Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

byłam u Misiuli, bardzo dobrze jej tam, naprawdę, pani ma tyle ciepła i miłości do niej, rozmawia z nia ciągle, wychodzą na długie spacery, jest miziana i głaskana, nowa pani Miśki pytała mnie nawet czy dobrze wyszła wizyta po adopcyjna i czy jednak Misia z nimi zostaje.. :crazyeye: szok
zdjęcia:




na zdjęciach Miśka taka wystraszona bo chciała do mnie lecieć, a niestety musiała do zdjęć pozować, w ogóle jak przyszłam to skakała jak szalona jak mnie zobaczyła

udane te adopcje z Targów są, nowi Państwo Maxa dzwonili dzisiaj do Demi i pytali jakie mięso lubi Max bo właśnie idą do mięsnego :crazyeye::lol:

  • Replies 161
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

xmartix napisał(a):
no Piratek nie za dobrze znosi rozłąkę, gryzie więcej bo już nie ma kogo męczyć, na spacerach nie ma z kim szaleć i kogo podgryzać :roll:


Marta musisz się w takim razie szybko dopsić ;)

Posted

od żuli jakiś, będzie go woził do pracy chyba bo nie ma jak w domu go zostawić, nazywa się Pelasia i jest żywiołowa (o dziwo!), na dłoni się zmieściła, na mojej małej dłoni... założymy wątek jak wyśle zdjęcia

  • 10 months later...
Posted

nowy dom Misi okazał się MEGA WSPANIAŁYM I CUDOWNYM DOMEM!!!!
za pozwoleniem wklejam nowe informacje o Misi:


"Witam serdecznie,

Minął już prawie rok, odkąd wzięliśmy Ajkę (zwaną w TOZie Misią) i zdałam sobie sprawę, że nie przesłałam do tej pory informacji co u nas słychać. Ostatnio minęłyśmy na wieczornym spacerze samochód TOZu z inspektorami widocznie wracającymi z interwencji i pomyślałam, że z Ajką też wracaliście kiedyś z nadzieją, że znajdzie swoją rodzinę na stałe. To mnie zmotywowało do podsumowania tego roku, a działo się sporo.
Ajka okazała się być dość trudnym przypadkiem, co tym bardziej motywowało nas do pracy. Udało nam się "przepracować" silny lęk separacyjny - Ajka potrafiła szczekać przez 7-8 godzin w kółko (skończyło się na anonimowych listach od sąsiadów), zostawiona w domu gryzła buty, drapała ściany i załatwiała nam się na łóżko. Ala daliśmy radę:) Z pomocą dwóch behawiorystów, sterty przeczytanych i przyswojonych książek i wspólnej pracy krok po kroku:)
Panicznie bała się podnoszenia na ręce - dwa razy pogryzła mnie, kiedy ją podniosłam, w tym raz po twarzy- oj, bolało. Teraz już mamy rozpracowaną metodę, może nie najbardziej doskonałą, ale w miarę skuteczną - z umiarkowanym stresem u niej i bez ugryzień na mnie. Cały czas ćwiczymy bliskość i dotyk - po łapkach, po brzuszku, delikatnie przesuwam ją w jej łóżeczku, obracam. Więc powoli się przyzwyczaja, że nie chcę jej zrobić krzywdy:)
Nadal boi się większych psów i jest do nich nastawiona agresywnie - nad tym pracujemy cały czas i ciągle i zawsze. Było już dobrze, ale oczywiście znalazł się szaleniec bez smyczy i kagańca, który ja trochę sponiewierał na spacerze więc zaczynamy od nowa krok po kroku. Z niektórymi psami jej gabarytów lubi się bawić i to jest wielki sukces:)

Ale maluchna rekompensuje nam powyższe niedogodności przede wszystkim swoim mądrym psim charakterem - tak bystrego i inteligentnego psa jeszcze nie mieliśmy:) Spryciulka uczy się bardzo szybko, uwielbia ćwiczyć skakanie na przeszkody, slalomy między słupkami - zastanawiamy się nad zajęciami agility:) No i jest wpatrzona we mnie jak pies w kość:) W tym temacie jej trochę odpuściłam i tulę, czochram ile tylko można:)

Pomyślałyśmy z Ajką, że jesteśmy całkiem dobrym przykładem na to, że pies sprawiający problemy potrzebuje czasu i mądrego podejścia, a wszystko się ułoży. Więc chodzimy na spacery i trochę się "wymądrzamy" wśród innych psiarzy naszym doświadczeniem. Dzięki temu kilka psiaków, które były świeżo adoptowane i sprawiały nowym właścicielom problemy nie zostały oddane z powrotem do schroniska, postanowili trochę popracować, jak posłuchali naszych historii:) Mnie też nieraz ręce opadały z bezsilności i płakałam ze stresu, oj tak bywało, a teraz jak jest nam super:) I byliśmy na wspólnych wakacjach nad morzem:)

Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za możliwość wspólnego życia z tak kochanym psem:)"

i drugi mail:

"Witam:)

Oczywiście, proszę umieścić informację, gdzie trzeba:)
Oj, proszę się nie przejmować, daliśmy radę - nie chcieliśmy Pani zmartwić, sami zdziwiliśmy się jak wiele przeszliśmy wspólnie z sunią. Ajka na początku była spokojna, zaczęła "rozkręcać się" w miarę pobytu u nas, po prostu okazała się być dość lękliwym psem i strasznie za Panią tęskniła - na spacerach ignorowała mnie przez prawie 2 miesiące - chodziła za każdą napotkaną kobietą, nie chciała wracać do domu. Serce mi pękało, ale starałam się ją przekonać do siebie i udało się! Na pewno zrobiliśmy tez kilka błędów wychowawczych, ale współpraca z Ają jest dla mnie bezcenna - ta budowana powolutku nić porozumienia między nami i jej jedno ufne spojrzenie w stylu "wierzę Ci, że jak wskoczę na ten murek nic mi się nie stanie" są cenniejsze niż 1000 psich buziaków:)
Aja jest niesamowicie dzielna, codziennie pokonujemy jej "strachy", jest cudna i będzie jeszcze cudniejsza, to pewne:)
Już sama nie wiem, czy ona nauczyła się życia od nas, czy my od niej...

Pozdrawiam ciepło i raz jeszcze dziękuję, że Ajątko trafiła właśnie do nas."

Posted

dziękuję xmartix za zamieszczenie tego, naprawdę to budujące i można takie opowieści spożytkować dla innych właścicieli psów po przejściach, dokładnie jak ta Pani to robi, piękne!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...