-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale z niej słodziak! Jest naprawdę śliczna. Możesz być dumna ze swoich dam. Obie urodziwe- nic dodać, nic ująć. -
Początkowo zaglądając tutaj czułam ból. Nie wiedziałam co napisać w wątku o Psoni, w głowie miałam pustkę. Nie potrafiłam przelać tego co czułam, swojego bólu, tęsknoty, niemocy. Cokolwiek bym nie napisała, nie było tym co chciałam przekazać. Forumowicze wyczuli, co się dzieje w mym sercu, co naprawdę czuję. Zaczęli mnie pocieszać, tłumaczyć. Rozumieli, bo przeżywali to samo i dzielili się swym doświadczeniem. Polska , to nie Ameryka, gdzie są tzw. telefony zaufania czy grupy terapeutyczne dla tych, którzy stracili ukochanego pupila i nie mogą się odnaleźć w rzeczywistości. To forum odebrałam jak właśnie taką terapię. Wirtualnie co prawda, ale poznałam tu wielu przyjaciół, którzy podali mi rękę w potrzebie. Tego się nie zapomina, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że zobowiązuje. Nabieramy doświadczenia i mozemy pomagac innym. Zobacz, ciągle nas tu przybywa - tych zagubionych, niepogodzonych ze stratą swojego czworonoga, których nie rozumie wiekszość ludzi "głupia(i) ryczy za psem". Gdzie mają szukac pomocy jak nie wśród innych psiarzy? To co się tu dzieje, jest zarazem bolesne i piękne. Bolesne, bo dotyczy osobistych tragedii, a piękne dlatego, że nasze psy odchodząć pozwoliły nam się poznać i nawzajem wspierać. Zobacz jaka tu panuje cisza. Nikt nikogo nie wyśmiewa nie ma sporów, nie ma podziałów- jest skupienie. Dla twojej Norci, która z góry obserwuje pierwszy śnieżek w tym roku.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ona teraz pilnuje Maszy z góry i śmieje się z jej zabaw na śniegu. Wiesz , moja Psonia nie lubiła niczego co mokre- śniegu także. Przez kałuże trzeba było jaśnie panią przenosić, bo jeszcze by sobie pomoczyła szlachetne nózie. Balbinka to diabeł wcielony. Kiedy wszła dziś na spacer to widać było jej radość. Jak to małe hasało po tym białym puchu.... Nie można było jej zaganać do domu. Iri, mam prośbę, możesz wkleić zdjęcie Maszy? A może masz fotkę, gdzie twoje obie dziewuszki są razem? Bardzo bym chciała poznać Maszę. PROSZĘ -
Radku, nie mamy wpływu na to jak długo żyją nasze psiaki, ale mamy ogromny wpływ na to, jak żyją. Żyła z wami otoczona troską i miłością. Dobrze, ze trafiła na taka rodzinę, bo faktycznie nie wiadomo co by się z nią stało.
-
Widzisz? Daje ci znaki, że masz się o niego nie martwić, że u niego wszystko w najlepszym porządku, teraz pora na Ciebie, żebyś wzięła się w garść, żeby nie musiał z góry patrzeć na twoje zapłakane oczka. On jest tam bardzo szczęśliwy. Pomyśl, nic go nie boli, odzyskał młodość, tryska energią. Kiedy my dokończymy swoją podróż tu na Ziemi dołączymy do nich. One o tym wiedzą. Do tego czasu pewnie rozrabiają ile wlezie, a jak się zmęczą wylegują się w promyczkach słoneczka.
-
Rastuniu, psi Aniołeczku wspieraj swoją pańcię i czuwaj nad nową siostrzyczką.
-
Poradzisz sobie, tylko musisz w siebie uwierzyć. Bardzo się cieszę, że nie ma jakiś niepokojących zmian. Obserwuj ją. Po za tym to wcale nie musi być atak padaczki. Na wszelki wypadek wklejam ci link http://www.vetserwis.pl/padaczka.html , choc jak znam życie już go dawno znalazłaś. Mojego męża siostra zaadoptowała w sierpniu sunie ze schroniska. Mała ma padaczkę. Po adopcji codziennie dostawała ataki. Od kilku miesięcy ( bierze leki) nie miała ani jednego:lol: I nie jesteś histeryczką, ja zachowuje się podobnie. Będzie dobrze. Trzymajcie się obie dzielnie. Jestem z wami. Puniu, opiekuj się swoją siostrzyczką i pancia. Obie potrzebuja twojego wsparcia.
-
Stanie się, zobaczysz, ale potrzeba na to czasu. Niby czas leczy rany, ja jednak myślę, że nie leczy a zalecza. Robi to na tyle, że można normalnie żyć. Nie raz uśmiejesz się do łez wspominając swojego Aresika, nie raz zapłaczesz z tęsknoty, ale będziesz mogła normalnie żyć. Nie stanie się to dziś, jutro czy pojutrze. Pamiętaj też o jednym, że ból powoli przycicha by znów wybuchnąć. To taka huśtawka. Nie raz będzie ci się wydawało, że jesteś pogodzona z odejściem Aresa i nagle wszystko wróci. To całkiem normalne. Niektórym ulgę w cierpieniu przynosi drugi pies. Ze mną było podobie. Wyszłam z założenia, że skoro kocham psy to muszę je mieć. Nieważne, że mogę znów przechodzic przez to piekło. Kocham i ryzykuję. Na tym polega miłośc do zwierząt. Szkodza, że tak szybko odchodzą. Nie mamy wpływu na to jak długo żyją nasze zwierzeta, ale jak żyją. Bogu dziekuję, że Balbinka trafiła do nas i nie musi marznąć w zimnym schroniskowym boksie. Powiem ci, że w pewnym sensie czuję komfort. Dlaczego? Nie kupiłam sobie psiaka z renomowanej hodowli, choć mnie na to stać. Uznałam, że skoro Psonia była psem ocalonym i zwolniła miejsce w domku, to naszym obowiązkiem jest ocalić kolejnego psa. Nie wiedziałam, że stanie się to tak szybko, ale nie żałuję. Kocham ponownie i to jest piękne. I pomyśleć, że mój mąż zna mnie lepiej niż ja siebie . Psotuś moja najdroższa, zawsze byłaś, jesteś i będziesz w moim sercu. Tego kącika nikt już nie zajmie. Drugi jest Balbinki. Kocham Cie moja maleńka
-
Zaniedbany BOKSER w Lublinie! Znalazł swój dom na stałe! Udało się!!!
szajbus replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Ukłony dla nowych właścicieli Bono. Jestesmy szczęśliwi, że trafił na tak wspaniałych ludzi. -
Tośka, tego co dzieje sie w duszy nie da się ubrać w najpiękniejsze słowa. Kto przeżył rozstanie ze swoim psem wie, co czujesz. Nikt z nas nie potrafi tego naprawdę opisać, po prostu brakuje słów. Nie zadręczaj się, nie cofniesz czasu. Pamiętaj, nie podjęłaś tej ostatecznej decyzji dla własnego widzimisię, chciałaś zaoszczędzić cierpień swojemu najwierniejszemu przyjacielowi. Mogłabyś mieć wyrzuty sumienia gdybyś uśpiła zdrowego psa. Ty walczyłaś o niego, o każdy miesiąc, tydzień,dzień, godzinę. Strata psa boli, bardzo boli i odczuwamy ją bardzo dotkliwie- wszyscy. I nie ma znaczenia czy pomogliśmy mu pobiec na tęczowe łąki czy pobiegł sam. Może wyda ci się bezlitosne to co napiszę, ale odejście Psoni chyba gorzej przechodzę. Dlaczego? To proste, ona nie chorowała to stało się nagle, krótka choroba i szok, nie tylko dla nas , ale i dla lekarzy. Nie miałam czasu na przygotowanie się do jej odejścia. Nawet nie brałam tego pod uwagę. Wierzyłam, że przed nami jest jeszcze wiele wspaniałych lat wspólnego życia. Widziałam drogę, ale nie widziałam końca. Jakże gorzkie to były łzy. Szok, i niedowierzanie. Reanimowano jej ciałko, a ja się darłam na całe gardło, wyrywałam się mężowi i krzyczałam. Nie, nie wstydzę się tego. Potem miałam pretensje do wszystkich wetów świata. Po raz pierwszy w życiu dosiadłam do komputera i zaczełam szukać przyczyn jej odejścia. Po pewnym czasie zamknęłam się w sobie i tylko mąż i syn wiedzieli, skąd się biorą łzy na moich policzkach. Szukałam swojej winy, zadawałam sobie pytania czy czegoś nie przeoczyłam itp. Nie dany mi był czas na pożegnanie mojej suni. To stało sie tak nagle. Ty trwałaś przy Atosie i wiem, że podjęłaś słuszną decyzję, którą podpowiedziało ci serce przepełnione miłością do swojego psiaka. Nie wiem, może powinnaś być wdzięczna losowi, że dane ci było go pożegnać, oswoić się z myślą, że ten dzień zbliża sie nieubłagalnie? Może tak, chociaż wg. mnie nie ma recepty na rozstanie. Nieważne jak odchodzą, to zawsze boli tak samo. Tośka, nie dręcz się proszę. Z czasem uśmiechniesz się wspominając wspólnie przeżyte chwile.
-
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Nie śpij maluchu, wskakuj na górę! -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri rozumiem twoja rozpacz, bo kto z nas nie rozpacza po stracie swojego psa. To co opisujesz nie jest nam ani obce, ani dziwne. Jednak na pewne sprawy musisz spojrzeć pod innym kątem. Masz druga sunię. Masza śpi jak opisujesz na miejscu Ernusi. Ona rozumie co się stało. Stara się być bliżej ciebie niż kiedykolwiek i cie pocieszać. Na początku pewnie się rozglądała, szukała Ernusi, ale dotarło do niej, że malutka wybrała się w daleką podróż. Masza cię bardzo potrzebuje, ona także czuje się samotna. Nie twierdzę broń Boże, że ją zaniedbujesz. Zwracam ci tylko uwagę, że kiedy szłaś do pracy obie dziewczynki były w domu, zajmowały się sobą, czuły swoją bliskość. Dziś dla Maszki to przeszłość. Ty jesteś w pracy- ona zostaje sama, bez Ermusi, bez tych zabaw, bez towarzystwa psa. Dla niej to także ciężki okres. Jej życie także nagle uległo zmianom. -
Zrobisz badania i będziesz wiedziała co się dzieje. Czasami strach ma ogromne oczy. Wcale nie dziwie ci sie, że pilnujesz Fraszki lepiej niż ona Ciebie. Sama robiłabym to samo. Będzie dobrze, musi być. Kciuki trzymam i nie puszczam. Myślami jestem z wami. Napisz koniecznie co wykazały badania.
-
Przetrzymałabyś to. Nie wiem czy czytałaś jak opisywałam wizytę z Balbinką w klinice, w której odeszła Psonia. Cztery dni po operacji zaczęła sie dusić. Wyglądało to poważnie, więc pojechalismy do kliniki. Pezyjmował nas inny zespól lekarski, ale na tej samej sali, na tej samej leżance, na któryej odeszła Psonia. Moje maleńswo odeszlo w niedzielę, to też była niedziela. Psonia odeszła 10 lipca, a z Balbinka byliśmy 11 września. Psonia odeszła o 13:00. z Balbinką byliśmy na miejscu o 12:50 Ten sam dzien tygodnia, ta sama sala, podobna godzina i data. Nogi dostałam jak z waty, ale patrząc na błagalne spojrzenie Balbi otrząsnęłam się. Nie byłam gotowa, ale dałam radę. Mam nadzieję, wierzę głeboko w sercu, że z Fraszką będzie wszystko dobrze. Trzymam bardzo mocno kciuki. Pamiętaj jeszcze o jednm wyżalenie się, wygadanie naprawdę przynosi ulgę. Trzymaj się! Jestem z wami. Czekam z niecierpliwością na wieści.
-
Marto, one nie cierpią. Ja głęboko w to wierzę. Jeżeli tak miałoby być, to jaki sens miałoby życie po tamtej stronie? Wiemy, że jest to kraina wiecznej miłości i szczęśliwości. Tam nie ma miejsca na smutek czy cierpienie. Niektórzy mówią, że prawdziwe piekło jest tu-na Ziemi. Tam już jest błogość. Nie tylko choroba zmienia wygląd psiaka, ale także upływający czas. Pamiętaj, że trzy lata dla psa w przeliczeniu na nasze to trochę dużo. Jednak masz rację, choroba potrafi w żywym ograniźmie siać spustoszenie. Początkowo przed oczami wyświetlała mi się scenka reanimacji mojej suni, potem następowała krok po kroku analiza jej zachowania przed chorobą z najmniejszymi szczególikami, przebieg całej choroby i znów jej widok na leżance w szpitalu. Z czasem zaczęły wracać te radosne chwile z moją maleńką, które jakby zatarły te złe. Nie powiem, że bezpowrotnie, bo bym skłamała. Najważniejsze, że zaczęłam ją pamiętać taką , jaka by chciała być zapamiętana. Kiedyś zaczniesz Aresa wspominać z uśmiechem na twarzy. Psoniu, kocham Cię mój Kwiatuszku
-
Aresik, skąd ja to znam???????? Bardzo się cieszę, że moje obawy okazały się nieuzasadnione.
-
Nie poszedł sam. Nie odchodził samotnie, a na progu TM witało go radośnie grono psich aniołków.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słuchajcie, te nawroty ( jak ja to nazywam) są normalne. U mnie minęło 1,5 roku i czasami tak mnie sieknie, że mam ochote wyć bez końca. Łzy same napływają do oczu i ogarnia mnie ogromny żal. Cierpimy, ale w imię miłości do naszych psinek. Najważniejsze, że one nie cierpią, że są szczęśliwe. My jakoś wyliżemy swoje rany. -
Dziewczynki kochane
-
Nie przestanie. Będzie lżej, ale nie przestanie. Zurdo, ogromnie sie cieszę, że Fuksia została u ciebie, że twoje życie zaczyna znów nabierać sensu. Rasta pokierowała tą biedną psinkę w twoje ramiona wiedząc, że będzie w nich bezpieczna i kochana. Fuksia zamieszkała w jednym kąciku twojego serca, obok mieszka Rasta. To dwie niezależne miłości.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szajbus replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusku, pani smutna, deszcz leje, wiatr wieje. Pociesz ja chociaż we snie. Niech promyczek tego światełka wskaże ci do niej drogę. -
sens mojego zycia juz po drugiej stronie......
szajbus replied to justynavege's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dla Fluka -
Sznuki bez łapki i sierści! Jest chory! :( Za TM [*] :(
szajbus replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sznuki.......... -
Aresik, te wolne chwile, które do tej pory były przeznaczone tylko dla psa jeszcze długo będą bolesne. Widok psa podobnego do Aresa będzie powodował tęsknotę, będa wracały wspomnienia. Jednak wraz z upływającym czasem, choć dziś wydaje ci się to nierealne będzie lepiej. Czy całkowicie minie? Nie, na to nie licz, ale nie będzie tak paliło. Pamiętaj, że jesteśmy więźniami słodkiej czystej miłości.