Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35705
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    93

Everything posted by Murka

  1. Widzę, że muszę zrobić fotki Lorkowi, bo ostatnie są na śniegu ;) A on się teraz cudnie opala na słoneczku :) Rozliczenie: Stan konta na 20 styczeń wynosił +177,30 zł Wpłaty: +15 zł agusiazet +300 zł kaskadaffik +20 zł anciaahk +500 zł halcia +100 zł eloise +30 zł Krysia z molosów +10 zł Dark Lord Razem: +1152,30 zł Koszty: -360 zł hotelowanie -30 zł Dolfos Arthrofos Razem: -390 zł +1152,30 zł - 390 zł = +762,30 zł Stan konta na 19 luty wynosi +762,30 zł.
  2. Po łazience... Do boksu to dopiero zamierzamy ją przenieść, ale wówczas trudniej będzie obserwować pojawiające się ataki, więc nie jest to takie proste. Zaraz po ataku jest najgorzej, potem Liza się wycisza, ale swoje musi "odchodzić". Często nie ma ataku tylko pobudzenie, takie właśnie chodzenie w kółko, kłopoty z "nawigacją" (tak to nazywamy jak Liza ma problem, żeby np. w drzwi wyjściowe trafić, robi kółka itd.). Wciąż obserwuję, że co jakiś czas Liza potrzepuje uszami i się w nie drapie. Nie jest to codzienne, ale są dni kiedy robi to często. Na razie spokój z atakami.
  3. Znów był atak, Liza od godziny chodzi non stop, tłucze w drzwi, w legowisko. Nie zliczę ile razy już był mop w ruchu, tylko dzisiaj poszły 3 rolki papieru toaletowego. O pieluszkach wciąż myślę, ale na razie chciałam złapać ten mocz, a teraz są ataki.. Jak się wyciszą, to spróbuję na noc założyć Lizie pieluchę (mam parę sztuk po innej suni, są trochę większe niż potrzeba, ale myślę, że będzie można choć sprawdzić czy w ogóle taka opcja wchodzi w grę).
  4. Nic mi nie napisał, bo wiedział, że i tak wyślę to do p.Neurolog. Czekam na info od niej. Kolejne ataki niestety były :( Liza od rana daje nam popalić, bo jest bardzo pobudzona. Załatwia się po przyjściu z ogrodu - na legowisko i na płytki. A najgorsze jest to, że chodzi w te i we wte i wszystko rozdeptuje.
  5. Liza miała dziś atak ok. 18.00. Włączyłam jej już relanium i mam nadzieję, że kolejnych nie będzie. Ale tak coś czułam, że coś się będzie działo, bo strasznie dziś wiało i od rana Liza dawała czadu... Wyniki moczu (wysyłam do p.Neurolog): Barwa moczu wodojasna Przejrzystość nieprzejrzysty (mętny) Woń swoista Leukocyty - /μl Azotyny - Urobilinogen - μmol/l Białko - g/l pH 6,95 Erytrocyty - /μl Ciężar właściwy 1,025g/cm3 Ketony - mmol/l Bilirubina - μmol/l Glukoza - mmol/l Osad (makroskopowo) śladowy, biały, zbity Supernatant (makroskopowo) wodojasny, klarowny Leukocyty pojedyncze w preparacie Erytrocyty - Bakterie dość liczna flora w tle Kryształy - Nabłonki płaskie 0-4 wpw; przejściowe 0-2 wpw Wałeczki -
  6. Niemieckie firmy Neudorff. Nigdzie nie mogę znaleźć informacji czy działają na dłuższą metę czy tylko na to co na psie. Więc będę musiała obserwować lub częściej pryskać.
  7. Nie znam niestety linku, nie funkcjonuję w ogóle na FB. Ale wiem, że p.Ela (opiekunka Julci) jest na wydarzeniu Kaktusa.
  8. Koszmarna cisza... Nie tylko w sprawie Paryska tylko w ogóle :( Już mnie to zaczyna dołować.
  9. Wesołą panienką niestety również nie ma żadnego zainteresowania, chyba ze względu na jej zwyczajną urodę... Suńka nazywa się Julcia i jej na dogo nie ma, ma wydarzenie na FB. Jeśli chodzi o Kaktusa to w tytule warto wpisać słowo "sznaucer", np. "sznaucer mix". Aktywowałam teraz ogłoszenia i widziałam, że tam było "sznaucerowaty" - takie ogłoszenie niestety nie wyskoczy jak ktoś wpisze w wyszukiwarkę "sznaucer".
  10. Ja myślę, że to sprawa neurologiczna... ona po prostu nie umie utrzymać, nie ma oporów - jak się jej chce to się załatwia i już, nie patrzy gdzie itd. Dzisiaj udało mi się zebrać z legowiska mocz, ale okazało się, że nie da się wysłać do labolatorium (tak jak prosiła p.Neurolog), bo musiałoby to u nich przeleżeć do poniedziałku (a mocz trzeba badać jak najszybciej), więc poprosiłam naszego weta, aby zrobił analizę, zobaczymy co tam wyjdzie. Bo nie wiem kiedy i czy w ogóle znów uda mi się ten mocz złapać ponownie (dzisiaj rano np. było sucho, dopiero po 9.00 było nalane z pół litra. Nie wiem czy to był pierwszy mocz, bo sunia pół godziny wcześniej była na ogrodzie...). Jak się uda w przyszłym tygodniu coś złapać to wyślemy do labolatorium. Zapomniałam napisać, że przy wizycie u weta Liza miała obejrzane uszy dokładnie i nic tam nie ma na szczęście.
  11. Dzisiaj powtórzyłam zapoznanie Ergo z suczką Bambi i było o niebo lepiej. Wzięłam wcześniej do kieszeni garść smaczków, więc Ergo był skoncentrowany głównie na mnie, nie był tak zaaferowany suczką, nie próbował jej łapać kiedy przebiegała, nie sztywniał przy zapoznawaniu się. Było natomiast fajne zapoznanie się z ogonkiem w górze lekko merdającym, nie reagowanie na zaczepki suczki, nawet kiedy wskakiwała mu na głowę i grzbiet zapraszając do zabawy. Były nawet - uwaga, uwaga - nieśmiałe początki zabawy Erga z sunią. Było właściwie normalnie i z tego co widzę to Ergo będzie mógł bawić się przynajmniej z suczkami. Na pewno trzeba będzie uważać przy misce, ale na razie zazdrości ze strony Ergo nie ma (karmiłam Ergo i suczkę smaczkami i było ok). Jeszcze dzisiaj wszystko było na smyczy, ale następnym razem spróbuję już uwolnić Erga. Wezmę aparat :) Powiem szczerze, że kamień spadł mi z serca :)
  12. Jak miała kocyk to często tak było, że zanim sprzątnęliśmy to leżała na mokrym lub w koopach. Po nocy jak już było bardzo nabrudzone i to kładła się na płytkach. Teraz kiedy nie ma kocy nie kładzie się na tym co narobi, więc jest to duży plus. Na wiosnę planujemy przenieść Lizę do boksów, na pewno do budki załatwiać się nie będzie. W domu Liza jest bardzo uciążliwa niestety.
  13. Caniviton też ma czarci pazur i jest w tabletkach. Caniviton ma taki sam skład jak Arthroflex. Arthroflex jest często trudny do podania, żaden z psów, którym go podawałam go nie lubił i trzeba było na siłę podawać w strzykawce do pyska. Niektórym psom musiałam zmienić na tabletki, bo nie dało się podać, większość leku rozlewała się itd.
  14. Pamiętacie Poziomkę? Przyjaźń z Lorkiem przydała się jej, ma teraz podobnego kolegą i są nierozłączni :)
  15. Ergo zdecydowanie nie zaplata nóg i nie ma problemów z chodzeniem ani bieganiem. Tak jakby nic mu nie dolegało. Wet był u nas w innej sprawie, a za oględziny psów nigdy nie bierze pieniędzy :)
  16. Liza ma legowisko plastikowe, już od ponad tygodnia nie kładziemy jej kocy, bo to nie ma sensu. Załatwia się po kilka razy dziennie. Dzisiaj rano akurat było sucho, ale była koopa...
  17. Obróżek mamy zapas, także nie ma potrzeby kupować. Ale na razie nie zakładam Kajtunowi, bo Milka tylko na to czeka ;) One razem mieszkają w boksie i świetnie się dogadują. A tych sprayów to mi starczy na kilka obryskań całej psiarni... Mam tylko nadzieję, że będą skuteczne, bo nigdy ich nie stosowałam wcześniej.
  18. Psy się potrafią bardzo zmienić. Trzeba wziąć poprawkę, że Ergo do tej pory nie miał normalnego kontaktu ze światem i uczy się właściwie wszystkiego jak szczeniak. Ma ogromny plus, że łaknie kontaktu z człowiekiem, bardzo chętnie z nim pracuje, uczy się błyskawicznie. Więc jak trafi do odpowiednich ludzi, to będzie dla nich wielką pociechą :) Wczoraj zauważyłam u niego na biodrze małe zgrubienie, dzisiaj powiększyło się. Akurat był u nas dzisiaj wet i pokazałam mu to. Powiedział, że to jakiś odczyn (Ergo musiał się o coś uderzyć) i powinno samo zniknąć. Wystraszyłam się, że to jakiś guz... ale będę obserwować, miejmy nadzieję, że faktycznie zniknie.
  19. Nie udało się złapać tego moczu w woreczek; albo Liza nie chciała nasikać, albo woreczek się odklejał... Dzisiaj byłam z nią rano u weta, żeby pobrać mocz cewnikiem. Wet otwiera gabinet od 10.00, specjalnie dla mnie przyjął mnie o 8.00 i po obmacaniu suni okazało się, że... Liza ma pusty pęcherz... :( Musiała się wysikać nad ranem na legowisko, bo na ogród jej specjalnie nie wypuszczałam. No i niestety odpadło nam cewnikowanie... Jedyne co mi zostało to zebranie moczu rano nasikanego na legowisko. Wet powiedział, że mogę spróbować tak zrobić, bo mocz nie musi być sterylny.
  20. Niestety nic nie wiem, bo znajoma miała ostatnio bardzo poważne problemy zdrowotne, była w szpitalu, miała operacje. Nie chciałam jej zawracać gitary. Poza tym ona nie jest "psiarzem", nawet nie wiedziała, że tamtej psiny co była już nie ma. Więc prawdopodobne, że nawet nie zwraca uwagi na Czikę. Będę tam za jakiś czas, bo znajoma pomaga mi z PITem, to może się dowiem czegoś.
  21. Być może Ergo z czasem się wyciszy, ale na ten moment nie zostawiłabym go z dzieckiem. Jest dominujący i ma odruchy agresji/ustawiania człowieka dorosłego, np. przy rozsypanej karmie potrafi capnąć bez ostrzeżenia (niegroźnie, ale jednak). Z naszą Hanią kontaktu nie miał i nie będzie mieć, przynajmniej na tym etapie. To duży silny pies, którego jeszcze nie znamy, a który nie jest ciapą co pokazała m.in. przygoda z teściową. Z psami nadal zagadka, bo łagodne suczki mamy tylko małe, a gdyby Ergo miał złe zamiary to dla malizny kiepsko to się może skończyć. Może jestem przewrażliwiona, ale nie podoba mi się jego zachowanie. W tym tygodniu mam zamiar jeszcze popróbować ze smyczą. Są ludzie, do których jaki by pies nie trafił - poradzą sobie. Ale niestety większość ludzi nie ma wyobraźni i trzeba myśleć za nich.
  22. Trzeba wziąć pod uwagę problemy Ergo z kręgosłupem - w mieszkaniu w bloku na wyższym piętrze bez windy może z czasem skutkować dużym problemem. Małego pieska można wziąć na ręce i znieść/wnieść po schodach, z Ergo będzie trudno. Wg mnie jeśli blok to parter lub winda. Najlepszą opcją dla Ergo byłby dom z ogrodem z wstępem do domu. No i zdecydowanie dom bez dzieci. Na efekty po kastracji można czekać nawet pół roku.
  23. Hehe, nie, to całkiem inna historia :) Kiedy zakładałam konto na dogo (wieki temu to było...) miałam świeżo adoptowaną ze schroniska kotkę, którą mój tata nazwał Murka. Miałam wtedy też sunię Niki, ale ten nick był już zajęty, więc zarejestrowałam się jako Murka :) Koteczka Murka nadal żyje u moich rodziców, ma teraz ok. 17 lat.
  24. Doy to specyficzny pies i nie do każdego domu się nadaje. Wg moich obserwacji wynika, że on najlepiej funkcjonuje, kiedy ma psie towarzystwo. Jak np. go wołam to nie reaguje tylko czeka czy kolega do mnie biegnie i wtedy on też. Zawsze kiedy mamy jakieś przeszeregowania w boksach, kiedy Doykowi zmienia się towarzystwo lub zmieniamy mu boks to jest chwilowy problem z wypuszczaniem i wracaniem. Jak był sam w boksie to nie chciał w ogóle wracać, był totalnie zagubiony. Ew. DS musi mu poświęcić trochę czasu na początku, żeby się przyzwyczaił do nowego miejsca. Żeby nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniej adopcji, że zwiewał... Idealnie by było gdyby znalazł dom razem z psem, którego zna z hoteliku... ale o tym to tylko marzyć. Do tego dochodzi jego wiek (obecnie ok. 7 lat) i zwyczajna uroda... Ale próbować trzeba, bo co innego pozostaje?
×
×
  • Create New...