Dzieki za zyczenia!
Nie najlepszy był to dzień :shake:
Majeczka słabiutka, na dworze przewróciła sie kilka razy, w tym raz na bok i łapki jej drżały. A teraz, wieczorem, mieliłam mięso na pasztet, oczywiście wszystkie psy ze mną. Majuś leżała na moich stopach, a ja nauczyłam się nie stapać, a szurać nogami. I nie zauważyłam, ze Majka zrobiła kupsko prawie pod siebie, rozdeptała, a ja na to wszystko wlazłam :shake: Zbiłam jajka, które siegałam z lodówki. Mycie psa, mycie podłogi, kapci... Az mi rece opadły... No nic, jutro też jest dzień. I goscie na 10 rano.