Ty$ka Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 zmierzchnica napisał(a):Ależ Morus jest podobny do Lusi! Ona też wariatka kocha śnieg strasznie. Tarza się w nim, chłodzi, kładzie, w ogóle ten pies nie marznie. A zawsze taka delikatna, księżniczka, nadwrażliwa, przez kałużę nie przejdzie, deszcz pada - to do domu, piłka wpadnie w błoto - z obrzydzeniem wygrzebie ją łapą i zostawi aż pańcia nie wyczyści. Za to mróz, śnieg, skrajnie zimne temperatury - super! ;) Ona teraz się odpuchaciła jakoś, mniej je, schudła, więc wygląda trochę jak Twój Morus, tylko ogolony i zbiedniały ;) Cudny z niego puchatek, aż ma się ochotę go wyprzytulać. Jakbym o Morusie czytała :razz: No, dwa klony :p zmierzchnica napisał(a):http://img811.imageshack.us/img811/5079/endus.jpg Cudny kociasty! Koty masz prześliczne :) Dziękuję :loveu: I pomyśleć, że takie ślicznotki mogłyby nie mieć domu :(. Ludzie to potwory... a ja mam za miękkie serce - ilekroć widzę bezdomnego kota to na niego czyham, by go złapać, dać jeść, wykarmić, wyleczyć, znaleźć dom lub pozostawić u siebie w domu :). Aktualnie jest jeszcze Szaman - niewidomy, biały z ciemnoszarymi łatkami koteczek, ale nie mam jego aktualnych zdjęć :). Molowe napisał(a):mnie się nowy tytuł bardzo podoba :loveu: a Morus faktycznie coś z shelta w sobie ma :) Dzięki :lol::lol::lol: Quote
rashelek Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Ty$ka napisał(a): Dziękuję :loveu: I pomyśleć, że takie ślicznotki mogłyby nie mieć domu :(. Ludzie to potwory... a ja mam za miękkie serce - ilekroć widzę bezdomnego kota to na niego czyham, by go złapać, dać jeść, wykarmić, wyleczyć, znaleźć dom lub pozostawić u siebie w domu :). Aktualnie jest jeszcze Szaman - niewidomy, biały z ciemnoszarymi łatkami koteczek, ale nie mam jego aktualnych zdjęć :). Ty "zbierasz" koty do teraz, ja ratowałam świat jak byłam młodsza :D Dwa razy przyniosłam do domu kociątko, raz "przygarnęłam" dorosłą kocicę, psy ze schronisk. Teraz też mi się zdarza, ale już nie znoszę psów do domu ;) W ciągu ostatnich 2 lat miałam trzy interwencje schronu u siebie - 2x pod szkołę i raz do Molowej i raz odwoziłam sukę do schronu. Ale wolałabym móc je brać do siebie i pomagać bezpośrednio... Quote
Kirinna Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 wy przynajmniej mogłyście pomagać ja miałam zakaz przynoszenia wszystkiego co się rusza wliczając to ślimaki i robaki:) Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 Jean napisał(a):co tam u Moruska? :) U Moruska świetnie. Mam jego nowe zdjęcia, ale ostatnio coś Was rozbestwiam tymi zdjęciami :razz: - jeszcze się nauczycie, że ciągle dodaję jakieś nowe. Mimo to - zaryzykuję i zaraz je dodam ;) rashelek napisał(a):Ty "zbierasz" koty do teraz, ja ratowałam świat jak byłam młodsza :-D Dwa razy przyniosłam do domu kociątko, raz "przygarnęłam" dorosłą kocicę, psy ze schronisk. Teraz też mi się zdarza, ale już nie znoszę psów do domu ;-) W ciągu ostatnich 2 lat miałam trzy interwencje schronu u siebie - 2x pod szkołę i raz do Molowej i raz odwoziłam sukę do schronu. Ale wolałabym móc je brać do siebie i pomagać bezpośrednio... U mnie dużo psów się błąka i boli mnie serce, że ich nie mogę wziąć... Tylko je podkarmiam, a potem cała wataha idzie za mną przez miasto, a ludzie się patrzą jak na idiotkę :diabloti: Kirinna napisał(a):wy przynajmniej mogłyście pomagać ja miałam zakaz przynoszenia wszystkiego co się rusza wliczając to ślimaki i robaki:) Też teoretycznie mam zakaz. Teoretycznie :evil_lol:. Owszem, jak przyniosę najpierw kota to witają mnie nawiązką: "Czy ty chcesz nas puścić z torbami? Czy ty chcesz mieszkać pod mostem wraz z kotami? Czy ty masz sklerozę i zapominasz o tym, że nie możesz brać następnego kota.... czy ty....", ale mówią, mówią i zaraz się kończy :cool3:. Czasem to zaraz mija po tygodniu, czasem po miesiącu, a czasem nigdy, ale da się wytrzymać. Natomiast z psami branie na ślepo nie przejdzie, niestety :shake: Tato nigdy nie miał dwóch psów na podwórzu, więc jest kategorycznie na nie, mama... nie ma głosu, bo to nie jej dom, a babcia się boi psów dużych, wilkowatych, te małe też nie lubi... :shake: No i mam koty - a ciężko zrobić test na sprawdzenie czy owy pies jest kotożercą właśnie zanim się go weźmie... nie mogę ryzykować życie kotów kosztem ratowania psa. Niestety :-( I choć rodziców namawiam do budowy duuużego, przytulnego kojca, który będzie dla bezdomniaka na czas mojej nieobecności to na razie idzie mi namawianie bardzo ciężko... No, cóż - może kiedyś ;). Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 Dzisiaj baaardzo leniwa sesja :sleep2: , więc proszę mi nie ziewać :sleep: :eviltong: Szarpak? Mogę? Mooogę? Oczko ;) Szepnę Ci coś na uszko... Zgadzasz się? Taaak? Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 Super :laugh2_2: Mówisz, że jestem za poważny? I zdjęcia łóżkowe :siara: Miziaj mnie, miziaj... Czemu mnie nie miziasz?! :shock: Przecież jestem taki słodki :saint1: Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 A może Ty mnie już nie kochasz?! :puppydog: Nie? :look3: Tak? Mama już mnie nie kocha! :sadCyber: O ja biedny, sierota :cry: I jeszcze mamuśka próbuje mi wmówić, że mnie kocha... Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 Nie myśl sobie, że jeden głask i miziak coś pomoże... :stop: Dobra, żartowałem - wiem, że mnie kochasz :loveu: Haha nabrałaś się :grin: I skoro nam się o kotach zgadało ;) Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 To by było na tyle .:razz: Starczy na ten miesiąc zdjęć :evil_lol: Quote
Molowe Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 świetne zdjęcia i te komentarze :loveu: Morusek jest boski i te kotki <3 starczy ? no chyba nie :) Quote
ewes Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Oj Morusław Morusław :D zdjęcia cudne, Morus fajne miny robi... a najlepsze są te ucieszone :D a kociaki :loveu: chyba chce kota :cool3: Quote
wikikoniki Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Hmmm... to może się przywitamy ? Słooodki Morus i kociaki i zdjęcia oraz komentarze równie fantastyczne ! Quote
rashelek Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Cudne zdjęcia, uwielbiam oglądać Morusa :loveu: http://img259.imageshack.us/img259/3847/p1050997l.jpg ja Cię kocham, chętnie przygarnę jak ta zołza Cię nie chce! :loveu: a koty fantastyczne, zawsze lubiłam koty :loveu: Jak jeździmy na wieś to wujek ma trzy i zawsze z nimi wysiaduję. Jak w wakacje byłyśmy tam tydzień, to perfidnie Mike zamykałam w pokoju, żeby się z Rudym pomiziać, bo mi je ganiała :mad: Ale koty masz trzy, nie? To gdzie ten ostatni? :D Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 (edited) Molowe napisał(a):świetne zdjęcia i te komentarze :loveu: Morusek jest boski i te kotki <3 starczy ? no chyba nie :) Dziękujemy :loveu: A zdjęcia... cóż... musi być jakiś limit. :lol: Może jeszcze wstawię zdjęcia pozostałej części stada, by tak zakończyć prezentację całego zwierzyńca, ale to innym razem ;). Do niedawna miałam 4 koty. Moja kochana Misia, 8letnia kotka tricolorka była miesiąc po operacji... została podtruta - rano przyniosła nam gołębia, a potem wymiotowała cały dzień... ale byłam pewna, że mlekiem, bo wypiła przez przypadek tego dnia, a ona nie tolerowała laktozy... wieczorem znalazłam gołębia - no i wszystko jasne, jest podtruta. Obiecałam sobie, że pójdę z nią następnego dnia do weta. Obiecałam. Rano patrzę na ulicę i leży kotka - widocznie, gdy konając wracała do domu przejechał ją samochód, a że osłabiona to nie zdążyła odskoczyć. A ze względu na to, że szwy wewnętrzne jeszcze się nie zagoiły... zerwały się i śmierć natychmiastowa. Jelita miała na wierzchu. Nie miałam praktycznie czego zbierać. Szczęście w nieszczęściu: bo albo się by męczyła jeszcze przez dzień (bo podtruta), albo by się męczyła do rana... zanim by skonała potrącona przez samochód. Ale dla mnie - straszna chwila. I pluję sobie w brodę, że gdybym od razu ją zaniosła do weta, to by może... nie skończyłaby tak żywota. Ona była półdzika, wzięliśmy ją całkiem dziką, dlatego też była kotką wychodzącą... naszą ostatnią kotką wychodzącą... I choć mija już 3 miesiące odkąd jej nie ma, straszną czuję pustkę i nadal ryczę, gdy przypominam sobie obraz kotki na ulicy. Straszny widok. Nikomu czegoś takiego nie życzę. :placz: Tym bardziej, że dokładnie parę dni wcześniej... walczyliśmy o jej życie. Przepraszam, ale mnie naszło :(. ewes napisał(a):Oj Morusław Morusław :-D zdjęcia cudne, Morus fajne miny robi... a najlepsze są te ucieszone :-D Morus to aktor jest :loveu: Miny ma faktycznie nieziemskie, ale te najlepsze... nieuchwycone :razz: ewes napisał(a):a kociaki :loveu: chyba chce kota :cool3: :razz: Ja zawsze powtarzam, że dom jeden kot to nie kot... zawsze muszą być przynajmniej dwa :p Czasem to istny cyrk, czasem płacz... gdy się bawią, gdy się biją, gdy wyrywają sobie jedzenie, gdy śpią wtulone w siebie i gdy z zazdrości obsikują nasze rzeczy... czasem nie wiem czy śmieję się z bezradności, czy ze śmiechu, czy ze złości, czy z radości... :lol: Gwarantowane jest jedno - ze stadem nie ma czasu na nudę :lol: wikikoniki napisał(a):Hmmm... to może się przywitamy ? Miałam właśnie do Was zajrzeć :). Witamy, witamy. wikikoniki napisał(a):Słooodki Morus i kociaki i zdjęcia oraz komentarze równie fantastyczne ! Dziękujemy :loveu: Edited February 7, 2012 by Ty$ka Quote
wikikoniki Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 [QUOTE=Ty$ka;18579205 Miałam właśnie do Was zajrzeć :). Witamy, witamy. Dziękujemy :loveu: Zaglądaj... i błagam poratuj jakoś :placz: Quote
rashelek Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Strasznie współczuję utraty kocicy, zwłaszcza w taki sposób :( Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 rashelek napisał(a):Cudne zdjęcia, uwielbiam oglądać Morusa :loveu: Miło mi to słyszeć :). rashelek napisał(a): http://img259.imageshack.us/img259/3847/p1050997l.jpgrashelek napisał(a): ja Cię kocham, chętnie przygarnę jak ta zołza Cię nie chce! :loveu: To bierz :razz: Już idę zapakować go w pudełko i wyślę kurierem :cool3: Podaj tylko swój adres. :evil_lol: Coś czuję, że szybko mi tego zaborczego, ciekawskiego, odważnego srajtka odeślesz :diabloti: rashelek napisał(a):a koty fantastyczne, zawsze lubiłam koty :loveu: Jak jeździmy na wieś to wujek ma trzy i zawsze z nimi wysiaduję. Jak w wakacje byłyśmy tam tydzień, to perfidnie Mike zamykałam w pokoju, żeby się z Rudym pomiziać, bo mi je ganiała :mad: Ale koty masz trzy, nie? To gdzie ten ostatni? :D Też kocham koty. Nie wyobrażam sobie bez nich życia :razz: (choć powoli się przygotowuję na to, że kiedyś ich mieć nie będę). Zgadza się, mam trzy. Ten trzeci był na filmiku parę stron dalej, a i na zdjęciach też był. Biały to niewidzący Szaman (na zdjęciu tego nie widać, ale w realu jednak widać, że oczka są niewyraźne), ruda bestia (która musi zaczepiać Szamana i ostatnio drapnął go w oko tak, że Sz. aż piszczał z bólu) to Endy, a czarnuch to Demon. ;) Moja ciocia też wielka kociara (choć w każdym domu naszej rodziny są przynajmniej dwa koty ;)) i jedyna osoba w rodzinie, która ma pojęcie o rodowodach... kiedyś miałą ragdolle, aktualnie maine coony - szkoda, że mieszka ode mnie tak daleko ;) Quote
Istar19 Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Ty$ka ja u rodziców zostawiłam kota - samiec czarny - i tez nazywa się Demon ;) Quote
rashelek Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Pakuj szybko, od jutra czekam na kuriera! Mój misio :loveu: Już nie oddam, nie łudź się nawet! :D Ciekawe imiona mają te twoje bestyjki. Inne niż wszystkie, ja bym na takie na pewno nie wpadła :D Muszę go poszukać, bo mi umknął gdzieś skubaniec jeden :mad: To zazdroszczę takiej kociej rodziny, u nas u mało kogo są zwierzęta :shake: Także największą radość mam u siebie w domu, bo pies i na wsi, bo koty ;) A ciocia świetna, już ją lubie :evil_lol: I piękne rasy wybiera :loveu: U nas o rodowodach w ogóle nie ma mowy, zwłaszcza w kwestii kotów. Także na wsi są zwykłe dachowce ;) Ale takie są najbardziej urokliwe :loveu: Zwłaszcza Rudy: Są też Żaba: i Biedronka: Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 rashelek napisał(a):Pakuj szybko, od jutra czekam na kuriera! Mój misio :loveu: Już nie oddam, nie łudź się nawet! :D :lol::lol::lol: rashelek napisał(a):Ciekawe imiona mają te twoje bestyjki. Inne niż wszystkie, ja bym na takie na pewno nie wpadła :D e, tam ciekawe... zawsze przy wyborze imienia dla bezdomniaka korzystam z jęz. japońskiego, eskimoskiego lub idiańskiego, ale moja familia nie zapamiętuje nawet Demona i Szamana :lol:. Mój następny pies będzie Kiba, Ziwa, Kyo, Katana, Anuk... a suczka to chociażby Kanoti, Koira, Hiiri, Negai, Virta.... :lol: Moje chomiki to Yakuza (z jap.) i Farih (z arabskiego), a Królik i szynszyla to już normalnie, czyli Albus (Ali) oraz Silver (vel Sylwek) ;). rashelek napisał(a):Muszę go poszukać, bo mi umknął gdzieś skubaniec jeden :mad: Poszukaj go na czyichś kolanach, bo jeśli go nie ma to znaczy, że śpi na kimś :cool3: rashelek napisał(a):To zazdroszczę takiej kociej rodziny, u nas u mało kogo są zwierzęta :shake: U nas zwierzęta są praktycznie u wszystkich, co nie znaczy, że są dobrze traktowane, bo u niektórych... to pożal się Boże :shake: Ich nigdy nie odwiedzam - powiedziałam, że dopóki zwierzęta nie będą mieć normalnych warunków do życia to trudno, będę z nimi pogarszać relacje... Obiecałam im też, że jak będzie trzeba to odbiorę im zwierzęta siłą... rashelek napisał(a):A ciocia świetna, już ją lubie :evil_lol: I piękne rasy wybiera :loveu: Nie zapomnę jak do nas przyjechała i od razu "Ale ja śpię z tym kawalerem! Zaklepuję go!" :lol:, gdy jednak dowiedziała się, że M. śpi na dworze... zaczęła krzyczeć na rodziców, że jak tak można... :cool3: i na czas jej obecności - chcąc nie chcąc - M. mieszkał w domu. :lol: Jestem fanką mojej cioci :loveu: ot co :loveu: Szkoda, że takich osób w mojej rodzinie już więcej nie ma... rashelek napisał(a):U nas o rodowodach w ogóle nie ma mowy, zwłaszcza w kwestii kotów. Także na wsi są zwykłe dachowce ;) Ale takie są najbardziej urokliwe :loveu: Też zawsze miałam dachowce. I uważam je za najpiękniejsze :loveu: A Rudy - o matko, jaka sliczność :loveu: (pomijając sam fakt, że ja kocham wszystko, co rude :evil_lol:). Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 Kirinna napisał(a):Świetne:smile:... Dziękuję :) Istar19 napisał(a):Ty$ka ja u rodziców zostawiłam kota - samiec czarny - i tez nazywa się Demon ;) ooo... co za ciekawy zbieg okoliczności :) Quote
rashelek Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Ty$ka napisał(a):e, tam ciekawe... zawsze przy wyborze imienia dla bezdomniaka korzystam z jęz. japońskiego, eskimoskiego lub idiańskiego, ale moja familia nie zapamiętuje nawet Demona i Szamana :lol:. Mój następny pies będzie Kiba, Ziwa, Kyo, Katana, Anuk... a suczka to chociażby Kanoti, Koira, Hiiri, Negai, Virta.... :lol: Moje chomiki to Yakuza (z jap.) i Farih (z arabskiego), a Królik i szynszyla to już normalnie, czyli Albus (Ali) oraz Silver (vel Sylwek) ;). Poszukaj go na czyichś kolanach, bo jeśli go nie ma to znaczy, że śpi na kimś :cool3: U nas zwierzęta są praktycznie u wszystkich, co nie znaczy, że są dobrze traktowane, bo u niektórych... to pożal się Boże :shake: Ich nigdy nie odwiedzam - powiedziałam, że dopóki zwierzęta nie będą mieć normalnych warunków do życia to trudno, będę z nimi pogarszać relacje... Obiecałam im też, że jak będzie trzeba to odbiorę im zwierzęta siłą... Nie zapomnę jak do nas przyjechała i od razu "Ale ja śpię z tym kawalerem! Zaklepuję go!" :lol:, gdy jednak dowiedziała się, że M. śpi na dworze... zaczęła krzyczeć na rodziców, że jak tak można... :cool3: i na czas jej obecności - chcąc nie chcąc - M. mieszkał w domu. :lol: Jestem fanką mojej cioci :loveu: ot co :loveu: Szkoda, że takich osób w mojej rodzinie już więcej nie ma... Też zawsze miałam dachowce. I uważam je za najpiękniejsze :loveu: A Rudy - o matko, jaka sliczność :loveu: (pomijając sam fakt, że ja kocham wszystko, co rude :evil_lol:). Ano ciekawe, inne niż wszystkie z pewnością ;) Ja nie mam (i nigdy nie miałam) talentu do wymyślania imion, więc mój ukochany pies nazywał się bardzo ambitnie Puszek :) A koty to Felek, Luna czy Kropka. Mika też nie jest szczytem oryginalności :lol: Negai i Anuk mi się bardzo podoba :loveu: Ano właśnie, jeszcze jest traktowanie... Ja się w sumie cieszę, że nigdzie nie ma zwierząt, bo rodzina od strony taty to pseudo "wyższe sfery", więc zwierzyniec miałby przekichane :shake: Chociaż od strony mamy ciotka miała 4 lata temu małą spanielkę i ją wywieźli do schronu bo "była złośliwa". A mojej chrzestnej mąż oddał szczeniaka po tygodniu, bo piszczał w nocy (chociaż nie spał w jego pokoju, tylko u ich córek). Teraz mają świnkę morską z całym zasikanym brzuchem (ma na nim dwie ogromne kule z sierści) i nie pozwalają mi z nią zrobić porządku :shake: Także może lepiej, że nie mam "pro"-zwierzęcej rodziny ;) Dobrze, że stajesz murem za swoimi przekonaniami, tylko szkoda, że musisz nawet w rodzinie :( No to wcale się nie dziwie uwielbieniu dla niej :loveu: Morus pewnie też ją kocha! Też najbardziej kocham rude koty :loveu: Ale czarnymi też nie gardzę :D Quote
Ty$ka Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 Imiona to też moja słaba strona, ale szczerze powiedziawszy lubię wybierać dość nietypowe. A Ziwa ("Syn Najwyższego") chodzi za mną już jakiś czas - na pewno pierwszy pies, jaki będzie to właśnie będzie nosił te wdzięczne imię :P :). Negai oznacza z jap. "nadzieję, modlitwę" ;). Nazwałam tak jedną suczkę adopcyjniaczkę i dobrze się miewa :loveu:. To, że trzymam się swoich przekonań to dobrze i źle zarazem ;). Dobrze, bo coś chcę robić dla zwierząt i źle, bo relacje rodzinne się pogarszają... no, ale nie narzekam :P. Zawsze w rodzinie byłam ta gorsza, bo z psami trzyma :P :D. Ja miłość do zwierząt odziedziczyłam chyba... po dziadku ;). Z czego się ogromnie cieszę. Rude i czarne. Tak one są cuuudne. :loveu::loveu::loveu: Zawsze chciałam je mieć + białaska i pinciaka. Reszta może dla mnie nie istnieć ;], choć jak dla mnie nie ma brzydkich kotów są tylko zaniedbane ;). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.