Dzięki kochane za trzymanie wątku przy życiu, już jestem pierwszy dzień po urlopie. Dzięki za wszystkie informacje. Niestety wydaje mi się, że żeby trafić tego psiunia z podkuloną łapką trzeba by mieć wyjątkowego farta, on w zeszłym tygodniu już się tam nie pojawiał. Na szczęście ten hycel ze schroniska go chyba nie odłowił, bo kierowniczka restauracji, która zgłaszała psy do gminy, powiedziała mi, że gmina nie ma kasy na takie akcje i nikomu nie zapłaci za odłowienie.
Myślę, że biedak przeniósł się gdzieś dalej w poszukiwaniu pożywienia. Ja jeździłam tam, tak często jak odległość i praca mi pozwalały, ale to niestety było za mało, żeby psa zlokalizować, i w dodatku złapać. :(
Ale jeśli będziecie kochane przejeżdżać - zajrzyjcie - może zdarzy się cud i pies będzie. Jakby dać mu chociaż jeść, to może znowu choć na trochę się przywiąże do miejsca, żebyśmy zdążyły jakąś akcję łapania zorganizować..
Ewcia, już opróżniam skrzynkę.