Miałam w życiu kilka psów, ale w pobliżu ulicy wszystkie chodziły na smyczy. Najposłuszniejsza była Tina (niewielka, ok. 6 kg),ale i ona blisko drogi spacerowała na smyczy. Chociaż podejrzewam, że nie odeszłaby daleko od nogi. To była szczwana "bestyjka", która wychodziła na spacery tylko z domownikami. Pamiętam jak odwiedził mnie kiedyś brat i chciał ją zabrać na spacer. Mimo iż go znała (kiedy zjawiła się u nas w mieszkaniu brat był jeszcze stałym domownikiem), za nic w świecie nie namówił jej do wyjścia. No i przez ponad rok, kiedy mieliśmy sunię, w naszym mieszkaniu był jeszcze kotek, którego ktoś porzucił w okolicy. Kiedy zabierałam sunię na spacer, wychodził z nami i Kiciuś, ale już bez smyczy i szedł przy suni, ocierając się od czasu do czasu, i te nasze spacery także wzbudzały zainteresowanie i zdziwienie przechodniów. Ale jak Ty Ewuniu to zrobiłaś, że te Wasze psiaki są takie posłuszne to jest dla mnie zagadką. I nie dziw się kiedy ludzie na ulicy są zaskoczeni widząc tak grzeczniutkie psy. Sama je podziwiam i zazdroszczę Ellig takich super gości.