdyby trafił się kilkuletni golden z rozmytym tatuażem, byłoby przechlapane. Co do kastracji przed oddaniem. Czy Ty sobie zdajesz sprawe, co grozi psu niekastrowanemu? A jeszcze bardziej suce? Wiesz, jak przebiegli potrafia byc pseudohodowcy i handlarze? Potrafia nawet podstawic kogoś. Umowa adopcyjna, to niestety dokument, który w naszym kraju mozesz o kant tyłka potłuc, sporadycznie sie zdarza, zeby udało sie ja wyegzekwować w przypadku niedotrzymania umowy. Ja sprawdzam domy bezwzględnie, podpisuje umowy i... nadal nie ufam ludziom. Mimo wszystko wolę psa o NIEZNANYM POCHODZENIU (lub niemozliwym do ustalenia) wykastrować, niż ryzykować, czy to jeden miot ("a bo sasiadka tez ma takiego ładnego"), czy to że pies trafi do pseudo. ...wiesz, że juz miałayśmy nawet takie akcje, żeby tuż po kwarantannie zabierać psa bladym switem (dosłownie, stojąc pod schronieskiem przed otwarciem), bo było wiadomo, ze sie czai na niego rozmnażacz? Bianka, bardzo doswiadczony DT, straciła sukę, którą wyłudziła jedna baba. Dane baby mamy, policja powiadomiona... - pies przepadł, nic sie zrobic nie da. A my zadreczamy się wizją nieszczęsnej buldożki w jakiejś rozmnażalni... Wiesz, jak wygladają wyeksploatowane koty i psy z rozmnażalni? Widziałas persa "reproduktora" trzymanego na łańcuchu? Sukę, której sutki przeszkadzałyby chodzić, gdyby nie to, że przerośnięte pazury jej to uniemożliwiają? Tak niestety jest, że "punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia", ja działam pomagając zwierzakom bezdomnym i porzuconym, i niestety człowieka poznałam od najgorszej strony- i naprawde nie zyczę Ci, żeby pies ci zaginał, bo schronisko to jedna z lepszych rzeczy, jakie go mogą spotkać. Gorsze- to auto, zły człowiek, albo eksploatacja w tzw "hodowli", az będzie śmieciem, niezdolnym nawet do spłodzenia kolejnych psiaków.
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ingrid44']Juz zaczeli powoli usuwac kto ma wiecej niz dwa i od jakieegos czasu mozna miec tylko 2 :( Jak usuniesz te co masz i chcesz zmienic na nowe to tez mozna tylko dwa.[/QUOTE] Zaczynam nie lubić tego forum........... Ciekawe, jaka jest argumentacja? -
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ingrid44']Piekne banerki a ja nie moge wkleic bo teraz mozna miec tylko 2 :([/QUOTE] Kurde, od kiedy? -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
ulvhedinn replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='erka']A któż to ciągnie dziecko na spacer w burzę, albo śnieżycę:cool3:. Najwyraźniej nie mają serca do tej sunieczki i rzeczywiście szkoda jej dla nich. Dobzre by było znaleźć jej dom.[/QUOTE] Moja babcia ;) która uważała, ze dziecko (znaczy mnie) trzeba hartować i spacer (dobra, w wykonaniu mojej babci to był raczej trening dla marines) trwał co najmniej dwie godziny dziennie niezaleznie od aury.... -
Dam ;) Jak tylko się zorientuje jakie psiaki sa (na dogo też) to zadzwonię do nich..... Telefon własciciela Daktyla milczy. zastanawiam sie czy wysłac moze mu list? Adres mam.....
-
[quote name='Collie']Mam pytanie na temat styrylizacji 6 letniej kotki .Kotka ma 6 latek i karmi małe , czy jak kocięta zaczną już samodzielnie jeść można ją wysterylizować ?[/QUOTE] Nie tylko mozna, ale trzeba i to jak najszybciej, bo może juz być w nastepnej ciąży......
-
U nas w schronie są, ale szorściaki, mogę sie zorientować jutro jakie i sfocić. Wiem, że była fantastyczna roczna sunia.... Aha, Daktyl ma na imię Hugo ;) Wiem, ze we wrocławiu psy nie są kastrowane przed skończeniem kwarantanny (chyba, że wymaga tego sytuacja medyczna). Tak naprawdę, w przypadku odnalezienia poprzedniego właściciela, bardzo duzo zależy od dobrej woli obu stron. Bo nowy może zażądać zwrotu kosztów, robic trudnosci z oddaniem psa, nie zawsze łatwe jest ustalenie jednoznaczne tozsamosci etc. Oczywiście zawsze jest mozliwość dochodzenia prawa do psa na drodze sądowej, ale policja i sądy podchodzą do takich spraw lekceważąco. Nie widzę też mozliwosci "przyczepienia sie" do wykastrowania psa przygarnietego ze schronu- po prostu nowy opiekun działa w dobrej wierze, w końcu psa wziął ze schroniska, działał dla jego dobra itd.....
-
U Daktylka było niby trudniej, bo tatuaż nieczytelny, adresówki, nr telefonu na obroży i chipa nie było (sprawdzone), a jednak się udało. No fakt, foksy są nie takie znów popularne (dobrze, że to nie labek), różnią sie między sobą charakterystycznie, no i sprawę ułatwił wiek smarkacza, stosunkowo dokładnie dający się okreslic (gdyby to był pies kilkuletni, już byłoby gorzej) Niestety- jak mówię, bywa ze schron wogóle nie szuka czy pies ma "cokolwiek". No - u nas raczej szukają, chipa zawsze, jeśli ma obrożę, szelki, to nr telefonu, tatuaze juz nie tak częśto, szczególnie, ze nie zawsze załapia ze pies rasowy. I to chyba jest główny "grzech" schronisk, bo kastracja moim zdaniem powinna być zawsze w przypadku psów bez papierów, lub z problemem z udokumentowaniem pochodzenia. Po prostu wiem, kto się na takie psy "czai" i jak i gdzie mogą skończyć. No i ja akurat wolałabym nawet, zeby mój pies został wykastrowany, niz np. trafił do pseudo...... ---------------------- Bardziej mnie ciekawi, czy własciciel zostawił namiary w schronie, a pracownik nie skojarzył foksa, czy co? Po lecznicach zresztą też zrobię rundkę i popytam, czy było takie zaginiecie zgłaszane ;) ot tak ;) ....................... .....w sumie z chipami to znów taki problem, ze nie ma jednolitej bazy danych. Gaba, mój tymczasowy owczarek w zeszłym roku, trafiła do schronu z chipem. Mimo prób nie udało sie odnaleźć danych właściciela, a szukałyśmy starannie..... W sumie to chyba tylko jednolita, ogólnopolska baza danych i chipowanie psów ma sens na przyszłość. Jest jeszcze jeden problem- jak psa zabije np auto, to firmy sprzątajace nie sprawdzajaąchipów, co wg mnie jest błędem, bo jesli pies ma chipa, to po pierwsze właściciel przynajmniej sie dowie, co sie stało, po drugie- miasto mogłoby sciągnąć należność za utylizację. To mi przyszło kiedyś do głowy, jak szukałam Gaby i maglowałam także panów sprzatających..... P.S. Moje psy sa zabezpieczane zarówno chipami, jak i adresówkami (grawerki).