Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No to niezłą wyprawę miałaś...ale przynajmniej będzie co wspominać! :grins:

U nas też pogoda szaleje raz słońce świeci a za chwile pada i tak w kółko do tego rano zimno było,oszaleć można :shake:

Posted

:hand: przyszlam sie przywitac:evil_lol: tylko jeszcze nie wiem kto jest kto, potrzebuje czasu zeby ogarnac to i owo:eviltong: ale bede tutaj zagladac, a jakze!

Posted

Powiem Wam, że ja lubię spartańskie warunki, ale jeśli o nich wiem! A tu nikt, ale to nikt nie był naszykowany, że nie będzie wody, że kibel nieczynny, że obiad na polu... do tej pory ten wypad kończył się w walących domkach, ale jeszcze czynnych, z bieżącą wodą i obiadem na stołówce. Teraz wszystko pozamykane, wody ni ma no i zdziwienie na miejscu ;). Gdyby ktoś nam oznajmił, nawet dzień przed to każdy inaczej by się spakował. Bo o tym, że te domki mają wszędzie dziury to każdy wie i jest na to przygotowany :). Generalnie mnie śmieszyły te warunki, zwierzątka też i to, że do "kibla" latało się w pokrzywy. Gorzej, że muszę się tłumaczyć przed rodzicami dziewczynek z mojej drużyny, że o tym nie wiedziałam i krzywda im się nie stała :lol: Zwłaszcza, że większość z nich wróciła przeziębiona, jednak wychodzenie "na stronę" o 3 w nocy, gdy na dworze temperatura sięga 5*C może dać się we znaki ;)


Witamy Agnes. Powolutki ogarniesz. Ja to ja, prowadzę galerię. Mam psa Morusa i szynszylę Silvera. Do niedawna był też kocur Endy, ale urok mieszkania z rodziną, która uważa, że trzymanie kota w domu to głupota, był wychodzący i najprawdopodobniej źle skończył. Znów koty okoliczne giną, morderca kotów się obudził z zimowej drzemki i robi czystki... Lubię dużo pisać, za to mało jest zdjęć, musisz się do tego przyzwyczaić. I tyle :p reszta to blablabla. Fajnie, że wpadłaś. :)

Posted

No to faktycznie ciężka wycieczka :lol: I bardzo nie w porządku, że nikt Was nie poinformował wcześniej. A skoro tam taki syf, to czemu tam jeździcie? :)

A co z Endusławem? Bo nie widziałam nigdzie info o nim, wiem o Milce tylko.

Posted

Marta, lubimy ten syf. A prawda jest taka, że nie mamy gdzie. Tu jesteśmy za psie grosze. Jednak do wakacji ma to być nasza własność i mamy się zebrać i to miejsce ogarnąć, bo miejscówa fajna. Nikt nas nie poinformował, bo nikt nie wiedział. ;) Jeden domek miał wodę, więc większość korzystała z niego ;). My się nie pchałyśmy, bo jedna toaleta na 150 osób... ;)

Bo nic nie mówiłam głośno. Kot pełnojajeczny, więc byłam pewna, że gdzieś polazł za kotkami. No, ale od 1,5tyg. nie wraca, a że ostatnio wrócił podobno poturbowany (nie wiem, ja na rozjazdach ciągle i zawsze jak go widzę, o ile widzę to śpi gdzieś schowany) to różnie może być, zwłaszcza że giną znowu koty, a to oznacza u nas jedno. Moja babcia ma swój światopogląd, teraz się do mnie nie odzywa, bo zawsze ją przestrzegałam, że tak to się skończy, że jest nieodpowiedzialna, choć podobno przyznaje mi racje, że E. powinien być trzymany w domu i na sznurku... no, ale mądry Polak po szkodzie, wiem że jakby był kolejny kot to i tak by go wypuszczała w imię miłości... tego rocznika się już nie zmieni. I jeśli młody nie wróci, to tak jak obiecałam, żadnego następnego kota. Zostaje nam pies i szynszyla. Pies ze mną na studia, szynszyla u rodziców (nota bene Silver nienawidzi mnie :lol:), więc babcia bez zwierzątek. Nie ma na co wydawać kasę i kogo już paść (zostaje jej pies, ale przy mnie tego raczej nie robi... raczej... bo ciągle awanturujemy się o to), więc zaczęła paść mnie i moje rodzeństwo. A potem mówi, że nie ma kasy. Nie zrozumiem tej kobiety nigdy :p Z powodu Endusława mi smutno, okropnie i fajnie jakby wrócił, ale kurcze - jak miał inaczej skońćzyć? To było do przewidzenia. Ja go trzymałam w domu, ale co z tego skoro nie miałam nic do powiedzenia: w końcu to babciny kotecek... no i cóż... smutno, przykro, jeszcze łudzę się, że wróci. To dziwne, ale nie rozpaczam za nim tak, jak za Milką. Jestem okrutna... no, ale Milka była moja, tak całkiem. Endy od 3lat był babci i tylko babci.

Posted

Może wróci, ale ja już w nic nie wierzę.
Szukam od wczoraj jamnika, bo fundacja poprosiła mnie o obfocenie. Zamiast niego znalazłam basseta... nie lubię szukać zwierząt, naprawdę, to frustrujące :(

A dogo nigdy nie nadrobię. Człowieka nie było raptem 3dni, a powiadomień tyle, że.... ehhh :(

Posted

To przykre, ale może chociaż Babcia czegoś się nauczy. Choć wątpię, bo ten rocznik tak ma raczej... Trzeba mieć nadzieję, że jeszcze się Endy znajdzie, cały i zdrowy :)

A jak ośrodek przejdzie pod Waszą władzę, to na pewno go doprowadzicie do ładu i jakichś standardów :D

Posted

Babcia się niczego nie nauczy -.- ... jakie są babcie, każdy kto miał szczęście babcie pamiętać, wie.

Wyjazd fajny. Ja takie lubię. Z mojego obozu harcerskiego najlepszym wspomnieniem była wielka burza, gdzie nam namioty zalało. Baseny się zrobiły ..... Ratowaliśmy bety na łóżka i nocowaliśmy w jedynym nie-podlanym namiocie chłopaków :roll:. Oczywiście pod czujnym okiem dorosłych. Teraz mam pietra, bo córka jedzie w połowie wakacji..... ehh... mała jeszcze, pierwszy raz. Fakt że do domków, ale mimo wszystko jedzie a ja robię w pory ;D

Posted

Babcia się nie nauczy. Nie raz już przecież rozpaczała, że kot ginie i przyznawała mi rację, że kot powinien być domowy. I Endy faktycznie był, do 8miesiąca życia, potem zaczęło go ciąąąągnąć i babcia w imię miłości go wypuszczała. Ilekroć wrócił poturbowany, tym zawsze mówiła, że już nie będzie, ale wystarczyło, by kot zamiauknął i już go wypuszczała... Dziwne, gdyby Endy przeżył wieczność z nami. A w lipcu skończyłby już 3lata z nami :(. To smutne. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moja rodzinka już zapowiedziała, że może nam przywieźć kota kolejnego. Kurde, ale to nieodpowiedzialne. Nie chcę kolejnego kota. Nie, nie, nie. Nie z moja babcią. Nie chcę by kolejny nie dożył pięknego wieku, bo zginie pod kołami czy w inny okrutny sposób...

Wyjazdy harcerskie są najfajniejsze na świecie. Lubię się zmagać z wyzwaniami, z deszczem, burzą, ale wtedy, gdy wiem, że jest taka możliwość. A nie, gdy szykujemy się na domki. ;) No ale było wesoło, ja miałam zaciesz, a dziewczynki niech się uodparniają ;D. A bazę na pewno odnowimy, będzie jedna z lepszych, hehehe :). Tylko niech się w nasze ręce dostanie...

Bassety to fajne psy, ale te w starym typie. Nie te fafle, krótkie, ledwo chodzące pieski... :(

Dzisiaj rowerowaliśmy. Tzn. rowerowaniem to nazwać nie można, bo... hehehe, piesek przestał udawać, że ma przebłyski mądrości i mieliśmy kilka urozmaiceń. Więcej na fp.
Łapcie fotki:






SELFIE :D


Posted

Tak! znalazłam psa. Mam nadzieję, że fundacja stwierdzi, że ma wystarczająco dużo w sobie jamnika i mu pomoże, bo on tam taki sam, osowiały, obojętny. Jak tylko załapał, że go obserwuję, wstał i nieufnie poczłapał w trawę :shake: Aż żal serce ściska...

W ogóle dobudzić go nie mogłam, myślałam że nie żyję. Dopiero po jakiś 10min mojego krzyczenia, ciumkania, wachlowania załapał, że nie jest sam


Nigdy nie zapomnę tego przeszywającego wzroku...






Posted

Ma sesję, bo nie wiem, która fotka może okazać się dla fundacji tą decydującą pt "bierzemy"








KONIEC.

Pies mi siedzi w głowie całe popołudnie :(

Posted

maryg22 napisał(a):
Co Ty masz z tymi znajdami ostatnio... :roll: Oby szybko znalazł jakiś fajny dom :)

Akurat tego świadomie szukałam. Zostałam jedną z wieeeelu pośredniczek w sprawie, ale tą, która łączy całą sprawę w całość i może zadecydować o losie psa. Fundacja przez licznych pośredników poprosiła mnie o sfocenie psa, rzekomego jamnika, o którym dowiedziała się przez pośredników, w tym przez Polkę mieszkającą w Niemczech, ale pochodzącej z mojej mieściny. Sama generalnie nie ogarniam jak sytuacja tego psa wygląda, wiem że nie ma domu i miałam mu zrobić zdjęcia. Dostałam adres, gdzie przebywa (opuszczona działka) i szukałam adresu. A że akurat pech chciał, że ta ulica jest pokręcona, dziwnie ponumerowana to się trochę gubiłam, dzisiaj dopiero załapałam, że może chodzi o nową numerację. I psa znalazłam. Na razie nie wiem co z nim, jutro może się wszystko okazać.

Tak czy inaczej moja rodzinka ma mnie już dość, bo jak gdzieś Tysia jedzie... to jak nie na harcerstwo, to ogarnia sprawę jakiegoś bezdomniaka :lol: No cóż, takie to jest życie człowieka w małej mieścinie, z miękkim sercem, zwłaszcza w okresie urlopowym...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...