-
Posts
35692 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Możesz się nie zgodzić, ale zaoferowałaś DT na podstawie tych zdjęć, nie wspominałaś, że sunia musi być bezproblemowa. Ja mam więcej zwierzaków (też staruszka mam w domu i to nawet dwa i dzikuskę i dwie sunie po zabiegach, nie wspomnę o kotach i reszty psiakach w boksach) i tym samym będę mieć dla suni mniej czasu + tak jak pisałam wcześniej: trochę, a nawet bardzo mi to komplikuje sytuację. Wiesz, zabrakło coś w stylu "Murka, przepraszam, że zostawiam Cię z problemem. Dasz radę?" Wracając do suni: Nie przesadzajmy, nie jest to "zawadiaka najwyższej rangi". To standardowy terierek: żywiołowy, psotny, trochę uparty, temperamenty. A przy tym tak słodki, zwłaszcza jak się cieszy i merda tym swoim mini ogonkiem trzęsąc całą poopą, że nie da się na nią złościć i nawet jak sprzątam trzeci raz z rzędu rozdeptane koopki to się uśmiecham:) Jej dużym atutem jest to, że jest bardzo łagodna do ludzi. Chyba była bita, bo boi się czasem podejść, robi uniki, gwałtowne ruchy ją płoszą. Ale nigdy nie reaguje agresją. Zaczyna już trochę ogarniać co i jak, np. sama kieruje się do domu, dziś nawet sama weszła do kennela. Z czystością jest nadal kiepsko, ale już w trakcie dnia przeważnie wytrzymuje i załatwia się na zewnątrz. Z psami na ogrodzie nie ma problemu, tak jakby w ogóle ich nie zauważała (Fiszka na smyczy, bo bardzo ją interesuje każda dziura, płot, brama itd.), ale w domu trochę się rządzi; potrafi np. warczeniem bronić swojej miejscówki lub zmusić inną suczkę do opuszczenia swojego legowiska. Bardzo ją pobudza ruch i hałas, gdy się coś dzieje, wtedy szczeka. Kotami jest bardzo zainteresowana, ale już trafiła na naszą szylkretkę;) i trochę odpuściła. W ogóle to sunia ma chyba jakieś zdolności kinetyczne:) Już któryś raz z rzędu zdarzyło się, że dziwnym trafem rzeczy, które były ulokowane z dala od jej kennela, na szafce obok lub na regale na półce, znajdowałam do połowy wciągnięte do klatki... Nie mam pojęcia jak... Dziura w kennelu się powiększa, ale z boku. Jeszcze się sunia nie kapnęła, żeby za frontowe pręty się zabrać (tfu, tfu).
-
To żadne zaskoczenie, że młoda terierka jest pełna energii, od pierwszych fotek widać, że to mały zawadiaka:) Decyzja elik trochę komplikuje sprawę, bo Fiszka miała wyjechać po sterylce i dlatego zgodziłam się przyjąć w przyszłym tygodniu inną suczkę, która ma trudną sytuację. Jak się Fiszka trochę ogarnie, to może dam radę z obiema. Gorzej jak dalej będzie pracować nad kennelem. Jak zniszczy klatkę, to wtedy nie będę miała gdzie jej ulokować, a luzem z psami nie może być, zaraz będzie draka, zwłaszcza, że jedna sunia jutro ma poważną operację usunięcia przepukliny pachwinowej. Na razie Fiszka wyrąbała dziurę u samej góry z boku kennela i raczej tędy nie wyjdzie, ale zobaczymy co będzie dalej. Sunia przez większość czasu jest spokojna, nakręca się głównie wtedy kiedy psy wychodzą na ogród i musi czekać, bo nie może wyjść z nimi od razu, wtedy się denerwuje i tak rozładowuje energię. W piątek sterylka.
-
Dzisiaj byłam z Lumi u weta na pobraniu krwi. Trochę się obawiałam jak to będzie, czy uda mi się ją wsadzić do samochodu itd. Okazało się, że sunia nie ma stresu w nowym dla siebie miejscu, trzyma się mnie i choć krążąc dookoła, ale idzie razem dzielnie do przodu. Do samochodu wskoczyła sama:) A jak ją na chwilę zostawiłam (poszłam po klucze do samochodu) i przyszłam to widząc mnie przez okno pierwszy raz ZAMERDAŁA OGONEM:) Po schodach do weta weszła z rozpędu, u weta to już w ogóle anioł:) przy pobieraniu krwi położyła mi głowę na ręce, przytuliła się i w tej pozycji zniosła wszelkie zabiegi. Zważyłam ją i waży 30 kg. Ona potrzebuje więcej bodźców i myślę, że w ewentualnym nowym domu może rozkwitnąć:) Żeby nie było tak idealnie, to w drodze powrotnej oderwała kawałek uszczelki przy oknie, była trochę pobudzona i wyraźnie chciała wyjść przez to okno (było uchylone), ale podejrzewam, że to przez to, że miała potrzebę, bo jak dojechałam do domu, to zaraz po wyprowadzeniu zrobiła koopę na trawce:)
-
Dzisiaj już było lepiej z czystością, było czysto po nocy i w dzień. Niestety wieczorem nadrobiła zaległości z całego dnia, wszystko było do mycia. Straszny bajzel robi, z 6 szczeniakami było mniej sprzątania. Zniszczyła też już kennel, wyrywa pręty... Mam nadzieję, że jakoś dotrwamy do sterylizacji. Z pozytywów: chętniej już wchodzi do domu, bo na początku nie chciała, zapierała się.
-
Póki co z czystością jest fatalnie, sunia prawie w ogóle nie załatwia się na spacerach:( A w domu co najmniej 3 razy dziennie koopa i siku... poza tym ruchliwa jest bardzo, wciąż coś musi memłać, uwielbia szarpać, gryźć, rozdrabniać. Musiałam wszystko pozabierać z okolic jej kennela, bo wciągała i rozpruwała. Głosik też ma niczego sobie. Jednym słowem: terier:) Z kotami chyba przyjaźni nie będzie, bo staje nad nimi i zamiera z pyskiem nad ich grzbietem tak jakby w gotowości do capnięcia lub czeka aż zaczną uciekać. W każdym razie interesuje się nimi bardzo. Wobec psów jest jest charakterna, kiedy jest więcej psów to boi się podskoczyć, ale jak jest z jakimś psiakiem sam na sam, to prowokuje, warczy. Jeszcze jej nie kąpałam, bo dużo czasu pochłania mi sprzątanie po niej. Usunęłam natomiast dredy i rozczesałam futerko, tylko ono jest kosmate i wszystko sterczy w inną stronę:)
-
Badanie moczu Kaktusa kosztowało 20 zł: Rozliczenie: Stan konta na 14 kwiecień wynosił -1387 zł +500 zł Fundacja Zwierzochron +16 zł bazarek Dory1020 (moje zakupy) +176 zł Dora1020 (bazarek) +40 zł Baltimoore +100 zł p. Beata z Krakowa (Mela) +200 zł wpłata anonimowa +43,30 zł pozostałość po Fabio +30 zł ŚWIAT +150 zł p. Beata z Krakowa (Mela) +150 zł p. Ewa z Krakowa +50 zł helli -260 zł hotelowanie 15.04-14.05 -112 zł transport Jagódki z Izbicy -90 zł szczepienie Jagódki i drugie szczepienie Róży i Kaktusa -70 zł test Jagódki -8 zł przejazd z kotami do weta (1/2 kosztów) -20 zł badanie moczu Kaktusa Stan konta na 14 maj wynosi -491,70 zł. Wpłaty od ŚWIAT i helli to stałe wpłaty na psiaki ze Szczebrzeszyna, ale z racji braku obecnie psiaka to wpisałam dla kotków. A to Róża:)
-
Kupiłam dla Argo Rumen Tabs, koszt 11 zł: Argo schudł trochę i są dni, kiedy się zatacza. Niewiele trzeba, aby stracił równowagę, czasem ma np. problem w zrobieniu koopy lub przewraca się przy wymiotowaniu zjedzonej trawy. Ale ogólnie trzyma się i nawet jak się przewróci to wstaje. Boję się, że przyjdzie w końcu dzień, w którym nie będzie w stanie się podnieść:(
-
Z Andzią nie ma problemu, ale nie lubi zakrapiania i bywało, że mi zwiewała i musiałam się trochę bawić w podchody. Pomogły smaczki dawane zaraz po zakropieniu:) Wczoraj wzięłam od weta maść Otomax dla Andzi, bo wet powiedział, że jak coś tam wycieka, to na pewno zaraz się rozbabrze i najlepiej od razu zakrapiać. I niestety faktycznie już dzisiaj pojawiła się ropa:( W porozumieniu z Jo37 na razie wstrzymam się z kropieniem i w poniedziałek zrobimy znów wymaz z tego ucha, może tam się coś dołączyło albo gronkowiec uodpornił się na antybiotyk. Koszt Otomaxu to 49 zł:
-
Lumi jak na staruszkę to jest całkiem sprawna: potrafi wskoczyć z gracją na budę, a z niej na półkę w murze. Dzięki temu może wyglądać przez okno. Wyjaśniło się więc jak to kiedyś dziwnym trafem okno "się samo" uchyliło (okna są uchylne od góry, trzeba tylko przesunąć klamkę). No to czas na pierwsze rozliczenie: -390 zł hotelowanie 14.04-13.05 (zniżka ze względu na karmę) -112 zł transport z Zamościa do weta i do hotelu -92,20 zł koszty wet (odrobaczenie, badanie, szczepienie) -16 zł Fiprex -20 zł drugie odrobaczenie Stan konta na 13 maj wynosi -630,20 zł. Czyli na tę kwotę wystawię rachunek na Fundację ZEA.
-
Fiszka na smyczy już chodzi, ale jeszcze trochę chaotycznie. Głównie tam gdzie ona chce, bo w inną stronę to już stawia opór;) Spacery na razie skupiają się głównie wzdłuż płotu i przy bramie: Fiszka sprawdza dokładnie czy nie da się gdzieś przecisnąć między sztachetami. Jeszcze mi się nie załatwiła na spacerze (za to zrobiła wszystko w klatce podczas jazdy, przesunęła też podłogę, wciągnęła i nadgryzła leżące obok klatki koce - no jednym słowem terier:) ale przynajmniej choroby lokomocyjnej nie ma:)). Jak tylko wyszła z samochodu to od razu rzuciła się do naszej suni, która była na ogrodzie. Ale jak zbiegła się reszta domowej bandy, to od razu straciła rezon i chciała się schować pod samochód. Oczywiście psiaki chciały tylko obwąchać nowy nabytek. Teraz jest już grzeczna i uległa:) Jest też trochę bojaźliwa, bardzo boi się gwałtownych ruchów i ogólnie jest mało pewna siebie jak na terierka, ale to się pewnie zmieni, bo widać, że zadatki ma:) W domu się jej podoba. Koty widziała w przelocie, na razie nie zareagowała, ale zobaczymy jak będzie jak poczuje się pewniej. Wet pewnie uśmiechnął się przy tej smyczy, bo ona śmiesznie chodzi, chaotycznie trupta i jeszcze całe futro się przy tym trzęsie:) Ogólnie to sierść FATALNA, na dole dredy, na grzbiecie wytarte, uszka gołe. Śmierdzi okropnie. Muszą ją wykąpać.