Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

irenaka napisał(a):
Coś by się może udało wykombinować;) i dać chłopakowi.
Dowody wdzięczności są chodliwe u facetów:evil_lol::evil_lol:


Irenka:mad:, to taki miły chłopiec był nastoletni!!!! przynajmniej dwa razy starsza:placz:

Jasza napisał(a):
No i jak tam??
Chyba wszystko dobrze, prawda?
Odpoczywacie po operacji chyba...


no właśnie i tu mam wieści nowe...

ale chciałabym przeprosić za brak wczoraj informacji, ale nie miałam dostępu komputera od południa, dopiero dzisiaj mam w pracy.

Paluszka obadano powtórnie dokładnie z uciskaniem na bioderko i wszystkie typy jaskółek wykonano na nim:cool3: i tu zaczęły się wątpliwości - bo albo chłopak taki twardziel się zrobił:crazyeye: i nic nie odczuwa bólu, zaprawiony nastrojem bojowym jako czołgista:eviltong:, albo teraz już jako terminator chyba:razz:, albo ten miesiąc w gipsie zrobił swoje i odpoczął na tyle, że przestał mieć dolegliwości.
Wet zaczął mieć poważne opory do opercji, że na zdjęciu, które jeszcze raz wykonali, bo Paluszka uśpili później jednak do kontolnych zdjęć, widać ubytek w główce kości, ale to przestało wogółe go boleć i jaskółki wyczyniał bezproblemowo:roll:. Ingerencja w kość w tym wypadku mogłaby zaszkodzić.

Wet skonsultował to jeszcze z innymi i jego decyzja była taka, że operacji nie przeprowadzamy, bo przy Perthesie bolesność jest nie do zniesienia, jak było na początku, a teraz jej nie ma, więc możliwe, że to tylko pourazowy ubytek, który po paluszkowej rekonwalescencji w gipsie i zastoju ruchowym, nie czyni nic złego w jego organiźmie tzn. pies nie odczuwa bólu i może go nigdy więcej nie odczuwać w tej nóżce z powodu uszczerbku kości. Tworzy się tam tkanka, która zapobiega ocieraniu kości o kość. W tym przypadku podejmowanie się operacji byłoby pochopne i mogłoby poczynić kolejne tylko niedogodności dla psa.

nie wiem czy zrozumiale to opisałam, w każdym razie Paluszek został wybudzony, jest tylko z wenflonem i ma zapisane specjalne tabletki na odbudowę chrząski.

nie byłam pewna czy decyzja o braku operacji jest dobra, ale chyba nawet Ania Shirley pisała wcześniej że zależy od weta, czy to się operuje czy wystarczy rehabilitacja. W tym wypadku to był ten sam lekarz i decyzję zmienił jak zobaczył, że Paluszek pędzi na 4-rech łapach:scared: a wcześniej czegoś takiego nie było.

Tak więc za wczorajszą wizytę wraz z lekami, które mam na 1,5 miesiąca wyszło 120zł. Nazwę tych witamin wpiszę wieczorem, bo mam je w domu. po 1,5 miesiąca stosowania będzie przerwa ok 3 miesiące i potem jeszcze jedna dawka takich witamin.

co do ogrodzenia - to przez pare godzin ogradzałam dodatkową siatką płot i nagle:crazyeye::crazyeye::crazyeye: gdy kończyłam Paluszek, jak gdyby nigdy nic, tak się zaczął przeciskać pod płotem, że nawet dodatkową siatkę odgiął. Padłam, normalnie padłam cała moja praca na nic - on wszystko staranuje:roll:.

Poszłam do sklepu kupiłam takie jakby śledzie i wszystko zaczęłam do ziemi jeszcze mocować, ale czy on tego nie wyszarpie to nie mam pojęcia - stać go na wszystko chyba:lol:, żeby tylko wyjść.

dzisiaj jeszcze tylko na zdjęcia wenflona jedziemy i to by było na tyle z Paluszkowej historii choroby. Będziemy go wmacniać w zasadzie tylko witaminami na odbudowę chrząstek

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To wspaniale, że nie musiał mieć kolejnej operacji! Ale z ogrodzeniem nie wygląda dobrze, jak się raz nauczył, to betonowy boks go jedynie powstrzyma ;) Przydałoby mu się mieszkanie w bloku. Szuka domu? ;)

Posted

__Lara napisał(a):
No właśnie, chyba mieszkanie w bloku byłoby jakimś rozwiązaniem.


też o tym myślałam, ale coraz trudniej mi się jest z nim rozstawać:placz: nie wiem co mam robić. W sumie zdecydowałambym się na pozostawienie go u mnie, ale co będzie jak ucieknie i już nie wróci? Zobaczymy, może czy to przybicie do ziemi siatki go powstrzyma - narazie dzisiaj zamknięty w pokoju, bo wenflona ma i nie mogę mieć niespodzianki, że go nie będzie jak wrócę z pracy.
A też nie mogę mieć w lecie pozamykanych drzwi do ogrodu, bo duchota straszna, zresztą moja Berni, wchodzi do domu, jak jej za ciepło i idzie na płytki, więc dom i ogród jest dostepny dla psów i kotów - a co do kotów to przerażone siatką:crazyeye:, nie mogą łazić gdzie sięim podoba teraz - chociaż jednych to zatrzymało:cool3:

Posted

No nieźle! Superowo, że Paluszek już nie musi być operowany - swoje przeszedł w tym gipsie (w dodatku nie w trupie czaszki!!!). Jeśli chodzi o zabezpieczanie płotów, najbardziej skuteczny jest elektryczny pastuch - działa bez pudła. Nie wiem jak duży masz teren i czy cały musiałabyś odrutować, ale może warto. Mojej sąsiadki pies wszystkie zasieki pokonywał. A że jest wielkości bernardyna, wydali na kolejne "zabezpieczenia" masę kasy. I właśnie dopiero drucik pod lekkim napięciem go skutecznie powstrzymał. Początkowo jeszcze kombinował, gdy np. wyłączyli prąd - bez pudła wiedział kiedy jest napięcie, a kiedy nie. Po jakimś czasie dał za wygraną i urządzenie można było przekazać kolejnemu domowi z "uciekającym członkiem rodziny na 4 łapach" :)

Posted

No właśnie, zdaję sobie sprawę feliksik, że się już z nim zżyłaś... a może ten elektryczny pastuch byłby wyjściem z tego problemu, jak pisze Nutusia?

Posted

[quote name='__Lara']No właśnie, zdaję sobie sprawę feliksik, że się już z nim zżyłaś... a może ten elektryczny pastuch byłby wyjściem z tego problemu, jak pisze Nutusia?

o jezu, ale moje koty chyba by tego nie przeżyły, one są delikatniutkie - boję się takich rzeczy. Nie wiem, pomóżcie mi decyzję podjąć, moje dziecko też już chce Paluszka dla siebie, "bo on mnie kocha i ciągle liże" :evil_lol: tak mówi.
Jak była zima łatwiej było mieć tymczasy, bo nie otwierało siędrzwi do ogrodu, dlatego nie widziałam problemu, ale teraz jak jest lato i Paluszek sobie tylko siedział w ogrodzie to aż miło było popatrzeć, no ale chyba wynudził się:cool3: i przygód szuka.

a faktycznie szkoda mi było tylko widoku gipsu w trupie czaszki;)


Ania pytała, czy rynek jest daleko ode mnie - w sumie nie jakieś 500m, tylko, że ostatnio pobiegł w przeciwną stronę na działki i osiedle dlatego szukałam go po innej stronie. NO ale faktycznie nie ucieka daleko, zawsze gdzieś w pobliżu jest.

Posted

Ale wieści!!
Padłam!!!
Bez operacji się obędzie - to najfajniejsza wiadomość dzisiaj!!!!:bigcool::bigcool::Cool!::Cool!:
Paluszek dzielny - to chrzastki odbuduje w mig! ;-)

Ale ulga!!!

Co do uciekania - to nie mam pomysłu, mam mętlik w głowie..:roll:
Najfajniejsze zdanie Twojego syna "On mnie kocha i ciągle liże " :-):loveu::p:loveu::p:loveu:

Posted

Nie bój się o koty, Feliksiku - im też "pastuch" ograniczy piesze wycieczki :) U mojej sąsiadki są 2 kociny. Jedna już wtedy się nauczyła, że płot może być "niefajny", ale potem opracowała jak skakać, żeby nie "tąpnęło". Drugiej jeszcze wtedy nie było. A teraz już prądu nie ma i poszła na wieś, po czym pobiła się z jakimś kocim obwiesiem, spituliła się z drzewa, złamała żuchwę i do polowy sierpnia ma teraz areszt domowy.
Nemkowi wystarczyło jedno "popieszczenie" drucikiem pod prądem - nieprzyjemne - fakt, płakał trochę, a potem się obraził - ale dzięki temu Ula mogła być spokojna o jego bezpieczeństwo. Bo to, że Palunio sobie pójdzie spacerować, to ok, że ma adresówkę i zawsze ktoś do Ciebie może zadzwonić, drugie OK, ale co jeśli wpadnie pod samochód, napadną go psy, trafi na jakiegoś "człowieka"?... Ja bym nie ryzykowała...

Posted

Paluszek już bez wenflona - wszsytko z nim dobrze, ogon machał jak zobaczył panią wet.
mam już nazwę tych leków które przyjmuje Paluszek - to SynoxiVet 120tabl. - pierwsze 2 tyg. 2x dziennie, potem 1x dziennie do skończenia opakowania jutro wkleję rachunek. Potrzebne będzie jeszcze jedno opakowanie za jakiś czas (60zł jedno)

Posted

Nutusia napisał(a):
Nie bój się o koty, Feliksiku - im też "pastuch" ograniczy piesze wycieczki :) U mojej sąsiadki są 2 kociny. Jedna już wtedy się nauczyła, że płot może być "niefajny", ale potem opracowała jak skakać, żeby nie "tąpnęło". Drugiej jeszcze wtedy nie było. A teraz już prądu nie ma i poszła na wieś, po czym pobiła się z jakimś kocim obwiesiem, spituliła się z drzewa, złamała żuchwę i do polowy sierpnia ma teraz areszt domowy.
Nemkowi wystarczyło jedno "popieszczenie" drucikiem pod prądem - nieprzyjemne - fakt, płakał trochę, a potem się obraził - ale dzięki temu Ula mogła być spokojna o jego bezpieczeństwo. Bo to, że Palunio sobie pójdzie spacerować, to ok, że ma adresówkę i zawsze ktoś do Ciebie może zadzwonić, drugie OK, ale co jeśli wpadnie pod samochód, napadną go psy, trafi na jakiegoś "człowieka"?... Ja bym nie ryzykowała...


Widzisz feliksik, nie taki pastuch straszny :cool3:

Posted

Ja jeszcze "na żywo" takiego pastuszka nie widziałam, nie znam też nikogo, kto ma i stosuje..więc się nie odzywam.
Ale jak mnie krew zalewa i Reks już przechodzi samego siebie - to myślę nad kupieniem obroży antyszczekowej, żeby mu cytrynką psikała w nos, jak juz jest taki super niedobry
A potem mi przechodzi..ta myśl ;-)

Posted

Hej ! Moja znajoma miała przez jakiś czas ogrodzenie uzbrojone w pastucha - jej suka zwiewała i w dodatku potrafiła zębami rozkręcać siatkę i drut ... Bardzo się zdziwiła jak ją troszkę popieściło, popiszczała i poużalała się przez jakiś czas. Drugi raz jeszcze spróbowała i dała spokój. Pastuch jest cały czas rozciągnięty ale nie jest podłączony a psy od tamtej pory ani myślą uciekać ;).
Minęło już ładnych parę lat od akcji z pastuchem ...

Posted

Dokładnie tak samo jest u mojej sąsiadki! :) Druty na płocie zostały, bo kto by je tam rozmontowywał, ale urządzenie krąży po "potrzebujących". Gdybyś się zdecydowała, Feliksiku, mogę zapytać kiedy będzie... dostępne :) Tylko byś się musiała okabelkować!

Posted

a jakie to kable - specjalne jakieś? szukałam dzisiaj tych urządzeń, ale 600zł i w zwyżm, ale nie piszą czy musi być specjalne ogrodzenie (nie siatka, ani płot), bo może to musi być metalowe coś. Czy tylko jakiś kabel zwykły pociągnąć i obroża na ten kabel reaguje?
Nutusia jak możesz zapytaj o szczegóły, bo jeśli moja wczorajsza praca nie zda egzaminu to będę poszukiwać czegoś takiego chyba, tylko nie tak drogiego niestety

Posted

Mnie kiedyś kopnął taki pastuch :P w oczach miałam chwilowe ciemności, ale zaraz wróciłam do siebie :) pastuch pilnował koni na pastwisku, żadnemu do głowy nie przychodziło przejść przez płot :)

Posted

Wydaje mi się , że to jest taki cieniutki drucik rozciągnięty wzdłuż płotu ( albo dwa druciki - jeden wyżej a drugi niżej). Obroża nie jest z tym związana. Pies podchodzi i troszkę go kopie i to chyba wszystko ...ale nie jestem pewna!

Posted

no ale musi ten drucik chyba dotnąć, a jak wyczai, że niżej albo wyżej nie kopie to co wtedy. To mi się wydawało, że jeszcze musi być obroża do tego, ale jeszcze doczytam, może są różne rodzaje

Posted

Może są takie z obrożą- nie wiem ... dla Palucha trzeba zamontować niżej !!!! A jak go kopnie raz to nie będzie się zastanawiał, czy próbować niżej albo wyżej (tak to podobno działa) .

Posted

[quote name='ania shirley']Feliksik??? Tzn. , że on zostaje u Ciebie?:???:

Aniu, zdecydowałam na TAK, on w dużej mierze zachować przypomina mojego Feliksa, nawet wiem po jego spojrzeniu co ma w planach zbroić:evil_lol:, bo patrzy w ten sam sposób, tylko obawiam się tych ucieczek, czy lepiej na blokach nie będzie miał, tylko jak go oddać -
chyba już nie umiem, ale jak tak coś mu się stanie u mnie, to nie dość, że wyrzuty będę miała, to na dogo mnie zlinczują jakie ze mnie DT/DS

poniżej rachunek za ostatnią wizytę

Posted

Feliksiku - u Uli są dwa druciki - jeden niżej, drugi wyżej, ale Nemo to wielkopies - jak benio! To chyba musi być specjalny drucik, montowany na takie plastikowe obejmy. Ula ma płot ze sztachet. Prąd jest o mniejszym natężeniu niż dla koni :) Co prawda jak człowiek dotknie, to też czuje i nie jest to przyjemne - tym bardziej dla psa. System jest taki, że niestety, na siłę trzeba uciekiniera do płotu podprowadzić i spowodować, żeby dotknął kabelka. "Kopnie", zapiszczy, obrazi się, ale pomyśli, pokombinuje i stwierdzi, że nie chce mieć z tym płotem więcej nic wspólnego!!! :) Tak to działa. Palunio jest malutki, więc może jeden drucik na jego wysokości wystarczy - dopytam dziś Uli i zapytam czy nie zechciałaby tego urządzenia (samej skrzyneczki) sprzedać po okazyjnej cenie (albo wypożyczyć może...) Dam Ci znać. O obroży też słyszałam, ale z nią pies może mieć potem złe skojarzenia co do samej obroży - a tu tylko z płotem będzie miał "na pieńku" :)

Posted

:grins::jumpie::cool2::bigcool::bigcool::bigcool::Cool!::Cool!::Cool!:

Świetnie! Jeżeli by nie był u Ciebie, to dopiero by uciekał ... do Ciebie. I nigdy by juz tak nie zaufał nikomu. I nigdzie nie będzie mu lepiej, nawet w blokach ze szczerego złota.
HURA!!!!!
(Od dwóch dni jestem chora. Po przeczytaniu tej wiadomości - juz nie!!;) )

Posted

Feliksik się czajnikowała z adopcją Paluszka jak ja z moją Lili. Jak oddać zmorę po operacji bioderka, z niepewnością co będzie z drugim? Kto się nią tak zaopiekuje? Kto zauważy, że łapkę znów stawia jakby chodziła w bucie na obcasie? Kto wpuści pod kołdrę, gdy poczuje na sobie w nocy świdrujący wzrok? Kto wybaczy pogryzione poduszki, posłania, książki, buty?... Ponieważ na wszystkie te pytania padła odpowiedź "NIKT" - Lili jest moja, jak Paluszek Feliksikowy :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...