Alusiu, miałam już dziś z kolegą jechać po koteczkę (wciąż nie mogę prowadzić samochodu), ale obdzwaniając wczoraj lecznice, które w ogóle mogłyby przyjąć nas po powrocie do Warszawy dziś popołudniu (mało takich), okazało się, że żadna jej nie przyjmie na dłuższe leczenie czy pobyt dopóki nie zostanie przeleczony koci katar, bo boją się o inne koty. Ja czy kolega nie mogliśmy jej wziąć do czasu zakończenia terapii antybiotykiem, bo też mamy koty :( I tak bidulka została na razie w dt, w którym jest, do czasu podleczenia kociego kataru :(