-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
Nie gadajcie tyle, bo jeszcze chwila i zamkną nam ten temat :evil_lol: Zobaczcie, co administracja zrobiła na grzywaczach: http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9665836&postcount=25065 Suuuper, prawda? :crazyeye::lol: Do 13 tysięcy postów w sumie niewiele nam brakuje :p
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Imidż wiejskiego burka bardzo do Pepy pasuje :loveu::lol: A z tym zamykaniem wątków to... jakiś żart? :crazyeye: Jak to wytłumaczono? :crazyeye: ps. a jesli chodzi o instynkt macierzyński, to ja chyba nie posiadam czegoś takiego. Albo baaardzo głęboko uśpiony i obudzi mi się po sześćdziesiątce :evil_lol: Przydałby się pewnie katalizator w postaci dobrego reproduktora, bo na własny zegar biologiczny jak widać nie mam co liczyć :roll: Ale nie, żeby mi to jakoś szczególnie przeszkadzało ;)- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Kto chętny na wspólne treningi obedience w Warszawie?
asher replied to Flaire's topic in Kluby i treningi
Klub AKI - trenują chyba głównie na Polach Mokotowskich. Na pewno szkolenie jest na bardzo wysokim poziomie, ale nie wiem, czy przyjmują do swojego grona każdego, czy może jest jakaś selekcja chętnych ;) -
Marmara, być może, nie wiem. Ale jeśli tak, to trzeba jasno napisać, że piętnuje się patologię (bo to, co ty opisujesz, to według mnie jest patologia, a nie "złe szkolenie"). A to jasno z wypowiedzi ayshe nie wynika. W necie łatwo o przekłamania, o zrozumienie wypowiedzi nie tak, jak chciał autor. Dlatego trzeba się wyrażać precyzyjnie. Bo trzeba założyc, że czytają nas nie tylko osoby, które coś tam wiedzą o szkoleniu, coś tam rozumieją, ale i laicy totalni. A ja zdecydowanie nie chciałabym spotkać na swojej drodze takiego laika ze "spontanicznym" siedmiomiesięcznym owczarkiem niemieckim...
-
Ja co prawda nie jestem doświadczonym trenerem, ale... też jakoś nie widzi mi się rozpuszczanie młodego psa. To chyba nie działa w ten sposób, że precyzja "zabija" dynamikę. A konsekwentne egzekwowanie posłuszeństwa gasi psa. Nie raz widziałam bardzo młode onki (i nie tylko onki) pracujące bardzo precyzyjnie i radośnie zarazem. Choćby polecana tu kiedyś metoda Manharta - naprowadzanie smakołykiem trzymanym w "daszku" z dłoni - czy to nie jest właśnie skupianie się m. in. na precyzji? Wydaje mi się, że odkładanie szlifowania precyzji "na potem", całkowite pomijanie tej kwestii w szkoleniu, nie przejmowanie się psim nieposłuszeństwem, skupianie się tylko na tym, żeby pies był radosny i spontaniczny może wręcz zaszkodzić. Bo to prosta droga do rozpuszczenia psa, zwłaszcza, jeśli przewodnik jest niedoświadczony. I potem czasem trzeba dośc ostrych metod, żeby nad zwierzem zapanować. Wtedy dopiero można go nieźle złamać... :shake: Myślę, że we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek i przede wszystkim, jeśli samemu nie ma się doświadczenia i wyczucia - zdać się na pomoc szkoleniowca. A dobry szkoleniowiec na pewno będzie umiał szczonka poprowadzić tak, żeby i dynamiczny był i w miarę precyzyjny. No i posłuszny ;) I nadal stoję na stanowisku, że lepszy złamany pies, niż groźny. A ONkowi do stania się niebezpiecznym dla otoczenia zadymiarzem nie trzeba wiele. Osobiście znam dużo więcej właśnie takich onków, niż złamanych...
-
Kurczę, Aga, nie zazdroszczę :shake: To okropnie dołujące nie wiedzieć na czym się stoi i tak po omacku działać :shake: Strasznie współczuję i trzymam kciuki :kciuki:
-
[B]Poświata[/B], będzie trymowanko w niedzielę? :cool3: Tylko aparat przygotuj, żeby znowu nie było, że baterie padły :mad: Liczę na obfitą fotorelację ze spotkania :multi:
-
Waszka, jeśli termin obrony jeszcze ci nie minął to pewnie nie musisz nic uzupełniać. Mnie minął, automatycznie wyleciałam ze studiów, musiałam się wznowić no i uzupełnic różnice programowe - tę nieszczęsną informatykę :angryy: Dziś jadę sprawdzić wynik, ale... nie mam złudzeń, pewnie będzie warunek (5 stów opłaty):placz:
-
Dzięki dziewczyny! Jakoś się trzymamy jeszcze ;) [B]Poświatko[/B], dziękuję za zaproszenie, ale nie bardzo mam jak się wyrwać. Sabinie trzeba co godzinę, dwie zakraplac oczy, a kto to zrobi tak fachowo, jak ja? :cool1: ;) [B]Katerinas[/B], na informatyce uczę się takich pasjonujących rzeczy, jak np. etapy programowania... Oczywiście uczę się tego siedząc w ławce, na sali wykładowej, w której jedynym komputerem jest laptop szanownego profersora, służący do pokazu slajdów. Paaasjonująąąąące, najbardziej koncentruję się na tym, żeby nie zasnąć :mdleje: :evil_lol: A wszystko dlatego, że któryś minister edukacji nakazał obowiązkową informatykę na wszystkich kierunkach studiów, nie sprecyzował przy tym, jak te zajęcia mają wyglądać. No to na dziennikarstwie mamy informatykę teoretyczną :evil_lol: A było się wcześniej obronić, to nie,. I teraz muszę uzupełniać różnice programowe :p
-
Lazy, no proooszę cię! Dobrze wam razem? Masz jakieś powazne problemy z Idą? A skoro wszystko ok, to co to za smutne teksty i samobiczowanie się? :mad: Wiesz, ja to dopiero powinnam się kajać, bo przecież mam człapaka nad człapaki, niechętnego do pracy i, o zgrozo, karnego ;) (no, teraz trochę mniej karnego, bo biedulkę ślepulkę rozpuszczam na wszelkie możliwe sposoby :loveu: Ale za to człapak z niej teraz jeszcze większy niż kiedyś, cóż, coś za coś :evil_lol:;))
-
Rany, jaki cudny ten Azowy kolega!!!! :-o Monster bigiel :lol::loveu: A RTG w Natolińskiej chyba cos ok. 3-4 dych. Najlepiej zadzwoń i spytaj ;)
-
Trzy lata???? No jak to, przecież dopiero co wszystkie dogomaniackie ciotki razem z tobą Dzidka rodziły! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Fiu, fiu, poważny wiek :razz: :lol: :BIG: :tort: :BIG: ps. Ozzik, czyli owczarek australisjki aussie ;) pps. Syrop z cebuli? :mdleje: Koszmar mojego dzieciństwa, fuuuuuj!!!!!!!!! :scared:
-
Ej, laska, ty coś ściemniasz z tą ślepotą Kai :razz: Ona ma takie cudne przejrzyste oczka :loveu: [URL]http://images30.fotosik.pl/165/46da5ff0abf2b973.jpg[/URL] W ogóle jest przepiękną, słodką babuleńką :loveu::loveu::loveu: A foty Masaja z żółwicą bombowe :roflt: Zwłaszcza te, gdzie uchacz niby to wcale nie patrzy, a jednak kąem oka kontroluje co to za dziwo mu koło nosa pełznie :lol:
-
Nick, to fakt, po kociej karmie biegunka prawie, jak w banku. Weterynaryjne psie puchy to zdecydowanie lepszy pomysł. Choć niestety dośc kosztowny ;) Czy twoja sunia dostaje leki przeciwbólowe? Powinna koniecznie, usunięcie listwy plus sterylka to poważny i rozległy zabieg, bardzo bolesny. Tylko przypadkiem nie podawaj jej ludzkich leków, niektóre są dla psów silnie toksyczne. Moja sucz po każdej operacji miała apetyt, jak smok - narkoza tak działa. Dlatego dziwi mnie brak apetytu u twojej i stąd pytanie o osłonę przeciwbólową... Oprócz leków przeciwbólowych konieczny jest antybiotyk. Moja Słoninka brała też Aescin, to wyciąg z kasztanowca obkurczający naczynia krwionośne i zapobiegający krwiakom.
-
[quote name='WŁADCZYNI']z tego co widzialam to zwiedza zoologiczne i nie poznaje ludzi :diabloti:[/quote]To ty byłaś z Elą??? :crazyeye: No faktycznie, nie poznałam cię :oops::oops::oops: Bo wyrosłaś :eviltong: (ja zresztą też - wszerz :evil_lol:). Filmików sobie nie przesłałam i w najblizszym czasie nie prześlę, bo i tak mam jakieś potworne rachunki za telefon :mad: A u nas... Ech, chciałabym napisać, że dobrze, ale niestety, jest jak zwykle, czyli do d...y. Z Sabinki oczami jest masakrycznie... Już było prawie dobrze, ale lekarz zmienił leki, zmienił zalecenie pani doktor, u której byłyśmy z Sabiną na poprzedniej wizycie... i w efekcie jest dużo gorzej. W prawym oku zrobił się wrzód, czyli... dziura :-( I na dodatek ciśnienie, które już było ok znów podskoczyło, gałki oczne są tak wielkie, że jest problem z podaniem leków, bo krople zaraz wyciekają na zewnątrz. No i oczy znów Sabinkę bolą... Bugajski też nie pozwala mi się nudzić. Ma zapalenie uszu, powiększoną prostatę i guza na gruczole okołoodbytowym. No i problemy z kręgosłupem, możliwe, że poważniejsze, niż się wydawało. I chyba głuchnie... Ja jutro mam wynik poprawki z informatyki. Oblałam juz dwa razy i coś czuję, że i poprawka mi nie poszła. Ten facet (wykładowca znaczy się) jest psychiczny!!!! :angryy: Na roku jest ok. 150 osób. Poprawkę pisało... 100. Z informatyki, bzdurnego, dodatkowego przedmiotu nie mającego nic wspólnego z tematem studiów, było nie było humanistycznych. Super :roll: A w czerwcu powtórka z rozrywki - egzamin z drugiej części :mdleje: Chyba muszę się wreszcie wybrać do lekarza po jakieś prochy, bo mam galopującą depresję :flaming: Dlatego siedzę cicho i nic nie piszę... Ale skoro tak się dopytujecie, to macie :evil_lol: ;)
-
Bouvikowa zgraja: Homerus, Wandzia i niufeczka Bahiya- ZAPRASZAMY!!
asher replied to bouvik's topic in Bouvier des flandres
Ja myślę, że bez duzych hodowli w żadnej rasie nie byłoby postępu. Ktoś, kto ma jedną, dwie suki, a te suki dwa, trzy mioty raczej nie "odciśnie piętna" na rasie. Co oczywiście nie znaczy, że taki ktoś jest złym hodowcą, a jego szczeniaki są "złymi" psami. Ale działając na większą skalę można jednak więcej dobrego dla rasy zdziałać. Dlatego nie potępiam hodowli, które mają kilkanaście, kilkadziesiąt psów. A trudno przecież wymagać od takiego hodowcy, żeby każdego swojego psa kochał. Zwłaszcza, że często opiera się na podhodowcach, wtedy te psy są jego tylko na papierze, a od "kochania" są ich opiekunowie. Po drugie nie każdy jest w stanie kochac psa mądrze. Dlatego dla mnie o wiele ważniejsza od "miłości" jest ogólna znajomośc psiej psychiki i wiedza o konkretnej rasie. I stosowanie tej wiedzy w praktyce. Nie wymagam, żeby hodowca traktował swoje psy tak, jak ja, czy wy - czyli jak "ukochane dzieci". Ważne, żeby psy były szczęśliwe. A przecież ktoś kto nie lubi psów raczej nie będzie w stanie dobrze się nimi zająć. Ale już miłośc wcale nie jest do tego potrzebna. Więcej, "głupią miłością" można psa bardzo skrzywdzić... Poza tym będąc hodowcą trzeba umieć spojrzeć na swoje psy bez emocji, nie przez pryzmat swoich uczuć do pupila, ale pod kątem jego wartości hodowlanej. Trzeba psa ocenić obiektywnie, chłodnym okiem. Ktoś, kto rozmnaża swoją suczkę/psa tylko dlatego, że one są taaakie kochaaane, to... żaden hodowca. Z tym się chyba zgodzicie? Dlatego miłośc hodowcy do swoich psów mi nie wystarcza ;) -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka']Asher no to już nie wiem co robić - Chandler mówiła mi, że oni badali krew tylko - bez tego cudowania z kupą i leczenie przyniosło dobre efekty[/quote] No to może robili właśnie TLI? Dobranoc :cool3:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Jeszcze odsypiasz? :cool3::lol: [quote name='malawaszka']Dziś Chandler podpowiedziała mi, że jej sunia miała podobne problemy i z bączkami i z takim oblizywaniem się i u nich to była trzustka - jakiś czas podawali kreon i przeszło - w poniedziałek pójdę zbadać Pepie tą trzustkę i mam nadzieję, że to będzie to, a jak wór karmy będzie się miał niebawem ku końcowi to powoli zaczynam myśleć o przestawianiu Pepy na jakiegoś lighta albo seniora, chyba, że wyjdzie jakiś większy problem z trzustką to na karmę wet :roll:[/quote] Pewnie będziesz badac aktywnośc trypsyny w kale? Jesli tak, to jak wyjdzie niska aktywnośc trypsyny nie wal od razu w Pepę kreonu, tylko powtórz badanie, najlepiej w innym labie. Kiedyś badałam kupę Sabiny, pierwszy wynik - trypsyna 10 procent, lekarz od razu chciał dac leki :roll: Na szczęście zrobiłam badanie jeszcze raz - i wyszła aktywnośc trypsyny 100 procent. Niestety, wystarczy, że w laboratorium zbadają kupę kilknaście minut za późno i od razu wynik jest zafałszowany. A badanie lipazy i amylazy we krwi to w ogóle podobno kasa wyrzucona w błoto, bo poziomy tych enzymów są zmienne i odchyły od normy nie świadczą od razu o chorobie. Można zrobić badanie kału na strawnośc, ale tu też badzo ważny jest czas, jak kał zbada się za późno, to wynik wyjdzie ok - bo za trawienie resztek w kupie, niestrawionych przez organizm biora się bakterie. Pies dosłownie musi się załatwić pod laboratorium i kupa od razu musi iśc pod lupę. Najbardzej miarodajne jest badanie TLI - sprawdza się poziom trypsyny w surowicy krwi. Ale chyba jest trudno dostępne, bo weci jakoś się nie palą do tego :niewiem: Jedno mi tylko nie pasuje, przy zewnątrzywdzielniczej niewydolności trzustki zwierzaki są bardzo wychudzone, bo nie przyswajają tłuszczów. A Pepa to tłuścioszek...- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Niufki: Zmorka, Szelma[*], kot Tommy[*], collak Aris[*] i puli Luśka .
asher replied to arima's topic in Foto Blogi
Pyśnięta :razz: Wdałam się z toba w polemikę u Bouvikowej :grins: ps. Szelma z włosem rozdmuchanym wygląda bosssko :lol: -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka']wydaje mi się, że jednak trochę przesadzacie :obrazic:[/quote] Ani trochę :evil_lol: Spójrz na mokrą Pepę obiektywnie i powiedz, czy ona przypomina psa??? :lol: ps. ale o żarełko to całkiem serio pytałam. Może trzeba Pepie zmienić dietę?- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Bouvikowa zgraja: Homerus, Wandzia i niufeczka Bahiya- ZAPRASZAMY!!
asher replied to bouvik's topic in Bouvier des flandres
[quote name='Pysia']2. asher - poczytałam sobie i uważam, że czegoś nie rozumiesz. Pies, który ma pracować gdziekolwiek ( czy to w dogoterapii, czy jako pies asystujący, tropiący itd) musi być socjalizowany odpowiednio, bo szczeniak niesocjalizowany = szczeniak lękliwy. A z lękliwym szczeniakiem nic nie zdziałasz. Mozersz go naprostować, ale pewna cecha pozostanie. Nigdzie nie napisałam, że odpowiednia socjalizacja nie jest ważna. Jest ważna. Ale... Da się właściwie odchować szczenięta w hodowli kojcowej, da się je zaniedbać w hodowli domowej. Ja wręcz uważam, że hodowanie w takich warunkach, jak to jest popularne w Polsce, czyli w M-ileśtam jest kuriozalne. I powinno być zabronione. Bo jak można dobrze odchować szczenięta na kilkudziesięciu metrach kwadratowych w bloku? Kiedy ich jedyny kontakt ze światem zewnętrzym, to... wyjście na balkon? :shock: (albo i to nie, bo przecież nie każdy hodowca ma balkon :diabloti:). Myślę, że nie bez przyczyny kluby ras działające w krajach bardziej, niż Polska rozwiniętych kynologicznie stawiają przyszłemu hodowcy m. in. takie wymagania, jak dysponowanie własnym (odpowiednio urządzonym!) placem dla szczeniat. Nie ma placu - nie ma hodowli. Kojcowa/domowa - to dla mnie absolutnie ŻADNE kryterium wyboru. Kryterium wyboru jest wiedza hodowcy o rasie i o hodowli jako takiej. Kolejnym kryterium jest plan hodowlany, bynajmniej nie ograniczający się tylko do jednego pokolenia. Dobry hodowca ma plany hodowlane na wiele lat naprzód, oparte na materiale, który sam wyhodował. Czyli hoduje po to, żeby wnieśc do rasy coś trwalszego, niż jeden, czy dwa mioty po których nie następuje żaden ciąg dalszy. Dobry hodowca wcale nie musi "kochać" swoich psów. Nie interesuje mnie jego stosunek emocjonalny do posiadanych zwierząt, pod warunkiem wszakże, że zna i spełnia potrzeby hodowanej rasy. Że psy są zdrowe, zadbane, w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. Reszta to detale. Jeśli chodzi np. o owczarki niemieckie, większość liczących się hodowli (użytkowych i eksterierowych) to hodowle kojcowe 8) Po drugie lękliwośc to nie zawsze zaniedbanie socjalizacji. Wbrew temu, co piszesz pewne cechy charakteru są dziedziczne. Taka np. reakcja na strzał jest dziedziczna. Socjalizacja (oswajanie z głośnymi dźwiękami) może zamaskować problem, ale go nie zlikwiduje. U psa z reakcją na strzał ta cecha pewnie się kiedyś ujawni, a jeśli taki pies jest psem sportowym, to reakcja na strzał wyjdzie na pewno. Choćby wcześniej hodowca na rzęsach stawał. A wręcz przeciwnie jest w przypadku dobrego psychicznie psa, bez wrodzonej reakcji na strzał. Taki pies nie zacznie bać się głośnych odgłosów tylko dlatego, że kiedy był szczeniakiem hodowca go z nimi nie oswajał. [quote name='Pysia']Hodowla a szczenięta nadające się do pracy.....Uważasz, ze skoro Zmorka jest dogoterapeutką to jej dzieci nimi też od razu zostaną? Mylisz się.... Z ostatnieo miotu ani jeden szczeniak nie nadawał się do dogoterapii a z pierwszego - jeden. A zwracałam baaaaaaaaaaaardzo uwagę na cechy charakteru ojców ;) Za to w ostatnim miocie wyszło mi większość niufów nadajacych się idealnie do pracy np jako pies ratownik :diabloti: Zmorka ma podstawowe cechy nowofundlanda ale raczej chętna do pracy w tym kierunku nie jest ;) Ani pierwszy ojciec, ani drugi też nie byli wykorzystywani do ratownictwa ;) Prawda, że dziwne? Znam hodowli wiele. Widziałam wiele szczeniąt różnych ras w różnej fazie wzrostu. Nie jest wazne czy rodzice są sportowi. Ważne są cechy danego szczeniaka. Pysiu, skoro charakter nie jest dziedziczny, to... jakim cudem mamy kilkaset ras rózniących się charakterem? Twierdzisz, że nie ważne, czy pokryjesz Zmorkę niufem, czy amstaffem, psychika szczeniąt i tak nie będzie się znacząco różnić? :niewiem: Po drugie jak można porównywać predyspozycje do dogoterapii z predyzpozycjami do IPO??? Bo jeśli o IPO chodzi, to popędy, jakie musi mieć pies do tego sportu owszem, są w pewnym stopniu dziedziczne. Jesli chodzi o ratownictwo -też. Nie bez przyczyny rasy uważane za użytkowe zazwyczaj mają dwie linie - show i work. I w tej show psa do sportu, czy do roboty to ze świecą szukać. Mimo, że przecież i użytek i eksterier są psami tej samej rasy :evil_lol: [quote name='Pysia']Ale zeby je widzieć, to hodowca musi ze szczeniakami przebywać 24 h/dobe, co przy hodowli kojcowej jest niemozliwe. I tu też się mylisz. Hodowca znający się na rzeczy wcale nie musi spędzać ze szczeniakami 24h/dobę, żeby właściwie ocenić ich charaktery i predyzpozycje. Po prostu musi umieć obserwować. I wiedzieć co i po co obserwuje. A jak ktoś tej wiedzy nie ma to i 25h/dobę będzie za mało. Już pomijając predyspozycje genetyczne samych psów, warto kupować psy do sportu w "sportowych" hodowlach właśnie ze względu na wiedzę hodowców o tych sportach. Bo jak ma mi szczeniaka do IPO wybrac ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o tym sporcie, nie wie więc, jakie cechy powinen mieć nadający się do IPO pies? :lol: Oczywiście jest jeszcze taka możliwość, że to ty masz rację Pysiu, a nie ludzie parający się sportem na poważnie , którzy szukając szczeniąt selekcjonują przyszłych rodziców pod kątem pewnych cech psychicznych. Mnie jednak nie przekonałaś, nadal wolę opierać się na doświadczeniu sportowców ;) -
Ale piekny misiek :loveu: Debeściaku, co u was? :razz:
-
[URL]http://images25.fotosik.pl/170/1aaf9f55ecbcdeb6.jpg[/URL] Osiołek :roflt: :roflt: :roflt: Sto lat dla Pana C. :tort: :BIG: :tort: Razem z Poświatowym Wojteckim świętują :razz:
- 78403 replies
-
[B]Wojtecki[/B], sto lat!!!! :BIG: :tort: :BIG: [B]Poświata[/B], strasznie ci zazdroszczę posiadania kawałka wiosny na własność :loveu: