BasiaD Posted March 31, 2011 Posted March 31, 2011 Biedna Kicia..Prawie taka jak moja SONIA za TM...Co by tu poradzić?? Może jakieś kocie ciasteczka..Ja kupuję firmy SONNABEL - malutkie żółte ( serduszka) i granatowe ( ząbki) torebeczki..Jest też sucha karnma Royala dla wybrednych kotów..Na moich się sprawdza..Trzymam kciuki za Zuzię..Koty wbrew obiegowym opiniom bardzo przywiązują się do właściciela..Może Zuzia była właśnie taka "rozkapryszoną" jedynaczką ( tak o mojej SONI powiedzał kiedyś wet, ale ona gdyby mnie zabrakło pewnie też by odeszła).Szkda że Kici nie zabrała córka, pewnie bardziej ją znała..Dwa koty w domu to akurat w sam raz..Sama to stosuję , chociaz z doborem trochę nie tak ( najwpierw do 7 letniej Kici siągnęłam 9 -letniego kocura, teraz do 11 -letniego kocura ściągnęłam 4-letnią Kicię) Nie były rodzeństwem,ale jakoś się ze sobą ugadują..A najważniejsze, że jak mnie nie ma w domu to one są 2... Quote
wisela1 Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Myślę o kocinie..spróbuj może jednak "ubrudzić" biedusi łapkę jedzonkiem...Kilka razy w ciągu dnia. Jakąś papką i nie za wiele zeby nie spadło. Musi wylizać, a nuż po którymś razie poczuje głód..... Jeśli możesz to jeszcze spróbuj podać do picia glukozę, a jeśli jesteś pewna ze i to nie przejdzie to może lepiej wet i kroplówka bo szkoda slicznej kocinki.... Lata temu miałam Rutkę.... Bardzo, ale to bardzo, bardzo była zaprzyjaźniano z moim onkiem. Rodziła na jego posłaniu między jego łapkami, on wylizywał jej dzieci.... Kiedy wybierała sie na spacer to kocinki zanosiła psu do pilnowania... Onek odszedł, a Rutka przestała jeść.... Nagle zaczęły pojawiac się na jej ciele guzy. Tylko oczy, piękne, wielkie,mądre, szmaragdowe oczy sie nie zmieniły... Walczyliśmy o nią jak sie tylko dało i jak na tamte czasy było możliwe. Nie udało sie. Odeszła 6 tygodni po Gasparku... Zabiła ją tęsknota, ona chciała umrzeć.... Quote
Isabel Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Tak...nieraz tęsknota jest silniejsza od woli życia...bardzo smutna historia...:( Quote
Merime Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Ja jestem za tym, żebyś ją wzięła do weta. Nie zaszkodzi, a na pewno pomoże. Trzymam kciuki. Quote
dorobella Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Bazyl jadł, a potem przestał, odrzucało go, pluł jedzeniem. Karmiłam na się, a potem karmiłam tak, jak karmi się dziecko. On wąchając coś, dosyć długo się zastanawiał czy zjeść czy nie, siłą rzeczy trzymałam na ręce jedzenie przez ileś minut, czasem nawet 15 minut. I czekałam. Ma nawroty, wtedy go karmię. Wizytę u weta polecam, może jakieś środki poda. Krew badać najlepiej na czczo.A mięso musi być przemrożone, rozmrożone i dopiero w takiej postaci można kotu podać. Quote
wisela1 Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Ja też stawiałabym na weta...to już nie dzień ani dwa.... Quote
tripti Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Delph, mogę Ci też wysłać kopertą bąbelkową trochę orijena 6 ryb? pachnie rybą bardzo i to głównie ma w składzie, nasz kot za tym przepada... ale bez wizyty u weta chyba nie obejdzie się :( Quote
Isabel Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Ja też radzę wizytę u weta - poda kroplówkę, nawodni (to bardzo ważne!), zrobi badania, będzie wiadomo co i jak. Quote
Delph Posted April 1, 2011 Author Posted April 1, 2011 Jeeest, nareszcie zjadła :multi: Widocznie trafiłam w gust, bo skusiła się na siekaną surową wołowinkę i drobiowe serduszka (przemrożone wszystko, jak pisałyście). Zjadła całą porcję, nawet z dokładką :lol: Teraz sobie śpi na pralce i mruczy. Mam nadzieję, że teraz już będzie z górki. Albo znowu nic nie zje przez kolejne 5 dni ;) Nie wiem, czy jest sens ją nawadniać kroplówką, ona wodę pije już od kilku dni, sika normalnie. Wczoraj co prawda miała rozwolnienie, ale to pewnie po tych gerberkach, bo poprzednią kupę miała normalną. Cały czas się zastanawiam nad tymi badaniami, nie chcę jej znowu zestresować, dopiero co zaczęła powoli się otwierać na nas. Biedna kicia, schudła sporo przez te ostatnie dni :-( Tripti: Bardzo dziękuję, ale nie chcę Ci robić problemu. Kicia pewnie nie ruszy i będzie mi głupio :oops: Kupię jej jakąś małą paczuszkę, albo przejdę się do sklepu i wezmę na spróbowanie różnych karm. Jak na razie na suche nawet nie spojrzy. Niektórym mokrym się przygląda, ale nic poza tym. Quote
wisela1 Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Bardzo, bardzo mnie to ucieszyło...:) Naprawdę sie o kocinkę martwiłam Quote
Delph Posted April 1, 2011 Author Posted April 1, 2011 Ja też się martwiłam już nie na żarty, co prawda nie mam doświadczenia z kotami, ale przetestowałam na niej wszystkie smakołyki, za które znajome koty dałyby się pokroić i nic... Kamień z serca mi dzisiaj spadł, naprawdę :lol: Smarowanie łapek nic nie dawało, ona była cała wypaskudzona gerberkiem po karmieniu na siłę i wcale się nie kwapiła do wylizywania futerka... To też mnie martwiło, bo przecież koty są bardzo czyste. Quote
tripti Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 o to już jakiś postęp :) ważne, że przełamała się. Quote
Olga7 Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Myslę,że nie ma potrzeby nawadniać kotki kroplowkami,jesli pije wodę jednak a tylko jesc nie chciala.Możliwe,że nadrobi teraz nieco ,jesli zaczęla jeść a ma zapas sadełka raczej .To chyba stres jest glownie powodem braku apetytu ale trudno dziwić się Zuzi -ma tyle nowego wokol siebie no i psy ,ktorych chyba tam nie znala. Ale corka tej kobiety mogla chociaż sprawdzić ,czy koty by się zgadzalay i polubily -już nawet wczesniej,za życia matki,ktorej obiecala zaoopiekowac się jej kotką .Pewnie woli nie robic sobie klopotu i wydatków -na dwa koty.Nieladnie postąpila-powinno ją gryzc sumienie ,że wcale nie chciala spelnic prosby matki.Dwa koty w domu-jesli są zgodne /czy kotki/ mają weselsze życie i nie nudzą się tak jak jeden.A i rozrywki więcej w domu,gdy szaleja. Quote
Merime Posted April 1, 2011 Posted April 1, 2011 Delph, jeżeli kotka nie je suchego, możesz je uatrakcyjnić polewając jedną łyżką tranu, lub oliwy z oliwek. Zwykle to pomaga ;) A jak nie pomoże to tran możecie pić sami dla zdrowia, a i oliwa z oliwek się nie zmarnuje. koty są jednak ekonomiczne ;P Strasznie się cieszę, że zjadła!!! Brawooo!! Jeżeli nie chcesz iść do weta to do niego zadzwoń. Powiedz jak to wygląda, jak się kotka zachowuje, to Ci naprawdę pomoże, a przy tym nie zestresujesz dziewczyny ;) Quote
Delph Posted April 1, 2011 Author Posted April 1, 2011 Dziękuję za rady, spróbuję jeszcze pokombinować, może kicia ma wyrafinowany gust po prostu :lol: Przy zakupie convalescence'a pytaliśmy weterynarza, nic nowego nie powiedział, tylko tyle, żeby dawać właśnie convalescence i że na pewno wiemy, co robić :eviltong: (to pewnie dlatego, że zna nas z beznadziejnych przypadków z psiakami - nikt nie wziął pod uwagę, że niejedzący kot może być wyzwaniem :evil_lol:). W każdym razie badań na razie nie zalecał, będę kicię obserwować bacznie i pilnować, żeby jadła i się załatwiała. Resztę już musi zdziałać czas, moim zdaniem... Może uda mi się namówić rodziców, żeby wzięli koteczkę do siebie, tam nie ma psów, miałaby spokój i stałą opiekę. Rodzice bardzo lubią koty. Tylko nie wiem, czy to dobry pomysł znowu jej mieszać w głowie :shake: Z drugiej strony i tak przecież trzeba jej będzie znaleźć stały dom... olga7: podobno Pani jakiś czas temu próbowała i jej kot atakował Zuzię. Nie wiem, tak czy inaczej powinna moim zdaniem powiedzieć matce, jak sprawy stoją i zawczasu szukać kotce domu. Nie chciała mamy denerwować, że kicia nie będzie miała się gdzie podziać... Ehh... Quote
wisela1 Posted April 2, 2011 Posted April 2, 2011 Delph napisał(a): olga7: podobno Pani jakiś czas temu próbowała i jej kot atakował Zuzię. Nie wiem, tak czy inaczej powinna moim zdaniem powiedzieć matce, jak sprawy stoją i zawczasu szukać kotce domu. Nie chciała mamy denerwować, że kicia nie będzie miała się gdzie podziać... Ehh... To akurat normalne.... Przejdzie.... Mnie sie nie tak dawno kocisko SAMO "domeldowało " (też szukam domu) Wojna była z jednym kotem... Moze dlatego że domownik czarny i kaleka... I to przybysz atakował domownika. Może liczył na jego słabość... Ale się naciął bo akurat ten kaleki kociszonek jest bardzo skoczny i wogóle sprawniejszy nawet niz niejeden kotek "normalny". A teraz to najlepsi kumple. Złapali świetny kontakt Spokojny dotąd rezydent z Nowym nauczył sie rozrabiać... Ale miałam też kotke ( niedawno umarła) która przez CAŁE swoje życie (19 lat- u mnie była ponad 5) akceptowała tylko mnie... Najlepiej to z rąk by mi nie schodziła. Tak było do końca. I na rękach mi umarła... Żaden kot, pies, TZ również nie mógł się do kici zbliżać. Biłą drapała i gryzła... Ale sama sobie dała prawo zbliżania do innych. Jak miała ochotę to kładła sie obok psa czy kota przytulając..TZiowi sama wskakiwała na kolana... Tak sobie żyła - w stadzie ale osobno..... Quote
Delph Posted April 2, 2011 Author Posted April 2, 2011 Wydaje mi się, że w tym przypadku zabrakło chęci po prostu... Teraz już nikt oprócz nas się kicią nie interesuje... Dzisiaj Zuzia zjadła kilka kulek suchej karmy :multi: I tradycyjnie, serduszka. Czy kot może być na samym surowym mięsie? Plus kilka chrupek symbolicznie? Bo na razie nic innego nie chce, ale jeżeli tak może być żywiona cały czas, to ok. Quote
tripti Posted April 3, 2011 Posted April 3, 2011 kilka kuleczek a taka radość :) oby tak dalej! a o co chodzi z tym, że surowa wołowina powinna być przemrożona? a te serduszka to surowe czy ugotowane dajesz? pytam pod kątem przekąsek, bo ten kotek u nas to jest na suchym, ale czasami dostaje razem z psami troszkę surowej wołowiny, ale nie wiedziałam właśnie o tym wymogu przemrożenia. Quote
Isabel Posted April 3, 2011 Posted April 3, 2011 Delph napisał(a): Dzisiaj Zuzia zjadła kilka kulek suchej karmy :multi: I tradycyjnie, serduszka. Czy kot może być na samym surowym mięsie? Plus kilka chrupek symbolicznie? Bo na razie nic innego nie chce, ale jeżeli tak może być żywiona cały czas, to ok. Na razie niech je, co chce, byle by jadła. Ale w przyszłości nie dawaj jej zbyt dużo i zbyt często podrobów, bo to nie jest zbyt zdrowe. Niech już raczej je surową wołowiną. Chrupki są korzystniejsze od samego mięsa, bo jest to kompletny pokarm plus witaminy i inne składniki odżywcze. Ale na razie niech je co chce. Co do przeprowadzki do Twoich rodziców, to raczej bym tego nie robiła - kotka może znowu niekorzystnie zareagować na zmianę. U Ciebie zaczyna już normalnie funkcjonować, szkoda by było to popsuć. Quote
pumcia02 Posted April 7, 2011 Posted April 7, 2011 Powinno się chyba szukać domu jak najszybciej, żeby nie przyzwyczaiła się do Delph, a pozniej znowu trauma, że zmienia dom i właściciela. Czym szybciej znajdzie dom tym lepiej. Myślę, że nie powinno się czekać , aż się w pełni zaaklimatyzuje, bo będzie jeszcze gorzej. Quote
Merime Posted April 8, 2011 Posted April 8, 2011 Uf, brak internetu doskwiera, człowiek nie jest na bieżąco ;P Fajnie, że koteczka je. Nie powinna jednak jeść surowego mięsa zbyt dużo, w przewodzie pokarmowym mogą się pojawić robaki. Sucha karma jest zbilansowana i dostarczy jej wszystkiego co potrzebne do normalnego funkcjonowania ;) Jeżeli nie zamierzasz kotki zatrzymać, powinnaś jej już teraz poszukać domu. To ważne, bo koty szybko się przyzwyczajają i nie lubią zmian. Może się to odbić na ich zdrowiu. Quote
dorobella Posted April 8, 2011 Posted April 8, 2011 Może dobrze byłoby, gdyby przyszły domek widywał kotkę przez jakiś czas. Może zaznajomienie się z przyszłymi opiekunami zminimalizowałoby trochę stres. Quote
Delph Posted April 9, 2011 Author Posted April 9, 2011 Zdecydowałam się jednak zawieźć koteczkę do rodziców. Podróż samochodem zniosła kiepsko, baaardzo się denerwowała. Ale już u rodziców od razu zaczęła wędrować po mieszkaniu, zwiedzać. Bacznie ją obserwowałam, wyglądała na mniej zestresowaną niż u nas. Widocznie to jednak wpływ moich psów źle na nią działał, mimo że one na nią nie zwracały uwagi. Posiedziałam z nią kilka godzin u rodziców, żeby zobaczyć, jak zareaguje. W ciągu tego czasu znalazła kuwetę, załatwiła w niej obie potrzeby. Podchodziła do miski, ale nie jadła. Zjadła dopiero w nocy. Zwiedzała mieszkanie, dużo chodziła, nie tak jak u nas. Teraz już je (aż za dużo ;)) bez problemu, z samego rana siedzi przy misce i miauczy :evil_lol: U rodziców zaczęła jeść wszystko, saszetki, suche, mięso, nawet ostatnio budyń, bo przyszła do mojej mamy i prosiła, żeby ją poczęstować :evil_lol: Tam rozkręca się znacznie szybciej niż u nas. Okazało się, że kicia umie otwierać drzwi (z klamki też :lol:), jest aktywna, dużo spaceruje po domu (u nas widocznie się bała), chociaż chodzi głównie własnymi drogami. Rodzice są trochę zawiedzeni, że jest mało kontaktowa... Kot, którego kiedyś mieli, był z nimi bardzo związany. Myślicie, że Zuzia też może się zmienić, czy koty raczej nie przechodzą takich metamorfoz? ;) Na razie szukam jej domu, jest u rodziców na tymczasie. Gdyby udało jej się zawojować ich serca, może by została, ale na obecną chwilę nie mogę naciskać. Tym bardziej, że rodzice niedawno stracili psa, odeszła nasza kochana sunia i mama do tej pory nie może się pozbierać. Stąd pewnie jej dystans do Zuzi... Quote
dorobella Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 Bazyla zaadoptowaliśmy, gdy był 8,5 letnim kotem z etykietką dominatora. Położony na łóżku uciekał jak poparzony. W czerwcu będzie miał 11 lat. Mój tymczas się do niego przytula, gdy leżą na stole na balkonie. Agresja była wynikiem bólu, kot trafił do nas z DT chory. Położony na łóżku już nie ucieka, po 2 latach. Ma fazy miziania, jak mu się chce. Zobaczysz jak kotka będzie się zachowywała za jakiś czas, jak nabierze pewności. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.