Na pewno w tej okropnej sytuacji, w której Lusia się znalazła po wypadku, byłaś najlpeszym człowiekiem, który mógł ja spotkać, a Twój dom najlepszym miejscem, w którym mogła się znaleźć. Miała ogromne szczęście. Wierzę, że za parę dni zobaczysz ją we śnie jak biega po drzewach, a potem przyjdzie i przytuli się do Ciebie. A jak spotka tam gdzieś Kitkę, to się dobrze dogadają zołzy najukochańsze :)
Dziękuję Ci również za dobre słowa pod moim adresem, ale przeceniasz mnie. To były naprawdę błahostki, ale jeśli choć trochę Ci pomogły, to bardzo się cieszę.