-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
Migawki z życia Białych Misiów trzech i Niepieseczki :-)
asher replied to Camara's topic in Owczarek podhalański
[quote name='anetta']Jaka dluuga :o [url]http://img176.imageshack.us/img176/708/55sl.jpg[/url][/quote]Anetta, masz jamnikowo korgasowe skrzywnienie? :lol: :lol: :lol: Jeny śliczna :fadein: Fakt, szkoda, że nie udało się jej z Belcią zaprzyjaźnić, ale co się odwlecze... 8) Camara, a jak już sobie sprawisz czarnucha, to Twoim firmowym napojem musi zostać Black&White 8) :lol: -
O rany, Pika, z samego rana mi ćwieka zabiłaś :evil: Jest taka piosenka dla dzieci o królu, królewnie i paziu, taka smutna... JAK TO SZŁO??? (o słowa mi chodzi, melodię pamiętam, zresztą tę trudno by było poprzez dogo przekazać :wink: )
-
[b]Złosnica[/b], zawsze możesz rodzicom powiedzieć, że to przecież ich geny w sobie nosisz :evilbat: No i sama się nie wychowywałaś, mogli się lepiej postarać, więc pretensje niech mają do siebie :evilbat: :wink: A skąd jest ta bulinka? Pisałas coś, że cię jej historia urzekła...
-
[quote name='Marmasza'][quote name='asher']Sabina jest u mnei od dwóch lat. Od dwóch lat postępowałam właśnie mniej więcej tak, jak opisujesz. Kompletnie bez efektu :-? NIC nie jest w stanie oderwać uwagi Sabiny od zwierza, tylko mocne szarpnięcie kolcami... :( Być może, gdybyśmy ćwiczyły regularnie, a nie sporadycznie byłoby lepiej, no ale nie mam niestety dostępu do sterowanego kota :niewiem:[/quote] Jest to jeden z przykładów jak trudnym jest właściwe zastosowanie kary. Gdyby Sabina szarpnięcie kolcami odbierała jako karę, to jej zachowanie zmieniłoby się. Ale tak nie jest, więc coś nie tak robisz.[/quote] Wszystko robiłam ok. Nie osiągnęłam celu tylko dlatego, że... przestałam to robić :wink: Raz zdarzyło mi sie szarpnąć Sabinkę w chwili, kiedy miała wykręconą w stronę kota szyję. Musiało ją zaboleć, bo pisnęła i potem tak na mnie patrzyła, że się o mało nad nią nie popłakałam, a sobie w gębę nie dałam :oops: Od tego momentu nie używam kolczatki. Nie mam sumienia... A kwestia kotów nadal jest nierozwiązana i tak już chyba zostanie :wink: [quote name='Marmasza']I na koniec - w środowisku klikerowym często słyszy się o tym, że klikerowcy nie stosują kar, że jest to niemoralne i sprzeczne z ideą metody szkolenia pozytywnego. Ale moim zdanie mylone są dwie różne sprawy - szkolenie pozytywne polega na dodatnim wzmacnianiu zachowań (czyli nagradzaniu) i jednocześnie wyklucza stosowanie negatywnego wzmocnienia (czyli przymusu w nauczaniu zachowań). Natomiast celem kary jest wyeliminowanie (a przynajmniej zmniejszenie częstotliwości) występowania niepożądanych zachowań (coś zupełnie odmiennego od uczenia!).[/quote] Tylko, że w opisywanym przez mnie przypadku (nauka chodzenia przy nodze i rozproszenie w postaci przypadkowego kota) to, czy szarpnięcie kolcami jest negatywnym wzmocnieniem, czy P+ zależy tylko od punktu widzenia :wink: A właściwie jest chyba jednym i drugim...
-
No trzy lata :lol: Ale weż pod uwagę, że one na ogół nie przebywają ze sobą non stop :wink:
-
[quote name='_dingo_']Z jedną uwagą - nie wiem czemu to przypisać, ale wydaje mi się że inne psy jakoś nie bardzo lubią staffiki... Może się myle, ale takie mam wrażenie... Może się ich boją, albo co ?[/quote]Cholera, to ja mam jakies dziwne psy, sukę zwłaszcza. Bo ona bardzo lubi staszki i ogółem bulowate (nawet ASTy :shake: ) :D Ale Sabina chyba ma naprawdę nierówno pod sufitem, bo uwielbia równiez jamniki :wink: :lol: ps. a pokusiłby się ktoś o ładne porównanie (tak, jak to zrobiła staffka) stafika i bulka? :fadein:
-
Acha, to ok :wink: A moje burki po raz pierwszy chyba spędzają ze sobą tyle czasu non stop. I widzę, ze są o wiele bardziej zżyte, niż kiedyś :D Boogie już nie warczy, jak Sabina mu pychola wylizuje, tylko ogonem wtedy macha. No i kładą się bliziutko, czasem nawet troszke przytulone. Moje słoneczka :fadein: (a w grudniu miną trzy lata odkąd jest z nami Sabina. Trochę więc to wzajemne docieranie się trwa :wink: )
-
Wiesz, jak to jest z psiakami w schroniskach... Może one nie takie dzikie, jak je malują? :wink:
-
Na poważnie to znaczy, że nie jest to krótka pyskówka, tylko poważna awantura. No nie wiem, jak ci to wyjasnić, kłaki latają, krwe się leje :wink: :lol: Waszko, nie miziaj Bolusia, jak mu Luna scenę robi. Taki psi los - jedno jest góra, a drugie wręcz przeciwnie. Boluś jest słabszy i oba psiaki zdaja sobie z tego sprawę, co sama zauwazylaś. Niech ta Luna w końcu ma satysfakcję, to może ich stosunki sie powoli unormują... :wink: Oczywiście weź poprawkę na to, że ty jesteś z nimi na codzień, a ja tylko sobie o nich czytam, więc nie wiem do końca, jak to z nimi jest. Ale jeśli litujesz się nad Bolkiem, to przestań. I on i Luna powinny dzięki temu poczuć się lepiej, bardziej pewnie :wink:
-
Kurcze, ten drugi to mi ciut cattle doga przypomina, ale to chyba przypadek, kwestia ujęcia. Waszka, a skąd one są? Niesamowite :o
-
Hahaha, Sabinie tez zdarza się powarkiwac na Boogiego - za niewinnośc. A on bidny najchętniej by się wtedy w szparę w podłodze wcisnął :lol: Waszka, a ta twoja ssmanka, to choć raz Bolutka na poważnie zaatakowała? Ja chyba nie umiałabym sie powstrzymac i podczas jakiejś awantury dałabym im wolną rekę. Ot tak, żeby zobaczyć, co się wydarzy :oops: :wink:
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
asher replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka']szkoda tylko, że nie mam TZ, z którym mogłabym dzielić tą radość :( i dlatego Was zanudzam :oops:[/quote]Wiesz, ja odnoszę wrażenie, że jak miałas TZta to też nas "zanudzałaś" :lol: :wink:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote][img]http://img368.imageshack.us/img368/5411/c340tt.jpg[/img][/quote]Pan i Władca :o :lol:
-
Jaszczurka, nie obrazaj się za "wypłosza", bo twa ma sporo racji. Piszesz, że piesek jest taki a nie inny ze wzgledu na warunki w jakich się wychowaywał... A kilka postów wczesniej opisywałas jego brata, który bardzo róznił się od twojego malucha zachowaniem, mimo, że wzrastali przeciez w identycznych warunkach? Czari po prostu wygląda na psa bardzo słabiutkiego psychicznie. A jeśli uważasz, że nie sprostasz zadaniu (ja odnosze wrażenie, że już sie poddałaś), to poszukaj mu nowego domu [u]jak najszybciej[/u]! Słabe psychicznie pieski mają to do siebie, że bardzo trudno im przystosować się do zmiany właściciela. Moim zdaniem im szybciej, tym lepiej.
-
O rany, jaki on malutki :o I słodki oczywiście :lilangel:
-
Nie nooo, niby wiedziałam. Ale żeby aż tak??? :o
-
[quote name='AMFI']gdzie jedno??? dwa :beerchug:[/quote]No ładnie, takiego małego miotu im zyczysz??? :shake: :wink: Złosnica, bulka cudna. A co na to mama? :lol:
-
Negritta już Grita -w nowym domku, nowe fotki str. 18
asher replied to Ksera's topic in Już w nowym domu
[quote name='myszsza']Czasem porównujemy ją z Pumą, ale to się nie da: rozpuszczone do granic możliwości suczysko, zupełnie przekonane o tym, że się jej należy, i piesowa po przejściach, dla niej każda pieszcota jest darem nieba.[/quote]Dajcie Gricie trochę czasu :wink: A od jeża proszę mi się odstosunkowac. Bardzo sympatyczne zwierzątko, na pewno nie zasługuje, żeby je w mordę lać 8) -
Aaaaa, ogonek!!!! :lol: Ja wytrzeszczu dostałam tak wypatrywałam tej niewidzialnej sznurowki :lol:
-
[quote name='Alicjarydzewska'][quote name='asher'][b]Alu[/b], to zalezy od charakteru psa, od jego wieku no i od tego, czy jest żarłokiem :wink: Poza tym układ samiec - suka jednak rzadzi się nieco innymi prawami :wink:[/quote] to też był piesek :wink: [/quote]Toteż mialam na myśli, że przy żarciu mogłoby byc mniej kolorowo :wink: [b]PIKA[/b], żerta ta twoja sucz :o :lol:
-
[quote name='Alicjarydzewska']o kurcze jakie maleńkie było to Maleństwo :wink: , a ta sznurówka :wink: [/quote]Jaka znowu sznurówka? :o :hmmmm: [b]Carr[/b], dzieki za zainteresowanie Irysem :buzi: Całkiem mnie rozbroił ten pies... Gdybym tylko miała warunki... :(
-
[b]Alu[/b], to zalezy od charakteru psa, od jego wieku no i od tego, czy jest żarłokiem :wink: Poza tym układ samiec - suka jednak rzadzi się nieco innymi prawami :wink:
-
Ja nigdy Sabiny jakoś specjalnie nie traktowałam (chodzi o żywienie, itp. bo podejście do niej miałam oczywiście ulgowe :wink: ). A co do "bezpieczeństwa" na podwórku - byłabym ostrożna. Psia namiętnośc nie zna granic, czymż dla rozochoconeo amanta jest jakies tam ogrodzenie :wink: Nie zostawiaj Tesy samej na podwórku!
-
[quote name='HankaRupczewska'][quote name='asher']Ja uważam, że przy miskach nie warto się wtrącać. [b]Haniu[/b], po kilku dniach odganiania od miski Gezio byłby tak glodny, że już by Mani odgonić się nie pozwolił :evilbat: Tak przynamniej było u nas. Początkowo cały czas byłam z psami, pilnowałam, żeby każde jadło swoją porcję, bo biedak Boogie nie potrafił się Sabinie przeciwstawić, a ona z kolei była tak wygłodzona, ze bałam się żeby zbyt duża ilośc jedzenia na raz jej nie zaszkodziła (ech, piękne to były czasy, kiedy wcinała wszystko ze smakiem :roll: ). Po kilku dniach w końcu poszłam po rozum do głowy. Duży wpływ miała na to pogoda - był grudzień, psy były karmione na podwórku, a mnie tyłek marzł :evilbat: Zostawiłam więc miski i niech psy robią co chcą. Początrkowo Boogie ustępował, ale tylko do czasu, aż porządnie zgłodniał. W końcu pogonił Sabę, aż się kurzyło i zapanował spokój :fadein:[/quote] Eh, Asiu, Ty jak zwykle rozsądna 8) :hmmmm: 8)[/quote]No pewnie, że rozsadna! Domyślam się, że odmrożony tyłek, to nic przyjemnego :lol: [b]Aga[/b], witaj w naszych skromnych progach!!! :beerchug:
-
Ja uważam, że przy miskach nie warto się wtrącać. [b]Haniu[/b], po kilku dniach odganiania od miski Gezio byłby tak glodny, że już by Mani odgonić się nie pozwolił :evilbat: Tak przynamniej było u nas. Początkowo cały czas byłam z psami, pilnowałam, żeby każde jadło swoją porcję, bo biedak Boogie nie potrafił się Sabinie przeciwstawić, a ona z kolei była tak wygłodzona, ze bałam się żeby zbyt duża ilośc jedzenia na raz jej nie zaszkodziła (ech, piękne to były czasy, kiedy wcinała wszystko ze smakiem :roll: ). Po kilku dniach w końcu poszłam po rozum do głowy. Duży wpływ miała na to pogoda - był grudzień, psy były karmione na podwórku, a mnie tyłek marzł :evilbat: Zostawiłam więc miski i niech psy robią co chcą. Początrkowo Boogie ustępował, ale tylko do czasu, aż porządnie zgłodniał. W końcu pogonił Sabę, aż się kurzyło i zapanował spokój :fadein: Ale wyższośc Sabiny polega na tym, że ona wciąż próbuje się do miski Bugajskiego dobrać. Efekt jest różny - w zalezności od tego, co jest w misce i od tego, jak bardzo Boogie jest głodny. Czasem jej ustępuje, ale częściej warczy, aż echo idzie 8) Na dodatek suka zazwyczaj je szybciej, a jak skończy, to czeka aż Boogie sobie pójdzie i robi inspekcję jego miski :wink: Na odwrót nigdy - dla Boogiego Sabiny miska - rzecz święta :wink: