-
Posts
35764 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
95
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Wygląda na to, że Lisia piła tak dużo wody, bo było jej gorąco. Przenieśliśmy ją do boksu wewnętrznego i problem nadmiernego picia po paru dniach zniknął. Teraz pije i sika normalnie. Lisia szybko odnalazła się w nowej sytuacji i już sama chętnie wraca do boksu. Na początku jednak z przyzwyczajenia podchodziła pod drzwi domu. Przenieśliśmy ją, bo już nie wymaga tak częstych kąpieli, a miejsca w domu mamy ograniczone. Poza tym sunia musiała być w kennelu przy karmieniu, aby uniknąć konfliktów przy misce, której wciąż broni warcząc. No i chcieliśmy sprawdzić to picie wody, w boksach wewnętrznych jest ogrzewanie, ale jest chłodniej niż w domu. W boksie Lisia ma towarzystwo jednego psiaka, który nie zwraca uwagi na jej warczenie przy misce - każde ma swoją i Lisia na szczęście pilnuje tylko jednej;) O fotkach z ludziem pamiętam, postaram się w tym tygodniu je zrobić. Rozliczenie Lisi: Stan konta na 9 grudnia wynosił -1000,90 zł Wpłaty: +1061,90 zł Fundacja ZEA Razem: +61 zł Koszty: -360 zł hotelowanie -28 zł szampon -28 zł wirusówki -5 zł dojazd weta (częściowe koszty) -70 zł badanie krwi -4 zł przejazd do lecznicy (częściowe koszty) -33 zł Dolfos Arthrofos 90 tabl. Razem: -528 zł +61 zł - 528 zł = -467 zł Stan konta na 8 stycznia wynosi -467 zł.
-
Ok, a Geno Mune kupować kolejne (bo to co ma już się kończy powoli)?
-
Wydawałoby się, że psy ze schronisk są zahartowane i nie powinien im być straszny mróz, zwłaszcza jak mają trochę futra. Jednak na spacerach w takie mrozy wyraźnie widać, że psy nie czują się komfortowo, zwłaszcza jak niska temperatura się utrzymuje dłuższy czas. Niektóre podnoszą łapy, a np. Miła szybko chowała się do boksu i do swojej budki. Nie pomagało ciepłe jedzenie i wymienianie wody na ciepłą... Weekend mieliśmy ciężki, spaliśmy po parę godzin, ale taka nasza praca. Czasami dane jest się wyspać, a czasami nie:) najważniejsze, żeby sen był spokojny.
-
Mieliśmy koszmarnie mroźny weekend (przez dwie noce po -23 stopnie) i w związku z tym przenieśliśmy Dolara z boksu zewnętrznego do ogrzewanego wewnętrznego na ten czas. I co ciekawe okazało się, że potrafi tam czystość utrzymać:) Nawet nie nasikał (w boksie zewnętrznym oporów nie ma żadnych). Już na każdym spacerze mi siusia, także powoli do przodu. Trochę znalazłam sposób na jego zamieranie; bo to jest tak: idziemy, idziemy, śnieg pod butami chrupie, a gdy Dolara coś zainteresuje/chce się wysikać i się zatrzymuje = ja się zatrzymuje = nagle nastaje cisza = Dolar jest przerażony, zamiera i patrzy na mnie czekając co będzie. Ta cisza, która się pojawia go przeraża, więc zaczęłam na spacerach z nim... nucić coś tam i jak się zatrzymuję to nie przestaję nucić, żeby tę ciszę złamać. Dolar wyraźniej jest spokojniejszy, nie przestaje sobie wąchać, potem śmielej idzie itd.
-
W domu suńki były grzeczne. Tinka miała spore opory, żeby chodzić po gładkiej powierzchni (w korytarzu i w psim pokoju jest linoleum), Lika za to maszerowała jak pies od zawsze domowy:) Nie reagowały na inne zwierzaki. Natomiast bardzo się interesował Liką jeden niewykastrowany psiak... Mieliśmy w sumie w domu 16 psów, więc część musieliśmy ulokować w kennelach dla bezpieczeństwa i suńki też były w kennelu - siedziały przytulone do siebie jak dwa gołąbki, ale wodę piły i troszkę też zjadły, także sparaliżowane całkiem nie były. Myślę, że będzie dobrze i będąc w domu szybko się przyzwyczają do ludzi. Już coraz mniej boją się dotyku i ludzkiej ręki. Nawet Lika pozwala mi się już zapiąć na smyczkę poza budką, już też przestała mi uciekać. A tak w ogóle to niby takie zahartowane dzikie psy, a jak je wyprowadzałam w te mrozy to trzęsły się obydwie i łapki podnosiły, zwłaszcza Tinka.
-
Od tygodnia niestety Plama znów kaszle jak dawniej:( Antybiotyk jeszcze bierze, Geno Mune dostaje non stop. Nie wiem czemu tak się dzieje:(
-
Strasznie się cieszę, że Ergo ma dom:) Był u nas dokładnie 2 lata! Od piątku wieczorem był u nas w domu, wykąpałam go i wysychał sobie w łazience. Miał jechać w sobotę rano do Krakowa, ale koszmarny mróz -23 spowodował, że nasz niezawodny psiowóz odmówił współpracy i nie chciał zapalić. Po parogodzinnej walce przełożyliśmy wszystko na niedzielę. Akumulator poszedł do ładowania na całą noc a rano TZ podgrzał także grzałką silnik. Ergo został w łazience, po początkowym jojczeniu był bardzo grzeczny. Co więcej - jak wypuszczaliśmy go na ogród to po paru minutach sterczał pod drzwiami i piskał, żeby go wpuścić z powrotem:) Taki podwórkowy pies z niego:) Ogólnie mieliśmy wesoły weekend, bo z powodu wysokich mrozów mieliśmy nie tylko kłopot z uruchomieniem psiowozu, ale także masę pracy z psiakami. Skutkiem tego w domu na noc mieliśmy 16 psów, resztę ulokowaliśmy w boksach wewnętrznych. No, ale najważniejsze, że jakoś przetrwaliśmy tą zimnicę, a Erguś jest już w domku:) Dziękujemy za miłe słowa, ale nie uważam, abyśmy zrobili coś nadzwyczajnego, a tylko to co do nas należało. Podwórkowy pies nasłuchuje czy ktoś drzwi nie otwiera przypadkiem;) Ostatnie przygotowania do wyjazdu: I już gotowy do drogi! A tu jeszcze filmik jak Ergo polubił samochodem jeździć - jak tylko silnik jest zapalony to już kombinuje jak się dostać do środka:)
-
Jeszcze współlokator Miłej nie wyjechał, więc Dolarek jeszcze z sunią nie mieszka. Natomiast jak widać na zdjęciach bardzo fajnie się dogadują i myślę, że będzie to zgrany duet. Na smyczy Dolar chodzi już pięknie, przy nodze. Tylko momentami jak się czegoś wystraszy to zatrzyma się lub pociągnie. Na trzech ostatnich zdjęciach widać typowe dla Dolarka zamieranie w bezruchu. On najlepiej się czuje jak się na niego uwagi nie zwraca. Jak czegoś się od niego chce (mówi, głasia, nawet patrzy) to zatrzymuje się w bezruchu i spogląda wystraszonym wzrokiem. Mam wrażenie, że gdyby mógł to by oddychać przestał...
-
DOY już bezpieczny w hoteliku u Murki. BRAKUJE FUNDUSZY NA HOTELIK!
Murka replied to Stevie Rae's topic in Już w nowym domu
Doyek pozdrawia zimowo:) A tu podrywa dziewczynę:) -
A jeszcze jeśli chodzi o inne psiaki (bo zawsze jak wyprowadzam suńki to jakieś spokojne psiaki chodzą po ogrodzie) to na początku bardzo się ich bały, od razu straszyły ząbkami i nie chciały się spoufalać. Ale już jest dużo lepiej, już pozwalają się im zbliżać i wąchać. Tinka powoli się przekonuje do głaskania Obie niuńki pierwszy raz na wspólnym spacerze (miałam TZa do pomocy): Lika Tinka
-
Bardzo się ciesze, że Rudzielec właściwie korzysta w domowych wygód. Podejrzewam, że niedługo - nawet gdyby zwiał na ogród, to szybko by kombinował jak się dostać z powrotem na kanapę:) Dziewczynki przywykają do wszystkiego: do spacerów i rytmu dnia, ale nadal pozostają z człowiekiem na dystans, traktując go jak zło konieczne (Lika bardziej niż Tinka). Mam nadzieję, że przeniesienie do domu trochę je odmieni pod tym względem. Czasem wydaje mi się, że zaczyna im się podobać głaskanie:) W przyszłym tygodniu umówię się na sterylki (mam nadzieję, że uda się na koniec tygodnia). Porobiłam dziś trochę fotek, jutro zobaczę co mi tak wyszło i wrzucę (dziś już padam...).
-
Na razie jeszcze daję mu kapsułki. Nie widzę, aby teraz interesował się koopami, ale napadało sporo śniegu więc może nie może się dogrzebać;) Dziś w końcu mam Urinomet (jutro wrzucę rachunek); hurtownia chyba na koniec roku miała jakieś braki, zwodziła weta i w końcu nie dostarczyła mu preparatu. Zakupiłam więc w ubiegły piątek na allegro i dziś już mam:)