Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Gosiapk']Stracha nam napędziła.

Czy dobrze pamiętam, czy Pcioła jadła lody w upał? :hmmmm:[/QUOTE]

Jadła...Przyznaję się bez bicia.Myślisz ,że to od lodów?
W zeszłym roku latem często jadły lody...
Może faktycznie?:hmmmm:

[quote name='andegawenka']Wieśniaczka z Pcioły nie będzie, za delikatna:p[/QUOTE]

Boszesz ty mój (jak mawia ciocia Stasia z klanu) Gorzej jak z małym dzieckiem:evil_lol:

Melduję,że Pcioła cała i zdrowa ,zjadła przed chwilą obiadek (pulpecik z indyka).
Ktoś mi ostatnio mówił,żeby nie dawać kurczaków psom.I teraz trochę przestawiam je na indyka i szynkę wieprzową.

I zapomniałam Wam wczoraj opowiedzieć jeszcze coś.
Do poczekalni,gdy siedzieliśmy z małą weszła pani z dwoma wilczarzami.
Pcioła jak zaczęła dziamgać a te dwa wielkie potwory tylko patrzyły na nią z obrzydzeniem:evil_lol:
Śmiała się potem wetka ,że mała terroryzuje wszystkich pacjentów.:lol:

Posted

[quote name='RUDA ZUZIA']Jadła...Przyznaję się bez bicia.Myślisz ,że to od lodów?

W zeszłym roku latem często jadły lody...
Może faktycznie?:hmmmm: (...) [/QUOTE]

Pomyslalam o tych lodach, bo moich tesciow pierwsza suczka miewala anginy po lodach jedzonych w upal. Wiec moze u Pcioly to samo wystapilo? :hmmmm:


[quote name='RUDA ZUZIA']Błękitna krew pewnie w niej płynie:evil_lol:[/QUOTE]

Nawet nie wiedzialas co pod swoj dach wpuscilas :D

Posted

[quote name='Gosiapk']Pomyslalam o tych lodach, bo moich tesciow pierwsza suczka miewala anginy po lodach jedzonych w upal. Wiec moze u Pcioly to samo wystapilo? :hmmmm:




Nawet nie wiedzialas co pod swoj dach wpuscilas :D[/QUOTE]

Może być.Lody kupuję głównie dla Zazuli bo nyroli o nie.
Pcióła też wtedy je ale nie tak łapczywie jak Zuzia.


Pewnie przyjdzie nam jeszcze lektykę królewską kupić:evil_lol:

Posted

[quote name='andegawenka']Lody jadła Kara, ja tylko kupowałam:p. Pcioła tez moze tylko w małych dawkach, jakby nie brać to nie paszczeka boksera:evil_lol:[/QUOTE]

Fakt,porównać się nie da.
Paszcza boksera to jak cała Pcioła:evil_lol:

Posted

Podobno smutny tekst, ja się boję czytać :

"Jak mogłeś? Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie. Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze. Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy. Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany. Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia. Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym życiem. Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać. Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną... Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami. Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie. Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?" W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam. Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej. Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi. Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie. Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja"

Posted

[quote name='RUDA ZUZIA'] (...) Pewnie przyjdzie nam jeszcze lektykę królewską kupić:evil_lol:[/QUOTE]

chiwóz :cool3:



Cioiu Ande, tekstu nie czytam, za dużo smutku, łez i bezradności w zwalczaniu złych ludzi ostatnio mi doskwiera.

Posted

[quote name='Gosiapk']chiwóz :cool3:

Dla księżniczki wszystko co najlepsze....



Cioiu Ande, tekstu nie czytam, za dużo smutku, łez i bezradności w zwalczaniu złych ludzi ostatnio mi doskwiera.[/QUOTE]

Boli bardzo.Bezradność najbardziej...
Przeczytałam i znalazłam oczy w mokrym miejscu...
My się nie możemy poddawać.
Jeśli zmienimy życie choćby jednego pieska, to dla niego, jest to cały świat.
I tego się trzymajmy:roll:

Posted (edited)

[quote name='andegawenka']Puk,puk. Jest tu kto?




[quote name='Gosiapk']Pusto i tylko wiatr wieje ...
Hulał wiaterek ale sobie poszedł:lol:

[quote name='Chiquita&DeeDee']My jesteśmy - ale gdzie nasza Pcioła? :)
Jest Pciółka cała i zdrowa:lol:

[quote name='andegawenka']i jak jej migdałki?

[quote name='Gosiapk']właśnie! Anginka minęła?

Cześć dziewczynki:lol: Ale się za Wami stęskniłam.
Wiem,jestem świnka ,że się nie odzywałam ale ostatnio mam tyle spraw do załatwienia ,że tylko biegam.Ale już niedługo to się zmieni ,mam nadzieję.Ten rok jest pod znakiem biegania po urzędach.
Biurokracja jest chyba gorsza niż kiedyś.Dla Urzędu X muszę przynieść zaświadczenie z urzędu Y a potem odwrotnie.Wariactwo.
Jeszcze tylko dzisiaj muszę polatać.

Pciółka ma się świetnie.Anginka minęła i zniknęły te paskudne "guzy" ,których tak się przestraszyłam.
Wczoraj ganiała na działce do upadłego.Robiliśmy wnusiowi urodzinki i przyjmowałam gości z Pciołą.U sąsiadów też byli goście z psem i Pcioła miała co robić:evil_lol:
A teraz trochę zaległych zdjęć z zeszłej niedzieli.Miałam "na przechowaniu" wnusia :lol:





Ja też chcę się pobawić.






Edited by RUDA ZUZIA
Posted (edited)

Asystentka:evil_lol: Zawsze musi być tam gdzie coś się dzieje:loveu:





Obiad dla smarkacza????? A ja to co????????





Sama się obsłużę:evil_lol:



Edited by RUDA ZUZIA
Posted

No, przeprosiny przyjete, chociaż coś ostatnio ostrość nawala;)

Kara też musiała być zawsze w centrum uwagi:loveu:

Próbuję luknąć w talerz i nie mogę rozpracować co tam upichciłaś, dziwnie to jakoś wyglada. Czy obiadek wszyscy przeżyli:p

Posted

[quote name='andegawenka']No, przeprosiny przyjete, chociaż coś ostatnio ostrość nawala;)

Kara też musiała być zawsze w centrum uwagi:loveu:

Próbuję luknąć w talerz i nie mogę rozpracować co tam upichciłaś, dziwnie to jakoś wyglada. Czy obiadek wszyscy przeżyli:p[/QUOTE]

A bo kupiłam wreszcie aparat i na razie nie mogę z nim dojść do ładu.
A poza tym zaliczył już "dachowanie " w samochodzie:diabloti:

Oj tak.Mała uwielbia być w centrum.Wszędzie jej pełno:evil_lol:
Jak mi brakowało tych rozrzuconych wszędzie pluszaków:loveu:
Nie,żebym lubiła sprzątać:evil_lol:

Przeżyli,przeżyli:roflt:

Nawet wczoraj mój sernik wszyscy przeżyli:evil_lol:

Posted (edited)

Wszędzie pierwsza,wszędzie najważniejsza:evil_lol:
Witanko



No schyl się,dam ci buzi.



A tu "wygryza" Zuzię ,gdy ta też chce się przywitać.Moja mała zołzka:loveu:

Edited by RUDA ZUZIA

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...