Behemot Posted October 2, 2006 Posted October 2, 2006 Od paru tygodni Sonia jest jakaś nieznośna :cool1: Nie wiem, czy to kwestia jej wieku i rozpierającej ją energii, czy nasze błędy w wychowaniu (zapewne i to, i to). Dosłownie w jednym czasie nawarstwiło się parę problemów.... 1. Próbuje szczekaniem zwrócić na siebie uwagę. Nie jest to szczekanie agresywne, tylko takie wysokie, zaproszenie do zabawy. Ignoruję to i po paru minutach się uspokaja, ale nawet takie krótkie sesje (a zdarzają się parę razy dziennie) są męczące - i dla nas - i dla sąsiadów (chociaż na razie nie było żadnych skarg). 2. Szczeka na balkonie. Oczywiście wtedy wyganiam ją i zamykam balkon, wpuszczam ją tam z powrotem, kiedy się uspokoi. 3. W zabawie skacze na mnie i łapie zębami za ręce lub nogi. Na szczęście teraz mam z nią już większy kontakt niż wtedy, gdy była malutka, więc potrafię ją opanować, ale chciałabym raz na zawsze wyeliminować to zachowanie... 4. Uzależniła się od aportowania piłeczki ;) Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że poza piłką na spacerach kompletnie nic jej nie interesuje. Kiedy wieczorem nie zabieram piłki, przynosi patyki (czasami ogromne gałęzie) i kręci się z nimi pod moimi nogami - tak że nie mogę zrobić kroku. 5. Na smyczy wciaż ciągnie jak parowóz - chociaż stosuję się do zaleceń szkoleniowca... Z przyczyn niezależnych ode mnie na razie mamy przerwę w szkoleniu. W tym czasie uczę ją sama - ale widocznie nieumiejętnie :oops: Dla równowagi jest też parę sukcesów: np. coraz lepiej wychodzi mi zapinanie jej na smycz na spacerze, ale ostatnio niepowodzenia wychowawcze dominują nad powodzeniami... :cool1: Quote
agbar Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 hej:), nie jestem specjalistą w sprawach psich wiec nie bede tłumaczyc co i jak i dlaczego:) chcialam tylko napisać ze patrzac na metryczkę Soni (13 miesiecy) przypomnialam sobie jak zachowywał sie Dili mniej wiecej w tym samym czasie : mówiac krótko od plus minus 12 miesiaca do 14 nastapił u niego okres miedzy innymi głuchoty wybiórczej, powrót szczeniecych zachowan w tym łapanie za nogi i rece i ogólne cofniecie sie w rozwoju:) wiec moze te modele tak maja??:) teraz Dilski ma ponad 17 miesiecy i uspokoił sie ,pomijam przy tym inne problemy ktore z nim mamy. ja tez szkole go sama , i wiem ze nie zrobie tego tak dobrze jak specjalista ale sie staram. poza tym wiele osób szkoli swoje psiaki samemu i jest ok. Tobie na pewno tez sie uda , moze musisz byc teraz po prostu bardziej stanowcza, nie robic tego co chce Sonia np. chce sie bawic tylko piłeczką - zabieraj na spacery cos innego a od czasu do czasu albo w nagrode piłeczka... tak jak napisalam nie jestem specjalista wiec mozesz mnie po prostu zignorowac hihi:) zycze wytrwalosci i sukcesów Aga Quote
Behemot Posted October 3, 2006 Author Posted October 3, 2006 dealer napisał(a):hej:), nie jestem specjalistą w sprawach psich wiec nie bede tłumaczyc co i jak i dlaczego:) chcialam tylko napisać ze patrzac na metryczkę Soni (13 miesiecy) przypomnialam sobie jak zachowywał sie Dili mniej wiecej w tym samym czasie : mówiac krótko od plus minus 12 miesiaca do 14 nastapił u niego okres miedzy innymi głuchoty wybiórczej, powrót szczeniecych zachowan w tym łapanie za nogi i rece i ogólne cofniecie sie w rozwoju:) wiec moze te modele tak maja??:) Mam nadzieję, że właśnie o to chodzi... Sonia nigdy nie była aniołkiem, ale po szczenięcych wybrykach już się uspokoiła, a teraz taki regres... Na przykład z tym szczekaniem w domu - doskonale wie, że tak nie wolno i do tej pory reagowała na zakazy. A teraz szczeka z "bezczelną" miną, zupełnie jakby chciała mi zrobić na złość (wiem, wiem, psy nie znają pojęcia "bezczelność" i "złośliwość" ;)). Chyba będę musiała doraźnie wrócić do spryskiwacza, chociaż to trochę tak, jakbym straszyła nastolatkę czarnym ludem... Quote
Czoko Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Moja Choco niestety też przeżywa kolejny regres i ma kryzys w zachowaniu - po wakacjach spedzonych na wsi musimy przypominać sobie wszystko od nowa - od szkolenia do zachowania czystości... Quote
Behemot Posted October 3, 2006 Author Posted October 3, 2006 Czoko, a Ty ją szkolisz we własnym zakresie, czy u fachowca? Ech, ostatnio jestem taka sfrustrowana, że czasami mam ochotę przerobić Sonię na sajgonki :cool3: Pocieszam się, że to kwestia dojrzewania i minie z wiekiem... Każdego znajomego psiarza molestuję pytaniami o to, kiedy ich psy się ustatkowały i dostaję odpowiedzi, że między 1,5 a 2 rokiem życia. Quote
Czoko Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Na szkolenie już przestałyśmy chodzić - uzbierało mi się tyle wiadomości że jeśli konsekwentnie całą rodziną wprowadzimy to czego tam się nauczyłam wybrniemy z tego - ale niestety w przypadku mojej dzikusi bojącej się całego świata kiedyś w przeszłości bitej i pogryzionej już wiemy że czeka nas praca przez całe życie... Quote
Fioletowa Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Behemot napisał(a): Każdego znajomego psiarza molestuję pytaniami o to, kiedy ich psy się ustatkowały i dostaję odpowiedzi, że między 1,5 a 2 rokiem życia. Z tym to różnie bywa, Milka dwa lata kończy w tym miesiącu, a takie numery czasami odstawia, że szczeniak by się nie powstydził:evil_lol: Nie wspominając już o tym, że na moją mamę ciągle jeszcze skacze i czasami podgryza:diabloti: Chyba jedyne co Ci pozostaje to wałkować posłuszeństwo i ograniczyć piłeczkę;) PS: jak spoważnieje to będziesz, żałować, że już koniec z wariactwami, wiec korzystaj póki możesz;) Quote
Behemot Posted October 3, 2006 Author Posted October 3, 2006 Fioletowa napisał(a): Chyba jedyne co Ci pozostaje to wałkować posłuszeństwo i ograniczyć piłeczkę;) Posłuszeństwo wałkuję, ale jeżeli ograniczę piłeczkę, Sonia będzie mi znosić patole na spacerze - a to jest po prostu nie do wytrzymania. Ładuje mi się z wielką gałęzią pod nogi i kroku zrobić nie mogę :cool1: Spacer na smyczy to nie dla niej - ona musi się wyszaleć.... Quote
BORA Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Cały czas marzę, żeby Tora w końcu była poważnym psem :cool3: Wcale nie będę tęskniła za tym szczeniackim zachowaniem, bo naprawdę mam tego już dość. Tora też cały czas uważa gryzienie naszych rąk za świetną zabawę, na szczęście nie gryzie mocno, ale to trochę denerwujące, poza tym czasami niechcący wbiją się kieł, a wtedy to już boli :roll: Jest jeszcze kilka problemów, ale gdy w końcu będzie normalnie zostawała w domu te inne problemy nie będą wcale takie ważne do wyeliminowania, bo da się z nimi żyć ;) Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 BORA napisał(a): Jest jeszcze kilka problemów, ale gdy w końcu będzie normalnie zostawała w domu te inne problemy nie będą wcale takie ważne do wyeliminowania, bo da się z nimi żyć ;) Jakie to problemiki? Napisz, może się trochę odfrustruję :cool3: :eviltong: Wczoraj dwa razy zastosowałam spryskiwacz - zadziałało :multi: Wiem, że to nie rozwiązanie, ale dobre i takie, dopóki nie wymyślę lepszego :oops: No i nie dość, że Sonia wczoraj przestała mnie zaczepiać szczekaniem i łapaniem za ręce, to jeszcze zrobiła się bardziej przytulaśna :lol: Ech, nie ma to jak autorytt w postaci Straszliwego Pogromcy Niesfornych Podrostków :cool3: Quote
Czoko Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Z regresem Choculki już jest nieco lepiej – od powrotu z wakacji przypomniała sobie zachowanie czystości nad ranem, wykonywanie podstawowych komend na polecenie słowne i gestem chociaż nie zawsze z prędkością jaką wymarzyłabym sobie, dalej musimy sobie przypomnieć spokojnie chodzenie na smyczy bez ciągnięcia, przywoływanie, ograniczenie szczekania. Niestety odkąd labrador całkiem niedawno rzucił się na Choco doszło rzucanie się na niektóre psy – zresztą odkąd dorosła nawet gdy idzie całkiem spokojnie i na nią zaczęły się rzucać niektóre i psy i suki. Quote
mch Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 ograniczenie pileczki ? nie jestes zadowolona ze masz maniaka aportowania ??? toż to klucz do sukcesu wychowawczego,szkoleniowego i jakiego tam jeszcze . Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 mch napisał(a):ograniczenie pileczki ? nie jestes zadowolona ze masz maniaka aportowania ??? toż to klucz do sukcesu wychowawczego,szkoleniowego i jakiego tam jeszcze . Nie, nie, ja nie chcę ograniczać jej piłeczki! Z jednej strony b. się cieszę, że Sonia tak uwielbia aportowanie (wiadomo, w ten sposób łatwiej zyskać kontrolę nad nią na spacerze), ale z drugiej rozmiary tej "manii" mnie zastanawiają. Oprócz piłeczki nic dla niej nie istnieje: inne psy, zapachy w trawie... Czy to jest normalne? :roll: Quote
mch Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 jak najbardziej , ja bym powiedziala ze nawet pożadane . lepiej miec psa zafisiowanego na maxa na pileczce która moze sie bawic z przewodnikiem niz np : wachanie smierdzielstw po smietnikach , ucieczki do inych psów , lapanie za nogawki przechodniów i mnostwo innych rozrywek które futrzaki bez koncepcji na zywot sobie czasem wymyslaja . ty masz podstawe pracy z psem. jej zakrecenie pileczkowe , wykorzystując to, nagradzanie pileczką za poprawne wykonywanie polecen itd budujesz dodatkową więź miedzy wami . dziewczynka jest juz duza wiec pora pracowac :lol: Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 mch napisał(a):jak najbardziej , ja bym powiedziala ze nawet pożadane . lepiej miec psa zafisiowanego na maxa na pileczce która moze sie bawic z przewodnikiem niz np : wachanie smierdzielstw po smietnikach , ucieczki do inych psów , lapanie za nogawki przechodniów i mnostwo innych rozrywek To prawda, ale przecież istnieje jeszcze coś pomiędzy obsesją na punkcie aportowania a niepożądanymi zachowaniami na spacerze ;) Np. zabawy z innymi psami. Pies mi kompletnie zdziczeje, jeżeli jego świat zawęzi się do piłeczki ;) Quote
BORA Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Behemot nie obraź się, ale wydaje mi się, że Twoja Sonia jest super psem, a Ty cały czas narzekasz :eviltong: Poczytaj o psach wyjących, albo demolujących i wtedy stwierdzisz, że nie masz problemów z psem :evil_lol: Bo dla mnie to są poważne problemy, które ciężko wyeliminować, ponieważ odbywają się pod naszą nieobecność, chociaż nie jest to niemożliwe. O naszych problemach pisałam już gdzieś:pierwszy i najważniejszy-zostawanie w domu, ciągnięcie na smyczy (nie zawsze) do psa, dziecka lub czegoś w trawie...bieganie przez ulicę za psem, to może tragicznie się skończyć, dlatego mówię ciesz się, że Sonia tak lubi piłeczkę i nic innego ją nie obchodzi, też bym tak chciała, ale Tora szybko się nudzi i idzie sobie gryźć patyka albo coś wąchać :roll: Quote
mch Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 a kupilas sobie psa zeby osiedlowe pieski mialy sie z kim bawic ? czy zeby samemu miec zajecie ,pasje . dzieki pilce masz psa skoncentrowanego na jednym celu ,a nie mającego cie w glebokim powazaniu obcego futrzaka. oczywiscie pod warunkiem ze pasje te bedzies rozwijac prawdlowo, okazesz sie psu jako niezbedny element tej pileczki to czeka was super zycie. poza tym pies piszesz ma juz ponad rok , ile jeszcze moze sie pobawic z innymi psami ? zaraz wyrosnie z tego . i co potem ? bedzie tuptac bez sensu ? moja suka juz chyba kolo 1,5 roku jak miala olala psi swiat i psie zabawy . liczy sie aport ,pływanie ,cwiczenie z panią i ewentualnie wariacje z naszym drugim domowym pupilem. Quote
puli Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Behemot,nie narzekaj! Co ja nawyczyniałam,żeby jedną sucz nakręcic na piłeczkę :roll: .Ważniejsze są pomysły: jak przestraszyć nagle (albo i pogonić ) jakiegoś lękliwego biedaka, jak oszczekać zblizającego się ludzia...itd. A jak ona daje hasło,to druga sucz się natychmiast przyłącza.... Behemot zamienisz się? Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 BORA napisał(a):Behemot nie obraź się, ale wydaje mi się, że Twoja Sonia jest super psem, a Ty cały czas narzekasz :eviltong: Poczytaj o psach wyjących, albo demolujących i wtedy stwierdzisz, że nie masz problemów z psem :evil_lol: OK, OK, masz rację :oops:Może rzeczywiście niepotrzebnie doszukuję się dziury w całym... Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 mch napisał(a):a kupilas sobie psa zeby osiedlowe pieski mialy sie z kim bawic ? czy zeby samemu miec zajecie Tu nie chodzi o moją przyjemność, ale o to, by ona w ogóle miała jakiś kontakt z innymi psami.... Cieszę się z jej pasji aportowania, ale czy takie całkowite ignorowanie innych przedstawicieli swojego gatunku wyjdzie jej na dobre? Nie powiem, czasami pobawi się z innym psiakiem, ale od długiego czasu prawie nie zwraca na nie uwagi. Mi naprawdę chodzi o to, by mi pies do końca nie zdziwaczał ;) Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 puli napisał(a): Behemot zamienisz się? Nigdy w życiu! :lol: Quote
Guest Mrzewinska Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Jak suka jest tak nakrecona na pileczke, aport, bez trudu zmienisz to w pasje noszenia czegos. Bedzie szla obok Ciebie pękając z dumy z koszyczkiem odpowiedniej wielkosci w pyszczku, najpierw z pustym koszyczkiem, a potem cos lekkiego w srodku. Wiesz, ile uslyszysz komplementow od obcych ludzi??? Jak beda podziwiac Ciebie i Twoja psice??? Sprobuj, warto:lol: Zofia Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 Mrzewinska napisał(a):Jak suka jest tak nakrecona na pileczke, aport, bez trudu zmienisz to w pasje noszenia czegos. Na razie Sonia po każdym spacerze niesie piłeczkę w pyszczku :lol: To dla niej tak ogromny skarb, że go nie wypuszcza nawet, kiedy robi kupkę :oops: Poza tym to dobry sposób na "zakneblowanie" psa - nie ciągnie jej wtedy do zżerania różnych paskudztw, które ludzie wyrzucają przez okna :diabloti: Z tym koszyczkiem - albo gazetą - będę musiała spróbować :lol: Parę osób z mojego osiedla już mnie pytało, jak nauczyłam Sonię oddawać aport - robi się ze mnie lokalny autorytet :cool3: (Oczywiście żartuję, żadna ze mnie nauczycielka :oops:). Quote
Koma Posted October 4, 2006 Posted October 4, 2006 Oj chyba marudzisz :lol: Ile ja bym dała żeby mieć takie problemy :evil_lol: A z tą gazetą spróbuj! Będziecie budziły podziw na osiedlu :cool3: Ja kiedyś próbowałam ale Koma ma nawyk "memlania" wszystkiego co ma w pysku i donosiła gazetę całą pogryzioną :roll: Quote
Behemot Posted October 4, 2006 Author Posted October 4, 2006 Koma napisał(a):Oj chyba marudzisz :lol: No dobra, jestem smerf Maruda :evil_lol: Poprawiliście mi nastrój, dzięki! :lol: Ale co z innymi problemami - szczekaniem na balkonie, w domu, łapaniem zębami za ręce? Od wczorajszej akcji ze spryskiwaczem niunia jest baradzo, bardzo grzeczna, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to środek zastępczy i takie zachowania mogą wrócić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.