ich wychowanie polegało prawdopodobnie na straszeniu psa... chyba nikt go nie kochal, nikt sie z nim nie bawil... pobawili sie nim przez chwile na poczatku, a potem przeszkadzal... dobrze, ze go odwiesli do Mielca, a nie >zgubili< lub oddali np. do Myslowic :angryy:
tak szkoda jego zmarnowanego dziecinstwa!
tyle dobrze, ze Gacuś jest młody, jeśli znajdzie dom - przy mądrych i kochających ludziach zapomni o tamtym