• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
JanekM

Klatka kennelowa, a zostawanie samemu. Problem.

27 posts in this topic

Na początek chciałbym wszystkich powitać, bo to mój pierwszy post, choć już nie jeden wątek prześledziłem na tym forum. Od tygodnia żyje z nami mały seter szkocki. W tej chwili ma 9 tyg. Wszystko szło po naszej myśli, jednak problem napotkaliśmy w zastawaniu go samego w domu.

 

Za radą innych kupiliśmy do niego klatkę. Śpi w niej od samego początku. Od pierwszego dnia na noc jest zamykany, nie piszczy,nie hałasuje. Nie brudzi też w niej, czekając grzecznie na pierwsze wyjście ok. 6 rano. Nie jest kłopotem zamknąć go w niej też i w czasie dnia, gdy jest się w pokoju. Wszystko jednak zaczyna się, gdy zamknie się drzwi pokoju. Wtedy rozpoczyna się cała serenada, próba przestawienia klatki, rozlewania wody i co najgorsze nagłe załatwianie wszelkich potrzeb i rozdeptywanie ich po posłaniu (dzisiaj się tak zdarzyło). Problem przeniósł się też na zostawienie go samego w pokoju przy zamkniętych drzwiach. Sytuacja ta sama. 

 

Próbowaliśmy metody z przysmaczkami, komendy na swoje i zostawianie go tam samego. Bez skutku. Za 6 dni maksymalnie 10 musimy wrócić do normalnego rytmu i mały będzie musiał zostawać sam na +/- 2-4 godz dziennie. 

 

Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł co w tej sytuacji zrobić? Jakie kol wiek zostawienie go samemu = histerią u niego.

 

Dodam oczywiście, że piesek przed zamknięciem zawsze jest wybawiony i wybiegany. Zawsze też ma możliwość załatwienia swoich potrzeb na dworze. Zostawiam mu tam też konga wypełnionego przysmakami i kość że skóry wołowej i inne zabawki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ćwiczycie crate games? Poczytajcie, na pewno pomogą. Dodatkowo, odwrażliwiajcie psa na zamykanie drzwi w klatce, odchodźcie na krok i wracajcie z nagrodą, potem o dwa, trzy, pięć, potem podchodźcie do drzwi i nagradzajcie. I tak po kolei, az do zamknięcia drzwi - najpierw jak jesteście w środku, potem wychodźcie za próg i przymykajcie. Obserwujcie psa - jeśli zaczyna być nerwowy, to widać poszliście o krok za daleko w zbyt szybkim tempie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam chyba nie jasno się wyraziłem. Problemem nie są zamknięte drzwi klatki tylko pokoju w którym przebywa. Tragedia zaczyna się wtedy kiedy znikamy mu ze wzroku. Ale i tak dziękuje za wskazówkę zaraz o tym poczytamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, ja to przeczytałam. Ale chodzi o to, aby naukę nowych rzeczy zaczynać od rzeczy, które pies umie. Czyli: najpierw ćwiczymy przy zamkniętych drzwiach klatki, które pies zna i akceptuje - i nagradzamy za to, aby budować jego pewność siebie i chęć do ćwiczenia w trudniejszych warunkach. I małymi krokami dochodzimy do miejsca, w którym wychodzimy z pokoju, na kilka sekund, minutę, kilka minut, kwadrans itd :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł co w tej sytuacji zrobić?


Tak, wejdź do klatki, drzwiczki zamknij na kłódkę, a klucz wyrzuć. Wtedy się przekonasz, jak to miło siedzieć w klatce bez możliwości wyjścia z niej kiedy się chce i wówczas może Ci przejdą durne pomysły z zamykaniem tam psa. Ktoś, kto rozwiązuje problemy z psem takimi metodami (pozostaje jeszcze obroża elektryczna, elektryczny pastuch, pałka i bicz) zasługuje co najmniej na bicz werbalny. Co myślę o zbzikowanych apalogetkach klatki (dziwnym trafem nie dla siebie, tylko dla psa), wyłażących z forumowych dziur na dźwięk słowa "klatka", już wiele ciepłych słów napisałem i chwatit.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ryss po części rozumiem Twoją opinie. Przez długi czas bylem do tego nie przekonany. Mimo to wiele właścicieli seterów tak właśnie z nimi funkcjonuje, ale czy to znaczy, że to nieszczęśliwe pieski? 

 

Jeżeli zamknięty zostanie wybiegany i wybawiony pies to nikomu nic złego się nie stanie. Dlaczego? Bo i tak większość czasu prześpi, a ja zyskam pewność że nie zniszczy niczego. 

 

Ćwiczymy według games crate całkiem od nowa, czekamy na efekty końcowe. Mam nadzieje, że pomoże zobaczymy :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

zupełnie inna część wielu włascicieli nigdy psa w klatce nie zamyka, ba! nawet klatek wogóle nie ma w domu i psy przesypiają nieobecność ludzi w domu w miejscu dowolnym mogąc dowolnie przemieszczac się po domu, nie niszcząc przy tym niczego, nie wyjac i nie robiac niczego co mogłoby byc postrzegane jako niewłasciwe. 

za to wszystkie te psy nie maja problemu z poczuciem bezpieczeństwa podczas snu na srodku pokoju... gdziekolwiek sa   (zupełnie przeciwnie do psów klatkowych które potrafią egzystowac jedynie w ciemnej norze

Ja nie wiem skąd to założenie że młody pies zaraz wszystko zniszczy, nasika, obesra... bedzie wyć i zachowywac się jak dzikus?

Zniszczy - to co mu do zniszczenia pozostawimy. Duzy karton, stare skarpety, gruby badyl, gazety do czytania... trzeba potem pozamiatac.

Obsika i obesra - matę - jezeli mamy szczeniaka od hodowcy a nie fabrykanta (zupełnie niezaleznie od rodzaju posiadanych/nie posiadanych papierów)

Nie bedzie wył i szalał o ile my sami go tego nie nauczymy (histerii za każdym razem gdy my znikamy)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ryss, czy Ty wiesz, jakie jest zastosowanie klatki poza zamykaniem psa pod nieobecność człowieka (co na dalszym etapie pracy z psem nie jest potrzebne i klatka stoi otwarta)?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chciałam kupić klatkę dla swojego 5 miesięcznego szczeniaka ze względu na zniszczenia w domu pod czas naszej nieobecności. Ale teraz to już sama nie wiem. Najpierw czytam, że klatka to dobry pomysł, teraz czytam, że to zły pomysł....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mimo tego, że mała od 2 do 5 miesiące potrafiła 'ustawić Sobie' troszkę dom to w życiu nie zamknąłbym ENERGICZNEGO psa w klatce, gdzie może tylko leżeć.
Taki urok małego psa !!! Zrozumcie, że kupując szczeniaka, mając go w domu, zostawiając go to TAK SAMO jak małe dziecko które boi się burzy, płacze, bo tęskni za rodzicami, to normalna szczenięca przypadłość.

Nasza mała gryzła futrzyny, wyjadała wkładki z butów, niszczyła ręczniki, zwisające ścierki, swetry, kurtki, z tego co ost. się dowiedziałem, to jak była mała to ponoć gdy wychodziliśmy z domu to wyła jak wilk i ujadała przez parę godzin...

Myśmy ten problem rozwiązali tak - kupiliśmy piłkę z Trixie ze smakołykami w środku, uchylasz w niej okienko i pies musi się namęczyć, żeby owe przysmaki z niego wypadły. Po powrocie piłka zabierana była i chowana do szafy, przed każdym wyjściem pies mógł się nią bawić. Gdy się nią pobawił wraz z 50 innymi kościami, patykami, zabawkami to po prostu SZEDŁ SPAĆ. Miał się czym zająć.
Czasem chowaliśmy też przed wyjściem małej jakieś mini przysmaki (eduki) pod jej kocem, gdzieś po rogach, za drzwiami tak, aby szukała i się zajęła.


Druga sprawa - ty, jako właściciel masz sprawić aby pies czuł się BEZPIECZNIE W CAŁYM DOMU i szanował go, a nie tylko w klatce. Wyobraź Sobie, że masz 2 lata, jesteś ciekawy świata, chcesz się bawić, szaleć, a rodzice zamykają Cię w klatce 1.5 x 1.5 i masz Sobie w niej siedzieć i czuć się bezpiecznie.

Trzecia sprawa - Seter jeśli się nie mylę, to pies z grupy wyżłów, a wyżły (łącznie z niemieckim mojego przyjaciela) są ENERGICZNE ENERGICZNE i jeszcze raz ENERGICZNE. Decydując się na takiego psa trzeba wiedzieć również, że ma on niemały zapas energii nawet po 2 godzinnym bieganiu.

CO WARTO poprawić w relacjach pies-człowiek, aby wyeliminować problem ujadania gdy Was nie ma (sam te problemy miałem i popełniałem błędy) :
1. Wyszalejcie psa przed wyjściem (biegi, zabawa, nauka) ale i gdy wychodzicie zostawiajcie mu coś, czym się może zająć. Ja małej (mimo tego, że było brudno przez to) zostawiałem patyki które lubiła obgryzać, kości prasowane, piłki, jeżyki.
2. Gdy wracacie - nie witajcie się z psem od razu, wejdźcie jak gdyby nigdy nic, jakby wchodzenie do domu było czymś normalnym, naturalnym, codziennym.
3. Nie karćcie go za to, że coś narobił, zepsuł, pogryzł, bo dla niego Wasz powrót będzie kojarzył się z wpierdzielem, bo pies nie zrozumie, że ten klaps za to, a tamten za tamto (oczywiście nie mówię, że go bijecie, nie odbierz mnie źle kolego :P )
4. Jeśli idziesz się kąpać, zamykaj drzwi do łazienki, wychodź z domu na klatkę ew. pod blok czy tam dom, wróć za 5 minut, nagródź psa za to, że był ...
Wasze wyjście zacznie mu się kojarzyć z czymś przyjemnym bo : są zabawki, coś jest poukrywane, Pani/Pan wrócą to dadzą przysmaka, a ja mogę się teraz bawić i bawić :)))

Naprawdę, z jednej strony rozumiem Wasze problemy, bo nie raz wracałem do domu i szło się popłakać od pogryzionych rzeczy po obsrane (brzydko mówiąc) ściany, podłogę wraz z zasikanymi szafkami itd.
Ale nigdy nie zamknąłbym PSA PASTERSKIEGO w klatce, bo to tak, jakbym nagle sportowcowi i osobie, która w genach ma biegi kazał siedzieć i oglądać kraty :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
i popieram Panną Isabelle - pousuwać wszystko z zasięgu wzroku, zabrać buty, koce, inne duperele, to pies będzie bawił się Swoimi zabawkami, aż pójdzie spać ;)
U nas podziałało, u sąsiadów również więc chyba nie ma tak źle.

Oczywiście nie jestem profesjonalistą ale starałem się wychować psa na CHŁOPSKI ROZUM czyli. Zrozum psa, bo on też ma mózg i myśli tak, jak człowiek.

Jeśli ktoś uważa inaczej, szanuję to, dla niektórych może klatka kennelowa to pomoc na życie, ale uważam, że problemy, które Ty masz to problemy wieku szczenięcego, nie koniecznie wymagające od razu ingerencji klatki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A na marginesie jeszcze co do tego, że pies się zsika, gdy wychodzicie za drzwi i je zamykacie - to problem szczeniaków, które się boją.
Mała na początku nam też tak robiła, traciła z oczu to sikała na złość, nawet gdy nas 5 minut nie było.
Później nauka tak, jak Ci pisałem.
Do tego szarpaliśmy się z nią sznurkami, dawaliśmy wygrywać, każdą wygraną pochwalaliśmy. Pozwalaliśmy się jej spotykać z dużymi psami. Właściciel psa kładł, mała podchodziła.
Robiliśmy wszystko po to, by była pewniejsza Siebie.
Teraz ma 8 miesięcy i Owczarek Niemiecki, wyzel niemiecki...nie ma psa z którym nie chciała by się bawić :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja nie jestem do końca taka pewna czy to tylko szczenięca przypadłość. Moja znajoma ma 2 owczarki. I trzyma je na dworze, bo gdyby trzymała w domu zastała by tornado. Owczarki są dwu letnie. Jest ich dwoje więc powinny się sobą zajmować, a nie demolowaniem domu. Moja Szanti ma pełno zabawek typu kong, sznury i td. i gryzaków. Jak wychodzimy ona nimi nie chce się zajmować, woli niszczyć. Pochować różne rzeczy ? Nie ma problemu, ale jak pochować meble ? Zniszczenia zaczynają się jakoś zaraz po naszym wyjściu, bo gdy się wróci po 30 min to już są. Nie witać się z psem od razu jak się przyjdzie ? Dlaczego ? Czy to ma coś wspólnego ze zniszczeniami ? Nie stosowaliśmy jeszcze tej piłki. Nie wiem czy zdało by to przy niej egzamin jak takiego konga rozprawia się z nim w 2 minuty. Jaka to by miała być piłka ? Póki co stosujemy metodę zabierania ją ze sobą wszędzie gdzie idziemy. Póki zima to możemy ją w samochodzie zostawić. Idziemy do supermarketu i wracamy po dwóch godzinach, a ona smacznie sobie śpi przez cały ten czas. Szkoda, że w domu tak spać nie chce. Może ona czuje się bezpiecznie w małych ciemnych pomieszczeniach i ta klatka była by dobra...

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

Ja nie jestem do końca taka pewna czy to tylko szczenięca przypadłość. Moja znajoma ma 2 owczarki. I trzyma je na dworze, bo gdyby trzymała w domu zastała by tornado. Owczarki są dwu letnie. Jest ich dwoje więc powinny się sobą zajmować, a nie demolowaniem domu. Moja Szanti ma pełno zabawek typu kong, sznury i td. i gryzaków. Jak wychodzimy ona nimi nie chce się zajmować, woli niszczyć. Pochować różne rzeczy ? Nie ma problemu, ale jak pochować meble ? Zniszczenia zaczynają się jakoś zaraz po naszym wyjściu, bo gdy się wróci po 30 min to już są. Nie witać się z psem od razu jak się przyjdzie ? Dlaczego ? Czy to ma coś wspólnego ze zniszczeniami ?Nie stosowaliśmy jeszcze tej piłki. Nie wiem czy zdało by to przy niej egzamin jak takiego konga rozprawia się z nim w 2 minuty. Jaka to by miała być piłka ?Póki co stosujemy metodę zabierania ją ze sobą wszędzie gdzie idziemy. Póki zima to możemy ją w samochodzie zostawić. Idziemy do supermarketu i wracamy po dwóch godzinach, a ona smacznie sobie śpi przez cały ten czas. Szkoda, że w domu tak spać nie chce.Może ona czuje się bezpiecznie w małych ciemnych pomieszczeniach i ta klatka była by dobra...

 


Nam Pani weterynarz zaleciła nie witanie się z psem i nie okazywanie uczuć przy powrocie, żeby pies nie traktował naszego wyjścia z domu jako tragedii, a jako normalną rzecz taką jak to, że idziemy siku, wstajemy czy cokolwiek innego.
Co do piłki chodziło nam o taką piłkę : http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=6312 - mała ma taką tyle, że niebieską. Na początku szczekała na nią bo piłka jest twarda i mała nie mogła jej ugryźć, ale potem zaczęła ją turlać łapą, nosem tak, żeby wypadało coś, co jej smakuje...Czasem wychodziłem do sklepu, wracałem i pod drzwiami słyszałem, jak mała 'burczy' i kula piłkę po kafelkach żeby coś wypadło :) - piłka sama w Sobie jest dosyć duża i pies choćby się zesrał to jej nie rozgryzie, bo Shila do dziś nie potrafi jej nawet kłapnąć :D
Mała nie chciała z niej jeść przysmaków tych, których na co dzien miała pod dostatkiem ale kochała w piłce jabłka, suszone banany, marchewkę i inne warzywa lub owoce :))
A co do obgryzania mebli..już Ci pisałem Wilczoszko, że kupcie preparat który dla psa w smaku i zapachu jest ohydny, wypsikajcie meble, ciuchy czy co tam gryzie i po problemie :) U nas zadziałało to na futryny i szafkę z butami ;)
A TAK PO ZA TEMATEM - A co do Twojej znajomej..trzyma owczarki na dworze, więc psy w sumie dziennie zajmują się tym samym, nie mają rozrywek umysłowych/fizycznych/szkoleń aby mogły się zmęczyć.
Ogólnie śmiać mi się czasem chce, bo ludzie mają ogródek czy dwór i uważają, że ten pies ma lepiej niż w BLOKU.
Owszem, ma możliwość wybiegania się kiedy chce, ale w jakim celu? Młody psiak owszem, będzie biegał za motylem, paproszkiem czy za ptakiem ale starszy pies? Pobiega 5minut idzie spać. Często ludzie mają psa i nic z nim nie robią, pies jest o jest, żeby pilnował posesji (mam przykład na koledze, który ma Dalmatyńczyka). Zaczął z nim spędzać czas, ćwiczył z nim, bawił się i pies nie zmienił się o 180 stopni ale na pewno stał się bardziej zrównoważony niż wcześniej. A ludzie z bloków...owszem, są ludzie którzy mają 2 labradory i wychodzą z nimi na siku i do domu. Jest też wielu ludzi, którzy każdą wolną chwilę poświęcają dla psiaka i taki pies CZĘSTO ma lepiej niż w domu.

Co do kwestii klatki..przemyśl Wilczoszko sprawę psiego przedszkola. My na początku myśleliśmy, że Sobie nie poradzimy i chcieliśmy iść ale jednak daliśmy radę bez tego. Pies się wyszaleje, wyciszy, bardziej zrównoważy.
Tam też warto posłuchać od trenerów rad dotyczących klatek, popytać ludzi, wysłuchać opinii.

Oczywiście nie odbierzcie ode mnie tego jako NAKAZÓW, ja tylko piszę co się u nas sprawdziło na tyle dobrze, że pewne problemy zostały wyeliminowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie stać mnie na psie przedszkole. A co do szaleństw to, ona ma codziennie dużo ruchu. Też robiliśmy tak, że porządnie ją wymęczyliśmy przed zostawieniem ją samej w domu. Przychodziła z jęzorem na wierzchu i padała na ziemie. Gdy wyszliśmy, wracamy po dwóch godzinach i wszystko zniszczone. Wiec to nie zdaje egzaminu. Pomyśle nad tą piłką, ale jeżeli pies wpada w traumę i nie radzi sobie z emocjami pod czas naszej nieobecności to nie wiem czy będzie chciała zajmować się piłką.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jesli pies nie radzi sobie z emocjami to dobrze wprowadzona klatka jest bardzo pomocnym narzedziem. Zwlaszcza dla bardzo aktywnego fizycznie psa. Ja u swojego szczyla z piekla rodem z powodzeniem stosowalam trening klatkowy i jestem bardzo zadowolona - pies nauczyl sie wyciszania i odpoczynku, wbrew wyglaszanym tu opiniom umie tez spokojnie spac na lozku czy kanapie oraz uwalic sie do gory brzuchem na srodku dywanu. Wiekszosc znanych mi bardzo aktywnych, czynnie startujacych w roznych sportach psow ma wprowadzone klatki, z pelnym powodzeniem. Wilczocha, moze warto sprobowac :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widzę, że są tu bardzo podzielone uwagi na temat klatki. To w końcu jak pies musi siedzieć w jednym małym pomieszczeniu przykładowo 8 godzin to nie jest to dla niego okrucieństwem ? Następna sprawa. Jak prawidłowo przeprowadzić trening klatkowy ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytając te wszystkie opinie na temat klatki coraz bardziej powątpiewam w to wszystko. Z psiakiem doszliśmy do etapu zostawania samemu ma 1h co uważam za duży postęp podług tego co było wcześniej. ( raz został sam w klatce i raz z otwartą i jednym pokojem do dyspozycji. Zero strat, nic nie zniszczył, nie nabrudził itd)

 

Wilczocha, jeżeli chodzi o trening klatkowy polecam to co wyżej poleciła LadyS: crate games (na yt znajdziesz krótkie filmiki, przedstawiające co i jak). U nas widać efekty. 

 

Jeżeli chodzi o psa, który odczuwa lęk przed zostawaniem samemu to zabawki behawioralne na niewiele się zdadzą. Mój konga olewał w takich sytuacjach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej chwili mam szczeniora w wieku 4.5 mca. Od 1 września zostaje 5 dni w tygodniu na ok 7 godzin, raz w tygodniu na 10 godzin sam. Jedyne co zastaję po przyjściu do domu to mnóstwo wiórów z patyków, kawałeczków tektury z pudeł... kawałki szmtek ze szmat. 

Zero zniszczeń...

Brutus przez ponad 6 lat takze nie zniszczył nic.

Obaj po prostu idą spać lub gapią się przez okno (sąsiadka widzi), albo bawią się razem. Albo Brutus śpi a mały gryzie... to co ma do gryzienia. Młody od 3 tygodni zmienia zęby. Daję mu w związku z tym codziennie posiłek z kością. Po zmęczeniu zeberek baranich lub koźlęcych albo kręgosłupa z królika - nie ma juz ochoty na gryzienie. 

Zero klatek... zero zamknietych drzwi. Całe mieszkanie do dyspozycji, włacznie z fotelami, kanapami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesli pies nie radzi sobie z emocjami to dobrze wprowadzona klatka jest bardzo pomocnym narzedziem.


Nie pieprz bez sensu - jak nosorożec żyrafę (vide kultowy rysunek Andrzeja Mleczki). I słuchaj Izy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ryss, sam nie pieprz. I powstrzymaj się od komentarza na temat, o którym nie masz najbledszego pojęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używam klatki na wystawach i wyjazdach. Kupiłam ją na próbę, a okazało się, że pies ją uwielbia. Mimo, że tylko raz ją w domu widział przed pierwszym użyciem na wystawie, to potem na miejscu chętnie w niej siedział. To pies, który chłonie sobą całe otoczenie i czasem jest aż za bardzo podekscytowany wszystkim do okoła. W takim momencie sam domaga się wpuszczenia do klatki. To w tej klatce pierwszy raz zdrzemnął się na wystawie. To klatka z materiału i gdyby mu nie odpowiadała wyszedłby którąkolwiek ze ścian bo to silny pies.

W domu nie używam, bo sam się wycisza, kładąc się na kanapie ale gdyby był pobudzony w domu to by dostał do dyspozycji klatkę.

Moim zdaniem pisanie negatywnie o czymś czego się psu nawet nie pokazało to głupota.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja powiem tak - ile ludzi, tyle opinii :))
Jednym pomaga, u innych budzi odrazę.
Każdy robi co uważa, jeśli nie dajecie Sobie rady, warto spróbować.
Ja osobiście - nie przerabiałem i nie chcę przerabiać :))

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witajcie,

 

To właściwie mój pierwszy post. 

Mam młodego Border Collie, (9tyg) - zakupiłam klatkę, z myślą o tym, żeby zapewnić psiakowi własny, bezpieczny kąt. Według wszystkich zaleceń zrobiłam z niego "psią norę" wygodną i pełną niespodzianek. (pojawiające się smakołyki, zabawki i kongi) 

Mój szczeniak nie ma problemu z wchodzeniem do klatki, nie boi się jej, traktuje ją nawet jako część zabawy (wrzuca tam swoje zabawki) , ale nie potrafi tam spędzić więcej czasu niż 5 min. Klatki nigdy nie zamykałam, chciałam żeby pies po prostu ją polubił. Jednak nigdy w niej nie chce spać - kładzie się obok na panelach. 

Klatka jest w miejscu, gdzie śpię ja i mój chłopak, więc ma nas na oku, mimo wszystko wybiera miejsce obok. (nie próbuje wskakiwać na łóżko i spać z nami, ewidentnie zawsze wybiera podłogę)

 

Próbowałam uczyć go zostawania tam, ale jak tylko ruszę się z miejsca, a czasem nawet nie muszę tego robić to zniecierpliwoniy pies zaraz wyłazi i siada obok mnie.

(do klatki się nie zmieszczę :D) 

Jeśli chodzi o chwilowe zamykanie, to od razu jest ogromny nieustający pisk.

 

Czy macie jakieś rady jak przyzwyczaić psa do tego miejsca? Jest to dla mnie istotnie dlatego, że z czasem, kiedy będę go chciała zabrać w podróż, na wystawę, albo do innego domu, chciałabym żeby miał swoje stałe i bezpieczne miejsce. 

 

Jak dla mnie w życiu prywatnym może spać na kafelkach w przedpokoju (chyba woli chłodniej), ale w przyszłości taka przyjaźń z klatką może się przydać.

 

Macie pomysły? z Góry dziękuję i pozdrawiam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

a może mu w klatce za gorąco i woli chłodne panele? a może ma tam za miękko? chociaż z drugiej strony piszesz o klatce jak o miejscu pełnym atrakcji i mogłaś przesadzić w drugą stronę. klatka ma być dla psa miejscem, gdzie ten się wycisza. nie bawi się tam tylko odpoczywa. może w tym tkwi błąd?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now