-
Posts
35692 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Dziś pożegnaliśmy Siszarpa... ['] Od niedzieli walczyliśmy z atakami padaczki i postępującymi zmianami w jego zachowaniu i reakcjach. Dziś już nie było z nim kontaktu, nie reagował na bodźce, nie mógł nawet wstać ani jeść. Nic więcej nie mogliśmy dla niego zrobić, ale mimo tego strasznie żal... nie sądziłam, że tak szybko to się potoczy... :( To jego ostatnia fotka:
-
Rozliczenie za marzec: TOUDIE Stan konta na 28 luty wynosił -1649,29 zł +1600 zł ala123 +60 zł ala123 (bazarek) -310 zł hotelowanie 1-31.03 (zniżka ze względu na karmę) -40,90 zł Esseliv Forte x 2 opak. Stan konta na 31 marzec wynosi -340,19 zł. MINI, MIDI, MAXI +400 zł helli +200 zł helli -576 zł hotelowanie 16-31.03 -160 zł transport z Tomaszowa Lubelskiego do weta i do hotelu -225 zł wizyta u weta: badanie, odrobaczenie, odpchlenie -9 zł odrobaczenie 2 szczeniaków Mini -180 zł badanie krwi i leczenie Maxi 24.03 -8 zł zawiezienie Maxi do weta 24.03 -6 zł odbiór od weta 24.03 -8 zł zawiezienie Maxi do weta 25.03 -16 zł odbiór od weta 25.03 -16 zł zawiezienie Maxi do weta 26.03 -8 zł odbiór od weta 26.03 -147 zł leczenie Maxi 25 i 26.03 -85 zł leczenie Maxi 27.03 -16 zł zawiezienie Maxi do weta 27.03 -8 zł odbiór od weta 27.03 Stan konta na 31 marzec wynosi -868 zł.
-
Rozliczenie: Stan konta na 28 luty wynosił -731,50 zł +500 zł Pianka -60 zł karma Stan konta na 31 marzec -291,50 zł.
-
-
Róża i Kaktus już zaszczepione na wirusówki, koszt 60 zł: Kotki można ogłaszać w dwupaku, bo świetnie się dogadują, razem bawią itd. A bardziej płochliwy Kaktus ma oparcie w Róży. Koteczka już potrafi mruczeć na kolankach:) Kaktus jeszcze nie mruczy i ogólnie ciężko mu zrobić fotki, bo ciągle się ulatnia w jakieś zakamarki, ale wzięty na ręce nie gryzie ani nie drapie.
-
Maxi zdrowieje, mam nadzieję, że dziś już będzie przełom (wet mówił, żeby wieczorem spróbować dać jej jeść). W leczeniu niestety nie pomagają przejazdy do weta, bo sunia bardzo źle znosi jazdę samochodem (ma silną chorobę lokomocyjną) i wzmagają się wymioty. Dziś musiałam ją jeszcze zawieźć na kroplówkę, ale na jutro dostałam już tylko zastrzyk do podania.
-
Nie mam pojęcia dlaczego nikt nawet nie pyta o Dżekiego:( Rozliczenie: Stan konta na 23 luty wynosił -182,66 zł +20 zł malti +40 zł Ewa Sz. +30 zł Marta P. +50 zł Anna H. +50 zł Marzanna K. +100 zł jess +120 zł Fundacja ZEA -360 zł hotelowanie 24.02-25.03 Stan konta na 25 marzec wynosi -132,66 zł.
-
Maxi miała być dziś sterylizowana, ale pochorowała się i zamiast na zabieg została u weta na kroplówcę. Wczoraj wieczorem pojawiły się śmierdzące wymioty. Sunia ogólnie od początku była taka trochę "za spokojna", nie chciała spacerować... myślałam, że to dlatego, że jest wystraszona w nowym miejscu, że nie może przyzwyczaić się do smyczy itd. Od poniedziałku nic prawie nie jadła:( Wg weta to wirusowe zapalenie jelit i suńka powinna z tego wyjść bez problemu. Jutro też jedziemy na kroplówkę. Natomiast szczeniaczki... to wszystko chłopaki zarówno u jednej suni, jak i u drugiej. Czyżby menel zrobił selekcję na wstępie?:(
-
Siszarp od początku tego roku zaczął mieć problemy zdrowotne, pojawiły się ataki padaczki, stracił apetyt, od lutego zataczał się, stał się bardziej drażliwy i agresywny. Nic nie pisaliśmy, bo szukaliśmy przyczyny, choć podejrzewaliśmy, że problem tkwi w głowie. Wczorajszy tomograf nie pozostawił złudzeń: Siszarp ma guza mózgu:( Guz jest duży i raczej nieoperacyjny, ale jeszcze będzie konsultacja z neurochirurgiem. Póki co Szarp został wyposażony w zestaw leków, które mają mu przynieść ulgę. Jest szansa, że będzie mógł żyć w komforcie jeszcze jakiś czas. Jest pod opieką neurologa, z którym jestem w stałym kontakcie. Siszarp od początku był - jak ja to nazywam - "neurologiczny", tzn. czasami jakby nieobecny, trochę w swoim świecie żył, drapał się bez powodu po ciele i uszach, z czasem stawał się coraz bardziej drażliwy na punkcie dotyku, zwłaszcza przednich łap. Myślałam, że może miał jakieś zderzenie z samochodem i ma jakiś lekki uraz i stąd takie zachowanie. Kto by przypuszczał, że przez ten cały czas w głowie rósł mu nowotwór:( Myślę, że w takim przypadku trzeba odpuścić jego ogłaszanie. Tyśka - serdecznie dziękuję za Twoją dotychczasową pracę w tym temacie!