Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35705
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    93

Everything posted by Murka

  1. [B]Przyszło 30 zł od Izabeli ze Szczecina [/B]:)
  2. Mamy teraz trochę zamieszania, bo psiaki wyjeżdżają i przyjeżdżąją, ale jak się to wszystko uspokoi, to pokażę Wam jak nasz schorowany staruszek bryka :)
  3. Brucio dobrze, ataków póki co nie zaobserwowaliśmy. Zamówiłam Vetmedin, bo się kończy już :( Musiałam też dokupić Enarenal. Po weekendzie planujemy strzyżonko, więc będą foty :)
  4. Łehehehehe, aleśmy się obśmiali z TZem :D :D :D
  5. Cieszę się, że z adopcje.org jest odzew, bo sporo czasu mi zajmuje aktualizowanie tych ogłoszeń. Staram się zawsze dbać, żeby były wszystkie psiaki aktualne w hoteliku, dodaję nowe zdjęcia, filmiki, informacje. Fajnie, że warto :)
  6. Mniej więcej tyle co Twoja Kolusia :( Jak ją wydawaliśmy miała ok. 5-6 latek, a to było prawie dwa lata temu :(
  7. Miałam dziś jeszcze bardzo fajny telefon od pani z Warszawy (Raszyn czy jakoś tak), bardzo chce dać domek jak z bajki jakiejś bidzie potrzebującej. Ma jeszcze na oku parę innych psiaków i gdyby Filonek znalazł dom, to ona zaopiekuje się innym psiakiem. Obiecała dzwonić po weekendzie jak już Filonek będzie po zabiegach. Po weekendzie Filonek będzie miał kastrację + czyszczenie ząbków. Od razu pobierzemy krew do analizy i Beatka mówiła, że może też przy okazji mocz pobrać i sprawdzić tego Cushinga.
  8. No pewnie, będzie sobie siedział cichutko pod łóżkiem ;)
  9. Super, że Jaruś na wstępie opróżnił michę :) Myślałam, że będzie gorzej, bo u nas od wczoraj nic nie jadł, chyba czuł, że coś się święci. Musiał nieźle zgłodnieć :) Z karmieniem go z ręki trzeba uważać, bo jest strasznie łapczywy :) zwłaszcza jak poczuje coś dobrego :) Jaruś to ogromny czyścioch i wątpię, aby dał plamę. I nie trzeba go wcale wyprowadzać np. o północy żeby dotrzymał do rana. U nas przeważnie miał dwa spacerki na dobę (rano i wieczorem) i nigdy nie było wpadki (ani w boksie, ani gdy był w domu) Jeśli chodzi o karmienie to u nas przeważnie jest tak, żę psiaki dostaję jedzonko w południe i potem późnym wieczorem jest tzw. "dokarmianie głodomorów" :) czyli tam gdzie pusta miska, to się uzupełnia. W praktyce to wygląda tak, że psiaki mają prawie cały czas w misce coś do jedzenia. Mamy wtedy pewnośc, że nic nie głoduje, bo przy takiej ilości psiaków trudno trafić który ma ochotę kiedy jeść (jedne jedzą w nocy, inne po spacerze itp.). Także spokojnie ustalcie sobie czas posiłków i się ich trzymajcie. Na początku możecie mniej dawać do miski, a więcej dawać w formie smakołyków do ręki - żeby Jarus się do Was szybko przyzwyczaił :) Jestem mile zaskoczona, że Jaruś tak dobrze zniósł zmianę miejsca. Chyba faktycznie to nasze przestawianie go z miejsca na miejsce (z boksu do boksu, potem do domu, potem znów do boksów) troszkę go uodporniło na stres z tym związany. Trzymam kciuki nieustająco :)
  10. Kolejny eksperyment i kolejny sukces :) Dziś dla odmiany wlazłam do boksu i usiadłam pod ścianą prawie naprzeciwko budy (żeby tylko widzieć Lorka w środku). I rzucałam mu smaczki poza budę. Ciekawa byłam czy odważy się po nie wyleźć, bo wcześniej nie było o tym mowy. Troszkę niepewnie, ale wysuwał się po smaczki :) Jak musiał tylko wystawić głowę to się nie krępował nawet za bardzo. Gorzej bylo jak musiał wystawić też łapy :) Ale i to się nam udalo, tylko ustawiłam się bokiem i głaskałam na potęgę Karmelkę udając, że bardziej ona mnie zajmuje niż Lori. Wylazł z budy do połowy, a ja byłam tuż obok, kilkadziesiąt cm nas dzieliło :) Fajnie, bo zaczyna czaić, że mu poza budą nie jest strasznie :)
  11. Jaruś przekazany :) TZ mówił, że Jarus grzecznie poszedł z Pańcią :) Trzymamy kciuki za aklimatyzację i czekamy na wieści :)
  12. Nutka po weekendzie będzie mieć sterylkę :)
  13. Troszkę się otworzył (np. bierze jedzonko z ręki, wychodzi z budy), ale w jego przypadku nie oczekujemy cudów, praca z nim jest o tyle trudniejsza, że musimy czekać na jego ruch i dobrą wolę, bo póki sam nie podejdzie do mnie to nie zaryzukuję sięgnięcia mu do obroży i zapięcia go na smycz czy pogłaskania (choć przy karmieniu daje już pogłasiać morduchnę), łebek ma jak wiaderko, a mi ręce się jeszcze przydadzą ;) Wiem, że banerek nie działa, spróbuję to dziś poprawić, bo mi wciąż ucieka...
  14. Skończyło się na tym, że TZ pojechał osobówką :) Jelena, nie zamartwiaj się jak Jaruś nie będzie nic jadł i pił na początku nawet przez kilka dni - u nas było to samo i generalnie po zmianie miejsca tak zawsze reaguje. On jest co nieco upasiony więc nic mu nie będzie ;) Z tym strachem do mężczyzn to jest tak, że na początku było wszystko w miarę ok choć do mnie Jaruś miał więcej zaufania zawsze, TZ wnosił go i wynosił z boksu gdy jeszcze Jaruś nie umiał chodzić na smyczy i Jaruś nie protestował. Podejrzewamy, że ten paniczny strach wziął się z jednego wydarzenia. Kiedyś TZ nie miał smyczy przy sobie a musiał szybko "zgarnąć" psy. I złapał Jarusia za obrożę, chciał go pociągnąć, Jaruś się wystraszył i dziabnął. Skończyło się na tym, że TZ musiał go nieść do boksu trzymając go za kark i tego pewnie się Jaruś wystraszył. On jest baaardzo wrażliwy i pamiętliwy. Mnie też kiedyś Jaruś upitolił w stopę, ale to była moja wina. Mam nadzieję, że z TZem Jeleny nie będzie takich problemów. Oby. A tutaj Jaruś czeka na spacerek, wykąpny i wyczesany :) [IMG]http://i39.tinypic.com/2cp5b9v.jpg[/IMG] Tuż przed zapakowaniem do samochodu: [IMG]http://i44.tinypic.com/o5ukk3.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/w7j701.jpg[/IMG]
  15. Dziisaj cały dzień wiszę na telefonie. Dzwonił pan z Lęborka w sprawie Karmelki, popytał trochę i powiedział, że jakby co to jeszcze zadzwoni. Dzwoniła też ta pani z Warszawy co dzwoniła przed świętami. Ona ma już suczkę z Fundacji Maja (ktoś kojarzy kogoś z dogo z tej Fundacji??) i pytała czy to wystarczy za wizytę przedadopcyjną. Jeszcze nie jest do końca zdecydowana (ma dzwonić jak się zdecyduje na 100%). Jedyne co mnie martwi to ta suczka, ale jeśli jest uległa to dogadają się z Karmelką.
  16. Hehe, bico pisałyśmy jednocześnie :)
  17. Haluś ma doooomeeeeek!!! Przyjeżdżają po niego w piatek :) Cała rodzinka bardzo przejęta i bardzo poważnie podchodzaca do sprawy. bico napisze potem jeszcze coś od siebie :) Dzwoniła też dzisiaj do mnie ta pani spod Chełma, co to chciała psa do pilnowania, bo czekała na wizytę, a LucySxy nie miała kiedy podjechać. Zapewniała mnie, że pies będzie w domu, że taki szlachetny pies nie może być na podwórku. Próbowałam "odstraszyć" ją kosztami adopcji (opłata adopcyjna, koszty dowozu), ale nie udało mi się, a to już dobrze świadczy :) Miła pani (wcześniej rozmawiał z nią TZ), tylko trochę gwarą zaciąga :) W każdym razie LucySxy obiecała w tym tygodniu zrobić wizytę, to bardzo blisko niej więc nie będzie problemu z kontrolowaniem domku co jakiś czas. Jak wszystko wyjdzie ok, to pani jest skłonna adoptować Nero, bo też go brała pod uwagę :) Jemu to nawet by pasowało, bo to jest dom z ogrodem i miałby gdzie pobiegać. Tylko jeszcze go dla pewności musielibyśmy na koty przetestować, bo jak pamiętam nie reagował specjlanie, ale musimy się upewnić, że będzie ok.
  18. Rozmawiałam dziś z dziubakk, jest naprawdę bardzo roztrzęsiona :( Powiedziała, że Pilsner jako sznaucerek ma włos, który nie uczula. Córeczka dziubakk ma od dłuższego już czasu objawy alergii (uciążliwy katar) i dopiero 3 miesięca temu lekarz zasugerował alergię. Test wskazał psią sierść :( test ma być jeszcze powtórzony dla pewności. Puma jest teraz ostrzyżona na krótko i jak dziewczynka jest w domu to Puma przebywa u mamy dziubakk. dziubakk chce płacić za karmę dla Pumy (je tylko i wyłącznie porcje rosołowe - tzw. korpusy - u nas psiaki też to jedzą - gotowane z ryżem), nawet jakby miała u nas zostać do końca swoich dni (taka była jej prośba i pytanie, ale jest to niestety nierealne, więc ustaliłyśmy, że będziemy szukać Pumci domu). Sunia podobno niewiele się zmieniła odkąd od nas wyjechała, nadal jest płochliwcem i najlepiej czuje się w ogrodzie. W domu przeważnie leży na swoim posłaniu. Dla takiego psiaka ciężko bedzie znaleźć dom, w dodatku że sunia nie jest młoda :( Plan jest taki, że jutro nada ranem dziubakk dowiezie Pumę do Łodzi, skąd Reno przywiezie ją do Mielca, a tam już my ją przejmiemy przywożąc jednocześnie Brawurkę. Brawurka przenocuje w schronisku, jej nic nie będzie, a Pumci mogłoby pęknąć serce gdyby miała czekać na nasz przyjazd do piątku w schronisku lub hoteliku w Brzyścu...
  19. Najpierw musimy nauczyć się chodzić w miarę na smyczy i na smyczy załatwiać potrzeby, bo w takiej formie będziemy długi czas wychodzić z domu (o wypuszczeniu luzem i powrocie do domu na pewno nie będzie mowy na początku). Nam to ułatwi życie i dla suni nie będzie szokiem po zmianie miejsca. Górka załatwiała się już na spacerach na początku jak chodziliśmy na smyczy i ogólnie ładnie trzyma czystość, więc nie powinno być z tym większych problemów. Niech tylko się nieco przyzwyczai do bycia "na sznurku", bo na razie nie bardzo się jej podoba takie ograniczenie i więcej czasu spędzamy na głasianiu się i tłumaczeniu, że jest śliczna, kochana i że nie musi się niczego bać i że musi się przyzwyczaić do smyczy niż na przemieszczaniu się ;) Przy okazji oddziczania Górki oswajamy też Loriego, naszego największego i najbardziej przerażonego lokatora :) Wychodzimy przed jego boks i się głasiamy i sobie gadamy, a Lori wychodzi do krat i się przygląda temu widowisku :)
  20. Problem Rufika w tkwi w tym, że on czasem bez złych intencji potrafi dorosłemu zrobić krzywdę, a co dopiero dziecku ;) Jak kiedyś zakrapiałam go kroplami na kark, to mi tak przyłożył pyskiem w nogę, że mnie przez kilka dni bolała :)
  21. Dostałam krótkie info z domku Bezy i Sary/Loli, zawsze to coś :) [QUOTE]Witam, u bezy wszystko gra.Z Lolą się dogadały i polubiły.Śpią czasem razem.Bardzo integruje je wspólne szczekanie(szczególnie na strażnika)[/QUOTE]
  22. Spokojnie, Tysiek ma swoją wierną wielbicielkę, która niedługo go odwiedzi :) Poza tym okazało się, że Tytus bardzo lubi bawić się z innymi psami i ożywia się przy nich niesamowicie :)
  23. Ja też dostałam maila w sprawie Filonka, całkiem konkretnego :)
  24. Jeszcze kilka dni :) A wiecie co... Od rana u nas padało, ale nie aż tak strasznie, po prostu gdzieniegdzie są kałuże i jest wilgotno. Jak poszłam zamknąć Brawurkę i Rufcia to mnie zatkało. Nie poznalibyście Brawurki! Nie wiem jak ona tego dokonała, ale była dosłownie cała szara w brudne łaty. Czasem była brudna, ale tak upapranej to jej jeszcze nie widziałam! Musiała się chyba tarzać z Rufikiem w błocie. Nie byłona niej śladu białej plamki :) Nie wiem też zupełnie jak to się dzieje, że potem ten cały brud z niej sam znika.
×
×
  • Create New...