Urzędnikiem nie jestem, radną już też nie - po prostu trafiłam na normalnego wójta i panią sekretarz urzędu gminy :)
Byliśmy dziś u niuniu - mocno spała w budzie, dopiero jak zastukałam w kraty, wystawiła łepek. Ale nie wyszła do nas.... Patrzyły tylko na nas smutne oczy, bardzo smutne i przestraszone. W misce czysta woda, obok pusta miseczka - chyba coś było do jedzenia. Na podłodze brzydkie dwie kupy, rzadkie. Przełożyłam do miseczki moje jedzonko, ale dopiero jak odeszliśmy kawał, to wyszła z budy i zaczęła jeść.
Jutro już raniutko jadę do Warszawy, ale Tomek po pracy zajrzy do Bajki - może ta biegunka to wynik karmy, może tego mleka, a może trzeba będzie podać leki.
do zobaczenia w Warszawie w czwartek :)