Rozmawiałam z Magdą. Nie udało sie wyprowadzic suni, bo nie było pilęgniarza. Sunia podeszła do siatki i szczekała. Zębów rzeczywiście nie ma wszystkich. Nie jest wychudzona, ale sierść jest rzadka, co centymetr 1 włosek. Nie ma przełysień na pysku (raczej nie nużyca), bąbli, króst itp. Przeżyła tyle,więc nie jest gapą, do miski ma dostęp. Siedzi z kilkoma innymi sukami, raczej nie gryzie się z nimi.
Jak będzie pilęgniarz, suka będzie wyprowadzona, ostrzyżona, zaczipowana.
Są 2 wyjścia, albo jedzie do mnie i dajemy jej szansę.
Albo zostaje w schronisku i żyje sobie dalej, aż do smierci, bo nikt jej nie weźmie (Magda mówi,ze większość jest "agresywna"), a psy nie sa usypiane, nawet te zdychajace (bo wet. miał za duzo uśpień w ub.roku)....
A tak poza tym, nie chciałabym nigdy, przenigdy bywać w tym schronisku, widziec te sceny o jakich opowiadała Magda, być bezsilną na takie traktowanie zwierzat...:-(
Ehhh, nie chce się gadac....