Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. [URL]http://img135.imageshack.us/img135/2760/obraz7257zl5.jpg[/URL] Sliczne!!!! :loveu: Skałdam reklamację, nowy aparat jest, a fot jak na lekarstwo :mad: Domagam się duuuuzo fotek! Nawet nie wiesz jaką przyjemnosc sprawia mnie - włascicielce dwóch starych pudeł :evil_lol: - patrzenie na młodą rozbrykaną oneczkę :multi:
  2. Wlaśnie, może to już nawyk? A mże po porstru lubi? :razz::evil_lol: ;) [SIZE=1]ps. sorry za loterówki, wczoraj odcięłam sobie kawałek palca i niewygodnie mi sie pisze, nie mam sił w kółko poprawiać [/SIZE]:angryy:
  3. [quote name='Vectra']Spóbuj sobie , taki sos jak do spahgetti , mięsko mielone + sos pomidorowy , tylko trochę gęstszy , pozawijać w naleśniki i zapiec pod serek żółtym - to jest dopiero MNIAM !!![/quote] Ja mam jeszcze jeden fajny przepis na zapiekane naleśniki. Farsz robię ze szpinaku, ostrego sera pleśniowego (takiego z pleśnią w środku, np. Lazura zielonego), doprawiam czosnkiem. Zawijam to w nalesniki, polewam sosem ze śmietany 18% z odrobiną mąki, posypuję serem i zapiekam. MNIAM! :p A jaką karmę zamówiłas teraz psom? :razz:
  4. Ja też czekam na fotki :cool3:
  5. [quote name='malawaszka'][jak tak stanie to można się przestraszyć - nie wiem co taka postawa znaczy w psim świecie? [url]http://img385.imageshack.us/img385/4586/dsc0037rr7.jpg[/url][/quote] Wypatrywanie zdobyczy? :razz::diabloti: [url]http://img394.imageshack.us/img394/6505/dsc0034pn9.jpg[/url] Jak nie widać tych rozwianych uszu i dłuuugasnych łap, to faktycznie, wypisz wymaluj Bugajski :loveu::loveu::loveu:
  6. Nawet sobie nie umiem wyobrazić jak wielki musiałby być ten gar :evil_lol: Ciesze się, że Kano sie trzyma :multi:Ja ci mówię, dopóki on ma motywację w postaci bulowatego pomiotu szatana, to tak łatwo sie nie podda :mad: ;)
  7. [quote name='ewasia']miod na moje serce. Moze u Cichego to tez cos takiego. Musze sie przejsc do innych wetow. Tym bardziej, ze On czesto mial problemy z gruczolami i kilka razy dopadlo go zapalenie. :roll:[/quote] Bardzo możliwe, że ma podobnie jak Bugajski. Ale trafienie na kogoś, kto postawi właściwa diagnozę, a potem podejmie racjonalne leczenie... może nie być łatwe :roll: Ja po usłyszeniu, że to nowotwór od razu umówiłam się na wizytę do chirurga, który jest specjalistą od chorób odbytu - dr. Galantego. Pocieszył mnie, że to raczej na pewno nie nowotwór, tylko właśnie wynik nieleczonego zapalenia, przepisał czopki, ale zawyrokował, że operacja i tak raczej będzie konieczna. Zdziwiło mnie to, że przecież gruczoły badałam Bugajskiemu regularnie, bo jako młody pies miał z nimi duże problemy, jak więc to możliwe, że nasz lekarz, nota bene też chirurg, nie zauważył stanu zapalnego? Niestety w międzyczasie wyskoczyły u Bugajskiego dużo powazniejsze problemy ze zdrowiem. Musiałam porobić mu wszelkie badania kontrolne. W naszej lecznicy, do której poszłam zrobić rtg klatki piersiowej i badanie krwi był akurat nasz lekarz. Przy okazji zbadał gruczoły. I... stwierdził, że jego zdaniem to jednak nowotwór :roll: Dwa dni potem poszłam z psem na echo serca do kardiologa. Jak dr Niziołek usłyszał o podejrzeniu nowotworu gruczołów okołoodbytowych to się strasznie zdziwił, bo to ponoć bardzo rzadki przypadek i aż zawołał przyjmującego w tej przychodni lekarza, żeby zajrzał Boogiemu do pupy. Ten zajrzał i... powiedział, że jego zdaniem to na pewno nie nowotwór. Obaj jednak przestrzegli mnie przed zbyt pochopnym usuwaniem gruczołów, bo niestety mogą być bardzo przykre powiklania - nietrzymanie kału. Dr Niziolek doradził zrobienie biopsji podczas zaplanowanej operacji związanej z zupełnie czymś innym. Wracając od kardiologa wstąpiłam do naszej lecznicy umówic się na tę operację. Powiedziałam naszemu chirurgowi o tym, że kolejny lekarz zbadał gruczoły i uznal, że to nie nowotwór. Nasz lekarz zajrzał Boogiemu do tyłka raz jeszcze i... podtrzymal swoją diagnozę - nowotwór. Zamierzaliśmy więc zrobić tak, jak doradził dr Niziołek - biopsja. Już wychodziłam z lecznicy, kiedy w odwiedziny wpadł dr Leżański, znany warszawski chirurg. Nasz lekarz, korzystając z okazji, poprosił go o konsultację. No i dr Leżański, [U]jako pierwszy z czterech lekarzy, którzy badali gruczoły![/U] wpadł na pomysł, że może by po prostu spróbować je przepchać :roll: I to był strzał w dziesiątkę, dzięki zrobionej drucikiem przetoce "nowotwór" w ciągu kilku sekund przestał istnieć - cuchnąca wydzielina trysnęła Bugajskiemu z tyłka fontanną... prosto na biurko, komputer i leżące na biurku dokumenty, hehe ;) [B]Ewasia[/B], może po prostu zasugeruj lekarzowi własnie próbę przepchania gruczołów? Jak widzisz, czasem niestety trzeba być "mądrzejszym" od weterynarzy... Nasz lekarz dał ciała, bo mimo regularnych badań - przegapił stan zapalny (zresztą to właśnie, że przecież regularnie badał spu gruczoły było jego argumentem, że to jednak nowotwor, a nie stan zapalny...). Dr Galanty - bo zamiast wykorzystać najpierw najprostszą metodę, od razu chciał walić z grubej rury i usuwac gruczoły (słowem przy tym nie wspominając o mozliwych powikłaniach, a pytalam o nie!). Trzeba było zwykłęgo przypadku, żeby trafić na kogoś, kto zrobił banalną, ale skuteczną rzecz - przepchał zatoki...
  8. Vectra trzymajcie się :calus: Dla Kano najważniejsze jest teraz, że ma w tobie wsparcie :calus: [SIZE=1]ps. i sorki, że tak chamsko przerwałam, ale już resztą sił powstrzymywałam atak kaszlu, nie chciałam ci chrypieć w słuchawkę, jak gruźlik :oops:[/SIZE]
  9. Halo halo, co z tą niespodzianką? :razz: Oj przydałaby się, bo u burków strasznie nagadane, na dodatek na same przygnębiające tematy :diabloti:
  10. Iiiii tam, teraz już nie ma co ryczeć ;) Ja nawet mam wrażenie, że Bugajski, mimo osłabienia, czuje się lepiej, niż przed operacją. A na pewno brzuch jest mniejszy, nareszcie wyraźnie widać słabizny ;) Teraz za to czeka mnie szopka z rekonwalescencją. Na razie Boogie nie interesuje sie szwem, ale nie mam złudzeń, niebawem zacznie :mad: A rana jest w takim miejscu, że zabezpieczenie jej graniczy z cudem. Oprocz kołnierza będę musiała załozyć mu kubraczek (a najpierw go uszyć z jakichś starych koszulek :mdleje: ) i pewnie jeszcze skarpety na lapy naciągnąć... Aaaa i mała uwaga, jesli macie taką możliwość, to oddając psa na zabieg poproście lekarza, żeby nie podawał sztucznego wbudzacza. W sierpniu Bugajski miał uswanego złamanego kła. Zabieg był krótszy, narkoza płytsza, ale Niuń czuł się po tym o wiele gorzej, niż teraz, był niespokojny, skołowany, nerwowy. Wtedy dostał wybudzacz, wczoraj - wybudził się sam. Różnica jest kolosalna!
  11. Juz piszę :multi: Zaraz po Wielkanocy byłam z Bugajskim na USG prostaty, bo była powiększona i trzeba było sprawdzić, czy to łagodny przerost - wtedy kastrujemy, czy niestety nowotwór - wtedy kastrować nie wolno. Prostata okazała się ok. Przy okazji fundnęlam tez Bugajskiemu usg jąder i jamy brzusznej, ot tak, na wszelki wypadek, bez żadnych - jak mi sie wtedy wydawało - wskazań. No i niestety... W jądrach Bugajski ma początek nowotworu. Ale nie to było najgorsze. Okazało się, że ma też powiększoną śledzionę, a w niej ok. 5,5 cm obszar mogący być guzem, albo krwiakiem i jeszcze kilka 5-7 milimetrowych zmian o charakterze krwiaków. Zaraz następnego dnia poleciałam zrobic badania krwi i rtg płuc. Umówiłam się też do kardiologa, bo niestety owczarki niemieckie mają tendencję do paskudnego nowotworu śledziony, który często przerzuca się do serca. Wracając od kardiloga wstąpiłam do naszej lecznicy, żeby umawiać się na operację. To własnie wtedy zupełnie przypadkiem trafiliśmy na odwiedziny dr. Leżańskiego, którego nasz lekarz poprosił o konsultację w sprawie gruczołów. I wtedy własnie Niuniowi te gruczoły przepchano. To było 2 tygodnie temu. Operacja (usunięcie śledziony, kastracja i usunięcie włókniaka z gardla) miała być tydzień temu, w czwartek. Ale ja zachorowałam. Na dodatek Bugajski był coś niewyraźny. Odwołałam więc zabieg i Bugajski trafił na stół opracyjny dopiero wczoraj. I tu wieeelki szacunek dla anastezjologa, który robił wywiad przed operacją :modla: Zauwazyl coś, czego nie dostrzegłam ani ja, ani chirurg, u którego byłam w zeszły piatek własnie w związku z tym niezbyt dobrym samopoczuciem Bugajskiego - że pies ma trochę blade śluzówki. Zapytał mnie, jak Boogie się czuje, odpowiedziałam więc, że lepiej, niz tydzień temu, ale ciagle jest trochę nie w sosie, jednak bez tragedii, ma apetyt, bawi się, ot, jest jakby odrobinkę osłabiony. Przyszedł chirurg, trochę zaniepokojony, jeszcze raz dokładnie wypytal, jak Bugajski się czuje. Bo jeśli faktycznie źle, to musimy brać pod uwagę, że jest krwotok wewnętrzny, najprawdopodobniej z tej zmienionej śledziony. A wtedy operacja jest dużo powazniejsza, potrzebna jest krew do transfuzji, istnieje realne zagrożenie życia zwierzaka... W końcu uznaliśmy jednak, że nie jest najgorzej i operujemy według planu. Bugajski już był na głupim jasiu, lekarz wygolił mu brzuch i ja już dosłownie wychodziłam, kiedy nagle lekarz mnei zatrzymał. Nie spodobał mu się Bugajskiego brzuszek. Postanowił zrobić punkcję. No i niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia - w brzuchu była krew :placz: Szybki telefon do banku krwi i czekamy... A Bugajski zaczął słąbnąc, systematycznie spadało mu tętno. Poprawiło się trochę po atropinie i podłączeniu go do tlenu. Co przeżyłam, to moje, nikomu nie życzę - przez godzinę siedziałam przy Buagajskim i sprawdzałam, czy oddycha, a ze mną asystentka chirurga, która nie odrywając stetoskopu od jego klatki piersiowej a wzroku z sekundnika liczyła uderzenia serca... Krew w końcu przyjechała, Bugajski się ustabilizował i mogłam iśc do domu. Całe szczęście, że miałam na ten dzień dawno juz zamówioną wizytę Sabiny u okulisty, bo inaczej chybabym nie wytrzymała napięcia :shake: Na szczęscie po ponad dwóch godzinach zadzwonił lekarz z pomyślnymi wiesciami :multi: Sledziona usunięta, krwotok zahamowany (w trakcie zabiegu Bugajski miał transfuzję krwi). Lekarz nie potrafił mi powiedziec, czy zmiany w śledzionie to samoistne krwiaki, czy jednak rozkrwawione guzy, musi to zbadać histopatolog. Znalazł też jeszcze inego guza, w sieci (to taka tkanka tłuszczowa służąca do podtrzymywania narządów wewnętrznych, nie miałam pojęcia, że mamy coś takiego w brzuchu ;)), był wielkości piłeczki pingpongowej, czyli niestety duży. Też pojechał do badania. Odebraliśmy Bugajskiego ok. 22-iej. Pół nocy nie spałam, bo pierdołek bał się połozyć (rana jest spora, dokładnie na środku brzucha). Stał chwiejąc się na łapach, popiskując i w takiej pozycji przysypiał. A ja odchodziłam od zmysłów, że go boli, że może mu w środku puściły szwy i znowu krwawi... Ale jednocześńie machał czasami ogonem, całkiem chętnie wylizał mi ręce, na ktorych był smak wędliny, a jak wychodziłam na spacer z Sabiną, to wyraźnie się ożywił. Potem wzielam więc i jego - bez problemu zszedl i wszedł po schodach, zrobił siusiu i nawet kupkę walnął :-o Uznałam więc, że nie jest źle, a tylko panikuje z tym kładzeniem się, a na to to ja nic nie poradzę i szkoda moich nerwów ;) Dziś oczywiście ciągle jest osłabiony, ale jak na niecałą dobę po operacji, to jest rewelacyjnie :multi: Sępi :multi: Michę wsysnął błyskawicznie :multi: Na spacerze nie omieszkał lizać suczych siuśków :mad::multi: A teraz pointa - [U]ufajcie swoim przeczuciom[/U]. Nie dawajcie sobie wmówic, że panikujecie, że histeryzujecie, że doszukujecie się chorób w zdrowym psie. Mnie od dawna Bugajski trochę niepokoił. Ale ciagle słyszałam, że panikuję, że przeciez nic sie nie dzieje :roll: Spadek formy, osłabienie, niechęć do intensywnego ruchu kładłam więc na karb wieku, melancholicznego charakteru i zwyrodnień kręgosłupa. Trochę tez martwił mnie brzuch Bugajskiego - wydawało mi się, że jest za duzy. Ale i w tym przypadku nie panikowałam, myślałam, że może to wynik otyłości, rozciągnięty żołądek (bo jak Bugajski mieszkał u rodziców, to strasznie go upasli, u mnie schudł ponad 5 kg!). Kilka razy zdarzyło sie, że brzuch robił się twardy i bolesny, wtedy weterynarz aplikował Bugajskiemu środki rozkurczające i espumisan, biorąc to za jakąś niestrawność. Teraz wydaje mi się, że to już wtedy, przed laty mogla byc ta śledziona. Stąd osłabienie, stąd ten powiększony brzuch, który robił sie twardy, jak dochodziło do krwotoku, a że krwotok nie był silny, to sam sie hamował, np. jak się zacisnęły na śledzionie jelita. I tak w kółko. Teraz od dwoch tygodni Bugajski był nie w formie, ale też bez tragedii. Uznaliśmy z lekarzem że może to skutek brania leków na gruczoły okołoodbytowe: metronidazolu i sterydu w czopkach. A tak naprawdę to musiała być śledziona, prawdopodobnie wtedy, jak przepychano Boogiemu gruczoły znów się rozkrwawiła, bo podczas tego zabiegu podtrzymywano Niunia za brzuch i siłą rzeczy mocno mu go uciskano. Jak pomyślę, że w każdej chwili mogłam miec po psie, bo niestety krwotok mógł się gwałtownie nasilic, a wtedy po kilku-kilkunastu minutach Bugajski by się wykrwawił, to mnie przechodzą ciarki... [B]Waszko[/B], dlatego własnie tak mnie niepokoi brzusio Pepy :shake: To pewnie nie jest śledziona, jak u Bugajskiego, bo to na USG by wyszło, ale koniecznie idź z nia do lekarza, który podejdzie do sprawy poważnie. Nie dawaj się zbyć, że nic złego sie nie dzieje, bo jakby sie nic nie działo, to brzuch byłby normalny. Ja teraz czekam na wyniki histopatologii. Nie panikuję, ale też nie jestem spokojna. No i czeka nas jeszcze kastracja i badanie jąder...
  12. [quote name='malawaszka']no co Ty? nie pomyliłaś linków do fotek??? myślałam, że Ci się ten ON spodoba bo on taki Bugajskopodobny :loveu::lol:[/quote] ON też cudny, ale ta fota mnie rozbroiła, takie małe rude na krzywych łapkach, tiutiutiu :loveu::loveu::loveu:
  13. [url]http://images31.fotosik.pl/211/68db31363c80d503.jpg[/url] Gryzienie synchroniczne :megagrin: [url]http://images34.fotosik.pl/211/2a873557406c3adb.jpg[/url] Piękna!!!!!! Ale naprawdę można się przestraszyć, wzrok ma szatański :diabloti: [url]http://images32.fotosik.pl/211/b9ebb0ba531495de.jpg[/url] Dylemat... :lol: Ewa, strasznie przykro czytać, że... się psujesz :cry: Zdrowa żywność :placz: Racjonalne rozplanowanie posiłków :placz: Zero alkoholu :placz: Ćwiczenia z oponą :placz:Jeszcze chwila, a palić przestaniesz! :placz: I poczuję się opuszczona i samotna w swej degeneracji :placz::placz::placz: Trzymam kciuki za Kano :kciuki: Będzie dobrze! :kciuki:
  14. [URL]http://img175.imageshack.us/img175/3013/dsc0016xr3.jpg[/URL] Cuuuudo!!!! :iloveyou:
  15. Hahahaha, Luna ma zdecydowanie zbt silną osobowość :roflt: Co widać zresztą tutaj, jaka fighterka :-o:evil_lol: [URL]http://img353.imageshack.us/img353/7063/dsc0130qu6.jpg[/URL] A jeśli chodzi o wetkę to... bez komentarza :roll: Mnie dobija takie "nic się nie dzieje" nawet, jak są minimalne odstępstwa od normy i zawsze się wtedy dopytuję. Ale jakby mi lekarz tak powiedział przy wynikach takich, jak Pepy, to faktycznie - po prostu wyszłabym i poszła gdzie indziej :roll: Waszko, Pepa jest już po dobrym USG? Jeśli nie, to zrób koniecznie. Zaraz napiszę w wątku burkowskich co z Bugajskim, tutaj nie będę ci zaśmiecać...
  16. [B]Ulu[/B], moje psy nigdy nie miały problemu z samodzielnym chodzeniem po schodach po operacjach. Też mieszkam na 2. piętrze, a psy również spore - 35 i 33 kg. Fakt, że były to cięcia w obrębie jamy brzusznej, a nie odbytu, więc nie mam pewności, jak zachowywałyby się w tej konkretnej sytuacji... A guzek Bugajskiego okazał sie być tylko zastałą w zatoce wydzieliną. Po wielu perypetiach i wielu konsultacjach u różnych lekarzy (jedni twierdzili jak wyżej, inni - że to jednak nowotwór :roll:), zupełnie przypadkiem natknęliśmy się na dr. Leżańskiego, który po zbadaniu gruczołów zawyrokował, że... po prostu trzeba je przepchać. No i sie udało :multi: Bugajski został przeleczony Metronidazolem i miejscowo dostawał czopki. Niestety, zapalenie chyba wciąż jest. Mam jednak nadzieję, że chociaż w tej sprawie obędzie się bez operacji...
  17. [quote name='AM']Muszę się pochwalić, że 14 marca zdałam z Kennym IPO-V (A:93, B:95, C:98 = 286, doskonała). Jestem dumna z Ciastusia bo nie ćwiczył obrony przez 6 miesięcy a potem miał ok. 4 treningów - nie zapomniał bydlaczek jak się gryzie :loveu:[/quote] Nie wiem, jakim cudem to przegapiłam :-o AM, gratulacje dla was! :BIG::BIG::BIG: ;) A filmu z Gwen oczywiście nie obejrzę, bo mi się komp buntuje, nistety coś się chyba schrzaniło w karcie graficznej :placz:
  18. Foks idzie, jak burza! :ylsuper: Oby tak dalej :kciuki:
  19. Dorplant, trzeba było im doradzić wizytkę w sklepie z zabawkami :evil_lol: Albo może sama kup kilka sztuk pluszowych onków na baterie i proponuj je takim typkom zamiast zbyt żywiołowego, niegrzecznego szczeniaka :evil_lol: Albo trzeba im było zaśpiewac jakąś zaporową cenę :diabloti:
  20. [quote name='Vectra']ja lubię palić :oops: :diabloti: Tylko nie lubię kupować papierosów :placz: Gdybym nie paliła i nie miała psów ... boszzz ile ja bym miała kasy :loveu: :loveu: :evil_lol:[/quote] Mamy podobne marzenia :loveu::evil_lol: [URL="http://i203.photobucket.com/albums/aa2/vectra_foto/Kwiecien%202008/3%20kwiecien%202008/03042008-081.jpg"]http://i203.photobucket.com/albums/aa2/vectra_foto/Kwiecien%202008/3%20kwiecien%202008/03042008-081.jpg[/URL] Jaka sierotka :lol: A Klemka i Franio są niesamowiecie wyrzeźbieni! :-o Cudo! I ja się oczywiście nie znam i w ogóle, ale Franciszek jest jednym z najładniejszych stafików, jakie widziałam, powala mnie jego główka! :bigok:
  21. [quote name='malawaszka']buuahaha :evil_lol: - pewnie pies musiałby tego pożreć nie wiadomo jaką ilość, żeby coś mu się stał o[/quote] Pewnie tak, ale ja panikara jestem :oops::evil_lol: Za to o tym, że trująca jest datura - wiem :p I na wieśc o tym, że mama zamierza sobie to paskudztwo zainstalować w ogrodzie dostałam niemal histerii. I datury nie ma :evil_lol: [URL]http://img402.imageshack.us/img402/5153/ma1044ik4.jpg[/URL] Topmodelki moga pozazdrościć. Szczudeł :lol: ;)
  22. [quote name='aga1215']Mój [B]pies[/B] drzewkami interesuje się, jak najbardziej ;)[/quote]Ale w tej wersji to on jest dla drzewek szkodliwy, a nie na odwrót :evil_lol: Burki załatwiły kiedys mojej mamie cudnego, mocno juz rozrośniętego rododendrona. Mamę szlag trafił, mnie na szczęście nie - bo wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to pieronstwo jest trujące. Jakbym wiedziała, to pewnie dostałabym palpitacji, a okoliczny wet nieźle by na mnie zarobił :evil_lol:
  23. [URL="http://kocia_stronka.republika.pl/alergia.html"]Bardzo ciekawy tekst o alergiach[/URL]. Co prawda dotyczy dzieci, ale myślę, że weterynarze postępują bardzo podobnie, jak opisani w tekście pediatrzy - jak pies się drapie, to od razu, na dzień dobry zakładają, że to alergia i nie ma dyskusji :roll: Podają steryd, świąd znika i ich zdaniem to potwierdza diagnozę. Sęk w tym, że po podaniu sterydu, jakakolwiek by nie była przyczyna świądu, to on i tak zaniknie, wcale nie świadczy to o alergii! Tych przyczyn może byc naprawdę cała masa. [B]Vectra[/B], nie musisz jechać z Kano do innej lecznicy. Możesz pobrać wycinek w swojej, a oddać do badania w innej. Nie wiem, cz w Elecie jest to możliwe, ale w tej mojej na pewno tak. ps. a u mnie śliczne słońce :loveu:
  24. [quote name='malawaszka'][B][COLOR=#2e8b57]aaaahaha skąd ja to znam - u mnie psy tak robią i ustawiaja sie w kolejce przy drzwiach mojego pokojua jak jest zamknięty a słyszą na korytarzu, że wraca Oliwia [/COLOR][/B]:evil_lol::evil_lol::evil_lol: [/quote] :roflt: Chyba sobie wydrukuję twoje opowieści o Oliwii i jak nie daj boze kogoś znów najdzie, żeby mnie na baby namawiać, to mu je przeczytam :diabloti:
  25. [quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=red][B]on ją tak ukoffał :loveu:że nawet nie chciał nowej piłki która wisiała w siateczce na drzewie[/B][/COLOR][/FONT][/quote] Widać ta nowa była za nowa, jakby pan R. trochę ją w pysku potarmosił, ciutkę obslinił, to na pewno od razu by się Ozulkowi spodobała :razz::evil_lol: [URL]http://images33.fotosik.pl/208/08b37f4c43a06e63.jpg[/URL] O mamuniu, jaki leniuch :turn-l: [URL]http://images24.fotosik.pl/191/d2e9279134aec8ab.jpg[/URL] Faul, Ozzy gra nieczysto :diabloti: [quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=red][B]dzięki za kaff...[/B][/COLOR][/FONT] [B][FONT=Arial][COLOR=red]własnie sobie poczytałam żebędę pracować aż padnę wśród dzieci na podłodze .....bo grupa nauczycielska po emeryturze za długo żyje ........:diabloti:[/COLOR][/FONT][/B] [B]"O rządowym pakiecie emerytalnym mówiła Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy. - Dlaczego nauczyciele nie są objęci systemem emerytur pomostowych? To też będzie przedmiotem dyskusji – powiedziała. Dodała, że trzy lata temu w Ministerstwie Pracy prowadzone były analizy dalszego trwania życia osób pobierających emerytury. - Okazało się, że długość życia nauczycieli jest znacznie dłuższa niż w pozostałych grupach zawodowych – powiedziała".[/B][/quote] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Pani wiceminister ma bardzo praktyczne podejście do sprawy, tak trzymać :roflt: ps. jak zwykle nie nadrobiłam wszystkiego :grins: pps. [B]Pandisia[/B], a wiadomo gdzie te jajka są? Bo jak nie wiadomo, to trzeba zacząć od dobrego usg.
×
×
  • Create New...