-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='Nanami']Jak sie nie ma tego co sie chce, to sie lubi co sie ma :diabloti:[/quote] Amen :lol: [B]Lazy[/B], unikanie na codzień "psich placyków" to chyba cecha każdego właściciela dorosłego ON :cool3: Pamiętasz pewnie relacje z fortowych spacerów teamu Maga Sqad? Inne psy wspólnie szalały, a burki albo snuły się przy mnie, albo... siedziały w dołku :evil_lol: Mnie trochę zajęło, zanim zaczęłam doceniać tę owczarkową cechę burkowskich :loveu: A jeśli chodzi o ciągnięcie, to burki długo nie umiały chodzić na smyczy tak normalnie, "w stylu codziennym" :oops: Mieszkam w takiej okolicy, że zazwyczaj latały bez. Jak już ćwiczyłam chodzenie na smyczy to sportowe, a takie na codzień zaniedbałam totalnie :oops: Pojedyczno w sumie nie było problemu, bo ani Sabina, ani Bugajski wyrywne nie są, ot, tochę się plątały między nogami. Wyszło szydło z worka, gdy ruszyłam na zwiedzanie stolicy z dwoma burkami naraz :evil_lol: Jak jechaliśmy na szkolenie, albo na psi spacer, to ciągnęły, jak lokomotywki. Problem w sumie nie był wielki, dopóki oba ciągnęly w jedną stronę. Ale jak tylko zblizyliśmy się do stacji metra, to Sabina nadal ciągnęła do przodu, a Bugajskiego strachulca musiałam ciągnąć ja :evil_lol: Udało mi się to w końcu opanować na tyle, że nie istniało bezpośrednie zagrożenie utraty przeze mnie zycia, albo uszczerbku na zdrowiu na skutek gwałtownego kontaktu z podłożem :diabloti: Ale w chwili podniecenia nadal prą do przodu i co chwila muszę je przywoływać do porządku ;)
-
Monisieczka, myślę, że SaJo pisze o postach nie na temat ;) [quote name='saJo'][B][COLOR=darkgreen] A szkoda by bylo, bo temat ciekawy.[/COLOR][/B] [/quote] Który? :diabloti: ;) ps. nie zamykaj z powodu tego postu, to dla rozładowania atmosfery ;)
-
[quote name='Szira/Gosia']Ale asher o czym Ty mówisz :crazyeye:ja nigdzie nie twierdziłam że Twój pies może byc psem sportowym ba nawet Szira takim psem być nie może i nie jest i nigdy nie będzie. Ja stwierdzam tylko że gdybys z Sabiną dalej pracowała to [COLOR=red]MOZE[/COLOR] by się otworzyła na pracę z Tobą i tylko tyle:lol:[/quote] Gosiu, ale ja na codzień nie miałam większych problemów z "otwarciem się" Sabiny. W spokojnych, dobrze jej znanych warunkach (czyli na naszych spacerach) Sabina pracowała fajnie. Nie idealnie, bo ani ona nie jest idealna, ani tym bardziej ja, ale też nie była tak zgaszona, jak na grupie. Jeżeli więc chodzi o takie codzienne posłuszeństwo, to szkolenie pod okiem fachowca nie było mi potrzebne. Nie dlatego, że uważam się za alfę i omegę w dziedzinie szkolenia, a tylko dlatego, że mój poziom współpracy z Sabina, tak na codzień uważałam za zadowalający. Szkolenie u ayshe nie było jednak takim zwykłym szkoleniem. Przeciez od początku ayshe próbowała w nas wszystkich obudzić "żyłkę sportowca" ;) Namawiała na zawody, na ciągłe doskonalenie współpracy z psem. Ja i Sabina nie byłyśmy w stanie temu podołać. Dlatego taką formę szkolenia Sabinie odpuściłam. Na szczęście był jeszcze Bugajski i to na nim mogłam się "wyżywać szkoleniowo" ;) Pewnie gdyby Bugajskiego nie było, to nadal próbowalabym z Sabiną. Miałam jednak ten komfort, że mój drugi pies bardziej się nadawał do takiej pracy. Czy gdybyś oprócz Sziry miała jeszcze drugiego psa, z większym zacięciem do współpracy, a czasu starczałoby ci tylko na szkolenie jednego, to nie postąpiłabyś tak, jak ja? To, ze w końcu musiałam zrezygnowac i ze szkolenia Bugajskiego wynikało z różnych przyczyn. Moich osobistych i tego, że nie mogłam płacic ayshe za szkolenie. Przecież ayshe nie mogła szkolić nas za darmo w nieskończoność, prawda? [B]Gosia, Monika[/B], same widzicie, że słowo pisane w necie, bez bezpośredniego kontaktu z rozmówcą można zrozumieć na opak. Ja, po tych wszystkich awanturach, animozjach, poczułam się przez was krytykowana. Jeśli nie miałyście takich intencji, to ok. Myliłam się. Czy więc wy również możecie uznać, że mylicie się co do mojego stosunku do ayshe? To, że nie traktuję ayshe jako wyroczni we wszystkich kwestiach dotyczących owczarków niemieckich, czy szkolenia nie oznacza, że personalnie ayshe atakuję. Oznacza tylko tyle, że mam w pewnych kwestiach inne zdanie, niż ayshe. Skoro ayshe ma prawo do pisania swoich opinii, to dlaczego ja nie mam mieć takiego samego prawa?
-
[B][COLOR=red]NIE MAM ŻADNEJ, NAJMNIEJSZEJ PRETENSJI DO AYSHE.[/COLOR][/B] [COLOR=DarkGreen][B] Wyjatkowo zostawie tylko to jedno zdanie. saJo-mod[/B][/COLOR]
-
[quote name='monisieczka']kobieto o czym ty mówisz? nie wiesz nic czy ktos o cokolwiek pytał, co mówiła grupa - aczkowliek grupa składa się z ludzików i nie zgadzam się na jakiekolwiek grupowe traktowanie. przestan znowu motac, zwłaszcza że wypowiadasz się nie w swoim imieniu i nie bedac na zajęciach.[/quote] Akurat wie, Beata znaczy się, o czym pisze, bo dzisiaj z nią o tym rozmawiałam ;) Ma rację pisząc, że po to poszłam na szkolenie, żeby się czegoś nauczyć. Bardziej siebie nauczyć, niż psa nauczyć. Nie wyszło. Trudno. O nic ayshe nie obwiniam, rozumiem, Sabina to cięzki przypadek, nie umiałam dotrzeć do niej. Ale też nie życzę sobie być obwinianą za to, że odpuściłam, poddałam się, nie chciało mi się i tak dalej. Bo co, waszym zdaniem, powinnam zrobić? Kontynuować szkolenie, które nie przynosiło efektów, licząc na to, że w pewnym momencie, jak za dotknięciem magicznej różdżki zaskoczymy z Sabiną i będzie nam się cudnie i radośnie pracować? Rezygnując z dalszego szkolenia Sabiny byłam pewna, że ayshe zdanie ma takie samo, jak ja - że dalsza praca z Sabiną, podwyższanie wymagań wobec niej, w chwili, kiedy nie radzimy sobie nawet z dotychczasowym materiałem - nie ma sensu. Bo nie dostałam ani jednego sygnału, że jest inaczej, nie dostałam żadnych wskazówek co zmienić w postępowaniu z Sabiną, żeby szkolenie było satysfakcjonujące dla psa i dla mnie. I pisanie teraz, że trener nie jest "mamusią" tylko szkoleniowcem obraża i mnie i samą ayshe. Bo rolą szkoleniowca jest właśnie bycie taką mamusią w kwestiach szkoleniowych. Po to się idzie do szkoleniowca, żeby nauczyć się właściwego postępowania ze swoim psem. Po to, żeby wziął za rączkę i pokierował, jeśli się robi coś źle. Bo jak nie po to, to po co? Żeby sobie na placu papieroska zapalić? A jeśli trener nie mówi nic, jeśli akceptuje moje postępowanie z psem, jeśli nie ma uwag, mimo, że szkolenie nie przynosi efektów, to ja uznaję, że nic nie da się z tym psem zrobić. Zrezygnowałam właśnie dlatego. Nie dlatego, że mi się nie chciało. Chciało mi się i to bardzo. Ale moje chcenie nie ma nic do rzeczy w chwili, kiedy widzę, że pies temu mojemu chceniu nie jest w stanie podołać. Nie wiem, jakie jest zdanie ayshe o tym, bo w swoich wypowiedziach pomija ten temat. Jeśli takie, jak wasze, to... To właściwie nie wiem co, przestaję cokolwiek rozumieć :roll:
-
Wrzuciłam na terier[SIZE=2]kowo[/SIZE] info o chuście szkociej (linka nie wkleję, bo dogo pipkuje nazwę forum, żeby napisac ją w poście muszę używac podstępu :evil_lol:). Na owczarek.pl wrzuciłam info o maluchu. Tylko zdjęć tam nie umiem wkleić :placz: [B]Axusia[/B], może ty wiesz, jak to zrobić? Mogłabyś skopiować je z mojego posta, tego w naszych dogomaniackich "Owczarkach do adopcji"? :modla:
-
My shooting star czyli Yasmina Guapass- Urodzinowy film
asher replied to Axusia's topic in Owczarek niemiecki
[quote name='Axusia']No własnie o tym myślałam ale nie chce tracic tych 4 miesiecy pracy z maluchem. Socjalizowania go itp.[/quote] Oj, chyba musisz się zdecydować, co tak naprawdę jest ważniejsze - emocje, czy chłodne, profesjonalne podejście ;) W przypadku kupna podrośniętego psa stracisz tylko kilka miesięcy. Jak kupisz małego szczonka, a on nie spełni oczekiwań i go sprzedasz, to... stracisz całe następne wspólne lata ;) Pewna jesteś, że po odchuchaniu malca, po wspólnej pracy, po starannej socjalizacji, co tu gadać, po pokochaniu go... będziesz umiała go tak po prostu sprzedać? Bo np. zgryz nie taki, maść zła? ;) Dlatego może lepiej byłoby jednak zacząć hodowlę od współpracy z kimś już profesjonalnym. A równolegle uczyć się obsługi szczeniaka, wprowadzania słodziaka w dorosłe życie, szkolenia go? Ot, taki kompromis między sercem, a rozumem... :cool3:;) Przemyśl to sobie dokładnie. Niechcę gasić twojego zapału, ale musisz wziąć pod uwagę, że nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. A kciuki oczywicie trzymam! :kciuki: -
Beata, Sabina była jeszcze wtedy całkiem na chodzie ;) Ale fakt, miewała lepsze i gorsze dni, nowotwór - choć nic na to nie wskazywało - pewnie już ją powoli zżerał... Dziewczyny w pewnym sensie mają rację, gdybym bardziej się zaparła, to może coś by z tego szkolenia było. Co? Nie wiadomo ;) Po prostu uznałam, że nie ma to sensu, nie umiałam zmotywować mojej psicy. Po co było ciągnąc coś, co psa nie bawiło, a wręcz przeciwnie, powodowało stres? Jeśli natomiast faktycznie miały wobec Sabiny inne odczucia, niż ja, to znaczy, że coś robiłam totalnie źle, że popełniałam mnóstwo błędów. Nie twierdzę, że to niemozliwe. Tylko... przecież była tam i ayshe, szkoleniowiec. Ayshe nie dawała mi do zrozumienia, że coś totalnie chrzanię, nie miała zastrzeżeń co do mojej pracy z suką, zaakceptowała moją decyzję o odpuszczeniu Sabinie szkolenia w grupie. A to znaczy, że jednak miałam co do Sabiny rację, że szkolenie grupowe, to niekoniecznie dobry pomysł. Zwłaszcza, że nie zostawałam z niczym, Bugajski był o wiele bardziej wdzięcznym obiektem pod tym względem (choć starszy ;)).
-
My shooting star czyli Yasmina Guapass- Urodzinowy film
asher replied to Axusia's topic in Owczarek niemiecki
Axusiu, skoro tak profesjonalnie do tego podchodzisz, to chyba bezpieczniej będzie kupic psa już dorosłego, albo podrostka? Nie rozważałaś tej opcji? Bo biorąc kilkutygodniowego malucha nigdy nie będziesz mieć pewności, czy spełni pokładane w nim oczekiwania, zawsze może wyskoczyć coś niespodziewanego, nawet przy najlepiej zapowiadającym się szczonku. I co, tak w kółko będziesz sprzedawać i brać nowego? ;) A na początek, skoro chcesz zająć się hodowlą, może spróbuj po prostu jako czyjś podhodowca? Można w ten sposób zdobyć ogromną wiedzę i dobrze się przygotować do prowadzenia hodowli smodzielnie. -
Duduś raczej na pewno nie jest "czystym" owczarkiem niemieckim. Ale odrobina podobieństwa jest ;) To jeszcze szczeniak, nie znając rodziców trudno wyrokować co z niego wyrośnie. Tylko jedno jest pewne - Duduś będzie kaleką. Nie ma przedniej lewej stopy. Kiedy jego organizm trochę się wzmocni (na razie Duduś jest zagłodzonym, zarobaczonym, zapchlonym, kaszlącym szkielecikiem) czeka go aputacja chorej łapki. Dzięki temu organizm szybko przystosuje się do ułomności i Duduś pewnie nawet nie odczuje swojego kalectwa. Będzie śmigał z wiatrem w zawody :loveu: [FONT=Palatino Linotype]Duduś ma ok. 3 miesięcy. Jest kochanym, słodkim dzieckiem, bardzo towarzyskim w stosunku do człowieka i innych zwierząt.[/FONT] [FONT=Palatino Linotype]Nie wiadomo dlaczego stracił stópkę. Jego historia nie jest znana.[/FONT] [FONT=Palatino Linotype]Szuka domu gdzie będzie kochany pomimo kalectwa[/FONT]! Link do wątku Dudusia. Klik! A taki jest słooodki :)
-
My shooting star czyli Yasmina Guapass- Urodzinowy film
asher replied to Axusia's topic in Owczarek niemiecki
Axusiu, ale... w czym przeszkadza kolor, nawet niezbyt wzorcowy? Przecież zawsze podkreslałaś, że psa chcesz "do sportu". A kolor tu chyba nie ma żadnego znaczenia? No i czemu pytasz o opinię na forum, a nie porozmawiasz z hodowcą? Przecież hodowca najlepiej powienien umieć odpowiedzieć na twoje pytania dotyczące szczeniaka? -
My shooting star czyli Yasmina Guapass- Urodzinowy film
asher replied to Axusia's topic in Owczarek niemiecki
Fachowym okiem Faith nie ocenię, bo żaden ze mnie fachowiec :lol: Mogę tylko napisać, że jest... słoooodka! Rozbrajają mnie takie nieporadne maleństwa (ale tylko psie, ludzkie jakoś nie :diabloti:;)), te łapecki grubaśnie, te uszka, nosek, to "poważne" spojrzenie, do schrupania :loveu::loveu::loveu: -
Kto chętny na wspólne treningi obedience w Warszawie?
asher replied to Flaire's topic in Kluby i treningi
[quote name='PATIszon']Tylko, ze w tym watku, o ile dobrze pamietam, chodzi o takie luzne spotkania w celu pocwiczenia sobie obi, a niekoniecznie o wydanie kilkudziesieciu zlotych za godzine tej przyjemnosci :cool3:[/quote] Odpowiedziałam na konkretne pytanie - o szkołę. Zajmującą się obedience. Inną, niz Baritus. Wydaje mi się, że osoba, która pytanie zadała - nawet jeśli w temacie szkolenia raczkuje - zdaje sobie sprawę, że za zajęcia w szkole się płaci? ;) -
[quote name='Szira/Gosia']Ale Asher nikt Ciebie nie zmusi do pracy z psem w grupie :lol:[/quote] Gosiu, ale ja przecież nie stawiałam sprawy na ostrzu noża, nie mówiłam, że w życiu z Sabiną nie będę pracować, że to na pewno nie ma sensu, że nie warto mnie przekonywać... Przecież ja cały czas przyjeżdżałam na plac z obydwoma burkami, tyle, że ćwiczyłam z Bugajskim, a Sabina wykonywała swoją ulubioną komednę - waruj zostań ;) Naprawdę nie trzeba mnie było zmuszać, wystarczyło przekonać, że nie mam racji. I nie trzeba by się było przy przekonywaniu mnie natrudzić ;) Ayshe zaakceptowała moją decyzję, nie próbowała mnie od niej odwodzić, w sumie chyba w ogóle nic nie powiedziała. Uznałam więc, ze myśli tak, jak ja. No bo co miałam pomyśleć? [quote name='Szira/Gosia']jeśli przewodnik sie poddawał to co tresser miał powiedzieć??? :lol:Ty widziałaś że Sabina nic nie chciała robić, nic ją nie bawiło, a ja widziałam co innego :lol:[/quote] Jeśli ayshe również widziała to co ty, to... no chyba powinna jakoś mnie zachęcić? Pokazać, że się da, że dalsza praca w grupie z Sabina ma sens? Pokazać co robić, jeśli pies nie dostaje do poziomu grupy, jeśli szkolenie w grupie go nie bawi? :niewiem: Zwłaszcza, że podchodziłam do szkolenia dość poważnie, naprawdę chciałam się czegoś nauczyć, nie traktowałam tych spotkań czysto towarzysko ;) Jezuuu, zaraz znowu się pewnie zacznie, że się czepiam, że atakuję :roll: A ja naprawdę tylko wyjaśniam, bez nijakich pretensji...
-
Cudny maluch! I taki trochę... owczarkowy :cool3: Zaraz wrzucę go do owczarkowego topiku adopcyjnego i na owczarek.pl [B]Waszko[/B], a hustkę ze szkotami to może na Terier[size=2]kowie[/size] zareklamować? :cool3: Masz tam konto, czy wrzucić informację o bazarku? (o ile to tam dozwolone, muszę sprawdzić).
-
Już po malucha? :cool3: Ale wam fajnie! :multi: Pewnie emocje spać nie dają? Ja mogę się tylko domyślać, jak to jest, bo zawsze psy miałam z przypadku, żadnego gruntownie przemyślanego, potem niecierpliwie oczekiwanego... Zazdroszczę :loveu:
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='Pysia']Świetnie...Od kilku dni nie mogę nigdzie napisać posta bo co napiszę to mnie wywala z dogo :angryy: Czytać mogę ile mi się chce :crazyeye:[/quote] Może to automatyczny sposób postępowania systemu z tymi, co za bardzo serwer obciążają? :evil_lol: Widać uznał, że za dużo gadasz i cię ogranicza :diabloti:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote name='Poświata']I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie psy ogrodniczki :diabloti:, eh te to mają zacięcie - kopią, przycinają, a właściwie przegryzają, przesadzają albo wręcz tratują :roll::mad:. Biedny ogródek i biedna ja :placz:, bo chyba nie będzie tak ślicznie jakbym chciała :placz:. Jak się wkurzę, to pouwiązuję te małe cholery do budy na długich łańcuchach i tyle bedą miały :mad::angryy:.[/quote] Same niewytrymowane, to chociaż ogród przetrymują :eviltong::eviltong::eviltong::evil_lol:
-
[quote name='Szira/Gosia']A mnie się wydaje że po prostu sie poddałaś :roll:[/quote] Za pełną aprobatą szkoleniowca ;) (to nie jest krytyka ayshe, ani żadna pretensja, tylko stwierdzenie faktu) [quote name='Szira/Gosia']ja pamiętam że Szira wcale a wcale od Sabiny nie była szybsza, pamiętam jak po 5 min pracy na kólku czy linii Szira miała dosyć, od tego czasu minęła już chyba z 1,5 roku i Szira już potrafi spokojnie przepracować na kontakcie nawet 20 minut :roll: jest to niewiele ale dalej próbuje ją rozkręcić. :lol: Nie jest to łatwe, ale ja postanowiłam, że sie nie poddam, sportowiec z niej i ze mnie żaden, ale co z tego. Dzisiaj tez już wiem że ja jako własciciel zawsze na Szire patrzyłam bardzo krytycznie i przez to wcale nie było lepiej. Jej nie wychodziło ja byłam coraz bardziej spięta, pies to wyczuwał i robił się cora wolniejszy i tak w kółko. Ja też na zajęciach patrzyłam na Maxa czy Bubla jak radośnie zapierniczają z rozdziawioną mordę i wysokim kontaktem, a Szira tak nie robi tylko sunie ze spuszcona głową, wolno :roll: ale chyba dzisiaj już się pogodziłam że Szira jest inna i że musze pracować pod nią i że wszystkie moje ambicje szkoleniowe muszę schować na bok. Owszem patrzę z lekka zazdrością na psy bardziej zakręcone ale to co uczę się na Szirze jest bezcenne :lol:[/quote] Oj, była Sabina wolniejsza od Sziry ;) A przede wszystkim była dużo mniej zmotywowana, ją kompletnie nie bawił łup, piłka, czy to rzucona, czy to przeciągana to nie była dla niej żadna nagroda. W pewnym momencie zabierałam nawet na szkolenie zabawkę piszczącą, za którą normalnie szaleje, licząc, że mając w perspektywie taką nagrodę trochę się rozkręci - ale nawet to ją nie bawiło. Nawet smaczki nie były w stanie utrzymać jej skupienia i chęci do pracy, mimo, że na szkolenie chodziła głodna, a jest żarłoczkiem. Dlatego uznałam, że grupowe szkolenie to nie dla nas (za pełną aprobatą szkoleniowca, przypominam ;)), pies się stresuje, ja się stresuję... Błędne koło. Oczywiście nie oznaczało to, że Sabina poszła w kąt i jedynym co robiła było kopanie dołków ;) Wróciłyśmy po prostu do tego, co robiłyśmy przed szkoleniem, czyli takich sobie nieformalnych ćwiczonek na spacerach :) Ja zresztą doskonale pamietam jeden z pierwszych swoich postów w topiku stresowym. Po pierwszych zajęciach ayshe nas (czyli mnie i Sabinę) pochwaliła za niezłą współpracę. A ja odpisałam, że już neidługo przestanie nas chwalić i cała grupa nas wyprzedzi - bo Sabina ma pewną granicę, poza którą raczej się nie przebijemy. Pewnie, gdybym baaardzo się uparła, to mogłabym dalej ciągać sucz na szkolenie. Ale po co? Mnie zupełnie wystarczała satysfakcja, jaką miałam ze szlifowania na spacerach tego, co udało nam się wypracować samym... Z tego, że choćby w tych króciutkich i nie obciążających sesjach niunia pracuje merdając ogonem. Z tego, że umie się na mnie skupić tak, że ma w nosie inne suki, nawet podczas dłuższego wspólnego spaceru na "jej" terenie. Z tego, że była odwoływalna nawet w chwili dużej chętki na zadymę i że jak wtedy na nia ryknęłam, to przylatywała nie rozpłaszczona, ale wesolutka, od razu pakując mi nochal do kieszeni w poszukiwaniu nagrody. Nic więcej nie było mi do szczęścia potrzebne :) A zachowanie Sabiny na grupowym szkoleniu świadczyło, że jej też chyba nie ;) A teraz to się cieszę, jak głupia, że Sabina ma jeszcze ochotę dołek pokopać, zrobić króciutki ślad, czy... spuścić bęcki obcej suce ;)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Normalnie sie wkurzyłam. I wysmarowałam posta na administracji. ps. Waszka, przepraszam, że u ciebie piszę, bo przez to, że piszę twoja galeria sie rozrasta i pewnie ją wkrótce wywalą :shake::diabloti:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Kto chętny na wspólne treningi obedience w Warszawie?
asher replied to Flaire's topic in Kluby i treningi
O :crazyeye: Wydawało mi się, że napisałam w swoim poście, że najlepiej bezpośrednio zapytać i wrzuciłam waszą stronę www. Czary mary jakieś, albo... skleroza :roll::oops: -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Jednego nie rozumiem (a powinnam, w końcu niedawno pisałam egzamin z informatyki :diabloti:), czy serwerowi nie jest obojętne, czy istnieje jeden temat o 16-tu tysiącach postów, czy może istnieje 10 tematów po 1600 postów każdy? :niewiem: No, chyba, że faktycznie te wiekie tematy wywali się z serwera... Ale to głupiego robota, bo za jakiś czas znów trzeba będzie coś wywalać... Zwłąszcza, że selekcja na ilość, a nie na jakośc tematów to faktycznie pójście na łatwiznę :roll: To może lepiej od razu zamknąc dogomanię, nikt nie będzie pisał, serwer nie będzie przeciążony :roll:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Ja tam się nie znam, ale czy serwerowi nie jest obojętne, czy obciąża go jeden topik z 16-toma tysiącami postów, czy też dziesięc topików po 1600 postów każdy? :niewiem: (cholera, powinnam to wiedzieć, dziś jadę sprawdzić wynik egzaminu z informatyki, coś czuję, że będzie warunek :placz: :wallbash: )
-
[quote name='muminka']jak we wszystkim, chodzi o wyczucie gdzie leży środek - nie wolno psu pozwalać na wszystko, ale trzeba mu pozwolić na czerpanie radości z tego co robi. w końcu nasze psy są jak nasze dzieci - chcemy aby były radosne, ale również wychowane :) ale się wymądrzyłam.... :shake:[/quote] Bardzo mądrze się wymądrzyłaś :lol:;) Ja niestety (a może stety, bo te 10 lat temuu byłam o wiele głupsza, niż teraz ;) ) nie miałam żadnego z moich psów od szczeniaka. Sabina przyszła do mnie jako człapak i nie udało mi sie tego zmienić. Owszem, miała zrywy, kiedy pracowała radośnie, ale po chwili uchodziła z niej para. Zawieszała się, stresowała, mimo, że ja wcale nie byłam zdenerwowana. Ot, traciła motywację i ponowne nakręcenie jej graniczyło z cudem, stresowały ją nawet próby nakręcenia. Nawet szkolenie (u ayshe zresztą) nie pomogło, w pewnym momencie po prostu przestałam ćwiczyć z Sabiną i zaczęłam z Bugajskim. Z Sabiną za badzo odstawałyśmy od grupy, grupa tup tup w kółeczku, a ja co i rusz musiałam sucza brać na bok i nakręcać, nakręcać, nakręcać... Nakręcenia starczało na kilka chwil, a potem abarot to samo... Uznałam, że nie ma sensu, że wystarczy nam takie zwykłe domowe, codzienne posłuszeństwo, sportowca, nawet kiepskiego z Sabiny nie zrobię. Bugajskiego za to po części złamałam sama. Ale, mimo, że pies jest już stary - sporo nam się udało odkręcić :multi: Tylko... odkąd z Sabiną jest już bardzo źle, psychika znów Bugajskiemu siadła. On jest ogromnie wyczulony na mój nastrój, a ja od kilku miesięcy non stop jestem zdenerwowana. Na dodatek niektóre rzeczy muszę na Boogie'm wymuszać, np. zgarnąć go w locie za fraki, kiedy biegnie wprost na Sabinę - żeby jej nie potrącił, nie uraził guza. Strasznie go to dołuje, trudno mu odreagować, bardzo źle się na nim cała ta niefajna sytuacja odbija :-(