-
Posts
44579 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Do tej pory dobre wieści, że jeszcze Szelcia trochę wycofana, ale to normalne. Teraz Weronika prosi o telefon......kurcze, już się boję :(
-
Zaraz zajrzymy na Twój wątek, Mazowszanko
-
Nadziejko kochana, i Kochan Dziewczyny! Napisałam przedwczoraj na fb prośbę o dom tymczasowy dla tej kojcowej Szelki. Bo tak mi leżała na sercu, że tam sama, nikt do niej nie zagląda, a to taki fajny dzieciak. I po godzinie odezwała się cudna Dziewczyna, która zaproponowała dt dla Szelki. A do tego, ze przyjedzie z Warszawy po nią!.....I tak się stało: wczoraj wieczorem Weronika przyjechała z chłopakiem i zabrała Szelkę do Warszawy. Ma już sunię na dt, trochę wycofaną, i ma nadzieję, że dwie suczki (obie młodziutkie) będą się wspierać i wyjdą na "ludzi". Żeby tylko Szelcia się dogadała z tą drugą, i nie sprawiała za dużych kłopotów, bo to mieszkanie w bloku na Bielanach... Weronika ma od dziś do niedzieli wolne, może poświęcić czas na aklimatyzację Szelci. Dałam od siebie dwie obróżki, nowe szeleczki, smycz i 100 zł za paliwo. Szelka dostała Bravecto, dwukrotne odrobaczenie oraz komplet szczepień na psie wirusówki. To na koszt naszej gminy. No to tak... czekam na wieści... I jak zawsze powiedziałam, ze jeśli coś nie będzie ok, to Szelka wraca do nas.
-
Jestem pod wrażeniem i pełna podziwu dla Ciebie, Kochana Dziewczyno! Rzeczywiście, akcja za dobrych starych czasów dogomaniackich! Brawo!
-
o ile to rzeczywiście maleńka sunia. Raczej napisane, że to taki "mały średniak"
-
Trzymam kciuki, żeby to biedne, zagubione, przerażone psiątko dało sobie pomóc!........
-
Już jestem :) w weekend podróżowałam, dyżur nad zwierzakami przejęła Agnieszka :) Masia została w ubiegłym tygodniu "na próbę" w nowym domu. Poczekamy, zobaczymy. To wiejski dom, ale nie gospodarstwo, młodzi emeryci i wnuki na przychodne. Na razie jest dobrze, i chyba leki działają. Pienia - bez zmian. To specyficzny psiak, pełen energii, nadpobudliwy, jeszcze nie wierzy, że ma na zwołanie pełną miskę :). Raczej nikt o nią nie pyta, ale wznowię ogłoszenia. Sunia w kojcu gminnym - nie wiem o niej nic nowego... Nie było czasu tam podjechać. Może dziś, bo trzeba zobaczyć, co u niej słychać. Nutka ... to osobna historia. To mój najukochańszy pies, a tyle się przewinęło przez nasz dom. w sierpniu skończy 17 lat. Jest, że tak się wyrażę, na ostatniej prostej :( nie ma apetytu, i na głowie staję, by "zaproponować" jej coś smacznego. Czasem zje ze smakiem saszetkę kociego jedzenia, czasem gotowane udko z kurczaka, czasem plaser szynki. A czasem cały dzień tylko wstanie z posłanka, by napić się wody. Agnieszka była zrozpaczona, że pod naszą nieobecność Nusia tylko skubnęła gotowaną wołowinę. Ale jak wieczorem wróciliśmy, zjadła i to mięsko do końca, i trochę z puszki, i nawet kilka chrupek z kociej miski. No cóż, taka to psia starość :(
-
ja tej pani nie borę na poważnie, bo na przeszkodzie przyjazdu do nas (32 km...) stoi pogoda. Że pada, jest chłodno. Czekam na inne, ciekawsze, propozycje :)
-
I był w jej sprawie telefon, pani z Ostrołęki. Ale chyba nic z tego nie wyjdzie, bo ... nie ma czasu przyjechać, poznać sunię :(
-
Super :) Wyniki Masi wyszły niezłe (na razie przez telefon, jutro odbiorę w Makowie) - trochę za wysokie pH, niedużo leukocytów. Podamy 10 dni antybiotyk.
-
Wpłynęło 201,65 zł z bazarku Agat21! Dziękuje, dopisuję! :)
-
A to ta nowa, urocze młode stworzenie
-
Wynik pewnie jutro przyjdzie na e-maila.
-
Dziekuje, Tyś, ale na razie ogłaszam Pienię na "lokalny rynek", Misia ma kilka moich ogłoszeń, a nowa sunia jeszcze nieogarnięta. Tak, jeśli to nietrzymanie moczu posterylizacyjne (a ponoć zdarza się u 30% suczek) są kropelki, które podaje się w minimalnej dawce leczniczej. Sprawa do opanowania.
-
Aha, i ta kolejna suczka już w gminnym kojcu od wczoraj. Nie będę tam zaglądać, bo czasu na to wszystko nie starczy. I nie mam co prosić o pomoc, by ja ktoś zabrał na dt, bo zaraz padnie odpowiedź, ze inne są w gorszej sytuacji. Tu kojec metr na metr, piach, chrupki z lidla, ale może ktoś ją sobie weźmie go gospodarstwa na łańcuch.
-
Nie wiem, czy się uda zbadać te nędzne resztki moczu z podłogi, ale tyle dni próbuję, i nic. Zebrałam strzykawką ile się dało, prawie 10 ml. Tomek zadzwonił do nasze dr Magdy, zgłosił jej próbkę, tak jak się umawialiśmy, i zaraz pojechał do Makowa zostawić próbkę z opisem w skrytce przy lecznicy. Godzina 19.00, próbki odbierane przez laboratorium w nocy. Tyle, że Tomka pognałam po nocy do Makowa, ale nie było wyjścia.
-
Co ciekawe, to Misia siusia jak leży na podłodze - nie mam przecież dywanu czy wykładziny. Zimne panele. W kuchni, jak przygotowuję im obiad czy my sami z Tomkiem coś jemy, to Misia dyżuruje przy stole (no, właściwie dziaduje...) , a jak ma się położyć, to na tym posłanku (o ile nie śpi tam już Nutka), co w nocy. I nie daję rady zebrać tych siusków z podłogi... Wczoraj dwa razy była okazja, bo w przeciągu godziny zrobiła dwa razy, ale jest to tak rozmazane, rozniesione na cały salon, że strzykawką nie nabrałam 10 ml...... Dziś zgłoszona kolejna suczka, mała i chuda, z tych nieszczęsnych Bud, co najczęsciej.......
-
Niestety :( Wieczorem, po dwóch spacerach leżała koło mojego fotela na podłodze, i już po jej minie, zachowaniu (szybkie lizanie pod ogonkiem, lizanie podłogi) widzę, że nie panuje nad oddawaniem moczu. Wstała, a z ogona, sierści na pupie leci ciurkiem...i solidna kałuża na podłodze.
-
Ja też mam taki zamiar :) Dziś pojechaliśmy do dzieci na obiad, nie było nas 7,5 godziny - wszystko ok, Masia w kuchni została i suchutko.
-
Mamy za zadanie złapać mocz do badania, od tego trzeba zacząć. Więc od jutra - polowanie na siuśki :)
-
Kolejne 20 zł odnotowuję na pierwszej stronce :) Dziękuję :)