Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44580
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. [quote name='epe']Już zadziałane!! Podobno będzie coś nagrywane!![/QUOTE] I coś było nagrane?
  2. Bardzo mi się podobało stwierdzenie Tomka konfirmowego, komentujące tygodniowe próby Krysi łapanie psów: "Ja takiej niełownej to trzymać dłuzej nie będę" :diabloti:
  3. Ale wagi nie trzyma, ani to 6, ani 4 kg... a ja mam na dt wszystkie złapane psy, 5 sztuk :)
  4. [quote name='Sara2011']a pluszowy smerfik też został uratowany?:diabloti:.[/QUOTE] Zapomniany pewnie leży pod dechami, bidaczek.... Nie przyjechał z dziećmi :evil_lol:
  5. Tekst super, i banerek super, jestem wdzięczna dozgonnie! :) Pokerku, mam pieniądze z bazarku słoikowego ze stycznia, zostało po Blansztce i Vanilce, a już trwa kolejny na Karusię (niezastąpiona Mazowsznka2 robi - dziękująca!!) Podkop jest pod całą budą - siedziały w nim 2 szczeniaki, jak teraz poszłam zobaczyc. Jeden wyszedł i wskoczył do budki, szary chłopak nie wylazł - nie mogłam zasypać dziury... Karusia chce wyjść, popiskuje, łasi się. Może jutro założę jej obróżkę i spróbuję ja wypuscić do sadu?... Wiadomo, ze mamusie kilkutygodniowych szczenaików musza je na trochę opuścić, załatwić swoje sprawy, trochę odpocząć.
  6. mnie tez kamień spadł z serca! Przeszła u nas burza, ale zaraz pójdę do kojca popatrzeć na nasza kopaczkę i jej kolejne dzieło. Ona widać całe życie w tych norach przebywała, rodziła kolejne szczeniaki, przetrwała zimę. To kopanie ma we krwi, budka to za mało dla jej i dzieci bezpieczeństwa- tak ona sądzi.
  7. aha, to kolorowe na szyi Karusi po postrzępiona obróżka, bo była przycięta. Ale dziś nie chciałam jej już męczyć zdejmowaniem i zakładaniem nowej - od konfirm13.
  8. A tu już po powitaniu i zjednoczeniu rodzinki :) No, Karusia, teraz masz pełne ręce roboty! [url=http://postimage.org/][img]http://s12.postimg.org/imqdyfdvx/SDC18043.jpg[/img][/url] [url=http://postimage.org/][img]http://s12.postimg.org/4hkkwm4ul/SDC18044.jpg[/img][/url] [url=http://postimage.org/][img]http://s12.postimg.org/90wti4mq5/SDC18045.jpg[/img][/url]
  9. Takie to bidy w pudełku przyjechały w obcy, nieznany świat...Zwłaszcza ta kudłatka leżała plackiem w pudełku, obsralinkowania i obsiusiana... [url=http://postimage.org/][img]http://s27.postimg.org/g1oatzsqb/SDC18039.jpg[/img][/url] [url=http://postimage.org/][img]http://s27.postimg.org/4qln5mlv7/SDC18040.jpg[/img][/url] [url=http://postimage.org/][img]http://s27.postimg.org/yeow4k377/SDC18041.jpg[/img][/url] [url=http://postimage.org/][img]http://s27.postimg.org/k9j32qu5v/SDC18042.jpg[/img][/url]
  10. Małe jednak były tak przegłodzone, ze wyszły ufnie i pani Gospodyni zadzwoniła do pani Basi. Ta przybiegła i po prostu opuściła naszą zapadkę, a szczeniaki nawet nie zdążyły uciec- chciały wrócić pod deski, a tu niespodzianka - zamknięte tą klatką. Pani Basia "gołymi ręcami" ja cap! i do pudełka. I czym prędzej Tomek i Krysia w samochód, zabrali Basię i psy i do mnie. Tomek Konfirmowy zrobił tę trasę (22 km) dziś po raz drugi (rano mnie odwoził z Makowa, bo przecież w soboty PKS nie kursuje!), w ciągu tygodnia 5 razy. Maluchy w pudełku siedziały jak trusie, zwłaszcza największy, kudłaty, aż się posiusiał, i nie tylko, ze strachu. Zanieśliśmy je do kojca, Karusia aż wyszła na nasze spotkanie z budki. Obwąchała swoje córeczki, najpierw tę małą - ta od razu radość, zabawa z rodzeństwem. Potem postawiłam na ziemi kudłatkę - placek, przyczajka. Aż mamusia ją polizała, ale nadal się bała ruszyć. Pani Basia po prostu włożyła ją do budki. Po 15 min poszłam z miską z jedzeniem - cała czwórka bawiła się w najlepsze, a Karusia kopała zawzięcie kolejny dół. W poprzednim zatopiłyśmy z moją siostrą 6 cegieł i zasypałyśmy ziemią. Teraz powstał kolejny, pod całą budą. Znów zasypałam, dałam znów porcję mięsa z makaronem. Niesamowita jest ta sunia- obwąchuje jedzenie, siada obok i piszczy. Wtedy cała czwórka rzuca się do jedzenia i po chwili wylizuje miseczkę. Od jutra będa dwie miski, by Karusia nie była głodna.
  11. [SIZE=5][COLOR=#000080][FONT=book antiqua][B]ZŁAPANA POZOSTAŁA DWÓJKA!! [/B][/FONT][/COLOR][/SIZE] Pani Basia złapała, już jedzie do mnie Tomek, Krysia i pani Basia! Ciekawe, czy i jak przyjmie dzieci Karusia, to już 5 dni... pozna?
  12. [URL="http://postimage.org/"]Takie przejscia i korytarze, wręcz salony, są tej szopce: [IMG]http://s30.postimg.org/c2oqstxqp/image.jpg[/IMG][/URL] Jak sie przechyliłam za tę blachę, co zastawione jedno zprzejśc, zobaczyłam tego pluszowego smerfika i starą kość... [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s30.postimg.org/vn39vlyc1/image.jpg[/IMG][/URL] A to zastawiona pułapka-zapadka z górnej części klatki dla chomika czy swinki, zostanie użyta jeszcze dziś wieczorem, jak malcy zgłodnieją jeszcze bardziej i wyjdą do smaczków. [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s30.postimg.org/fxnjhnrip/image.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s30.postimg.org/nt2oa7qj5/image.jpg[/IMG][/URL]
  13. Niestety. Wróciłam do domu "na tarczy"... Do godz. 12.00, przez4,5 godziny czatowałyśmy we 3 na te szczylki. Zatkane dziury poboczne, sprytna pułapka ze starą kością na zasłonie, pułapka opadająca z tektury (za lekka, wiatr nią kręcił ...), poprawiona na metalową górę od klatki dla chomika, zaczepiona z braku sznurka na lince zrobionej ... ze starych krawatów (dała nam taką pani gospodyni). Wszystko by zdało egzamin, gdyby te psiaki wyszły z ukrycia! I my trzy w kurtkach przeciwdeszczowych, czatujące przy wejściu pod te nieszczęsne dechy z kocami, że jak tylko maluchy wyjdą,to my je my z góry przykrywamy kocami i po krzyku. Ale nie wyszły, wprawdzie wychylały noski , ale nie na tyle, by się nie cofnąć w ostatniej chwili. Jak zaczęło lać, poszły spać na koniec tej swojej rezydencji, a my zostałyśmy zaproszone przez panią Alę na kawę i kanapki (przyjaźń się zacieśnia :) ) , a opowieściom o wojnie, ogrodzie, dietach nie było końca.......Gdy tylko się rozpogodziło, znów koce w dłoń, wystawione jedzenie w postaci pachnącej wędzonej szprotki i karmy kociej oraz dojrzewającej na słońcu kości- cisza na planie! Czatujemy w bezruchu po obu stronach wejścia. Słychac było te gnojki, że się bawią, szczekają, popiskują, ale do 12.00 nie wyszły. Podpatrzyłam je z boku tej szopy-nie szopy, jak się tarmoszą i podgryzają, a wzruszający był widok zabawki -smerfa, którą panie im dały, a którą wciagnęły i utytłaną w błocie podgryzały... Zrobiłam kilka zdjeć naszego "stanowiska pracy", postaram się wstawić z komórki. I tego smerfika-zabawkę tez sfotografowałam...
  14. Dobra rada, wezmę whiskasa i wędzone szprotki, no nie ma bata! Żeby dwa gówniarze 4-tygodniowe tak wodziły za nos starsze panie!!
  15. Nie ma rady, jutro rano pobudka przed 6.00 i ruszam do Makowa. Cholera, nie spocznę, dopóki nie załatwimy tego jutro. Psiaki nie karmione od dziś od 15.00, wiec jutro chyba wyjdą do pachnacego jedzenia i wielkiej kości, która jutro będzie pachnąca podwójnie?... Żal mi Krysi, jest na ostatnich nogach, bardzo to przeżywa.
  16. Niestety, psiaki żyją krócej od nas i to my je musimy żegnać, opłakiwać, przeżywać... Ale każdy dzień z ich życia darowany, każdym się cieszymy i ciagle mamy nadzieję na nastepny.
  17. Najważniejsze, ze sunia nauczyła sie żyć z kalectwem i teraz już będzie tylko lepiej :)
  18. A Ty Irenko zyskałaś nowego znajomego :)
  19. To moze odwrócić sytuację i jak pani się w realu Koko spodoba, to wykonać szybka poadopcyjną wizytę, jak Asia wróci z urlopu?
  20. [quote name='Katarzyna Starkiewicz']teresz10, mogę prosić o kontakt do Ciebie. Nie wiem do kogo mam pisać, bo nie odpowiadasz na moje posty. jestem zainteresowana suczką nr 1[/QUOTE] Martwi mnie ta cisza... Katarzyna, odezwij się......
  21. Pogoda się zmienia, zanosi się na deszcz. Nie mam pomysłu na akcje łapankowe, a będę dziś w Makowie i po naradzie dołączę do pań. Zabrałam z zamrażarki wielką kość ramieniową połączona z łokciową - może jak się maluchy nią zainteresują, i zaczną ciągnąć pod dechy, to będzie chwilka czasu na złapanie? Sama już nie wiem... Wczorajszy maluszek ucieszyła się z zobaczenia mamy, a ja na początku zdrętwiałam, bo sunia na sztywnych nogach podeszła i obwąchiwała go przez chwilę, jak obcego. Ale zaraz schowały sie w budce i cieszyły rodzinnym ciepełkiem. Jak poszłam za godzinę, w kojcu była wykopana jama wielkości budy, ze Karusi nie było z niej widać.... Zasypałam łopatą, udeptałam. Dałam jedzenie, ale przy mnie bała się i ona, i psiaki wyjść. Rano miska pusta, postawiłam następną. Po 15 min znów zdybałam sunię na kopaniu pod budą. Co za kopaczka paskudna!
  22. no wiecie, a to niespodzianka! super!!!
×
×
  • Create New...