Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. Waszka, wycałowane oba. No bo jak to tak, Sabinę wycmokac, a Bugajskiego nie??? :shake: ;) [quote name='Waldek']gratuluje zdanego egzaminu ... i cieszę sie , że to nie nowotwór ....:lol:[/quote] Waldek, dzięki, ale no napiszże co z Foksem???? :mad: Alu, co za miejscowki? :cool3: A zresztą, co mi tam, nie ważne gdzie, ważne z kim. Piszę się! :bigok: A na konsultacje zapraszam, dla znajomych promocyjne ceny 8) Wrrrr, nie mogę się dodzwonić do okulisty! :angryy: A nie wiem, jaki antybiotyk mam Słoninie wykupić, czy lżejszy, który nam lekarka przepisała na ostatniej wizycie, czy, ze względu na nowa dziurę w oku, jednak jeszcze ten mocniejszy... No i nie wiem, czy jednak się nie wybrać z tym do okulisty. Ale krwi poleciała tylko kropelka, oko wygląda ok (nooo, stosunkowo ok, czasami mnie kusi, żeby wam wstawić fotki Sabinkowych oczu, widok, jak z horroru :evil_lol:), a szyć - skoro w oku szaleją bakterie - to chyba i tak się nie da :roll:
  2. [quote name='malawaszka']się wybiorę... w końcu... tylko ja teraz znowu walczę z myślami co zrobić z tą Pepuchą :placz: bo cieczki jak nie było tak nie ma - psy ją wąchają i odchodzą wręcz zniesmaczone :lol: ja nie wiem - może nie czekać już i ciąć? a jak ciąć to rozcinać brzuch w poszukiwaniu macicy? pewnie przed samym zabiegiem zrobimy USG dla pewności...[/quote] Idź koniecznie, może do jakiegoś speca od rozrodu? Ile Pepa juz u ciebie jest? Bo może brak cieczki to też oznaka jakichś zaburzeń hormonalnych? Waszka, ja cię nie chcę straszyć, ale... no, im dłużej te guzki w Pepie tkwią, tym gorzej dla Pepy :shake: Zmobilizuj sie jak najszybciej. USG przed zabiegiem to dobry pomysł. Tyle, że jeśli w macicy nic się nie dzieje złego, to i tak może być niewidoczna. Ale dla pewności na pewno warto zrobić. Sorry, że tak się wymądrzam, ale mam wrażenie, że niektóre egzaminy na weterynarii to mogłabym eksternistycznie zaliczyć :evil_lol: ;)
  3. [quote name='Ka-ka']a kto powiedział, że chcę je pokroić :angryy: :placz:[/quote] No właśnie dlatego, ze taka z ciebie estetka! Kto cię tam wie co zrobisz, jak cię najdzie przmożna chęć popatrzenia na coś pięknego :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [quote name='Ka-ka']tworzę właśnie moją zaległą pracę magisterską :evil_lol: ([SIZE=1]którą planowałam oddać NAJPÓŹNIEJ do końca marca....[/SIZE]:mad:) wszelkie próby natchnienia mile widziane :p :evil_lol:[/quote] Bierz przykład ze mnie. I z Waszki. My doskonale wiemy, że natchnienie rzecz kapryśna i ulotna, nie można na nie naciskać, nie można od niego wymagać :shake: No dobra, NIE BIERZ! :diabloti:
  4. [quote name='LAZY']No masz...jak ich nie było to nie było, a jak sie pojawili to odrazu bez jajec:diabloti::evil_lol:[/quote] :roflt: [quote name='Pagaj']oba dostalam do poogladania po wszystkim :lol:[/quote] Trzeba było fotkę cyknąc, też byśmy pooglądali :mad: Albo wziąc na pamiatkę i fotkę cyknąc potem, jak już nerwy opadły :mad: A tak serio, cieszę się, że juz po wszystkim :multi: Duuużo zdrowia dla Skipera! :Rose:
  5. [quote name='aga1215']Koty są z reguły głośne! A posłuchaj kocich zalecanek - jakby dziecko płakało![/quote] No fakt, dość przenikliwe dźwięki z siebie wydają :evil_lol: Ale i tak lepsze to, niż wrzaski rozbawionych nimf, uszy puchną!!!! :lol: Aga, pisz, co powiedziała weterynarz. Słuchaj, może on naprawdę jest tak przytkany futrem, albo czymś innym, że treśc pokarmowa nie może normalnie przejśc przez jelita? Stąd biegunki, stąd rzyganko, stąd te kocie płacze - bo brzuch boli? O ile pamiętam, żeby się dowiedzieć, czy jelita nie są zapchane trzeba zrobić RTG z kontrastem...
  6. Dzięki, dzięki, cieszyłam się wczoraj z tej informatyki, jak dzika!!! :cunao: Już jesteśmy z Bugajskim po konsultacji. Całe szczęście, że zdecydowałam się nie oszczędzić kilkudziesięciu złotych i poszłam do specjalisty od chorób odbytu - dr. Marka Galantego. Guz Bugajskiego okazał się nie żadnym nowotworem, a... zapchaną zatoką :roll: To na pewno nie jest świeża sprawa, zapalenie musiało być od co najmniej kilku miesięcy, wydzielina zbierała się w zatoce, w końcu robiła się przetoka, zatoka oczyszczała się, potem wygajała, robiły się blizny, wydzielina znowu zaczynała się zbierać... I tak w kółko. Nic by w tym dziwnego nie było, gdybym ja sprawę zaniedbała. Ale ponieważ jako młody pies Bugajski miał ogromne problemy z gruczołami, to chodziłam z nim na regularne badania tychże. I zawsze - nawet, jak pies intesywnie wylizywał sobie odbyt i saneczkował - slyszałam od lekarza, że nic się złego nie dzieje :angryy: Nie będę pisac co o tym myślę, bo mi się epitety cisną pod palce :angryy::angryy::angryy: Na razie leczymy się farmakologicznie, ale dr Galanty uprzedził, że raczej trzeba będzie operować. Prostatę trzeba oczywiście zbadac na USG - jesli nie ma nowotworu, to przy okazji usuwania zatok będzie też kastracja. Z oczami Sabiny było już dużo lepiej, ale oczywiście długo tak być nie mogło. Dziś dziubnęla się patykiem prosto w świezo zagojony wrzód. Krew się polała i dziura w oku znowu jest :diabloti: Noooo, ja po smierci do nieba na pewno nie pójdę, będą się bali, że jak ich dorwę to... :diabloti::diabloti::diabloti:
  7. [quote name='malawaszka']fajnie że się podobało nadrabianie :grins: zapraszam częściej :loveu:[/quote] Chciałabym, chciała, ale skąd brać czas??? A jak go mam, to marnuję na idiotyczne kłótnie na owczarkach :roll::evil_lol: Cieszę się, ze nie tylko ja się ostatnio wykłócam :grins: :diabloti: [quote name='malawaszka']teraz dostaje biotynę dodawaną do karmy i przyklejaną oliwą z oliwek :lol: ale pójdę i kupię ten wiesiołka skoro polecasz :multi: DZIĘKI!!! :Rose:[/quote] [quote name='malawaszka']leczymy łupież to po pierwsze, a jak już pisałam baby jedne nie czytające :mad:[/quote] [B]Waszencjo[/B], tak sobie pomyślałam... Może jednak trzeba sie wybrać z Pepą do dermatologa? Pamiętaj, że Pepa ma guzy sutka, to nowotwory hormonozależne, może ten łupież jest własnie na tle hormonalnym? Jesli to coś poważniejszego, to "witaminkami" się tego nie zwalczy :shake: [quote name='malawaszka']Pepa nie jest sznaucerem jakbyście nie zuważyły :lol: ona ma normalnie liniejący włos - miękki i nie do strzyżenia, ja jej go wyczesuję i niedługo powinna mieć wymieniony na nowy mam nadzieję, i mam nadzieję, że jak zwalczymy łupież to włos zrobi się jedwabisty :loveu:[/quote] Papilotować ją powinnaś!!!! :loveu::loveu::loveu: :evil_lol: [URL]http://img175.imageshack.us/img175/4867/dsc0182ub4.jpg[/URL] :mdleje:
  8. Sama jeszcze w to nie wierzę, ale... [CENTER][SIZE=7][COLOR=purple][B]ZDAŁAM!!!!!!!!!!!!!!!!![/B][/COLOR][/SIZE][/CENTER] Zdałam tę pieprz...piiiiiii informatykę!!!!!! :sweetCyb: :cunao: :drinking: :ylsuper: :D Wcale nie jestem pewna, czy się facet nie kopsnął, czy źle punktów nie podliczył, a może w ogóle pomylił prace, bo ta moja trója to jakiś cud!!! Ale nie ważne, mam to na papierze i mogą mnie cmoknąć :evil_lol::evil_lol::evil_lol: W czerwcu kolejny egzamin, z drugiej części, jak powiedział pan profesor - trudniejszy, nie to co ta łatwizna teraz :diabloti: Ale, żeby mi nie było za dobrze... Bugajski ma podejrzenie - graniczące z pewnością - złośliwego nowotworu w odbycie :mdleje: I powiększoną prostatę :mdleje: Dziś wieczorem konsultacja u chirurga, w przyszłym tygodniu USG, w międzyczasie RTG klatki piersiowej i jeśli nie ma przerzutów, a prostata to tylko łagodny przerost, a nie kolejny nowotwór, to jak najszybiej ciach ciach i guza i jajek... Wrrrr, ktoś tam na górze chyba strasznie mnie nie lubi :angryy::-(
  9. [quote name='Waldek']Ooo to może się poznamy w lecznicy bo ja będę około 19.00 z Foksem u Dr Galantego ....:D[/quote] To możemy zahaczyć o siebie, ja na 19.30. Gruba baba z rozczochraną blond fryzurą i wystraszonym onkowatym psem - to będę ja :lol:
  10. Ale mialam do nadrabiania!!!!! :multi: Waszko, zachody słońca z elektrownią w tle...:loveu: No aż mi się łezka w oku zakręciła, tyle wspomnień wzbudziły te widoki!!!! A to... Rewelka! [URL]http://img72.imageshack.us/img72/4751/dsc0022na4.jpg[/URL] :lol::lol::lol: A jak wstawiłas stare foty Pepy to :crazyeye: Szczęka mi opadła, jak ona wypiękniała!!!!! :) ps. Co dajesz teraz Pepie na skórę? Dalej tran? Pisałam to już chyba, władowałabym w nią więcej kwasu omega-6, czyli np. olej z wiesiołka albo z ogórecznika. Niedrogie to, a bardzo skuteczne, nawet przy łuszczycy się stosuje. W tranie niby też jest, ale stosunkowo niewiele. I biotyna do tego, mnóstwo biotyny. I ewentualnie cynk, ale to już trzeba skonsultować z lekarzem. Sam nizoral raczej nie pomoże, trzeba Pepę od środka czymś poraktować.
  11. Waldku, dzięki za namiary na lecznicę, wizytę mamy już dziś wieczorem. Co z Foksem? :kciuki:
  12. [B]Pablo[/B], ale przeciez nikt tu nie ciągnie tematu :crazyeye: Ja nie wiem o Crossie nic ponadto, co widnieje w tym wątku i na stronach hodowli. Zupełnie nie wiem więc o co chodziło JanuszowiPLSzczecin :niewiem: Uważam tylko, że skoro plota poszła już w świat to wartoją zdementować konkretniej, niż tylko pisaniem, że z psem wszystko ok. To była z mojej strony życzliwa rada, a nie mącenie i podjudzanie :roll:
  13. [url=http://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/174A69F4-004B-49FA-9FBE-FDE2DBF0D5BF/533771/OS_projekt_regulamin_czystosc_20060612.pdf]Aktualne przepisy w Warszawie[/url] To załącznik do uchwały Rady Miasta, te najwazniejsze dla psiarzy przepisy są w rodziale siódmym.
  14. Oj, fakt, Nanami. Guzków mam zdecydowany przesyt :roll: Aż się nogi pode mną ugięły wczoraj :shake: Już na szczęście mam mniej więcej sprecyzowany plan działania - dzięki podpowiedziom belgomaniaczek. Najpierw USG prostaty i - jeśli się da - tych zmian w odbycie. Równolegle wizyta u kardiologa, żeby sprawdzić przed operacją stan serducha (bo pies stary) i płuc (ryzyko przerzutów, niestety). No a potem, jeśli USG nie wprowadzi zamętu - guzek pod nóż. A jeśli w prostacie nie ma zmian nowotworowych i to tylko łagodny przerost, to chyba od razu ciachę Bygajskiemu jajka... Teraz tylko muszę się zdecydować, któremu lekarzowi powierzyć prowadzenie leczenia, specjalistę od USG i kardiologa mam sprawdzonych, ale co do tego głównego lekarza - wciąz się waham... Mam nadzieję, że kontuzja Kazy to nic poważnego :kciuki:
  15. [quote name='marmara_19']Waldku, ale zdaje sie ,ze ta choroba powraca w najmniej oczekiwanym momencie nawet bez "nowych" kleszczy...[/quote] Nie tyle w najmniej oczekwiwanym, co przy spadku odpornosci. Foks miał niedawno operaję, więc jest to jakiś "trop". Ale oczywiście gdybanie w necie nic nie da, trzeba jak najszybciej jechać z psem do lekarza, porobić wszelakie badania (BTW, jeśli RTG kręgosłupa, to chyba najlepiej od razu z kontrastem, zwykły może nic nie wykazać). [B]Waldku[/B], mocno trzymam kciuki za Foksa :kciuki: Wiesz, często tak bywa, że psy po przejściach "rozsypują się" po trafieniu do nowego domu, gdzie czują się bezpiecznie. Wcześniej walcząc o przetrwanie trzymają się zycia zębami i pazurami, jak już walczyć nie muszą, to choróbska zaczynają zbierać plon :shake: Mam nadzieję, że uda się Foksa za uszy z tych choróbsk wyciągnąć! A ja chyba się wybiorę z Bugajskim do dr. Galantego. Guz w odbycie, podejrzenie złośliwego nowotworu :-( Orientujesz się Waldku, jak odległe terminy ma dr Galanty? Jakie są - orientacyjnie - koszty wizyty? Bo zastanawiam się, czy iśc do niego, czy moze do dr. Micunia - onkologa... W sumie nie wiem, gdzie lepiej... Mam do poniedziałku czas na decyzję, bo podobne jak ty, w weekend nic nie zdziałam.
  16. [B]Axusiu, [/B]może i lepiej się stało? ;) Jesteś bardzo rozgoryczona, ale pamiętaj, że hodowca nie ma obowiązku sprzdać psa każdemu, kto chce szczenię, widać miał swoje powody do takiej decyzji i trzeba to uszanować. Teraz za to możesz na spokojnie poszukać kolejnego szczeniaka, który bardziej będzie ci odpowiadał. Cały czas wspominasz o Arsie :razz: Czekałaś tak długo, że w sumie jeszcze trochę czekania nie robi różnicy, a dzięki decyzji hodowcy dylemat masz z głowy ;) [B]Viktoria07[/B], dziekuję za informacje :multi: Nie miałam pojęcia, że chodsky pes to rasa z takimi tradycjami, myślałam, że to raczej współczesny wynalazek utworzony głównie z owczarka niemieckiego, coś, jak rosyjski VEO :oops: Opis rasy jest niezwykle zachęcający. Lubię psy o charakterze "wiejskiego burka" ;) Dziś na spacerze zupełnie przypadkiem natknęlam się na szczeniaka australian cattle doga, które od dawna strasznie mi się podobają, jednak nigdy ich nie widziałam na żywo, w okolicy żaden nie mieszkał, a na wystawach jakoś nie zdołałam ich namierzyć. No i nareszcie mi się jeden prawie pod nos sprowadził. Cud, miód :loveu: Ale cattle to chyba jednak byłoby na razie zbyt duże dla mnie wyzwanie. Może kiedyś? Za to chodsky pes... Hmmm... Na pewno temat wart przemyślenia. Ech, pewnie nie jesteś z Warszawy? ;)
  17. Bugajski ma podejrzenie złośliwego nowotworu. Guzek w odbycie, który lekarka wyczuła podczas wizyty trzy tygodnie temu i który najprawdopodobniej miał byc pozostałością po jakimś przebytym zapaleniu gruczołów i zniknąć bez śladu niestety nie znikł. Jest nadal, dwa razy większy. Jutro idziemy na konultację do "naszego" lekarza, który jest chirurgiem. Staram wciąz się łudzić, że może to jednak nie nowotwór, że może jakiś ropień... Ale ropień dawałby chyba jakieś objawy, chyba by bolał, a Bugajski nie sygnalizuje, że coś go tam boli. Więc pewnie jednak nowotwór. Z tego wszystkiego nie wiem nawet w jakim są teraz stanie gruczoły, nie pamiętam czy lekarka w ogóle o tym wspominała, nie zwróciłam uwagi, czy coś jeszcze wycisnęła, czy gruczoły były już czyste... Zobaczę co jutro powie mi chirurg. Ale niezależnie od tego co powie będę chciała skonsultować Bugajskiego u jeszcze jakiegoś lekarza. Chyba mnie natchnęło trzy tygodnie temu, że poprosiłam o sprawdzenie tych gruczołów, mimo, ze właściwie nie było niepokojących sygnałów... Miał ktoś z was taki problem z psem? Czy jest jakakolwiek szansa, że to nie nowotwór i w związku z tym zamiast od razu dawać psa pod nóż możnaby najpierw spróbować jakiegoś leczenia? Czy możliwa jest biopsja i czy to będzie miarodajne badanie?
  18. No niestety ja mam podobny problem :-( Trzy tygodnie temu w gruczole okołoodbytowym lekarka wyczuła guzka. Nic nie zrobiła, kazała poczekać, pdejrzewała, że może to jakas pozostałośc po niewielkim zapaleniu. Dziś pies był badany ponownie - guzek jest dwa razy większy. Wstępna diagnoza - złośliwy nowotwór. Podobno najczęstsze w tym miejscu są gruczolakoraki, to byłaby nienajgorsza opcja, jeśli faktycznie ten guz to złośliwy nowotwór. Jutro idziemy na konsultację do chirurga. Łudzę się, że może to fakycznie jakiś ropień, lekarka nie zastosowała żadnego leczenia, żadnych antybiotyków, żadnego płukania... Ale tak naprawdę jestem przerażona, mój drugi pies w ciągu naszego kilkuletniego zaledwie bycia razem guzków miał w nadmiarze, już powoli odchodzi przez nowotwór. A teraz nowotwór dopadł i drugiego burka... :placz:
  19. [quote name='arjuna']:crazyeye:o matko! co ma game do szukania ludzi w rumowiskach?? to przecież jakieś brednie! jesli jednak tak uwazacie, to proszę o jakieś rzetelne badanie, że to właśnie ta cecha(niezbyt często spotykana zresztą) pomaga pitom w ratowaniu ludzi... "zbyszek" ktokolwiek to jest-chyba się trochę zapędził w swych twierdzeniach.. na marginesie-jedynym sposobem na dowiedzenie się, czy dany pies jest game-jest game test, polegający na ostrym sparingu z przeciwnikiem(czasem z dwoma lub trzema)...idąc za tym-gameowy pies, który szuka ludzi w rumowiskach był także sprawdzany w psich walkach-a to już ma się nijak do idei "precz z walkami".. tak wiec jak to niby jest:D determinacja to nie game. co do fresbe a game-to bładzisz, a te dwie sprawy mają się nijak do siebie. game test, który okresla czy pies jest game-sprowadza na psa zagrożenie jego zdrowia i życia, powiem nawet, że jest tzw. deep game, a pies z tego typu cechą pójdzie na śmierć, choć wie, że przegra z silniejszym-jak to Twoim zdaniem ma się to do zabawy we freesbe?:crazyeye:nie szukaj związków tam gdzie ich nie ma. co do reszty Twojej wypowiedzi to się zgadzam, jest związek między gryzakiem a latającym talerzem, jednak w temacie game -powinnaś się podszkolić, by nie pisać głupot;) co do ostatniego pytania: nie wiem, ale zapytaj Dony czy raggnarra-oni wiedzą.[/quote] Kurczę, Mokka, idziemy łeb w łeb. Ja też się pogubiłam :lol: Arjuna, czy powyższym tekstem chciałaś przekonać nas, że APBT to najnormalniejsze na świecie, super socjalne pieski? :niewiem: ps. Nazwy kennelu nie podam, taka już ma plotkarska natura ;) Ale to jedna z tych hodowli, co gameness w pitach pielęgnuje i ma w rodowodach swoich psów "zajadłych przodków". --- Edit. A przynajmniej tak twierdzi. Ta moja znajoma o tym doborze hodowlanym pod kątem "gameness" 8)
  20. [quote name='Angel_']Nie łap mnie za słówka bo dobrze wiesz, że chodziło o szkolenie miało być dzięki "niemu" ale najwyrazniej mysli wybiegły mi do przodu ;)[/quote] Nie łapię cię za słówka. Wręcz przeciwnie, napisałam przecież, że pewnie się tylko niezręcznie wyraziłaś ;)
  21. [quote name='Dona_Paweł']?? Opisywałam parę postów wyżej sytuację kiedy mijałam z suką takiego startującego w jej kierunku ONka - ze strony mojej suki zero problemu i ładny kontakt wzrokowy.[/quote] Laluna zwróciła w wypowiedzi Angel_ uwagę na coś, czego ja nie zauważyłam. [I]"Jak też pisałam,szkolenie dało nam tyle, [B]że ta cecha wcale nie jest uciążliwa w życiu codziennym. I to dzięki niej[/B] mogę przejsć obok rzucającego się ONka na ulicy- ktory to według Ciebie ce****e się takim opanowaniem. Szkoda, że tych opanowanych i wyszkolonych onków ze swiecą szukać na ulicy "[/I] "Ta cecha", czyli agresja. Też nie rozumiem, czemu dzięki agresji swojego psa można przejśc z tym psem spokojnie obok innego agresywnego psa ;) Ale myślę, że Angel po porstu się niezręcznie wyraziła i chyba chodziło jej o coś innego.
  22. [quote name='Angel_']Jak na stosunkowo krótki okres szkolenia jej uwazam, że jest to wystarczający powód do dumy ;)[/quote] Gratulacje i oby tak dalej! [quote name='Angel_']Narazie pewnie gdybym ja zostawiła "samopas" i przyleciałby jakis pies to pewnie by się wolała z nim pobawić ;) Jednak myślę, że jak dojrzeje i zmieniłaby się w psa bardzo ciętego do innych psów, to poziom naszego szkolenia już będzie tak zaawansowany, że nie będe musiała polegac tylko na zabawce w ręku ;)[/quote] Małe porównanie. Jest na moim osiedlu red nose, który będąc szczeniakiem harcował z moją onką, aż miło. Nie często, ale się znały, rozpoznawały się z daleka. Teraz to nadal jeszcze szczeniak (ma chyba ok. roku), a... widząc moje psy chce je zeżreć :shake: Jest też czechosłowacki wilczak, rasa też dla niektórych mocno kontrowersyjna, mająca pewne cechy psów pierwotnych (kilkadziesiąt lat temu skrzyzowano ON i dzikiego wilka). Wilczak też poznał moje psy będąc szczeniakiem, z Sabiną bawił się może ze dwa razy w sumie, potem dłuuugo się nie widzieliśmy. Czas jakiś temu znów zaczęlismy się przypadkowo spotykać na spacerach, wilczak ma ok. półtora roku. I, mimo, że wobec innych psów agresywny, oba moje burki potraktował, jak członków jednego stada... To oczywiście żadne naukowe porównanie. Ale nie znam sportowego APBT, który osiągnąwszy pewną dojrzałość jest w stanie sam z siebie tolerować bliską obecność innego psa, choćby znanego w szczenięctwie.
  23. Oj, można dostać w ucho i to boleśnie ;) Ja nie znam odpowiedzi na pytanie o zmianę wyglądu onka, dowiedziałam się tylko, że onek tak naprawdę się wcale nie zmienił ;) Dla ciekawych link do stron, na których można zobaczyć, jak wyglądały wzorcowe owczarki niemieckie, od chwili powstawnia rasy, do dni dzisiejszych (od roku 1949 zaczyna się rozróżnienie na BSZ winners - psy, które wygrywały wystawy i BSP winners - psy, które wygrywały zawody sportów obrończych): [URL]http://www.sensuroitu.net/GSD/[/URL]
  24. [quote name='Apbt_sól']napewno nie "zdradzila" wszystkiego, co kennel inne sposoby hodowli i dbania o zwierzeta... co widac zreszta :-([/quote] Akurat psy z jej hodowli mają wzięcie i w Polsce i za granicami. Hodowcy dbają więc chyba o swoje zwierzaki?
  25. [quote name='Angel_']Tak. Bo jak napisałam, na szkoleniu na łup potrafimy tak zmotywować psa, że dla niego istnieje tylko przewodnik i łup w rece nic wiecej. Bez problemu w parkach czy na jakichs placam puszczam sukę. Mam patyka czy zabawke w ręku i nie ma najmniejszej mowy zeby poszła na psa. Zresztą PÓKI CO kontroluję jej agresję tj. nie jest agresywna do psów. Nigdy sama nie wystartuje- ale zaczepiona napewno by odpowiedziała.[/quote] A jak nie masz w ręku patyka, ani piłki? ;) [quote name='Angel_']Jak też pisałam,szkolenie dało nam tyle, że ta cecha wcale nie jest uciążliwa w życiu codziennym. I to dzięki niej mogę przejsć obok rzucającego się ONka na ulicy- ktory to według Ciebie ce****e się takim opanowaniem. [B]Szkoda, że tych opanowanych i wyszkolonych onków ze swiecą szukać na ulicy[/B].[/quote] Zgadzam się z tobą - szkoda. Nie jestem ślepa, widzę co się dzieje "na ulicach", nie też jestem zaślepiona miłością do rasy (zresztą wiele ras bardzo lubię, nie tylko ON, uwielbiam np. SBT i bulki ;)). Nadal jednak twierdzę, że różnica między ON, a APBT jest kolosalna. Między "dobrym" - wzorowym psychicznie ON, a między "dobrym" - wzorowym psychicznie APBT. Forumowa Vectra ma na przykład pitkę bardzo socjalną, jej Lalka jest mamką dla każego kolejnego psa pojawiającego się w jej stadzie. Niestety zdaję sobie sprawę z tego, co o Lalce Vectry powiedzieliby hodowcy APBT... I o tym właśnie piszę, o różnicy wynikającej z właściwej dla danej rasy selekcji hodowlanej.
×
×
  • Create New...