Byłam wczoraj w domku Tosiulki. Pięknie mnie przywitała :) Sunia zadomowiona, zapatrzona w Panią, chodzi za nią krok w krok, Państwo też wyrażali się o niej w samcy superlatywach. Grzeczna, wstaje razem z Panią rano o 6.00, na podwórzu jest ulubienicą wszystkich dzieci :) W domu też wszystko w porządku, sunieczka bez problemu zostaje w domu, niczego nie niszczy. Synek Państwa zaprzyjaźnił się z Tosią na dobre, czasem nawet za mocno jej to okazuje, ale Państwo twierdzą, że od razu go strofują. Suńka na szczęście nie wygląda na zalęknioną i nie ucieka przed chłopcem. Zresztą Państwo robią wrażenie bardzo rozsądnych i wrażliwych w stosunku do zwierząt. Zapraszali do siebie poza tym, kiedy tylko będę chciała.
Myślę, że Tosia znalazła swoje miejsce na ziemi :) Nawet zrobiła się bardziej pewna siebie i broni swoich ludzi, obszczekuje psy, które zanadto się zbliżą :) Dobrze wygląda, chyba jeden posiłek będzie dostawać w wersji light.
Jedyny minusik to taki, że Tosia jeszcze nie zawsze się ich słucha, trzy razy była na próbę spuszczona ze smyczy, dwa razy przyszła, trzecim - zwiała. Pan szukał jej przez pół godziny. A suńka nie ma adresatki. Państwo mają zaraz jej kupić, mam nadzieję, że dotrzymają słowa.
I to chyba na razie tyle :)