-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='Apbt_sól']Skad twierdzenie ze te psy nie rodza sie niesocjane? ciekawe , jak suka wychowuje szczeniata , jak te psy mieszkaja razem ...? wbrew pozora odrozniaja czlowkow stada a obce ziwerzta [/quote] Ja miałam okazję rozmawiać ze współwłaścicielką jednego z bardzej znanych polskich kenneli APBT. To moja znajoma, poznałyśmy się niezaleznie od naszych psich zaintereswoań. No i własnie od niej wiem, że z socjalnością u szczeniąt tej rasy bywa bardzo różnie :shake:
-
[quote name='Apbt_sól']Daniel Capricorn (raz się przydał ;) ) cytat : W drużynach amerykańskich psów zaprzegowych częstp spotyka się pojedyńcze egzemplarze pitów,które doskonale wpołpracują z grupą malamutów,sybierianów czy samojedów,pełniac role "głownej turbiny napędowej". W takim zespole pit jest najcześciej umieszczeny na końcu zaprzegu,tuż przed saniami i majac przed sobą wszystkie pozostałe psy poprostu je godni. Poniewaz uprzez uniemozliwia mu dopadniecie psow będacych przed nim, to ten lekki pit daje z siebie wszystko i pracuje za dwa ,trzy silne psy zaprzegowe " Czly nie jest az taki nie przydatny w sumie;)[/quote] A co w sytuacji, kiedy okaże się, że lina (czy to coś, czym sie psa do sań przypina, zwał, jak zwał) jest zbyt słaba dla APBT i ten zerwie się z uwięzi? :cool3: No i taką formę użytkowania APBT w zaprzęgu, raczej trudno jest nazwać współpracą mięczy psami... ;)
-
[quote name='Mokka']Nie jest wybrykiem natury, bo natura nie miała z tym nic wspólnego. To człowiek w takim osobniku zniszczył wszystkie mechanizmy, w jakie matka natura psa wyposażyła.[/quote] Eeeee, to juz filozofia - czy człowiek jest częścią natury itd. ;) Poza tym w każdej rasie, czy bezrasie, czy wśród dzikich psowatych może urodzic się osobnik o "profilu psychologicznym" sztucznie stworzonego APBT - i wtedy to będzie wybryk natury własnie ;) [quote name='Angel_']No własnie można tłuc, tłuc i dalej swoje.. Nie znasz jak widać rasy zupełnie. Nie miałaś zapewne styczności ani z hodowcami, ani tak naprawde z miłośnikami. Więc uważam, że tego typu wypowiedzi nic nie wnoszą do tematu.[/quote] Hmmmm, no ja już powoli nie wiem, kto tu się niby nie zna? Katica i Dona-Paweł ("wasza" strona) piszą to samo co Mokka, Laluna, Berek (po części), ja, Mraulina... Różnimy sie tylko w ocenie faktów, a nie w ich znajomości. [quote name='Angel_']A jak ja widze Onka albo jamnika to ide z psem w drugą stronę bo więcej one posiadaja tejże znienawidzonej przez Ciebie cechy jak mój pies ;) Wiesz co, ręce opadają.. Kolejna co o danej rasie nic nie wie ale jakież to mądre teorie wygłasza. Ja nic nie wiem o jamnikach i mam gdzies dlaczego rzucaja sie na psy, czemu sa agresywne do ludzi, czemu niszczą. Ktos sobie takiego psa bierze to jego sprawa i nie mi do tego- zapewne posiada cechy charakteru ktore urzekły właściciela.[/quote] Różnica między pitem, a znakomita większością innych ras polega na tym, że te inne rasy nie rodzą się agresywne i niesocjalne (jasne, czasem się rodzą, w każdej rasie może się zdarzyć jakiś psychiczny odpał, ale... no właśnie, przez odpowiedzialnego hodowcę taki pies zostanie uznany za psychola i odpowiedzialny hodowca zrobi wszystko, żeby nie powielać tej "odpałowatości" w populacji.) Żeby te "inne rasy" stały się niebezpieczne dla otoczenia ich właściciel musi się trochę "natrudzić" - czyli albo w ogóle nie wychowywac psa, albo wychowywać go w sposób patologiczny. Agresja pita natomiast nie wymaga żadnych nieprzemyślanych zabiegów ze strony właściciela. Pit po prostu zazwyczaj jest agresywny sam z siebie - bo agresja to cecha u tej rasy pożądana i kultywowana w hodowli. Jasne, są i inne rasy oprócz pitów, które, żeby być użytkowymi, powinny mieć pewną skłonnośc do agresji. Na przykład wymieniony przez ciebie owczarek niemiecki. Różnica między ON (i pokrewnymi psychicznie rasami), a pitem polega jednak m. in. na tym, że ON jest psem o wiele bardziej kontrolowalnym, niż pit. ON to rasa stworzona do współpracy z człowiekiem. Da się nad ich agresją zapanować "mentalnie", "dobry ON" będący pod taką mentalną kontrolą przewodnika może iść w tłoczne, pełne obcych psów i ludzi miejsce i nie musi mieć smyczy i kagańca, żeby nie być niebezpiecznym dla otoczenia. Puścisz swojego APBT w takim miejscu luzem? Na dodatek "dobry ON", nie drażniony będzie umiał sam z siebie zapanować "nad nerwami", nie będzie się furiacko pchał do konfrontacji ze wszystkim, co się rusza. A nawet, jak już dojdzie do konfrontacji, to ryzyko, ze psy się pozabijają jest znikome. Właśnie dlatego, że mają hamulce socjalne, że nie muszą się zagryzać, żeby rozstrzygnąć konflikt między sobą. Nad "dobrym pitem" w takiej sytuacji (tłumne miejsce z obcymi ludźmi i psami) możesz zapanować właściwie tylko "mechanicznie": smycz, kaganiec itd. To terier przecież, więc pies niezalezny i samodzielny. A na samokontrolę psa też raczej nie ma co liczyć. [SIZE=1]Pisząc "dobry ON", "dobry pit" mam na myśli psy o wzorcowej dla rasy psychice.[/SIZE] Powiesz mi, że inne teriery też są zapalczywe, też nie mają hamulców. Zgoda, niektóre takie właśnie są. Jednak różnica między nimi, a APBT jest taka, że warunki fizyczne w porównaniu do pita to mają... mizerniutkie. Taki np. foks mojego ONa w najgorszym przypadku mocno poharata. Ale zagryźć raczej nie ma szans. W przeciwieństwie do APBT. Poza tym niesocjalny foks to też jest raczej odstępstwo od normy w hodowli, a nie zwyczajna i kulywowana w rasie cecha. Powiesz mi, a co z kaukazami, CAO, z psami pierwotnymi, jak np. karelczyki, czy grenlandczyki? Zgoda, one też są agresywne i na dodatek trochę dzikie, trudne do kontrolowania. Róznica między nimi, a pitem polega na tym, że w miejscu publicznym (nie będącym wystawą psów rasowych) w ciągu całego mojego życia widziałam tylko jednego kaukaza. Ani razu nie widziałam na spacerze CAO, ani karelczyka. Pitów i pitowatych wszędzie jest pełno. Grenlandczyka jednego widziałam, tyle, że nie na spacerku. Widziałam sukę, która wyskoczyła przez ogrodzenie i uciekła z posesji. Ani jej w głowie jednak była agresja, czy to do ludzi, czy psów, zahowywała się, jak dzikie zwierzę, które boi się "cywilizacji" i unika jej, jak może. Zachowywała się tak, jakby zahował się w mieście dziki wilk - unikała konfrontacji, agresywna stałaby się dopiero w chwili realnego zagrożenia. I to jest kolejna różnica między rasami "na wpół dzikimi", a pitem. Pity nie mają tej "dzikości", jaka mają psy pierwotne, pity nie obawiają się konfrontacji z nieznanym. Raczej wręcz przeciwnie - dążą do konfrontacji, nawet przy braku racjonalnych ku temu przyczyn. To skutek własnie braku instynktu samozachowawczego, który psy pierwotne mają nawet większy, niż rasy bardziej "oswojone". [quote name='Angel_']Ja mam psa NIE DLA JEGO AGRESJI tylko dla tych cech charaketru które sprawiaja, że tak chetnie pracuje, tyle rzeczy mozna z nim robić.. A te cechy niestety /bądź dla niektorych stety/ są związane z agresją. Powtarzam, ten pies po to został stworzony. Dziwnym zbiegiem okoliczosci na czołówkach w Polskich zawodach sportowych w WP, HJ itd są psy ktore są cięte do psów.[/quote] Mnie nie interesuje to, że pity są dobre w jakichś dyscyplinach sportowych. Mnie interesuje właśnie to DLACZEGO są we tym takie dobre. No ludzie, nie żyjemy przecież w próżni, ale wśród innych ludzi i ich zwierząt! Podejrzewam, że gdyby APBT nie był rasą dość popularną, gdyby psy tej rasy nie wyściubiały nosa poza własne posesje, jak np. znakomita większość CAO, czy innych ras typowo stróżujących, to i takich gorących dyskusji by nie było. Jak ktoś np. chce sobie trzymać we własnym ogródku krokodyla, czyli zwierzę cholernia agresywne i totalnie niesocjalne, to niech go sobie trzyma. Ale niech nie zabiera tego krokodyla na spacer do parku :roll: [quote name='Dona_Paweł']Wydawało mi się, że napisałam wyraźnie ale powtórzę - nie uważam, żeby ta cecha była w jakiś sposób przydatna w szkoleniu (na temat jej przydatności w sporcie swoje zdanie napisałam powyżej), ale też nie widzę na placu żeby uniemożliwiała dobrą pracę psów.[/quote] Ale przecież nikt chyba tego nie twierdzi? Nawet Berek tak nie twierdzi, przynajmniej ja zupełnie inczej zrozumiałam jej wypowiedzi.
-
[quote name='Leon']Cytat: Napisał [B]Leon[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9675475#post9675475"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]No tak, ale właśnie PT jest w Polsce obowiązkowe, [B]jeśli ktoś chce trenować IPO[/B] istartować w zawodach ZK. Tak mi się przynajmniej wydaje?[/I][/quote] ;) [quote name='Berek']Tak naprawdę SM jest rozbuchana faktem, że wszyscy własciciele psow te mandaty przyjmują. My się naprawdę ustawiamy na z góry przegranej pozycji. Mamy postawę "przepraszam że żyję"... :lol: Jakby polowa zaczepionych osob mowiła grzecznie "mandatu nie przyjmuję, spotkamy się w sądzie" (oczywiście w sytuacji gdy taką sprawę idzie wygrać - a sędziowie miewają w glowach cztery szare, naprawdę, i można im rozne rzeczy wytlumaczyć) to straznicy miejscy nie polowaliby specjalnie na psiarzy w poszukiwaniu bardzo latwego łupu. :cool3: Bo dla SM rozprawa w sądzie grodzkim to spory kłopot, wbrew pozorom. Muszą wydelegować swojego przedstawiciela, czasem na kilka rozpraw (zalezy jak dobrze bawi się sędzia... :lol: ). I już to nie wygląda to tak ładnie w statystyce, nie ma tej sprawy w rubryczce "mandaty wystawione"...[/quote] Amen! :multi: Najlepiej jest nosić przy sobie wydruk ze stosownej uchwały, a w dyskusji być pewnym siebie i uzywać wielu wyrażeń prawniczych (z grubsza:evil_lol:) - oczywiście grzecznie i kulturalnie. Na pewno odpuszczą :cool3:;)
-
[quote name='Mokka']Jakby to rzec, wracając do tematu - w 89 roku, to ja pierwszy raz szkoliłam psa na kursie PT :diabloti:.[/quote] Ja brnęlam przez podstawówkę i bylam straszona przez babcię, że nam do Polski ruskie czołgi wjadą :evil_lol:
-
[quote name='Berek']Wooow, no i o to chodzilo - i wreszcie ktoś to powiedział, masz moje poparcie (wiem, że to niewiele, ale...:lol:) - wreszcie skończy się namaszczone "bo te psy to tak mają...", "bo ich przeszlośc to..." a zaczyna się spokojne "[B]hodujemy żeby trochę zmienić te niekorzystne cechy ktore rasa posiada z powodu swojej przeszłości, a zachować to, co nada się w tych psach aby mogły mieć swoje miejsce w cywilizacji, społeczeństwach ludzkich".[/B][/quote] Takie podejście wymaga od hodowcy pitów nie lada odwagi - żeby umieć przeciwstawić się tzw. "środowisku" i nie przejmować morzem złośliwej ironii, która się na głowę takiego hodowcy wyleje. Bo oczywiście dla "prawdziwych hodowców" pit bez gameness (nadal pielęgnowanej w rasie dzięki walkom, co jest tajemnicą poliszynela), to już nie jest "prawdziwy pit"... Tak, jak fila bez orijezy, to już nie "prawdziwa fila". I tak dalej. Nie będę się rozpisywać co ja sądzę o hodowli "psów z gameness" bo moje poglądy doskonale opisała Mokka w swoim ostatnim poście. Dodam tylko, że jeśli definicja na Wikipedii jest prawdziwa i gameness wiąże się m. in. z utratą przez psa instynktu samozachowawczego (a i z rozmów z hodowcą pitów, jak i z moich własnych przemyśleń wynika, że właśnie tak jest), to śrubowanie tej cechy w zwierzętach jest dla mnie nie tylko sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ale i okrutne. Bo hoduje się zwierzeta będące z definicji emocjonalnymi kalekami... :shake: Dla mnie zwierzę, które nie dysponuje całą gamą zachowań scojalnych, w jakie wyposażyła psowate natura... po prostu nie jest w pełni psem. Jest wybrykiem natury. W każdej innej rasie takie osobniki są eliminowane z hodowli, uznawane za odstępstwo od normy. W naturze też nie miałyby szans... Mam nadzieję, że jesli sami hodowcy APBT sie nie opamiętają, to w końcu zmusi ich do tego prawo.
-
[quote name='Dorra']Ja dzielę nagradzanie na tzw pierwszo- i drugorzędne nagradzanie. Pierwszorzędne nagradzanie nie powinno naruszyć koncentracji psa (drugorzędne to wzmocnienie tego pierwszego i tu zabawa może być intensywniejsza). Jak nagradzać i czym, to zależy od tego danego trenowanego momentu. Możliwości jest dużo... dla przykładu na zakończenie tropu, pierwszorzędnym nagrodzeniem może być miska jedzenia; przy oznaczeniu znalezionego aportu można usiąść przy psie i szeptać zachwycając się aportem, albo "bawić" się "pasterskimi" zabawami z psami które to lubią; aportowanie w treningu posłuszeństwa to socjalne "zobowiązanie" więc i nagroda powinna tu być socjalna... itp[/quote] No tak, tylko, że mój pies lubi właśnie przeciąganie się. Samo aportowanie nie jest dla niego super nagrodą, super nagrodą jest dla niego możliwośc "posiłowania się" upolowanym łupem. [quote name='Dorra']Wytłumaczę przykładem... patrząc na filmy np o stadach lwów... co one robię po upolowaniu i najedzeniu się? Całe stado czyści się i "pieści" się wzajemnie, prawda? Tak więc po zakończeniu pracy-treningu stwórzcie u psa takie uczucia sadysfacji i przynależności do stada.[/quote] Aaaaa, teraz rozumiem :) Myślę, że lepiej byłoby to określić jako "budowanie poczucia wspólnoty między członkami jednego stada: człowiekim i psem" - no i opisanie tego w artykule właśnie tak, jak zrobiłaś to tutaj, na forum. Bo "przynależność" psa do przewodnika kojarzy się (przynajmniej mnie) z prawem własności, z teorią dominacji, pokazaniem psu "kto tu rządzi". [quote name='Dorra']Napewno miałaś przypadki w domu kiedy twój pies nauczył się czegoś błyskawicznie pomimo że ty tego nie trenowałaś. Dojście do celu stanie się samą nagrodą.[/quote] Jasne! Ale myślę, że sposób nauki zależy też trochę od tego, czego pies ma się nauczyć. Gdyby dla psa sportowe chodzenie przy nodze było nagrodą samą w sobie, to nauczyłby się tego wlasnie tak, jak piszesz - sam...;) [quote name='Dorra']Napisałam odpowiedź bez możliwości retorycznej konsultacji, więc nie czepiajcie się nad moim językiem. Choć staram się bardzo, to brak mi opanowania języka polskiego.[/quote] Jasne, to zrozumiałe, że masz pewne problemy z polskim. I tak radzisz sobie zupełnie dobrze. Moja propozycja innego określenia na tę "przynależność", to nie jest krytyka, tylko taka mała podpowiedź, żeby twój tekst był bardziej przejrzysty ;)
-
No to jak nagradzać? Skoro nie "wybuchem" entuzjazmu, nie dynamicznie, to jak? I co oznacza wyrażenie z przedostatniego akapitu: "(...) i gdzie pies odbiera przynależnośc do nas...(...)"? ps. no i jak ma się takie "wyciszone" szkolenie do... uczenia się psowatych w naturze?
-
[quote name='prittstick08']Jeszcze o dropsach- czekoladowe w ogóle mi nie podchodzą maja smak jak komunistyczny wyrób czekoladopodbny.[/quote] Podejrzewam, że niektórzy tu piszący są za młodzi, żeby takie rarytasy pamiętać :shake: A mnie też się tak kojrzą :lol: [quote name='Kama2']Plucie smakolykami nie skonczylo sie dobrze. Nim sucz sie zorietowala co ja wyprawiam, troche sie rozpuscilo w mojej szczeko-paszczy:oops:.[/quote] Dobra rada dla początkujących, dopóki przewodnik i pies sie nie nauczą o co w tym pluciu chodzi, radzę wkładać smaczki do paszczy pojedynczo. Bezpieczniej :p:evil_lol:
-
[quote name='PATIszon']Ta a swinskiego penisa suszonego wezmiesz?:cool3:[/quote] Świńskiego, ani suszonego nie :cool1: [quote name='PATIszon']To Ty czujesz jak trawisz? :hmmmm:[/quote] Może się jej odbija? :oops: A najsmaczniejsze są dropsy jogurtowe i mleczne :ylsuper:
-
[quote name='PATIszon']Mnie berdziej chodzi o definicje takiego miejsca, bo klocic ze SMiejskim o malouczeszczalnosc danego miejsca nie mam zamairu, bo i tam on zawsze bedzie mial racje.[/quote] Nie ma definicji :shake: (z czego zawsze zresztą czyniłam swój atut w dyskusji w mundurowymi ;)) Aaaa, Mokka, widzisz, nie wiedziałam o tym. A teraz nadal tak jest (bo gdzieniegdzie jeszcze związkowe szkolenia przecież funkcjonują?)?.
-
[quote name='jo_ann']zeby Berlinki... ;) ja sie ostatnio poswiecalam plujac sucha karma.. to jest dopiero wrazenie...:-o:evil_lol:[/quote] Iiiiii, tam, samo plucie, to jeszcze nic! Gorzej, jak się weźmie do paszczy garść kulek na raz, żeby wypluć w nagrodę kilka smaczków pod rząd i w ferworze plucia samemu trochę się połknie. Zwłaszcza, że teraz mamy na tapecie karmę rybną, bleeee!!!! No i komendy z pełną gębą niewygodnie się wydaje :lol: Jedynej rzeczy, której do paszczy nie wzięlam i nie wezmę jest suszona wąróbka :ekmm: No i surowizna wszelaka, fuj, fuj. Największe kulinarne poświęcenie - gotowanie galarety z kurzych łapek i pieczenie ciastek wątróbkowych (to mielenie surowej wątroby:ices_bla:).
-
[quote name='Leon']No tak, ale właśnie PT jest w Polsce obowiązkowe, jeśli ktoś chce trenować IPO i startować w zawodach ZK. Tak mi się przynajmniej wydaje?[/quote] Mnie się wydaje, że nie chodzi o trenowanie IPo, ale o egzamin IPO. Trenować to sobie można kiedy się chce, gdzie sie chce i jak się chce. Ale, żeby zdać z psem związkowy egzamin IPO, najpierw trzeba zdać PT. Oczywiście mogę się mylić, bo z regulaminów cienka jestem ;) ps. [B]Patiszon[/B], w Warszawie jest mnóstwo miejsc mało uczęszczanych. Nawet centrum miasta można za takie uznać, np. w nocy ;) Ja już kilka razy grzecznie odmówiłam równie grzecznej prośbie policji/SM o wzięcie psów na smycz. Rzeczowo wyjaśniałam, jakie są przepisy, a jak mi panowie usiłowali wmówić, że nadrzędne nad warszawskimi są te z Kodeksu Wykroczeń (bodajże), to ja im na to, że w takim razie proszę o mandacik, którego nie przyjmę i wtedy sąd rozstrzygnie, kto ma rację, a im wstyd będzie, bo jako władza pilnująca przestrzegania przepisów - powinni je znać. Odpuszczali ;)
-
[quote name='dorplant']mi tam sie podoba taka relacja :diabloti::diabloti: i podoba mi sie regulamin aki :evil_lol::evil_lol: pkt 1 mistrz ma ZAWSZE racje pkt2 w razie watpliwosci patrz pkt 1 :multi::evil_lol::evil_lol:[/quote] Ja chyba za pyskata jestem na taką realcję :evil_lol: Nooo, chyba, że szkoleniowiec tak by mnie rzucił na kolana, że zaniemówiłabym z wrażenia :diabloti: (ale to bardziej realne przy "tatusiu", bo dochodzą jeszcze ewentualne walory estetyczne szkoleniowca, które w przypadku "mamusi" w ogóle się nie liczą :evil_lol:) ;)
-
I ja też :kciuki: Aga, nie chcę żeby to zabrzmiało jak krytyka (ostatnio mam lekką fobię na punkcie odbierania moich słów, jako krytyki, więc wolę z góry uprzedzić ;)). Ale myślę, ze jeśli ten stan Felusia będzie się utrzymywał, to musisz podjąc męską decyzję i wybrac się z nim do jakiegoś kumatego weterynarza (najlepiej poleconego przez kumatych kociarzy). Nawet, jeśli będzie się to wiązało z dalszą podróżą. Bo teraz kot wyraźnie się męczy, męczysz się ty, bo nie wiesz co mu dolega. A wyraźnej poprawy jak nie było, tak nie ma :shake: Jeszcze jedne :kciuki: za zdrowie Felusia!
-
Alu, jak to miło, że nie tylko ja zaniżam średnią poziomu wykształcenia w Poslce :evil_lol: Trochę niesprawiedliwe te przepisy, moim zdaniem, ale cóż zrobić... Ja się tylko pocieszam, że do rekrodu wiecznego studenctwa to mi jeszcze trochę brakuje. [SIZE=1]Ale niewiele[/SIZE] :diabloti: Anetta, taaaak, znowu byłam u fryzjera i znów u tego samego. W sumie lepszy kiepski fryzjer już mi znany, niż kiepski i na dodatek zupełnie obcy :evil_lol:
-
[quote name='ara']Ale nadal twierdzę, że szkoleniowiec nie jest od namawiania, przekonywania, udowadniania itp, a chcieć szkolić przy Ayshe zmienia się w móc. [SIZE=1]Mam nadzieję, że zdążysz przxeczytać;)[/SIZE][/quote] Pociągnę jeszcze temat, bo chcę sprostować to, jak zostałam zrozumiana Ale zaznaczam, że moja odpowiedź nie dotyczy ayshe, ani nikogo innego konkretnie. Jest po prostu moim poglądem na rolę szkoleniowca - mieści się więc w temacie wątku. ;) Ja nie uwazam, że szkoleniowiec ma kursantów ciągnąć za rączkę na szkolenie. To, czy ktoś chce szkolić psa, czy nie, to jego prywatna sprawa i szkoleniowcowi nic do tego, niestety. Może ewentualnie, widząc w psio-ludzkiej parze jakis potencjał, namawiać. Ale nie musi, to na pewno nie jest obowiązkiem szkoleniowca. Jeśli natomiast ktoś już na szkoleniu jest, jeśli ktoś chce się szkolić, to rolą szkoleniowca jest poprowadzić takiego kogoś za rączkę. Szkoleniowiec ma pokazywać takiemu komuś co robić, żeby psa danej rzeczy nauczyć, ma wytykac błędy przewodnika i wskazywać, jak należy daną rzecz zrobić dobrze. Ma chwalić, ganić, naprowadzać na właściwą drogę, besztać za zbaczanie z niej, tłumaczyć itd. W tym sensie ma "być mamusią". Albo "tatusiem" ;) Uważam, że w relacjach szkoleniowiec - przewodnik powinna panować zależnośc, jak w relacjach mistrz - uczeń. Może nie, jak w średniowieczu, kiedy uczeń nie miał nic do gadania, ale na pewno przewodnik musi mieć wobec szkoleniowca szacunek i musi sobie zdawać sprawę z tego, że... to szkoleniowiec zazwyczaj wie lepiej. Nie pisałam więc o ciągnięciu za rączkę na szkolenie, ale o prowadzeniu za rączkę na szkoleniu. Różnica niby mała, ale jakże znacząca ;)
-
My shooting star czyli Yasmina Guapass- Urodzinowy film
asher replied to Axusia's topic in Owczarek niemiecki
[B]Axusia[/B], super :multi: Najważniejsze to dojśc do rozsądnego kompromisu między naszymi oczekiwaniami, a rzeczywistością :cool3::lol: [B]Viktoria07[/B], możesz napisać coś więcej o swoim psie? Albo choćby wrzucić jakieś linki, do stron, gdzie można poczytać o rasie po angielsku? Ciekawi mnie bardzo, a nic o niej nie wiem oprócz tego, że istnieje... -
[B]Wilk[/B], ja też nic nie mam ani do twojej hodowli, ani do twoich psów, ale ayshe dobrze prawi. Plota poszła w świat i wstawienie filmu z psem błyskawicznie zamknie buzię przeróżnym krzykaczom i krytykantom ;) A na dobrego psa zawsze popatrzeć miło :) [B]Dorplant[/B], tak z ciekawości, jak wygląda - formalnie - kupno psa poprzez pośrednika? Z kim się podpisuje umowę dającą możliwość "reklamacji" w przypadku, gdyby zakupiony pies nie odpowiadał opisowi? Bezpośrednio ze sprzedającym, a z pośrednikiem tylko dodatkową umowę dotyczącą np. warunków przewozu psa, czy też tylko z pośrednikiem? Bo umowa to pewne zabezpieczenie dla obu stron, gdyby coś poszło nie tak. Jasne, że jak pies okaże się nie taki, jak miał być, to możliwość "reklamacji" nie jest rozwiązaniem idealnym, bo pewnie trzeba się nagimnastykować, żeby postawić na swoim, a kupując osobiście ma się pewnośc, że kupuje się to, co chce się kupić, psa zgodnego z oczekiwaniami. Ale mimo wszystko nawet przy korzystaniu z usług pośrednika nie jest się całkiem bezradnym w przypadku oszustwa.
-
Waszka, i tak masz lepiej, niż ja, bo oficjalnie jesteś już wyżej wykształcona. A ja nadal tylko wykształcenie średnie - studiuję na pięcioletnich :evil_lol:
-
Wrrrrr, fryzjer :angryy: To znów jest drażliwy temat, niedawno zafundowałam sobie nową fryzurę :diabloti: Fotek tym razem nei wstawię :diabloti::diabloti::diabloti:
-
[quote name='Axusia']No pieski biegają sobie koło nozki własciciela. Co smiesznie bardzo wygląda i to chyba tyle. ;)[/quote] Dzięki Axusia, o taki właśnie opis mi chodziło, czuję się usatysfakcjonowana :lol: ;) ps. dzięki za wstawienie fot Dudusia!
-
[quote name='malawaszka']Ja to bym poszła na drugie studia najchętniej, tylko chyba mnie nie przyjmą dopóki pierwszych nie skończę :lol:[/quote] No co ty? Na UW jest odwrotnie, jak jedne tam skończysz, to żeby zacząć następne musisz mieć zgodę rektora :p Mnie też się marzy drugi kierunek, trochę zgodniejszy z moimi zainteresowaniami, ale... od tego roku akademickiego nigdzie już chyba nie ma egzaminów wstepnych dla tych, co stara maturę zdawali, zostaje tylko konkurs świadectw. A ja świadectwo maturalne niestety mam takie sobie :-(
-
[quote name='WŁADCZYNI']Tak jak czytam o studiach, różnicach programowych, profesorach którzy uwalają to nie wiem czy wogóle składać papiery czy nie zdać matury i nie szukać pracy.[/quote] O naiwna młodości! :shake: Ty myślisz, że w pracy to różowo jest? Zawsze można trafić na szefa psychopatę :diabloti: Jeśli mogę coś doradzić, to proponuję trafienie szóstki w lotto, podczas kumulacji, oczywiście :evil_lol: ps. no, włosy to ci na pewno urosły ;)
-
Dla ONów może nie są to najważniejsze wystawy, ale tak ogólnie, to dwie najbardziej prestiżowe na świecie :cool3: [URL="http://crufts.fossedata.co.uk/Breed.asp?ShowYear=2008&GroupID=PAS&ScheduleID=118"]Wyniki z Crufts 2008[/URL] [URL="http://www.westminsterkennelclub.org/2008/results/breed/germshep.html"]I z Westminster 2008[/URL] Jakby ktoś obejrzał video z Westminster i dał znać co na nim jest, to byłabym zobowiązana ;)