Nie miałam kiedy sprawdzić, bo mamy taki młyn. Teraz skończyłam.
Umówiona jest na środę. Sprawdzę i najwyżej odmowie, bo to już najszybszy termin, jaki się dało.
Wronek Bronek żyje, ładnie się goi, ma mega apetyt, nie jest za czysty. Na razie musi być w transporterku, bo nie załapał, że nie ma jednego skrzydła i rzuca się. Po zagojeniu zamieszka u córki w Katowicach, bo u nas się nie da przy psach. W koncu to zwierzak na 25 lat
Nie będzie w stanie się unieść, tylko może chodzić. Andrzej myśli jednak nad wolierą dla niego. Musiałby mieć taką, żeby mógł sobie samodzielnie przeskakiwać.